niedziela, 29 grudnia 2013

Wypadek Schumachera. Siedmiokrotny mistrz walczy o życie


No dobra. Nie przewidywałam notki o takim temacie ale chcąc czy nie muszę ją napisać.
Otóż w godzinach popołudniowych dowiedziałam się że Schumacher miał wypadek. Nie, nie samochodowy ale będąc wraz z czternastoletnim synem  na nartach  upadł i uderzył głową w skałę. Na szczęście pozostał przytomny ale nieco zszokowany. Pomoc nadeszła szybko a Schumacher chwili wypadku  miał kask który go z resztą uratował. Gdyby go nie posiadał to mogłoby się to skończyć o wiele gorzej. Po zdarzeniu został przetransportowany helikopterem do szpitala w  Moutieres a następnie przeniesiono go do szpitala w Grenoble ponieważ uraz wydawał się poważniejszy niż sądzono. Lekarze  podejrzewają poważny uraz mózgowo-czaszkowy ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Jednak teraz szukając informacji po niemieckich portalach internetowych znalazłam informacje że według mediów w godzinach wieczornych jego stan się pogorszył. Nie wiem ile w tym prawdy ale martwię się o niego. Schumacher to jednak jest mój ulubiony kierowca i towarzyszy mi uczucie niepokoju takie jak w chwili wypadku Kubicy w 2011 roku. Naczytałam się o tych urazach i teraz w mojej głowie panuje chaos. Mam taką nadzieję ze Schumi z tego wyjdzie a przypuszczenia lekarzy zostaną tylko przypuszczeniami. W górach miał spędzić podobno swoje urodziny które obchodzi 3 stycznia. Miałam wtedy na blogu napisać coś o nim ale sytuacja jest jaka jest. Pozostaje  mi tylko życzyć mu szybkiego powrotu do zdrowia.

Aktualizacja, niedziela godz. 23:37 

Nie jest dobrze. Stan Michaela określa się jako krytyczny,  jest w śpiączce. Niektóre media mówią o jakimś krwotoku.  Cholera, boję się... Schumi proszę  zrób to dla mnie i wyzdrowiej. Proszę  Panie Michaelu, żeby pan wygrał ten wyścig ...

poniedziałek godz 2:12

Nie mam żadnych nowych informacji. Nie mogę zasnąć, co chwilę wstaje z łóżka i nerwowo łażę po pokoju. Wkurza mnie tykanie zegara, wręcz doprowadza do szału... 

Poniedziałek, godz 3:23

Przeszukałam cały internet. No może prawie ... Dalej zero odzewu ze strony dziennikarzy. Ta cisza mnie niepokoi a jednocześnie się ciesze. Schumi walczy, to silny facet, z resztą to nie byle kto tylko siedmiokrotny mistrz Formuły 1.

Poniedziałek, godz 8:56

O jedenastej ma się odbyć jakaś konferencja o stanie jego zdrowia. Pozostanie mi czekać na oficjalne informacje. Schumacher ma wsparcie moje i reszty fanów, kolegów z padoku takich jak Felipe Massa, Esteban Gutierrez oraz innych sportowców na przykład Lukasa Podolskiego.

Poniedziałek, godz 11:21

Na Onecie jest że Schumacher przeszedł trepanację czaszki. Z kolei na innym serwisie pisze że przeszedł operację ale nie wiadomo jaką. Mówią coś o obrzęku mózgu. Schumi jest w stanie krytycznym i walczy o życie. 

Poniedziałek, godz 18:36

Nic nowego nie wiem. Lekarze nie mówią żadnych rokowań. Wiem że jego stan jest ciężki ale jestem dobrej myśli. Bez przerwy sprawdzam serwisy informacyjne. 
Nie widać chyba wszystkiego wyraźnie. Jest tam napisane : Ich denke an Dich! Ich hoffe dass es Dir bald wieder besset geht! czyli : " Myślami jestem z Tobą. Szybkiego powrotu do zdrowia"  Mam nadzieję że nie popełniłam błędu bo niemiecki mylę z angielskim. 
Dziś nie publikuję jak co poniedziałek  Kartki z Historii Formuły 1. Nie mam po prostu siły ... 


Poniedziałek, godz 21:56

  Dobija mnie ta bezsilność. Mój ulubiony kierowca jest w stanie krytycznym a ja nie mogę nic zrobić ...

Wtorek, godz 12:39

Stan Schumi'ego nieznacznie się poprawił. W nocy przeprowadzono kolejny zabieg. Zagrożenie życia nie minęło ale ta drobna poprawa podnosi mnie na duchu ...

Środa, godz 18:47 

 Stan siedmiokrotnego mistrza świata ustabilizował się. Jednak dalej pozostaje w śpiączce farmakologicznej i walczy o życie.  Mnóstwo fanów gromadzi się przed szpitalem w Grenoble, chcą być jak najbliżej niego, dać mu wsparcie. 
Dowiedziałam się że jeden z dziennikarzy próbował się przedrzeć do sali w przepraniu księdza. Nie udało mu się  bo został zdemaskowany i wywalony z terenu kliniki. Rodzina Schumachera cierpi, a ten człowiek nie potrafił uszanować ich prywatności. Wiadomo że MSC jest znaną osobą ale media powinny się z tym liczyć że gościu walczy o życie. 
Nie mogę przestać myśleć o tym co się stało w niedzielę, jednak mam nadzieję i głęboko w to wierzę że Schumi wygra walkę o życie, tak jak te 91 wyścigów. 

czwartek, 26 grudnia 2013

Kask Buttona

Dzisiaj znalazłam chwilę czasu i nabazgrałam kolejny kask :

Biorąc pod uwagę to że jest pierwszym od dłuższego czasu kaskiem tworzonym przeze mnie w całości od podstaw to nawet nie jest źle, na beztalencie takie jak ja to nawet nawet. Jednak pozostanie on w kategorii tych najmniej udanych. Rysunek jest kolorowany kredkami, trochę niezbyt starannie ale ujdzie.
Jest to kask Jensona Buttona, stąd inicjały JB ( nie mylić z  Bieberem) Button posiadał taki w sezonie 2010.
Zdjęcie przypadkowo znalazłam w internecie i tak mi się spodobało  że postanowiłam taki sam kask narysować, oczywiście z widocznym skutkiem.
Mam taki pomysł aby zacząć tworzyć komiksy o kierowcach. Miałam się za to zabrać jeszcze na tamtym blogu ale niezbyt wiedziałam od czego zacząć. Teraz wydaje mi się że potrafiłabym coś sensownego nabazgrać. Pozostanie mi tylko ustalić  jak będą wyglądać bohaterowie. To co, warto brać ołówek i rysować Formułę 1 ?

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Kartka z Historii Formuły 1 - Jochen Rindt

Jochen Rindt - austriacki kierowca Formuły 1.
Rindt został mistrzem świata po raz pierwszy i ostatni w 1970 roku. Dlaczego ostatni ? Ponieważ jak jedyny w całej historii zdobył tytuł pośmiertnie.
W ciągu tego sezonu zwyciężał aż cztery razy z rzędu i wybił się  w klasyfikacji generalnej. Będący tuż za nim   John Ickx nie mógł mu dorównać .
Austriakowi brakowało tylko jednej wygranej aby mieć absolutną przewagę, ponieważ Ickx może w każdej chwili odebrać mu tytuł. Do końca sezonu pozostało jeszcze kilka wyścigów a forma zespołu zawsze może ulec zmianie
Podczas ostatniego treningu do Grand Prix Włoch na torze Monza chciał sprawdzić  co jeszcze można wycisnąć z bolidu Lotusa. Niestety od dawien dawna wiadomo że Formuła 1 to igranie ze śmiercią.  Przez najdrobniejszy błąd można zostać poważnie rannym lub zginąć.
Samochód którym jechał Rindt z pełną uderzył w barierę. Dwudziestoośmioletni kierowca zmarł w szpitalu, w wyniku odniesionych obrażeń. Była to wielka tragedia dla świata Formuły 1. Lotus na znak żałoby wycofał się z wyścigu.
Po tragicznej śmierci Jochena Rindt'a wydawało się że John Ickx przejmie po nim pałeczkę i zostanie mistrzem. Do końca pozostały jeszcze trzy wyścigi  więc musiałby odnieść w każdym zwycięstwo aby być numerem jeden. Wygrał tylko pierwsze dwa, a w ostatnim Grand Prix sezonu dojechał do mety na czwartym miejscu.
Rindt okazał się być niepokonany nawet po śmierci. Mając o pięć punktów więcej niż Ickx został pierwszym  i jak dotąd jedynym mistrzem świata któremu tytuł przyznano pośmiertnie. Często spotkałam się ze stwierdzeniem że " Zwyciężył zza grobu" 
Jednak w trakcie sezonu Jochen wahał się czy nie wycofać się z wyścigów. Takie wątpliwości miał po śmierci Bruce'a McLaren'a oraz Piersa Courage'a ale postanowił zaczekać na rozwinięcie akcji i pozostać  do końca sezonu. Jednak wiadomo że tego nie doczekał ponieważ sam zginął.


Informacje : Wiedza własna 

sobota, 21 grudnia 2013

Kask Schumachera i zalany tuszem obrus

Przez dłuższy czas nic z rysunków  nie dodawałam. Przyznaję się bez bicia że niezbyt chciało mi się kreślać albo nie miałam po prostu weny. Miałam początkiem roku szkolnego zapisać się na kurs, dzięki któremu dowiem się czy mam talent czy nie. Niestety kiedy dowiedziałam się że będę w grupie z dwoma siedmiolatkami, dziewięcio i ośmiolatką oraz  dziewczyną która dopiero poszła do gimbazy to mówiąc szczerze odechciało mi się.  Czemu ? Otóż co ja będę z nimi robić ? Szlaczki rysować ? Kreślać je i  słuchać od instruktorki że ładnie to robię ? Potrzebowałam aby ktoś mi wytłumaczył parę rzeczy na przykład dajmy na to cieniowanie bo niezbyt potrafię to ogarnąć a nie uczył patyczaki rysować !
Po rozpoczęciu roku wszystko co dotyczy moich malunków zeszło na drugi plan. Nauka zajęła pierwsze miejsce. Powiem jeszcze że plany wakacyjne wzięły w łeb i  jedyne co nabazgrałam to nieudany portret Witalija Pietrowa i koślawego Stiga z Top Gear. A wracając do tego pierwszego pana to ostatnio odkryłam że ma on Instagrama czy jakkolwiek to się pisze. Jednak mój rosyjski jest dopiero na raczkującym poziomie i rozumiem tylko niektóre słowa.
No to teraz rysunek:

Mam nadzieje że monitory wam nie popękały bo wygląda to trochę strasznie. Światło odbija się od kartki ale gdyby nie ta lampka to w ogóle nie byłoby niczego widać. 
Jest to kask Michaela Schumachera z sezonu 2012. Rysunek nie jest nowy, publikowałam go tu kilka miesięcy wcześniej tylko teraz jest pokolorowany.  Najwięcej zachodu było z tym czerwonym tuszem. Tydzień temu znalazłam go przypadkiem w księgarni, cała uhahana wróciłam do domu. Postanowiłam że sobie pomaluję i ukończę ten kask który dalej na tym kalendarzu wisi. No to biorę piórko w łapę i jazda. Niestety trzy czwarte zawartości buteleczki wylądowało na nowym obrusie w salonie. To co zostało to akurat wystarczyło. Byłam wczoraj w tej księgarni i rozglądałam się za drugim takim tuszem ale niestety go nie ma. Rysunek na szczęście uchroniłam od zalania i to jest jest plus całej tej sytuacji. Smok zrobiony jest czarnym cienkopisem, powinien być srebrny tak jak kilka elementów ale postawiłam na czarny ze względu że tworząc go kilka miesięcy temu założyłam że nigdy go nie skończę i  pozostanie on czarno biały. 
Całość malowałam kilka dni. Robota była robiona po kawałku, ze względu że musiałam kuć na chemię i przedsiębiorczość. Nie wiem dlaczego ale na moim poprzednim blogu przed tamtymi świętami też poruszyłam temat Schumachera. Tylko to nie był rysunek a bombka na kształt jego kasku za którą dostałam pełne sześć z techniki :) 
Postanowiłam wrócić z rysowaniem. Jest teraz trochę wolnego więc będę coś kombinować. W planach jest kask Kovalainena z zeszłego sezonu. Może dzisiaj jeszcze zasiądę do szkicowania i przynajmniej zacznę. Możliwe że zapomniałam jak się jeszcze rysuję więc wybaczcie mi tą przyszłą karykaturę. 

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Kartka z Historii Formuły 1 - Jackie Stewart

Jackie Stewart - Brytyjski kierowca Formuły 1 urodzony w 1939 r.
Swoją przygodę w Formule  1 zaczął  w 1964 roku testując bolidy teamu BRM. Tak mu się to spodobało że postanowił zostać w tym zespole na stałe. Rok później był już etatowym kierowcą razem z Hillem.
W swoim debiutanckim wyścigu, Grand Prix RPA zdobył szóste miejsce, zdobywając w ten sposób pierwsze punkty. W ciągu całego sezonu pięć razy stał na podium w tym wygrana we Włoszech. To zapewniło mu trzecie miejsce. Całkiem nieźle jak na nowicjusza.
W 1966 roku Jackie Stewart doznał wypadku na torze Spa w Belgii. Kierowca był uwięziony w kokpicie a wokół rozlała się kałuża benzyny. Służby porządkowe  nie mogły go uwolnić bo nie miały jak ani czym. Udało się to dopiero przy pomocy innego kierowcy, Grahama Hilla który pomógł Brytyjczykowi się wydostać.
W 1969 roku Stewart znalazł się w teamie Tyrell i to właśnie w jego barwach zdobył swoje pierwsze mistrzostwo świata. Wyczyn ten powtórzył w sezonie 1971 i 1973. Po tym  ostatnim wycofał się ze ścigania  ale często można go było spotkać w padoku w roli konsultanta.
Stewart wraz z synem  założyli w 1997 roku własny zespół Formuły 1. Niestety nie przetrwał on długo. W 2000 roku został przekształcony w Jaguar Racing ( ten też nie wytrwał zbyt długo, i po sprzedaży jest znany teraz jako Red Bull Racing )
Postać Jackiego Stewarta kojarzy mi się z poprawą bezpieczeństwa w F1. Brytyjczyk po swoim wypadku na belgijskim torze przygotował nawet specjalny program. Zespoły z oporami go przyjęły, z początku nie chciały się na to zgodzić gdyż powtarzali że zabija ducha prawdziwego sportu. Chcąc czy nie musieli przyjąć do wiadomości to co mówił Stewart. Dzięki temu po dziś dzień mamy w Formule 1 wyciągane kierownice,  bariery które mają za zadanie zamortyzować uderzenie, kaski które zakrywają całą głowę.
Dzięki jego interwencji zostało uratowanych zapewne wielu kierowców. Gdyby brakowało tych czynników liczba wypadków śmiertelnych byłaby o wiele większa.
Większość ludzi patrząc na wyścig nie zdaje sobie sprawy po co są te wszystkie bariery,  z jakiej paki Vettel  i inni kierowcy mają wyciągane kierownice i po co im tak klatka przyczepiana w okolicach szyi ( system HANS ale to innym razem )
Czy ktoś z was zastanawiał się po to wszystko jest ?


ŹRÓDŁO : Legendy Formuły 1 i wikipedia

niedziela, 15 grudnia 2013

Tooned czyli Formuła 1 na wesoło :)

Czym tak naprawdę jest Tooned?
 Tooned czyli animowany mini serial teamu McLaren emitowany w internetach . Trwa on zaledwie kilka minut i opowiada o przygodach kierowców tego zespołu. Jak dotąd powstały tylko dwa sezony.

Bohaterowie : 

Jenson- Jeden z kierowców McLarena. Występuje w obydwóch sezonach. Tej postaci głosu użycza Jenson Button.
Lewis - Animowana wersja Lewisa Hamiltona. Zobaczyć go możemy tylko w pierwszym sezonie ponieważ od 2013 roku Hamilton jeździ w barwach Mercedesa.
Sergio- Dołączył do ekipy po odejściu Lewisa. Oglądamy go tylko w drugim sezonie bo w 2014 roku przechodzi do Sahara Force India
Profesor M.- najbardziej specyficzna postać.

Odcinki tego serialu można oglądać w serwisie YouTube.
Sezon pierwszy w całości :

Sezon drugi nosi nazwę Tooned 50 ponieważ w tym roku team obchodził swoje pięćdziesięciolecie założenia. Odcinki przestały się skupiać na postaciach teraźniejszych tylko na tych którzy zdobyli mistrzostwo świata w barwach McLaren'a. Drugi sezon można zobaczyć na oficjalnym kanale tego zespołu  w serwisie YouTube. 



poniedziałek, 9 grudnia 2013

Kartka z Historii Formuły 1 - Denny Hulme

Denny Hulme - nowozelandzki kierowca Formuły 1. Urodził się w 1936.
Swoją karierę zaczynał jako mechanik pracując u Jacka Brabhama. fotel w jego ekipie zajął w 1965 roku. Swój debiutancki sezon zakończył na jedenastej pozycji z dorobkiem pięciu punktów. Całkiem nieźle jak na nowicjusza w niezbyt dobrym bolidzie.
Rok później Hulme zaczął notować lepsze wyniki. To znaczy w dziewięciu wyścigach dojechał do mety tylko  w czterech ale za każdym razem na podium. Trzy razy był trzeci ( Francja, Włochy, Meksyk)  a raz drugi ( Wielka Brytania) Mimo kiepskiego samochodu udało mu się pokazać swój talent. W porównaniu do poprzedniego sezonu ten był o niebo lepszy. Zawodnicy Brabhama zajęli kolejno czwarte i piąte miejsce w klasyfikacji generalnej. Hulme jednym punktem zwyciężył Jacka Brabhama, założyciela tego teamu.
W sezonie 1967 Nowozelandczyk wywalczył mistrzostwo świata. Na jedenaście wyścigów tylko trzy razy nie stał na podium więc było pewne że Hulme będzie faworytem do tytułu.
W kolejnym roku opuścił zespół Brabhama i znalazł się w teamie McLaren.. Start w nowych barwach nie dał mu mistrzostwa ale suma punktów pozwoliła mu się znaleźć na ostatnim miejscu  w pierwszej trójce najlepszych kierowców. W 1969 roku utracił  tą pozycję i spadł na szóste miejsce. Hulme co prawda znalazł się dwa razy  na podium, nawet na koniec sezonu wygrał wyścig w Meksyku  ale ilość punktów nie zagwarantowała mu tytułu.
W sezonie 1970 powiększono liczbę wyścigów do pechowej trzynastki. Niestety nie była ona szczęśliwa. Podczas testowania samochodu na torze Goodwood ( to jest gdzieś w Anglii) zginął Bruce McLaren. Chociaż jego zespół istnieje do dziś to wtedy wraz z jego śmiercią umarła część zespołu. Jego ostatnim wyścigiem było Grand Prix Monaco. Po tym wydarzeniu jego team nie startował w Belgii na znak żałoby. W tym samym sezonie zmarł Piers Courage oraz Jochen Rindt ( ten ostatni został pośmiertnym mistrzem świata ).  Miejsce McLaren'a w zespole zajął Peter Revson który też zginął ale w 1974. Denny Hulme który był jego przyjacielem zrezygnował po tym sezonie z dalszego udziału w Formule 1.
W 1992 roku biorąc udział w 1000 km Bathurst doznał ataku serca prowadząc samochód. Zmarł w drodze do szpitala.

Przyznam się szczerze, znałam tylko jego nazwisko. Nic a nic z biografii. Pisząc to dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy o Formule. Chciałabym rozwinąć bardziej temat Jochen'a Rindt'a ale poświęcę mu niedługo osobną notkę ponieważ został mistrzem świata.


źródło: Wikipedia

sobota, 7 grudnia 2013

Kartka z Historii Formuły 1 - Robert Kubica ( Wydanie specjalne )

Robert Kubica urodził się 7 grudnia 1984 roku w Krakowie. Jest on polskim kierowcą Formuły 1. 
Swoją przygodę z samochodami zaczął w wieku czterech lat, kiedy to wyprosił od rodziców miniaturkę dorosłego samochodu. Zbliżały się jego urodziny, Mikołaj, i Boże narodzenie więc postanowili z tej okazji kupić mu wymarzoną zabawkę.
Trudno się nadziwić że chłopiec który zaczynał swą przygodę od slalomu między butelkami z wodą na własnym podwórku skończył w Formule 1. Wiadomo że Kubicę od najmłodszych lat pasjonowały wyścigi. Startował on również w kartingu. Żeby kontynuować swoją wyścigową karierę musiał w wieku bodajże 13 lat przeprowadzić się do Włoch. Jego trud opłacił się i w sezonie 2006 został ogłoszony trzecim kierowcą teamu BMW Sauber. Dzięki temu polak mógł uczestniczyć w piątkowych treningach.
Pierwszym jego wyścigiem było Grand Prix Węgier w tym samym roku. Kubica zastępował Jacques'a Villeneuve'a . Polak do mety dojechał na siódmym miejscu ale okazało się że bolid jest za lekki więc musiał zostać zdyskwalifikowany.
W swoim trzecim starcie zdobył pierwsze podium. Podczas Grand Prix Włoch szybsi od niego byli Kimi Raikkonen i Michael Schumacher.
Kubica pozostał w teamie do końca roku. W październiku zespół ogłosił że zostanie głównym kierowcą BMW Sauber w sezonie 2007. Nie był on szczęśliwy ponieważ polak nie zajął ani razu miejsca na podium. W dodatku ten wypadek podczas Grand Prix Kanady wyglądający na bardzo poważny. Jednak Robert wyszedł ze szpitala następnego dnia ze stwierdzonym lekkim wstrząśnieniem mózgu i skręconą kostką. Mimo niewielkich obrażeń nie został dopuszczony przez komisję lekarską do wyścigu w USA. Jego fotel na to Grand Prix zajął Sebastian Vettel.
Sezon 2008 był chyba najlepszym w jego karierze. Siedem razy stał na podium w tym wygrał jeden wyścig. Było to w Kanadzie, w miejscu gdzie rok wcześniej miał wypadek. Kilka tygodni wcześniej w Bahrajnie uzyskał Pole Position. Zdobyte punkty dały mu czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej na koniec roku. Jednak Raikkonen był wyżej od niego ( chociaż z taką samą ilością punktów) ponieważ wygrał o jeden wyścig więcej.
Kubica od sezonu 2010 jest kierowcą Renault. Zrezygnował ze startowania w barwach Sauber po ponad czterech latach współpracy. Jego partnerem zespołowy został Witalij Pietrow. Już w drugim wyścigu polak stanął na podium. Zrobił tak jeszcze w Monaco i Belgii. W klasyfikacji generalnej był ósmy.
W lutym 2011 podczas Rajdu Ronde di Andora jego samochód uderzył w barierę która przebiła się przez samochód i poważnie raniąc przy tym kierowcę. Czekałą go bardzo długa rehabilitacja
Kubica wrócił do ścigania się we wrześniu 2012 roku, jednak nie do Formuły tylko do rajdów.
Na początku 2013 roku ogłoszono że Robert będzie kierowcą Citroena. Jego pilotem został Maciej Baran. Ten duet w pierwszym sezonie startów zdobył mistrzostwo WRC2. Naprawdę należało im się ponieważ tyle mieli  przygód w poszczególnych rajdach że masakra po prostu. ( między innymi jak podczas Rajdu Polski przeleciał nad stadem krów)
Aha i bym zapomniała. Kubica został Osobowością Roku FIA. Bardzo mnie to ucieszyło ponieważ dostał wspaniały prezent na 29 urodziny.  Ja chciałabym mu osobiście życzyć spełnienie marzeń, żeby wrócił do Formuły 1. Wszystkiego najlepszego Robert :)


Żródło: Robert Kubica Moja Pasja, Kubica, Historia Formuły 1


poniedziałek, 2 grudnia 2013

Kartka z Historii Formuły - John Surtees

John Surtees jest to jedyny kierowca który który zdobył mistrzostwo świata w sportach motocyklowych jak i Formuły 1. Brytyjski kierowca od 1960  roku jest kierowcą Lotusa. W tym samym sezonie znalazł się dwa razy na podium. W ten sposób pokazał że jest wart dobrego samochodu i potrafi się ścigać równie dobrze w Formule jak i w Motorowych Gran Prix.
Jednak prawdziwe pasmo sukcesów dla Surtees'a rozpoczęło się w sezonie 1963, czyli przejściu do Ferrari. To właśnie z tym teamem rok później zdobył mistrzostwo świata. W ostatnim wyścigu walczył o nie z Jimem Clarkiem i Grahamem Hillem. Udowodnił że pasja ścigania się to jego całe życie.
W nowym sezonie podczas  GP Kanady uległ wypadkowi który omal nie zakończył jego wspanialej kariery.
W sezonie 1965 odszedł z " Czarnych koni " ze względu na kłótnie z dyrektorem zespołu. W ten sposób znalazł się w Maserati. Niestety nie dane mu było jeździć dobrymi samochodami. W 1969 roku znalazł się w teamie BRM. Rok później założył własny zespół o nazwie Surtees Racing Organization. Jednak i tak przez cały czas zamiast walczyć o podia walczyli po prostu o przetrwanie, dlatego zatrudniali praktycznie płatników czyli takich ludzi którzy płacili duże pieniądze aby przejeździć sezon. W 1978 team Surtees'a upadł a on sam zrezygnował ze sportów motorowych i rozpoczął spokojne życie.

Nie mam pojęcia dlaczego tacy ludzie jak John Surtees są praktycznie zapomniani. Co z tego że zdobył mistrzostwo świata skoro na dzień dzisiejszy nikt o nim nie pamięta. Jest on żywą legendą a większość ludzi i tak go pewnie nie kojarzy


Żródło : Legendy Formuły 1 i Wikipedia

poniedziałek, 25 listopada 2013

Kartka z Historii Formuły 1 - Jim Clark


Jim Clark urodził się 4 marca 1936 r. Swoje dzieciństwo spędził na wsi. Jego talent został odkryty przez przypadek przez Colina Chapmana. Clark od 1959 roku testował bolidy Lotusa w nieistniejącej już dziś Formule 2.
Kiedy Hill postanowił przejść do BRM, puste miejsce w zespole zastąpiono właśnie młodym Jimem. Szkot odnalazł się w nowym miejscu pracy. Podczas drugiego startu zdobył pierwsze punkty.
W sezonie 1962  zdobył wicemistrzostwo świata, wyżej do niego był tylko Graham Hill. Za to rok później wygrał siedem z dziesięciu wyścigów i to on stał na czele klasyfikacji kierowców. Ten sukces powtórzył jeszcze w sezonie 1965.
Jim Clark nie ograniczał się tylko do zwycięstw w Formule 1. Zdobył dwa tytuły mistrza świata oraz w 1965 roku wygrał Indianapolis 500 ( chociaż musiał zrezygnować z GP Monaco, aby pojechać do Ameryki ). Po mistrzowską koronę sięgnął również w serii wyścigów samochodów turystycznych BTCC 
Po zdobyciu tytułu przez Clarka, w Lotusie nastąpiły chude lata. Jednak w 1967 roku Clark zakończył sezon z trzecim wynikiem. W tym samym czasie do zespołu wrócił Graham Hill i zakolegował się ze Szkotem.
W kolejnym sezonie Clark był bliski zdobycia trzeciego mistrzostwa. Z oporami przystąpił do nieplanowanego wyścigu Formuły 2.
Niestety los nie pozwolił mu po raz kolejny wyciągnąć rękę po tytuł. Czytając jego biografię mam wrażenie że coś przeczuwał, jednak nie zrezygnował, pasja była silniejsza.
Podczas okrążenia treningowego jego samochód wypadł z trasy i rozbił się na pobliskich drzewach. Clark zginął na miejscu . . .
Po raz kolejny wielki kierowca poniósł śmierć robiąc to co kocha. Nie koniecznie była to Formuła 1 ale oddał życie za ściganie się. Podziwiam takich ludzi, ponieważ nie potrafią się wycofać chociaż wiedzą ze igrają ze śmiercią.


Źródło :Mistrzowie Formuły 1 i Wikipedia

niedziela, 24 listopada 2013

Ostatni przystanek - Brazylia

No i stało się, ostatni wyścig sezonu. Kurde, kiedy to wszystko było? Pamiętam jakby to było wczoraj wyścig w Australii a już dziś Brazylia.
Nad torem Interlagos, od którego krótsza jest tylko pętla w Monaco przez cały weekend krążyły ciemne chmury. Pogoda nie pozwoliła na żaden suchy trening, więc z powodu deszczu zespoły musiały na ślepo wybierać ustawienia bolidu.
Po drugiej części kwalifikacji myślałam że Grosjean będzie walczył o Pole Possition jednak znalazł się dopiero w trzeciej linii. Nawet podczas ostatniego wyścigu sezonu Vettel nie odpuszcza i jest najlepszy.
Właściwie zaskoczył mnie start. Myślałam  że wyżej wymieniony kierowca Red Bull Racing wystartuje jak procy a tym razem ...zaspał? Wykorzystał to Nico Rosberg i sprytnie wyprzedził rodaka. Zawodnik teamu Mercedes nie nacieszył się długo prowadzeniem. Jedno okrążenie później o swoje upomniał się Sebastian Vettel i błyskawicznie znalazł się przed Rosbergiem.Po kolejnym kółku wyrobił sobie nad przeciwnikami bardzo dużą przewagę.
Heikki Kovalainen bardzo mnie zawiódł. Myślałam że jeśli dostanie dobry  samochód  to da radę zawalczyć o punkty. Nici z tego bo  w Austin były problemy a tym razem nie mógł nadążyć za innymi kierowcami. Jak  później przyznał że jest to efekt najprawdopodobniej braku rutynowej jazdy.
Liczyłam na dobrą pozycję Grosjeana. Byłam pewna że dojedzie do mety w punktach a tu BUM! Silnik w jego bolidzie postanowił wydać z siebie ostatnie tchnienie i zdechnąć na czwartym okrążeniu.  W tym wyścigu Lotus nie zdobył żadnego punktu, szkoda, naprawdę bardzo szkoda.
No nic, Romain odpadł, ale wszystko musi toczyć się dalej. Na torze pojawiła się żółta flaga, chociaż szczęściem jest to że Francuz zaparkował w miejscu, które nie stwarzało zagrożenia, inaczej wyjechałby Safety Car.
Na trzynastym kółku Webber zaatakował Alonso, Perez Bottasa a później Button Hulkenberga. Na dwudziestym okrążeniu Mark Webber zjechał do alei. Pit Stop w wykonaniu zespołu była bardzo wolny, bo ponad pięć sekund. A chwalili się ostatnio że pobili rekord w zmianie opon który wynosi mniej niż dwie sekundy.
Webberowi udało odzyskać się drugą pozycję dopiero sześć kółek później. Massa dzielnie bronił się przed Hamiltonem jednak zmuszony był zjechać na zmianę opon. Miał to być jego wyścig, chciał w dobrym stylu pożegnać się z Ferrari, przecież spędził tam osiem sezonów. Jest to jednak kawał czasu. Niestety sędziowie wlepili mu karę przejazdu przez aleję serwisową ponieważ według ich zdania Felipe wyjechał po za linię wyznaczającą zjazd do boksów. Moim zdaniem sędziowie powinni odpuścić sobie, przecież to już ostatni wyścig. Bardzo szkoda mi Brazylijczyka, jechał swój domowy wyścig i chciał wypaść jak najlepiej. Nawet był pewien że Fernando Alonso odda mu pozycję aby walczył o podium. Przecież pamiętamy jak sezon wcześniej  Massa pomagał w ostatnim wyścigu Fernando zdobyć mistrzostwo świata. Niestety nie udało się, Vettel okazał się być lepszym. Ale wydaje mi się że Alonso oddałby mu tą pozycję ponieważ on tak czy tak jest już vice mistrzem a Brazylijczyk byłby ucieszony miejscem na podium.
Na  czterdziestym ósmym okrążeniu doszło do kraksy między Lewisem Hamiltonem a Bottasem. Obaj walczyli o pozycje, jeden nie chciał odpuścić drugiemu i wszyscy wiemy jak się skończyło. W Bolidzie Fina całkowitemu  uszkodzeniu uległa opona i wypadł po za tor. Do wyścigu nie powrócił. Za to kierowca Mercedesa zdążył zjechać na zmianę przeciętej opony. Dostał za to karę taką samą ja Felipe Massa czyli karny przejazd przez aleję serwisową.
Wyścig, trwał siedemdziesiąt jeden okrążeń i był bardzo emocjonujący. Vettel zrównał dwa rekordy. Trzynastu zwycięstw w sezonie- tyle co Michael Schumacher i dziewięciu wygranych z rzędu - tyle co Alberto Ascari.
Podczas tego Grand Prix Mark Webber żegnał się z Formułą 1 a Felipe Massa z Ferrari. Szkoda że Webber już odchodzi. Będzie mi brakowało kłótni z Sebą. Australijczyk po przejechaniu mety zdjął  kask i pojechał dalej bez niego. Sam mówi że to dla niego nowe doświadczenie i najtrudniej mu było wsiąść po raz ostatni do bolidu. Towarzyszyły temu emocje. Na pewno był to smutek ponieważ przez długi czas tym żył. Odejście z Formuły to zamknięcie kolejnego etapu w życiu. Ważne że jest trzecim, najlepszym kierowcą bo swoim drugim miejscem pokonał Lewisa Hamiltona. Podziwiam go co do cierpliwości w stosunku do Vettela. Gdybym ja była na jego miejscu to wysłałabym go najbliższym promem kosmicznym  na księżyc lub marsa.
Felipe Massa pożegnał się z Ferrari, było to najlepsze osiem sezonów choć nie wszystkie miałam okazje oglądać. Formułą interesuję się od dawna. Czasem oglądałam pojedyncze wyścigi ale od sezonu 2011 siedzę przed telewizorem i oglądam to co się dzieje na torze. Pamiętam że w zeszłym roku na wakacjach obiecałam że nigdy nie założę bloga o Formule 1.  Byłam zdania że jako dziewczyna  się tylko skompromituje. Jednak w grudniu albo jeszcze końcem listopada zawzięłam się i założyłam Weź ołówek i narysuj Formułę 1 niestety na innej stronie. W lutym przeniosłam się tu, na blogspota, i przyznam szczerze że dobrze zrobiłam. Miałam publikować rysunki ale jakoś brakuje mi weny więc skupiłam się na Formule, i tym sposobem posiadam dużo większą wiedzę od niektórych chłopaków. Nie chwalę się tym bo nie jednego bym wpędziła w kompleksy. Niedługo będzie rocznica bloga. I pomyśleć że nie chciałam pisać o F1.
W dzisiejszym wyścigu zwyciężył Vettel, drugi był Webber a trzeci Alonso. Na tym kończę recenzje wyścigów na ten rok. Zostało jeszcze podsumowanie całości i  co ważne życiorysy kierowców.
Wszystko co dobre tak jak sezon F1 i Tooned- zajedwabisty serial teamu McLaren o którym kiedyś tam napisze, musi się kiedyś skończyć. Ja jednak zostanę i przez tą przerwę trwającą do marca będę wam zatruwać życie Formułą 1. Bo przyznajcie, ile jest kobiet które tak mocno angażują się w ten sport ?

sobota, 23 listopada 2013

Jedziemy do USA czyli Formuło witaj w Austin po raz drugi

No więc w głowie rodzi się pytanie dlaczego po raz drugi ? Otóż tor znajdujący się w Austin,  w Teksasie jest obiektem stosunkowo nowym. Inauguracji Formuły 1 dokonano tam w sezonie 2012, czyli wcale nie aż tak dawno.
Wyścig rozpoczął się o dwudziestej czasu polskiego. Przyzwyczajona jestem że o czternastej siadam przed telewizor i nie ruszam się przez dwie godziny. Teraz było całkiem inaczej. Nie przywykłam do wyścigów odbywających się wieczorem, przeważnie to wstawałam specjalnie na siódmą aby oglądnąć Grand Prix..

No więc zaskoczeniem nie był Vettel startujący z pierwszego pola. Obok niego na tej samej linii ustawił się Mark Webber  a tuż za nimi Grosjean i Hamilton. Bardzo zdziwiona byłam kiedy Kovalainen, zastępca Kimiego Raikkonena dostał się do Q3 ( trzeciej części kwalifikacji ) i wyruszył do wyścigu z ósmego miejsca. Szkoda że Felipe Massa oraz Nico Rosberg znaleźli się w  bardziej  tylnej części stawki, szkoda ponieważ obaj są dobrymi kierowcami i na sto procent cały start wyglądałby inaczej. Co prawda Webber nie zaspał, nawet prawie dogonił swojego kolegę z zespołu ale był zmuszony oddać drugą pozycję Grosjeanowi a później trzecią Hamiltonowi.
Na pierwszym okrążeniu pojawiła się żółta flaga oraz Safety Car. Była to wina kolizji Pastora Maldonado lub Estabana Gutierreza oraz Adriana Sutila po której bolid teamu Force India  rozbił się na barierze.
Po restarcie wyścigu kierowcy rozpoczęli gonitwę od nowa. Na dziewiątym kółku do boksów zawitał Maldonado na wymianę przedniego skrzydła. Kilka minut później Webber uporał się w końcu z Hamiltonem.
Podczas wyścigu bardzo liczyłam na Kovalainena. Pamiętałam jak wyglądały jego sezony w Caterhamie i szczerze powiem, zbyt wesoło nie było. Fin zawsze znajdował się na końcu stawki, ponieważ bolid nie mógł konkurować z kimś takim jak Ferrari, czy Lotus, nie mówiąc nawet o takim zespole jak Red Bull Racing. Czyli prościej mówiąc ma talent a nie ma bolidu który może zapewnić mu dobre miejsce. Kiedy dowiedziałam się że to właśnie on zastąpi Kimiego Raikkonena to miałam takie wrażenie że dostał szansę od losu. Lotus chociaż ma problemy finansowe, utrzymuje się w środku stawki, zawodnicy ; Kimas i Groszek kilka razy w tym sezonie znaleźli się  na podium więc bolid nie jest najgorszy, bo nie samym talentem się przecież nie jeździ. Jednak na koniec wyścigu znalazł się poza punktami. Naprawdę bardzo mi go szkoda ponieważ to dobry kierowca.
A wracając do wyścigu to muszę powiedzieć że był taki sobie. W ogóle to Vettel został ustanowiony mistrzem już dawno temu, powtórzyła się sytuacja z sezonu 2011, sezonu kiedy dominował jeden kierowca. Brakuje mi czegoś takiego co działo się w zeszłym roku. Kierowcy walczyli do ostatniego okrążenia o mistrzostwo. Wyścigi były pełen emocji,  zwyciężali różni ludzie, na przykład Pastor Maldonado odniósł w Hiszpanii w 2012 roku swoje pierwsze zwycięstwo. Ale potem długo nie punktował, sorry o tym będzie inna notka na tym blogu.
Drugi na mecie zameldował się Romain Grosjean, zawodnik teamu Lotus. Od kąt z Formuły 1 odszedł Michel Schumacher to nie mam ulubionego kierowcy. Kubica od swojego wypadku na razie nie jeździ, to  jednego i drugiego mi strasznie brakuje w tym sporcie. A ! I jest jeszcze Ayrton Senna ! Niestety on już do żadnego bolidu nie zasiądzie bo nie żyje już od prawie dwudziestu lat. Ale kiedy nie ma żadnego z moich że sie tak wyrażę "pupili" to kibicuję Grosjeanowi. Facet naprawdę  się stara, widać że ma talent.
No i na najniższym stopniu znalazł się Mark Webber, szkoda że już odchodzi. Będzie mi brakowało kłótni z Vettelem, dzięki której Formuła wydawała się bardziej kolorowa.
Jutro ostatni wyścig, Grand Prix Brazylii. Pociąg o nazwie " Formuła 1 - Sezon 2013' dojechał już  prawie do samego końca. Została jeszcze jedna recenzja, oraz podsumowanie, które zostawię sobie na grudzień teraz w szkole będzie dużo roboty a po za tym już rozpisałam sobie posty na bloga na listopad ( prowadzę takie papierowe archiwum, stworzyłam je po to aby się nie pogubić i umieszczać Kartkę z Historii Formuły 1  na czas, przydzieliłam już kierowców do konkretnych dat )
Ten sezon minął bardzo szybko, ale jednak ja zostaje. Podczas przerwy będę pisać, jest kilka pomysłów, chęci przyjdą same. Zanim się oglądnę to nadejdzie już sezon 2014 a z nim nowe bolidy i nowi kierowcy. No więc trzymajcie się ciepło, do następnej notki.

poniedziałek, 18 listopada 2013

Kartka z Historii Formuły 1 - Graham Hill

Kolejnym brytyjskim mistrzem świata  jest Graham Hill. Urodził się on w Londynie w 1929 roku.
Debiutował w sezonie 1958 w ekipie Lotusa podczas wyścigu w Monako. Jeśli mam wierzyć Wikipedii to do mety dojechało sześciu kierowców. Niestety Hill do niej nie należał i nie zdobył żadnego punktu. Team miał wtedy bardzo awaryjne bolidy więc w 1960 roku przeszedł do lepszego zespołu, BRM.
W sezonie 1962 udało mu się zdobyć mistrzostwo świata. Na dziewięć wyścigów wygrał aż cztery. Mając czterdzieści dwa punkty, o trzynaście więcej od Jima Clarka stał się kierowcą numer jeden. Przez kolejne trzy  lata utrzymał pozycję wicemistrza. W sezonie 1966 spadł na piątą pozycję. W kolejnym roku startów zmienił zespół i powrócił do Lotusa.
Kiedy w sezonie 1968, przyjaciel Hilla - Jim Clark  zginął na torze Hockenheim (Niemcy)  podczas wyścigu w nieistniejącej już serii "Formuła 2 " Eksplozja w opony w bolidzie Szkota spowodował że samochód wypadł z trasy i rozbił się na drzewie.  Po tym zdarzeniu kierowca przysiągł dokończyć to co zaczął Clark. W tym sezonie udało mu się zdobyć mistrzostwo po raz drugi. Hill walczył do ostatniego wyścigu, do ostatniego metra i dzięki temu znów stał na szczycie.
Rok później starał się kontynuować starty ale podczas GP USA doszło do poważnego wypadku. Uderzenie w przeszkodę z ogromną siłą spowodowało wyrwanie pasów i wyrzucenie kierowcy z bolidu. Z  czymś podobnym natknąć się można w historii Juana Manuela Fangio. Jednak Brytyjczyk nie dał się złamać i  w przyszłym sezonie można go było zastać za sterami samochodu wyścigowego.
Od sezonu 1971 był zawodnikiem teamu Brabham ale nie osiągnął nic wielkiego. Idąc w ślady Jacka Brabhama założył własny zespół o nazwie : Hill Embassy Racing w którym zaczął się ścigać. Wtedy też nie miał szans na zdobycie tytułu mistrzowskiego. Z kariery wyścigowej zrezygnował w połowie 1975 roku, kiedy nie zakwalifikował się do GP Monako. Jego zastępcą został niejaki Tony Brise
Tak samo Hill jak i Brise oraz czwórka innych ludzi zginęli w katastrofie awionetki w Londynie, 29 listopada 1975 roku.

Źródło: Legendy Formuły 1, Ilustrowana Historia F1 i wikipedia 

piątek, 15 listopada 2013

Bye, bye Kimi. Do zobaczenia w przyszłym sezonie w Ferrari !

Niedawno świat obiegła informacja że Kimi Raikkonen odchodzi z Lotusa. Fin powraca na stare śmieci czyli do Ferrari , teamu z którym w 2007 roku zdobył mistrzostwo świata. Zasiądzie  w fotelu drugiego kierowcy zastępując Felipe Massę, z którym zespół z Maranello zakończył współpracę. Brazylijczyk był kierowcą Ferrari od 2006 roku, osiem sezonów pełnych wzlotów w postaci vice mistrzostwa  i upadków takich jak niebezpieczny wypadek w sezonie 2009 podczas Grand Prix Węgier. Nie będę wypisywać w tym poscie  wszystkich osiągnięć ponieważ jego życiorys wcześniej czy później znajdzie się w cyklu  Kartka z Historii Formuły 1
A wracając do Raikkonena to wiadomo że zespół nie zapłacił mu od początku sezonu żadnych pieniędzy. Kimi zagroził że jak nie dostanie kasy to nie wystartuje w dwóch ostatnich wyścigach.  
Można by było odnieść wrażenie że Fin zrobił wszystkim na złość i na pierwszym okrążeniu w Abu Zabi zatrzymał swój bolid umyślnie. Jednak okazało się że przyczyną wyeliminowania kierowcy Lotusa okazała się awaria. 
Okazało się że Kimi nie wystartuje w USA i Brazylii. Powodem wycofania się były problemy zdrowotne w postaci problemów z kręgosłupem które dokuczały kierowcy Lotusa już od jakiegoś czasu. Wczoraj przeszedł operację mającą mu pomóc. Teraz Fina czeka rekonwalescencja.
Tak czy siak zespół musiał skombinować za Raikkonena zastępstwo bo przecież z samym Grosjeanem to  dużo nie zawalczą. No więc rozpoczęło się trwające dwa tygodnie poszukiwanie kogoś kto zgodzi się zastąpić kontuzjowanego zawodnika . Nawet pojawiła się opcja że na dwa ostatnie wyścigi w tym sezonie w bolidzie Lotusa zasiądzie Michael Schumacher. Siedmiokrotny mistrz świata jednak nie zgodził się co do powrotu do świata Formuły 1. Naprawdę szkoda bo dobrze jest zobaczyć swojego ulubionego kierowcę na torze. Kiedy już myślano że włoski kierowca Davide Valsecchi zasiądzie w bolidzie to zespół znalazł całkiem kogoś innego. Mianowicie rodak Kimasa, Heikki Kovalainen zastąpi go w ostatnich wyścigach. W tym wypadku Fin musi zostawić swoje pole golfowe niedaleko malowniczego miasta jakim jest Ełk ( tak, tak Kovalainen ma własne pole golfowe w dodatku w Polsce ) i zająć się wyścigami. Kovalainen to dobry kierowca, kilka razy był na podium, ba a nawet wygrał wyścig w 2008 roku .Po odejściu z McLarena przeszedł do Lotusa ( teraz ten zespół nazywa się Caterham ) i nie dysponował dobrym samochodem.
Pozostaje mi mieć nadzieję że Fiński kierowca wykorzysta daną mu szansę i pokarze że nie jest kierowcą walczącym tylko o końcowe pozycje. 

poniedziałek, 11 listopada 2013

Kartka z Historii Formuły 1- Phil Hill

Phil Hill-  Amerykański kierowca Formuły 1 urodzony 20 kwietnia 1927 roku w Miami.
Swój debiut w Królowej Motosportu zaliczył w 1958 roku , podczas Grand Prix Francji.
Z wyjątkiem dużych sukcesów w serii  24h Le Mans, Hill zdobył mistrzostwo świata Formuły 1 w 1961 roku. Amerykanin był wtedy jednym z kierowców włoskiego teamu Ferrari. Sięgnięcie po pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej kierowców ułatwiła mu śmierć Wolfganga von Tripsa, kolegi z zespołu. Kierowca  podczas Grand Prix na torze Monza na pierwszym lub drugim okrążeniu ( źródła nie są jednoznaczne ) wypadł z toru w skutek zderzenie z Lotusem Jima Clarka prosto w pagórek gdzie stali  kibice. Zginęło wtedy od dziesięciu do piętnastu osób a kolejnych sześćdziesiąt zostało rannych. Trips doznał złamania karku, co było przyczyną jego natychmiastowej śmierci. Ferrari w ramach żałoby wycofało się  z ostatniego wyścigu.
Phil Hill ścigał się w Formule do 1966 roku. Przez te osiem lat ciężkiej pracy aż trzy razy wygrał wyścig. Może nie uznacie to za byle wyczyn ale w tamtych latach wyścigi nie odbywały się tak często jak dzisiaj. Podczas jego kariery maksymalnie w jednym sezonie znajdowało się jedenaście Grand Prix. Dziewięć lub dziesięć to była norma. W sezonie 2014 ma ich być dwadzieścia dwa.
Oprócz tego Hill pięć razy stał na podium jako drugi o osiem razy jako trzeci.
Zmarł niedawno, bo końcem sierpnia 2008 roku na chorobę Parkinsona.
Szkoda że tak mało się o nim mówi...

Żródło: Wikipedia 

niedziela, 10 listopada 2013

Magiczny tor w Abu Zabi

Dlaczego magiczny? Otóż wyścig o Grand Prix Abu Zabi odbywa się jeszcze przy świetle dziennym a kończy się  już po zmroku. Naszym oczom ukazuje się malowniczy zachód słońca. Tor Yas Marina Circuit  ma ponad pięć kilometrów długości.
Na początku wyścigu myślałam że swój zeszłoroczny sukces powtórzy Kimi Raikkonen. Do myślenia o tym nie zniechęciło mnie nawet Pole Possition Marka Webbera chociaż wiedziałam że zaśpi. I jednak miałam rację, Australijczyk dotrzymał tradycji.
Naprawdę dobry start mieli kierowcy Mercedesa. W jednej chwili przed Webberem znalazł się jego kolega z zespołu, Sebastian Vettel oraz Nico Rosberg.
Na pierwszym okrążeniu niespodziewanie z zawodów odpadł Kimi Raikkonen. To był dla niego trudny weekend bo został cofnięty po kwalifikacjach ze względu tego że podłoga w jego bolidzie nie przeszła testów elastyczności i musiał startować z ostatniego pola. Wtedy moje marzenie o jego zwycięstwie prysły jak bańka mydlana. No nic, pomyślałam że  jak nie zwycięstwo to niech przynajmniej w punktach dojedzie. A tu katastrofa! Uszkodzone zawieszenie w samochodzie i koniec dalszej jazdy. Wydawać się mogło że Kimi specjalnie zatrzymał swój bolid. Tajemnicą nie jest to że Raikkonen nie dostaje wynagrodzenie od swojego zespołu. Fin postawił im ultimatum: albo mu płacą albo nie zasiądzie za kierownicą w dwóch ostatnich wyścigach sezonu. Wiadome jest to że go nie zobaczymy go w USA i Brazylii. Cóż, jemu już nie zależny bo od przyszłego roku będzie jeździł w Ferrari.
Na samym początku ucierpiało także przednie skrzydło w bolidzie Jensona Buttona, chcąc czy nie musiał zjechać na wymianę do alei serwisowej, tracąc przy tym cenne pozycje.
W międzyczasie kiedy Sebastian Vettel powiększał swoją przewagę, za jego plecami inni kierowcy toczyli ze sobą bój.
Fernando Alonso przez cały wyścig starał się gonić czołówkę ale  znajdował się zbyt daleko, co było wynikiem niezbyt dobrych kwalifikacji. Na czterdziestym piątym okrążeniu bardzo agresywnie  wyjechał z alei serwisowej i wyprzedził Jeana-Erica Vergne 'a po za torem. Hiszpan starał się nadgonić z czasem i powiększyć przewagę nad rywalami. Sędziowie w tym wypadku postanowili nie karać go a powinni .  W końcówce udało mu się wyprzedzić jeszcze Lewisa Hamiltona i Paula di Restę.
Najbardziej podobało mi się jak  Nico Hulkenberg   przecisną się między bolidami Toro Rosso. Interesuję się już Formułą 1 trochę czasu ale takiego manewru jeszcze nie widziałam.
Vettel był pierwszy, to już chyba wiecie ponieważ na niego nie ma mocnych, za nim na mecie zameldował się Mark Webber oraz Nico Rosberg. Chciałabym zobaczyć na w pierwszej trójce Grosjeana ale podium ma tylko trzy miejsca.

Sezon 2013 zbliża się już ku końcowi. Pozostały jeszcze dwa wyścigi i do połowy marca nie będzie żadnego Grand Prix. Jednak nie ma strachu, na te miesiące myślę nad przyśpieszeniem biografii kierowców z cyklu Kartka z Historii Formuły 1 ponieważ zaplanowane życiorysy będą się ciągnąc prawie do 2015 roku. Pytanie: Pisać normalnym tempem czy od grudnia zacząć pisać dwa razy więcej.

poniedziałek, 4 listopada 2013

Kartka z Historii Formuły 1 - Jack Brabham

Jack Brabham jest australijskim kierowcą Formuły 1 urodzonym 2 kwietnia 1926 roku na przedmieściach Sydney . Startował w tym sporcie w latach 1955-1970 i zdobył aż trzy mistrzostwa świata.
Swój debiut  zaliczył w 1955 roku podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii jadąc wtedy Maserati 250F. Niedługo potem podpisał kontrakt z Cooperem z którym zdobył dwa tytuły mistrza świata w 1959 i 1960 roku.
W następnym sezonie Jack oraz Ron Taurancan założyli własny zespół któremu nadali nazwę Brabham Racing Organisation. Nazwisko Brabhama było kojarzone z jego sukcesami w Formule 1 a teraz z nowo powstałym zespołem mógł zdobywać zwycięstwa. Tytuł we własnym teamie wywalczył w 1966 roku. Był pierwszym kierowcą który mistrzostwo świata wywalczył we własnym  bolidzie. Wygrał cztery na dziewięć wyścigów i miał dużą przewagę nad Johnem Surteesem, więc nikt nie mógł mu zagrozić. Uzyskując tytuł mistrza świata po raz trzeci miał już czterdzieści lat.
Brabham chciał się wycofać całkowicie z wyścigów w 1970 roku  ale nie udało mu się znaleźć odpowiedniego kierowcy więc musiał przejeździć jeszcze kolejny rok. Rozpocząwszy sezon od świetnej wygranej  w RPA skończył go na szóstym miejscu w klasyfikacji generalnej kierowców.
Po odejściu ze sportów motorowych powrócił do Australii gdzie zajął się tym co lubi czyli prowadzeniem warsztatu samochodowego. Zmarł w 2014 roku.


Przepraszam że życiorys Brabhama jest trochę tak ogólnie napisany ale nie mam weny i pomysłu jak to inaczej napisać.


Źródło: Legendy Formuły 1 oraz Wikipedia 

poniedziałek, 28 października 2013

Kartka z Historii Formuły 1 - Mike Hawthorn

Mike Hawthorn - pierwszy Brytyjski mistrz Formuły 1. Urodził się 10 kwietnia 1929 roku w Mexborough Jest kolejnym kierowcą który będąc jeszcze dzieckiem wymarzył sobie karierę w sportach motorowych.
W swoim debiutanckim wyścigu zajął drugie miejsce i postanowił na dłużej zagościć w tej serii. Rok później, w sezonie 1953 podpisał kontrakt z Ferrari i  zajął miejsce w drugim bolidzie włoskiego teamu obok Alberto Ascari'ego
Po raz pierwszy zwyciężył podczas Grand Prix Francji, kiedy to awaria wykluczyła z zawodów jego kolegę z zespołu.. Zwyciężając, stał się ulubieńcem  francuskiej publiczności.
W kolejnym roku startów dużo wydarzyło się w jego życiu. Dzięki niesamowitemu szczęściu przeżył wypadek a później tragiczną śmiercią zginął jego ojciec. Hawthorn w tym sezonie wygrał tylko w Hiszpanii. Od 1955 ścigał się w dużo słabszym niż Ferrari teamie BRM. Zasłynął wtedy nie z Formuły 1 ale z Le Mans. Sprawa nie była zbyt przyjemna bo chociaż wygrał wyścig to oskarżono go o spowodowanie wypadku, w którym Mercedes kierowany przez Pierre'a Levenga wyleciał z wyznaczonej trasy i zabił 80 osób. Niektóre źródła mówią o 120 ofiarach. A doszło do tego po wyprzedzeniu Lance'a Macklina kiedy Hawthorn zjechał na tankowanie. Wiadomo że jak samochód nagle zwalnia to traci prędkość i Macklin był zmuszony do nagłej reakcji. W ten sposób by się ratować zajechał drogę kierowcy Mercedesa który w wyniku wypadku zmarł. Hawthorn był uważany za winnego, prasa zaczęła się na nim wyżywać. Jednak ciekawi mnie, kiedy po kilki miesiącach oczyszczono go  z zarzutów to usłyszał od nich "przepraszam"
W sezonie 1957 wrócił do swojego dawnego zespołu, Ferrari. Rok później stracił zainteresowanie wyścigami kiedy Peter William, jego kolega z temu zginął śmiercią tragiczną. Z jednym wygranym wyścigiem we Francji  i czterdziestoma dwoma punktami na na koncie zdobył mistrzostwo świata przeważając jednym punktem nad Stirlingiem Mossem. Po tym sezonie zakończył swoją karierę wyścigową.
22 stycznia 1959 roku jadąc Jaguarem po obwodnicy Guilford podczas wyprzedzania ciężarówki wpadł w poślizg. Niestety nie udało mu się przeżyć. Smutna ale prawdziwa historia Mike Hawthorne'a - pierwszego mistrza świata z Wielkiej Brytanii.

Źródło : Wikipedia i " Mistrzowie Formuły 1 " 

niedziela, 27 października 2013

Formułowa pocztówka z Indii

I stało się ludzie! Stało! Vettel został mistrzem świata! Mimo że do końca sezonu są jeszcze trzy wyścigi to ma taką przewagę że nikt nie zdoła go dogonić. Ale od początku ...
Grand Prix Indii było ciekawe, najdłuższe sześćdziesiąt emocjonujących okrążeń w całym moim życiu.
Na starcie za kierowcą Red Bulla ustawiły się oba Mercedesy. Zespół zawalił w przypadku Grosjeana nie pozwalając mu w sobotę na przejechanie jeszcze jednego okrążenia, które na pewno decydowałoby o jego dalszej rywalizacji w kolejnej części czasówki.
Dobrze z drugiej linii ruszył Lewis Hamilton który znalazł się za Vettelem. Ale także niespodziewanie Felipe Massa zaczął przedzierać się do przodu. Momentalnie wyprzedził Rosberga jak i Hamiltona i w ten sposób znalazł się za obecnym mistrzem świata.
Na pierwszym okrążeniu od razu była żółta flaga. W tym samym czasie Alonso miał problemy. Przednie skrzydło zostało uszkodzone przez Webbera (który znów zaspał na starcie )  i jeszcze po drodze wpadł na jednego McLarena. Był zmuszony na wymianę zepsutego elementu i po wyjeździe z alei serwisowej był dwudziesty. Vettel też niedługo po starcie został ściągnięty na pit stop ale nie w celu naprawy tylko na wymianę opon bo była prognoza że miększe z opon nie wytrzymają wielu okrążeń
Od zjazdu kierowcy Red Bulla do dziewiątego kółka, wyścig prowadził Brazylijczyk, Felipe Massa  który po tym sezonie żegna się z Ferrari. Po nim pałeczkę przejął Mark Webber. Niestety na czterdziestym okrążeniu był zmuszony  zatrzymać swój bolid ze względu na awarię alternatora. Myślałam że po poprzednim sezonie wyeliminowali te usterki. No nic, Webberowi prądu do bolidu nie przywrócimy. Po wyjściu z samochodu była bardzo wściekły, za co mu się nie dziwię bo była naprawdę spora szansa na dobry wynik.
No i niedługo potem nastąpił punkt kulminacyjny. Sebastian Vettel dostał informacje od zespołu że może nie dojechać do mety,  inżynier musiał go prawie siłą  zmuszać aby nie wykręcił najlepszego czasu bo samochód może tego nie wytrzymać.
Na pięćdziesiątym szóstym kółku z wyścigu wycofuje się Hulkenberg ze względu na problemy z hamulcami. Kilka okrążeń wcześniej zrobił  to Charles Pic.
W końcówce jadący na trzeciej pozycji Kimi Raikkonen przepuścił swojego kolegę z zespołu, Grosjeana i jeszcze Massę przy okazji. Potem Fińskiego kierowcę próbował wyprzedzić jeszcze Hamilton ale gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta więc Perez jakimś magicznym sposobem znalazł się przed nimi. Szkoda mi bardzo że Fernando Alonso nie załapał się na punkty.
Vettel dzięki swojej dzisiejszej wygranej został już mistrzem świata i nikt w nadchodzących trzech wyścigach nie jest w stanie go dogonić, Rosberg że z talentem jednak wdał się w ojca( mistrza świata z 1982 roku)  a Grosjean udowodnił po raz trzeci z rzędu stając na podium, że jest dobrym kierowcą. Mimo ze ten cały blog jest poświęcony Formule 1 to pragnę pogratulować jeszcze Robertowi Kubicy który zdobył tytuł mistrzowski w WRC2. I tym sposobem dał do zrozumienia tym co po wypadku na rajdzie Ronde di Andora spisali go na straty  że jego nie warto zbyt wcześnie stawiać na nim kreskę.


sobota, 26 października 2013

Formuła 1 po Japońsku

No i Formuła 1 zawitała do kraju kwitnącej wiśni. Miejsca które kojarzy mi się z mangą i anime oraz wspaniałym torem Suzuka, gdzie nieprzerwanie od 1987 roku rozgrywają się wyścigi o Grand Prix Japonii.
Z pierwszego pola ruszał dla odmiany Mark Webber ale genialnym startem wyróżnił się Romain Grosjean. Francuz wystrzelił jak z procy i po kilku chwilach był już liderem. Na samym początku Bianchi  i van der Garde zakończyli swój udział w wyścigu na poboczu. Przez jakiś czas na torze obowiązywała żółta flaga.
Dla Hamiltona to nie było szczęśliwe Grand Prix. Po przez walkę z Vettelem nie wytrzymało tylne prawe koło. Przez przymusowy pit stop spadł na koniec stawki jednak na dziewiątym okrążeniu zrezygnował z dalszej rywalizacji. Zaledwie jedno kółko później rozpoczęły się zjazdy na wymianę opon. Kilka minut potem Doszło do bratobójczej walki  w Ferrari, Alonso wyprzedził Massę, awansując na szóstą pozycję.
Przez prawie cały wyścig Vettel musiał  się nieźle nagłowić jak odebrać Grosjeanowi prowadzenie. W końcu udało mu się go wyprzedzić. Potem Francuz musiał bronić się przed Webberem. Jednak kierowca Lotusa po długotrwałej walce musiał się poddać i oddać Australijczykowi drugie miejsce.
Na sam koniec mogę powiedzieć tyle że wygrał Vettel. Drugi był Webber a trzeci Grosjean. Szkoda tylko że Fernando Alonso nie znalazł się na podium. Najbardziej przykro mi z powodu Lewisa bo zakończył wyścig w tak niemiły sposób a mógłby powalczyć o duże punkty.

***
Wiem, wiem że notka jest krótka ale nie mam chwilowo weny ani czasu. Jutro dodam recenzję wyścigu  o GP Indii o ile uporam się z Wosem i Biologią, bo w poniedziałek mam kartkówkę z obu tych przedmiotów. A jeszcze myślę ze dwa posty przed Wszystkimi świętymi dodać.  
Zauważyliście że pojawiła się zakładka Kartka z Historii Formuły 1? Jest to tak naprawdę cykl w miarę krótkich biografii  o mistrzach i innych kierowcach którzy zapisali się w tym sporcie. Zakładkę dodałam po to aby ułatwić wyszukiwanie. Notki dodawane są co tydzień, w każdy poniedziałek. Każdego kierowcę przypisałam już do konkretnego dnia więc muszę się terminów w miarę trzymać. Niestety lista nie jest jeszcze zapełniona. Oprócz mistrzów będą tam jeszcze osoby które po prostu na tytuł się nie załapały albo zrobiły coś przez co zostały zapamiętane. Opiszę jeszcze historię kilku ważniejszych zespołów. Jeśli dobrze pójdzie to zamknę ten cykl przed końcem 2015 roku. 
Postanowiłam powrócić do rysowania. Po zakończeniu sezonu opublikuję parę bazgrołów, bo teraz mam niezłe urwanie łowy z tym blogiem. A więc trzymajcie się ciepło do następnej notki :) 

poniedziałek, 21 października 2013

Kartka z Historii Formuły 1 - Alberto Ascari.

Alberto Ascari- Włoski kierowca Formuły 1. Żył w latach 1918-1955.
Od najmłodszych lat chciał się ścigać, tak jak jego ojciec który zmarł w wypadku, kiedy Alberto był jeszcze szkrabem.
Kiedy w Formule zaczęto przyznawać tytuły, Ascari zadebiutował w zespole Ferrari na torze w Monaco. Podczas tego Grand Prix zajął drugie miejsce.
W następnym roku wygrał dwa pierwsze wyścigi sezonu.  Po osiągniętych sukcesach został wysłany do USA gdzie startował w  Indianapolis 500, ponieważ ten wyścig był jednym z Grand Prix ( a Ascari był tylko sam, jeden z całej  Europy)
W roku 1952 wygrał sześć na osiem wyścigów ( z wyjątkiem tego nieszczęśliwego Indianapolis i GP Szwajcarii)  Ta duża przewaga pozwoliła mu zagarnąć tytuł mistrza świata. Rok później też był kierowcą numer jeden.
Alberto Ascari cechował się tym że był bardzo skoncentrowany na wyścigu i  na tym co znajduje się przed maską jego wozu. Kiedy prowadził  mało komu udawało się go pokonać.
W sezonie 1955 nie miał tyle szczęścia. Kierowca reprezentujący Scuderia Lancia, nie ukończył dwóch pierwszych wyścigów. Ostatnia kraksa zakończyła się " utopieniem bolidu". Jak? Otóż Włochowi zależało na wygranej z Strilingiem Mossem. Niestety nie wiedział że jego rywala wycofała z wyścigu awaria silnika. Ascari rozbił swój samochód o przystań i wylądował w wodzie. Kierowcy nic się nie stało.
Tydzień później jadąc sportowym samochodem na torze Monza ,z do dziś niewyjaśnionych przyczyn tył auta uniósł się i przekoziołkował dwa razy. Ascari został został wyrzucony z kabiny bo po przez tak dużą siłę pasy zostały wyrwane. Włoski kierowca zmarł kilka minut po wypadku.
Alberto Ascari powinien być zapamiętany jako człowiek który dążył od małego do spełnienie swoich marzeń. Zainspirowany hobby ojca chciał być taki jak on. Widział w nim swój autorytet w dzieciństwie jak i w dorosłości. Obaj zginęli robiąc to co kochali.

Źródło : Wikipedia, Legendy Formuły 1, wiedza własna oraz Ilustrowana Historia formuły 1

niedziela, 20 października 2013

Dlaczego ludzie muszą żyć tak krótko ?

Ostatnimi czasy doszłam do wniosku że ludzie, a zwłaszcza kierowcy Formuły 1 żyją zbyt krótko. Nie chodzi mi tu akurat o Ayrtona Sennę który wybierając miedzy rezygnacją z wyścigu a startem wybierał  pomiędzy życiem a śmiercią. Wahał się ale w końcu założył kombinezon oraz kask i wsiadł do bolidu wyruszając w kolejnym  Grand Prix, które było jego ostatnim.
Śmierć każdego kierowcy, nie tylko tego z F1 jest dla świata szokiem.
Sytuacja sprzed tygodnia. Jeśli ktoś sprawdzał internetowe portale informacyjne to być może natknął się na artykuł że zmarła Maria de Villota. Była ona kierowcą testowym teamu Marussia. Początkiem lipca 2012 roku uległa wypadkowi podczas testu bolidu na lotnisku Duxford niedaleko Cambridgne. W wyniku zderzenia z rampą doznała rozległych obrażeń twarzy i straciła oko.  W szpitalu spędziła miesiąc. Po wypadku zajmowała się pisaniem autobiografii. Zmarła w Sewilli w pokoju  hotelowym. W chwili śmierci miała 33 lata. Nagły zgon powiązany jest z tym co zdarzyło się podczas testów Marussi, ponad rok temu.
Ta wiadomość mnie zaskoczyła. Było mi bardzo smutno bo tak naprawdę na świecie jest strasznie mało kobiet które zamienią kieckę na kombinezon a szpilki na wygodne buty i kask. Kiedy Villota umarła czułam taką jakąś dziwną pustkę. Szkoda mi jej bo tak naprawdę była jeszcze młoda i mogła dużo zrobić w swoim życiu.
Tak samo zaskoczyła mnie informacja o śmierci Seana Edwardsa, lidera Porsche Supercup. Nie interesuje się tą dziedziną sportu motorowego ale o Edwardsie słyszałam. Chłopak miał dopiero 26 lat, całe życie przed sobą. Jechał jako pasażer w prywatnych testach Porsche 996. Samochód uderzył w bariery z opon a po chwili staną w  płomieniach.
Przed Edwardsem otwierała się szeroka kariera w tym sporcie a może nawet w Formule 1 ?
Nie tylko sławni umierają. Każdego z nas spotkała tragedia spowodowana śmiercią bliskiej osoby.  Na początku jest szok potem płacz a na końcu próba powrotu do normalności. Współczuje  rodzinie Marii de Villoty i Seana  Edwardsa. Wiem jak to jest kogoś stracić. Mi umarła babcia z którą praktycznie się przyjaźniłam. Niedługo będzie druga rocznica jej śmierci a ja ciągle zadaje sobie pytanie : Dlaczego ?
Tak niestety musi być.  Ale tak naprawdę zmarli żyją w naszych wspomnieniach. Nie umrą puki o nich nie zapomnimy.


poniedziałek, 14 października 2013

Kartka z Historii Formuły 1 - Juan Manuel Fangio

Juan Manuel Fangio - kierowca Argentyński, syn włoskich imigrantów. Urodził się 24 czerwca w Balcarce, zmarł 17 lipca 1995 roku w Buenos Aires.
Kiedy w Formule 1 zaczęto przyznawać tytuły Fangio miał 39 lat.  Wiek nie przeszkadzał mu w zdobywaniu zwycięstw.
Swój debiutancki sezon zakończył na pozycji wicelidera, ustępując tylko Giuseppe Farinie. Obaj wygrali taką samą  liczbę wyścigów ale Fangio miał o trzy punkty mniej od Włocha któremu tym razem przypadł tytuł.
Rok później Argentyńczyk pokazał klasę i zdobył po raz pierwszy zdobył Mistrzostwo Świata w Formule 1
W sezonie 1952 Fangio przeszedł z Alfy Romeo do Maserati. Wygrywałby dalej gdyby nie wypadek.
Przed GP Włoch spóźnił się na samolot i zmuszony był przejechać samochodem  dystans z Paryża na tor Monza. Zdążył, bo pojawił się dopiero około pół godziny przed startem. Nie brał udziału w kwalifikacjach więc do wyścigu musiał wyruszyć z ostatniej linii. Fangio bardzo chciał nadrobić pozycje, nie skreślał tego Grand Prix tylko z tego powodu że startował z samego końca stawki. Na którymś okrążeniu wpadł w poślizg. Niestety noc bez snu, kiedy pokonywał dystans z Francji do Włoch zrobiła swoje. Argentyńczyk stracił panowanie nad bolidem który uderzył w bandę i a Juan Manuel wyleciał z samochodu. Ten wypadek spowodował u niego złamanie kręgosłupa i wycofanie się z rywalizacji do końca sezonu. Miał szczęście że w ogóle przeżył tą kraksę.
Myślicie że to już koniec jego kariery ? Jak tak to jesteście w błędzie.
Fangio powrócił rok później. Na początku sezonu 1954 porzucił Maserati dla Mercedesa i w niemieckim wozie zdobył swój drugi tytuł mistrza świata.Rok później także mistrzostwo świata znalazło się w jego rękach. W sezonie 1956 Fangio znalazł się w Ferrari, ponieważ Mercedes postanowił wycofać się z wyścigów w F1. Argentyńczyk zastąpił Ascariego który zginął tragicznie na Monzy rok wcześniej. Ten sezon także został ukoronowany Mistrzostwem.
Jego kariera się jeszcze nie skończyła. Po zdobyciu  czwartego tytułu po raz kolejny zmienił zespół i powrócił do Maserati. Chociaż miał do dyspozycji słabszy bolid od rywali i tak był niepokonany.  Też zdobył mistrzostwo świata.
Swoją karierę zakończył  w roku 1958. Ma na koncie pięć mistrzostw świata w tym cztery pod rząd. Jedyny kierowca który na dzień dzisiejszy ma ich więcej to Michael Schumacher. Rekord Fangio pod względem posiadanych tytułów został przez niego pobity prawie pół wieku później. To świadczy że ten Argentyński kierowca był ze względu na swój talent niepokonany. Moim zdaniem Juan Manuel Fangio to prawdziwa legenda. Jest żywym dowodem że człowieka który ma pasję nie można nigdy zabić ale jedynie oszpecić. Po wypadku wrócił dużo silniejszy  i zdobywał kolejne mistrzostwa. To jest właśnie prawdziwy kierowca F1 czyli taki który nigdy się nie poddaje.

Zdjęcie : Wikipedia 
Informacje : Wikipedia, wiedza własna  i " Mistrzowie Formuły 1 "                                  

niedziela, 13 października 2013

GP Korei

Z niezwykłego toru w Singapurze przenosimy się do Korei. Tu też w kwalifikacjach swoją siłę pokazał Sebastian Vettel i wywalczył  start z pierwszego pola. Początek wyścigu był nawet spokojny, nie licząc Massy którego bolid stanął w poprzek zakrętu. Kierowca utracił dużo pozycji.
Z oponami wyłamał się Ricciardo. Jako jedyny startował na pośredniej mieszance, kiedy inni wybrali super miękką.
Przed wyścigiem Webber został cofnięty o 10 pól to tyłu. Dlaczego ? to wszystko za to że Alonso postanowił podwieźć swoim bolidem  Marka, któremu jego samochód spłonął. Zespół wystawił dla kierowcy Red Bulla rachunek a on i Fernando dostali po reprymendzie. Jeśli podczas jednego sezonu dostaniesz trzy reprymendy jednorazowo zostajesz cofnięty o dziesięć pól w tył, tak samo jak Webber, który w poprzednich wyścigach uzbierał takie właśnie upomnienia.
Za dobry start mogę pochwalić Grosjeana i Hulkenberga. W okolicach - dwunastego - trzynastego kółka prawie wszyscy zaliczyli już zmianę opon. były manewry wyprzedzania, między innymi Hulkenberg dzielnie bronił się przed Alonso.
Na dwudziestym szóstym okrążeniu na barierę wpadł Paul di Resta. i niestety musiał wycofać się z dalszej rywalizacji. I pewnie bym tak rozmyślała nad tą kraksą gdyby nie Rosberg który dwa okrążenia później  uszkodził swoje przednie skrzydło spod którego leciały iskry. Kierowca zjechał posłusznie za wymianę uszkodzonego elementu ( ba, nawet nie chciało się zdjąć ) i dołączył do stawki ale na odległej pozycji.
A tu kolejne bum! Nieco później po tym incydencie wybuchła opona w bolidzie Sergio Pereza  i to tuz za wyjazdem z alei serwisowej. Kierowca musiał przejechać dodatkowy dystans aby zmienić opony bo jazda na samej feldze nie należy do najbezpieczniejszych. Całe szczęście że Webber na pozostałości z opony nie wjechał bo byłaby kolejna tragedia.
Pojawił się Safety Car i część zjechała na pit stop. Nastąpił restart wyścigu. W między czasie doszło do bratobójczej walki między Lotusami a potem Samochód Bezpieczeństwa zmuszony był wyjechać znowu. . Niestety nie oni zawinili. Sutil stracił kontrolę nad autem i uderzył w Webbera. W efekcie bolid Red Bull Racing wypadł po za tor i zaczął się palić, kierowca niemalże w ostatniej chwili wysiadł z samochodu. Kolejny restart nastąpiła na czterdziestym piątym okrążeniu. Kilka kółek później Grosjean dostał polecanie od swojego inżyniera aby walczył z Raikkonenem i postarał się go wyprzedzić. Niestety nie udało mu się dogonić fińskiego kolegi. Komunikat był o tyle ciekawy że przeważnie kierowca dostaje wręcz rozkaz aby nie walczyć z kolegą z zespołu.
Na kilka okrążeń przed końcem Sutil zdecydował wycofać się a chwilę później swój wyścig zakończył Ricciardo.
Do mety na pierwszym miejscu dotarł Vettel ( z resztą jak zwykle) potem był Kimi a za nim Romain Grosjean. Podium wyglądało moim zdaniem fajnie, tylko Webbera szkoda ...
W tym wyścigu Hulkenberg mówił że chce być na siódmym miejscu. Jego marzenie się nie spełniło bo na koniec wyścigu znalazł się na czwartej pozycji. I to najwyższej w jego karierze. I tą optymistyczną wiadomością kończę tą relację.

poniedziałek, 7 października 2013

Kartka z historii Formuły 1 - Giuseppe Farina

Giuseppe Farina,włoski kierowca urodzony 30 października 1906 roku w Turynie, zmarły sześćdziesiąt lat później w Aiguebelle. Pierwszy mistrz Formuły 1.
W sezonie 1950 od kiedy zaczęto przyznawać mistrzostwa Farina wygrał trzy na siedem wyścigów : Grand Prix Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Włoch, dwa razy startował z pierwszego pola. Z kolei Fangio, jego kolega z zespołu (jakim była Alfa Romeo) także odniósł taką samą liczbę zwycięstw, jednak  Giuseppe miał nad nim trzy punkty przewagi i tym sposobem zdobył jako pierwszy w historii tytuł mistrza świata.
Swoje ostatnie zwycięstwo odniósł w 1953 roku w Niemczech na Nurburgringu.
Sezon 1954 rozpoczął od drugiego miejsca odniesionego podczas GP Argentyny. Jednak potem nie miał tyle szczęścia. Podczas wyścigu Mille Migilia złamał rękę a w wyścigu samochodów sportowych odbywającym się na Monzie, doznał poparzeń.
Do Formuły 1 powrócił rok po tamtych zdarzeniach.Jednak Farina nie mógł znieść bólu podczas jazdy więc musiał aplikować sobie morfinę. W połowie sezonu zdecydował że odejdzie. W sumie nawet mu się nie dziwię że odszedł. Zdrowie jest jednak ważniejsze. Jeśli to co kocha sprawia ci ból to ze smutkiem musisz z tego zrezygnować.
Giuseppe Farina, który znany był z tego że wychodził cało ze wszystkich wypadków wcale nie zginął na torze. Jadąc na Grand Prix Francji w 1966 roku uderzył w słup telegraficzny.

Źródło : Wikipedia i wiedza własna

środa, 2 października 2013

Za co kocham GP Singapuru

No właśnie za co ?
Tor w Singapurze sam w sobie jest niezwykły. Wyścig odbywa się nocą przy sztucznym oświetleniu. We wszystkich wyścigach odbywanych na Marina Bay uczestniczył samochód bezpieczeństwa. To grand Prix jest niezwykle wymagające więc jest niemałym wyzwaniem dla zawodników, niezależnie od tego jakim bolidem jadą.
W tym roku podczas kwalifikacji, znów bezkonkurencyjny okazał się Vettel i znów startował z pierwszej pozycji. Na samym początku kierowca Red Bull Racing dzielnie odparł ataki Nico Rosberga, choć myślałam że jednak ktoś pokona Vettela. Bardzo ładnie wystartował Alonso. Dobrze wykorzystał walkę Webbera z Grosjeanem ( gdzie dwóch się biję tam trzeci korzysta) Zdziwieniem było że aż tak duża liczba kierowców zdecydowała się  startować na super miękkiej  mieszance. Wyłamał tylko Adrian Sutil bo wszyscy inni wybrali takie same opony.
Zjazdy na pit stop zaczęły się dosyć wcześnie bo aż na jedenastym okrążeniu i od Kimiego Raikkonena. Nie dość że na tym torze jest bardzo długa aleja serwisowa to i prędkość została ograniczona do 60 km/h. Czyli zjeżdżając na zmianę opon można stracić o wiele więcej pozycji niż na na przykład w Belgii.
Tradycją jest że podczas Grand Prix w Singapurze zdarza się wypadek i wyjeżdża Samochód bezpieczeństwa( w każdym dotychczasowym wyścigu to się zdarzyło) . Kolizja nawet nie musi być wielka a tym razem punktem kulminacyjnym był wypadek Riccardo, który spowodował całkowitą zmianę taktyk zespołów.
Niedługo potem z walką musiał pożegnać się Grosjean. Szkoda, bo zapowiadał się naprawdę dobry wyścig w wykonaniu francuskiego kierowcy.
W samej końcówce bolid Marka Webbera zaczął się palić, wszystko przez skrzynię biegów. Ostatecznie znalazł się na 15 pozycji.
Wyścig wygrał Vettel, tuż za nim uplasował się Alonso i Raikkonen.
Ja się pytam : Czy koś w końcu pokona Vettela ? Ludzie to się już nudne robi! Najprawdopodobniej będzie powtórka z sezonu 2011 gdzie jeden kierowca był nie do pokonania ...

sobota, 21 września 2013

Film o Laudzie


Jeśli ktoś interesuje się Formułą 1 to kojarzy kogoś takiego jak Niki Lauda.
Film Rush oparty jest na faktach i opowiada o tragedii która wydarzyła się podczas Grand Prix Niemiec. Fabuła filmu przenosi nas do 1976 roku  na tor Nurburgring gdzie Lauda ma poważny wypadek, ledwo uchodzi z życiem. Doznaje rozległych poparzeń i uszkodzeń płuc oraz zapada w śpiączkę, po przez uwięzienie w płonącym kokpicie samochodu.. Kiedy inni spisują go na straty to Lauda robi im na złość i już po kilku tygodniach zasiada w bolidzie. Mimo ogromnych obrażeń i potwornego bólu nie rezygnuje  ze ścigania się. Postanawia zmierzyć się ze swoim największym rywalem, Jamesem Huntem. Film Rona Howarda miał premierę 2 września tego roku, jednak w polskich kinach będzie można go dopiero oglądać od 8 listopada.
Czy na niego pójdę? Oczywiście! Jeśli w ogóle będzie u mnie w kinie wyświetlany
Historia Nikiego Laudy to gotowy materiał na film. Pokazuje że człowieka można bardzo oszpecić ale nigdy zniszczyć.  Austriak po wypadku zdobył jeszcze dwa tytuły mistrza świata (  1977 i 1984 rok  ) ale nigdy nie przestał angażować się w życie Formuły 1.
Polecam obejrzeć ten  zwiastun. Mnie osobiście bardzo wzruszył.

niedziela, 8 września 2013

Monza, ach ta Monza

A chodzi tu o Grand Prix Włoch na torze Monza.
Po kwalifikacjach w pierwszej linii ustawili się obaj kierowcy Red Bulla, Vettel i Webber. Tuż za nimi kierowca Saubera, Nico Hulkenberg, i Felipe Massa w swoim Ferrari. Lotus daleko w tyle, Raikkonen i Grosjean skończyli na jedenastej i trzynastej pozycji, nie udało się dobrze ustawić bolidów na ten wyścig. Lewis Hamilton odpadł w Q2 i nie zmieścił się z czasem w pierwszej dziesiątce więc musiał zadowolić się dwunastą pozycją. Adrian Sutil został cofnięty do tyłu o trzy pola za blokowanie wyżej wymienionego kierowcę Mercedesa.
Na pierwszym okrążeniu posypało się trochę elementów z bolidówmiedzi innymi Kimi uszkodził przednie skrzydło i musiał zjechać na niespodziewany pit stop, paru kierowców znalazło się po za torem. Niespodziewanie di Resta odpadł z wyścigu
Sebastian Vettel zdołał obronić pozycję lidera przed Markiem Webberem. Po jakimś czasie Alonso przeprowadził manewr wyprzedzenia Webbera, doszło do niewielkiego kontaktu, ale ze strony sędziów sportowych nie było żadnego, nawet najmniejszego odzewu.
Na piętnastym kółku Vergne odpadł. Szkoda bo miał dosyć dobry weekend wyścigowy i zapowiadało się na zadowalający wynik.
 Za to Riccardo z Toro Rosso przesiada się w następnym sezonie do bolidu Red Bulla na miejsce Webbera. Większość obstawiało że jego zastępcą będzie Raikkonen a jeszcze inni że Alonso, choć to w ostatnim przypadku jest naprawdę mało prawdopodobne.
Pierwszy na mecie zawitał tradycyjnie Vettel a za nim Alonso i Webber.  Hulkenberg nieźle się spisał. Dojechał na piątej pozycji co w przypadku tegorocznej formy Saubera jest nie lada wyczynem. Ale i tak najprawdopodobniej nie zostanie w zespole na przyszły sezon.
Wyścig był naprawdę nudny. Z początku trochę się działo ( jak zwykle na starcie ) ale reszta to same nudy. Notatki, których jest przeważnie tak  około strony to  po dzisiejszym wyścigu było tylko kilka linijek. Miejmy nadzieje że Singapur będzie lepszy ...

***
Przepraszam że znowu bez zdjęć ale ostatnio mój komputer się buntuje i nie chce ich wczytywać. 

środa, 28 sierpnia 2013

Vettel wygrywa w Belgii a Kubica w Niemczech

Grand Prix Belgii już za nami.
Tor Spa Francorchamps sam w sobie jest niezwykły. Dlatego że w 1991 zaczynał Schumacher a rok później wygrał tam po raz pierwszy wyścig ale również ze względu na pętle. Ma ona długość siedmiu kilometrów, pierwotnie była dwa razy dłuższa. Z Wikipedii wiadomo że tor znajduje się w Belgii,w górach Ardeńskich i  niedaleko miasteczka Spa. Pierwsze wyścigi samochodami jednomiejscowymi odbyły się w 1925 roku a dopiero 25 lat później zaczęto przyznawać tytuły mistrza świata. W tamtym wyścigu za kierownicą Alfy Romeo zwyciężył Antonio Ascari, ojciec późniejszego mistrza świata w F1, Alberto.
Oglądając piątkową pierwszą sesję treningową miałam wrażenie że będzie powtórka z zeszłego sezonu. Przez dwie sesje deszcz, kierowcy nudzą się bo nie mogą wyjechać na tor ze względu warunków pogodowych. Sobota, ładna pogoda. W ciągu 60 minut trzeba odrobić trzy godziny straconego czasu w piątek, przetestować jakieś nowe elementy i przygotować się do kwalifikacji. Jednak to nie nastąpiło a  w kwalifikacjach, gdzie wszyscy myśleli że Paul di Resta zdobędzie Pole Position dla Force India jednak najlepszym czasem mógł się pochwalić Lewis Hamilton i to on startował z pierwszego pola. Za nim ustawiły się dwa samochody Red Bull Racing. Toro Rosso słabiutko ... dopiero 18 i 19 pozycja dla zawodników. Zaskoczeniem jest start Bianchiego i Chiltona z 15 i 16 miejsc oraz van der Garde z 14 pola. No cóż ... deszcz w kwalifikacjach potrafi zmienić wszystko.
Niestety jednak na pierwszym okrążeniu Vettel wyprzedziła Hamiltona i prowadził przez większą część wyścigu. Webber dotrzymał tradycji ale za to za start mogę pochwalić Jensona Buttona.
Czy tylko ja widziałam trzy polskie flagi ?
Na ósmym kółku Perez i Grosjean walczyli o pozycje, w rezultacie "walki" kierowca Lotusa ściął szykanę a sędziowie przyjrzeli się bliżej tej sprawie. Po rozpatrzeniu przyznali Perezowi karę przejazdu przez aleje serwisową za nieodpowiednie zachowanie na torze.
Na dwudziestym szóstym okrążeniu Kimi Raikkonen wycofał się z powodu awarii. Winowajcą okazała się zrywka z kasku która utknęła w kanale chłodzenia hamulców. No nic, wyścig musi toczyć się dalej.
Kilka minut potem na torze pojawiła się żółta flaga. Kraksa di Resty i Maldonado. nie wyglądało to ciekawie, ewidentnie wina Wenezuelczyka. Kierowca Williamsa dostał karę Stop&Go która polega na tym że zawodnik wjeżdża na  Pit Stop zatrzymuje się w swoim boksie na 10 sekund i jedzie dalej. A już go miała pochwalić za dobra jazdę.
Nie był to jakiś duży wypadek tak jak w zeszłym sezonie kiedy bolid Grosjeana przeleciał tuż nad głową Fernando Alonso albo w 1998 kiedy doszło do karambolu w którym brało udział aż trzynaście samochodów. Wtedy zaczęło się od Coultharda który uderzył w bandę i znalazł się na drugiej stronie toru, kierowcy zaczęli hamować a że widoczność była do niczego powpadali na siebie. I tak powstał największy karambol w Formule 1 w którym uczestniczyło trzynaście samochodów.Wliczając jeszcze późniejsze kolizje to wyścig ukończyło tylko ośmiu kierowców ( LOL!) z dwudziestu dwóch.
Wróćmy do dzisiejszych czasów.  Wyścig wygrał Sebastian Vettel. Za nim byli Fernando Alonso i Lewis Hamilton. Liczyłam że  podczas GP Belgii na podium stanie Nico Rosberg ale zajął czwartą lokatę i powiem szczerze nie jest źle.

***
Coś dawno nie było nic o Kubicy, no więc ... nasz Robert wygrał Rajd Niemiec w kategorii WRC2 i pozostał w niej liderem a w generalce jest na piątym miejscu. Jest to jak na razie najwyższy wynik Polskiego kierowcy. W rajdzie nie obyło się bez wypadków. Michał Kościuszko doznał urazu kręgosłupa a w "Klasie Historycznej" doszło do śmiertelnego wypadku z udziałem  jednego z zabytkowych aut.  Kierowca i pilot jadący sportowym Triumphem TR7 zginęli.

środa, 21 sierpnia 2013

O tym jak Schumi jeździł bolidem ...

Nurburgring , 19 maja, przedostatni dzień imprezy Nurburgring 24h 

Kiedyś napisałam tu że prawdziwego kierowcy F1 nie da się zatrzymać w domu. Będzie on kombinował na różne sposoby aby wsiąść do bolidu czy innego równie szybkiego samochodu.
Widać Schumacher zatęsknił za Formułą 1 Ja bym się nie zdziwiła gdyby jeszcze raz wrócił   i wziął udział w Nurburgring 24h. 
Schumi jechał po Północnej pętli Nurburgringu bolidem Merca z sezonu 2011 czyli Mercedesem W02. Na tym odcinku normalnie nie odbywają się wyścigi . Oprócz Michaela na tym odcinku niemieckiego toru bolidem jeździł nie kto inny jak Nick Heidfeld ale to było jeszcze za czasów BMW Sauber. Relacje z przejazdu można znaleźć tu. Niestety komentarz jest po niemiecku. Życzę miłego oglądania :) 






niedziela, 4 sierpnia 2013

Witamy w piekle

Dlaczego w piekle ? Ponieważ w niedziele podczas wyścigu o GP Węgier na Hungaroringu temperatura powietrza wynosiła 34 stopnie a asfaltu 51. Upał  że ho ho ho i jeszcze ho ho ,normalny człowiek nie dał by rady logicznie myśleć. Z tego gorąca czacha dymi a mózg  wylewa się uszami.
W dwóch pierwszych liniach ustawili się Lewis Hamilton, Sebastian Vettel, Romain Grosjean i Nico Rosberg.
Na starcie niewiele się działo poza tym że Grosjean się rozszalał i walczył  z obecnym mistrzem świata o pozycje a Hamilton wystrzelił jak z procy. O walkę z Vettelem bardziej podejrzewałam Rosberga ale w piątym zakręcie między jego bolidem a a samochodem Felipe Massy  doszło do kontaktu, przez co Brazylijczyk uszkodził przednie skrzydło w swoim Ferrari a Nico został wypchnięty poza tor i stracił kilka pozycji. Jest sukces ! Webber nie zaspał !
Koło dziesiątego okrążenia  rozpoczęły się zjazdy na pit stop.
Na dwudziestym kółku wycofał się Adrian Sutil z powodu wycieku z układu hydraulicznego. Szkoda bo to był jego setny wyścig. Mija trochę czasu, ja siedzę spokojna na kanapie i ciesze się że sędziowie nie mają nic do roboty a tu nagle bum ! Incydent  Grosjeana z Buttonem ! Ok sędziowie postanawiają to rozpatrzeć po wyścigu. No nic. Francuz jedzie dalej, na dwudziestym dziewiątym okrążeniu wyprzedza Massę, bardzo odważny manewr. A tu sędziowie postanowili mu wręczyć karę przejazdu przez aleje serwisową. Nie za Buttona tylko za Massę ! ( Za Jensona doliczyli mu 20 sekund do uzyskanego czasu ale to już po wyścigu ) Moim zdaniem nie powinien dostać tych kar! Gdyby coś takiego zrobił Hamilton albo Vettel to oczywiście sprawy by nie było! Grosjean dostaje kary za byle głupoty, za coś co można by wpisać pod "incydent wyścigowy" . No dobra Romain czasami taki zakochany jeździ ale to nie powód by dostawał kary za nazwisko!
Inny przykład. Pamięta ktoś to samo GP w 2010 roku? Tak to w którym Schumacher wypchnął Rubensa Barrichello z toru i ten znalazł się praktycznie 20 cm od betonowej bariery. Mogło dojść do poważnego wypadku. Schumacher został przesunięty w następnym wyścigu o 10 pól do tyłu i otrzymał opiernicz od Laudy. Ok... Lubie Schumachera ale jego zachowanie było nie na miejscu i ta kara mu się należała. Stałam się wtedy uczulona na takie spychanie z toru.
Inny tor ale ta sama sytuacja. Nie wiem czy to były kwalifikacje czy treningi ale w ten sam sposób Vettel zepchną innego kierowce ( bodajże Webbera ale pewna nie jestem ) i kary nie dostał. A w 2010 po tym incydencie z Rubensem i  Michaelem w roli głównej  Niki Lauda się wypowiadał tak :" Stwarzanie niebezpieczeństwa dla innego zawodnika w ten sposób jest totalnie niepotrzebne "
A wracając do wyścigu:  Na tym samym okrążeniu co był incydent między
Ferrari a Lotusem, Hulkenberg się rozszalał i przekroczył prędkość w alei serwisowej która ostała zmniejszona ze 100 do 80 km/h ze względu na ten incydent z kołem Webbera w Niemczech.
Na czterdziestym piątym kółku Bottas wypadł z toru i niestety nie powrócił do wyścigu a żółta flaga zawisła na kolejne pięć okrążeń.
Pod koniec wyścigu Nico Rosberg wypadł z toru, biały dym z silnika i bolid zaczął się palić. Jednak kierowca Mercedesa inteligentnie zjechał ( bo za bandę z opon )( tam przeważnie są bolidy sprzątnięte z toru) i nie był potrzebny Safety Car
Pierwszy na mecie był Hamilton, drugi Raikkonen a trzeci Vettel. Gratulacje dla pierwszej trójki.



***


Wiem wiem, opuściłam się w prowadzeniu bloga na rzecz opowiadania. Nie mam ostatnio weny do rysowania czegokolwiek z F1 postaram sie do jutra coś dodać.

wtorek, 9 lipca 2013

Zwycięstwo Vettela, latające koła, kierowcy Lotusa na podium !


No i Formuła 1 zawitała w Niemczech. Grand Prix organizowanie na przemian na Hockenheimringu który został wybudowany w 1936 roku na potrzeby testów Mercedesa. oraz na Nurburgring, toru który większość z fanów F1 kojarzy z wypadkiem Laudy.
Mamy dziewiąty wyścig a kierowców którzy zdobyli Pole  Possiotin było tylko trzech ( Vettel, Rosberg, Hamilton )Podczas tego wyścigu kierowcy mieli strajkować z powodu niebezpieczeństwa na torze czyli opon które Podczas GP Wielkiej Brytanii rozpadały się.Obawiali się o swoje życie ponieważ nad rozpędzonym bolidem u którego nagle wybucha koło trudno zapanować. Jednak do żadnych protestów nie doszło.
A wracając do Grand Prix ... Charles Pic został cofnięty na starcie za wymienne skrzyni biegów.
Z Pierwszej pozycji startował Hamilton który we wczorajszych kwalifikacjach wywalczył pierwsze miejsce pokonując Vettela.
Spodziewałam się że połowa stawki wyleci poza tor na pierwszym zakręcie ale tak się na szczęscie nie stało.
Muszę pochwalić Marka Webbera za znakomity start , w końcu nie zaspał jak podczas GP Wielkiej Brytanii i wiedział co się wokół niego dzieje. Zaraz po rozpoczęciu wyścigu doszło do bratobójczej walki między dwoma McLarenami ( Button i Perez)
Na czwartym okrążeniu pojawiła się żółta flaga. Była to spowodowane awarią w bolidzie Felipe Massy. Brazylijczyk zatrzymał swój samochód na  poboczu, przez co powodował niebezpieczeństwo. Szkoda mi go. Zwłaszcza że tak pięknie wybił się na początku.
Mówiłam kiedyś  że jedna rzecz mnie doprowadza do szału w Formule 1. Jest to wypuszczenie kierowcy z boksu kiedy ma niedokręcone koło. Tak było dziś. Podczas zmiany opon w bolidzie Marka Webbera albo pistolet uległ zepsuciu albo tylko niedokładność mechanika. Tak czy siak przez to niedopatrzenie spowodowało że podczas wyjazdu z alei serwisowej koło odpadło i uderzyło kamerzystę. Na szczęście ten przeżył, mimo obrażeń jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo a Webber ze stratą wielu pozycji powrócił na tor
Najdziwniejsze było kiedy w bolidzie Marussi wybuchł silnik,  auto zaczęło się palić. Podczas tego weekendu Bianchi zatruł się czymś. Planowano już zastępstwo ale ten się wykurował i startował w zawodach. Niestety awaria samochodu nie pozwoliła mu dojechać do mety.  Kiedy zawodnik oddalił  się na dużą odległość od bolidu ten postanowił wyruszyć w samotną podróż bez kierowcy i sam przemieścił się na drugą stronę toru ( LOL!) Nie ma to jak zmiana poziomów na torze i  samo jadący samochód F1 który zagraża bezpieczeństwu uczestników.
Na 10 okrążeń przed metą Raikkonen i Alonso postanowili zmienić swoje opony.
Wcześniej Grosjean toczył walkę z Vettelem (?). Niestety na 55 kółku musiał przepuścić szybciej jadącego swojego kolegę z zespołu, Raikkonena..
Pierwszy na mecie zjawił się Sebastian Vettel. Za nim byli Kimi Raikkonen i Romain Grosjean, kierowcy Lotusa. W ten sposób Niemiec powiększył swoją przewagę punktową nad Fernando Alonso. Teraz Hiszpanowi będzie trudniej go dogonić...

niedziela, 30 czerwca 2013

Nico Rosberg wygrywa na Silverstone, mój drogi Holmesie.

Ale i tak najważniejszym wydarzeniem tego weekendu będzie ogłoszenie przez Marka Webbera że po tym sezonie żegna się na zawsze z Formułą i Red Bullem oraz ze swoim odwiecznym wrogiem, Vettelem. Kiedy zawodnicy Toro Rosso  się o tym dowiedzieli to podczas ostatnich trzech dni byli całkowicie inni, praktycznie stawali na rzęsach aby zająć dobre miejsce w kwalifikacjach. Mają nadzieje że któryś z nich trafi z juniorskiego Red Bulla do tego prawdziwego, o wiele lepszego. Jednak krąży plotka że  w przyszłym sezonie miejsce w bolidzie obok Sebastiana Vettela zajmie nie kto inny tylko Kimi Raikkonen. Jeśli kontrakt nie został podpisany to Vergne i Ricciardo mają 50% szans że któregoś z nich zobaczymy w przyszłym roku w niebieskim wdzianku siedzącego w RB10.

Na początek powiem że w piątek pogoda była typowo brytyjska, lało jak z cebra. W sobotę i w niedzielę była ładna pogoda więc kierowcy nie mięli prawa narzekać że sobie nie pojeżdżą. Na starcie w pierwszym rzędzie ustawiły się dwa Mercedesy, Hamilton i Rosberg a tuż za nimi daw bolidy Red Bull Racing, Vettel i Webber. O pechu może mówić Paul di Resta który był zmuszony startować z końca stawki ponieważ jego samochód po kwalifikacjach okazał się za lekki. Alonso też nie mógł mówić o szczęściu, był za daleko od Vettela który jest przed nim w klasyfikacji generalnej.
Po zapaleniu się  zielonych świateł jak zwykle na starcie zaspał Mark Webber i z rozmachu stracił dziesięć pozycji. Rosberg też pewnie sobie kimnął, Vettel wyprzedził go i znalazł się tuż za Hamiltonem, liderem wyścigu. Muszę pochwalić Raikkonena, Massę, i Sutila za znakomity start.Jednak na ósmym okrążeniu w bolidzie Brytyjczyka rozpadła się tylna lewa opona i musiał zjechać na pit stop. Wykorzystał to kierowca Red Bulla i objął prowadzenie. Dwa okrążenia później stało się to samo u Felipe Massy a kolejne pięć kółek później u J.E Vergne'a. Pozostawione resztki opony zagrażały bezpieczeństwu więc przez dłuższą chwilę na to wyjechał Safety Car.   Na czterdziestym drugim okrążeniu w bolidzie Vettela uległa awarii skrzynia biegów. Niemiec musiał się wycofać i oddać prowadzenie. Pod koniec rozpoczęła się prawdziwa walka. Z końca stawki wybili się Webber i Alonso. Jevchali najszybciej jak potrafili i wyprzedzali na złamanie karku innych kierowców.
Wyścig wygrał Nico Rosberg.  Za nim byli wcześniej wspomnieni Webber i Alonso. Hiszpan zdążył odrobinę nadgonić Vettela z punktami ale i tak jest za daleko od Niemca. Gratulacje dla Nico który 27 czerwca miał urodziny. Jest to dla niego doskonały prezent, najlepszy jaki kierowca Formuły 1 może sobie wymarzyć.
         ***
Wracam do regularnego pisania! Są wakacje i postaram się w końcu dodać więcej rysunków. No i posty będą się pojawiać częściej. Od jutra rozpoczynam realizacje paperchild więc spodziewajcie się nowej notki

sobota, 29 czerwca 2013

Vettel wygrywa w Kanadzie !

Tytuł mówi sam za siebie. Sebastian Vettel zwany " Baby Schumi " po raz kolejny stanął na najwyższym stopniu podium.
Ale od początku. W kwalifikacjach zaskoczył mnie Bottas który uzyskał trzeci najlepszy czas co dawało mu start w wyścigu z drugiej linii. Jednak w niedzielę nie było aż tak kolorowo.  Fin był wyprzedzany przez większość zawodników i mimo starań i znakomitej obrony spadał w dół jak kamień. Nie jest to wina jego umiejętności tylko zbyt słabego bolidu jaki Williams zbudował na ten sezon.
Od początku wyścigu Vettel cały czas oddalał się od reszty zawodników. Było wiadome że wygra i najprawdopodobniej zdobędzie kolejny tytuł. Miejmy nadzieję że Alonso, Raikkonen, Hamilton  czy kto inny w końcu stanie się realnym rywalem dla niego. Nie chce powtórki z sezonu 2011 kiedy dominował jeden zawodnik nie dając innym wygrać. W sezonie 2012 wszystko było odwrotnie, nawet Maldonado wygrał wyścig !(?) ( do dzisiaj nie wiem jak to mu się udało)  Lepiej by było gdyby McLaren wrócił do dawnej świetności. Kurczę, mają świetną historię, tyle mistrzostw świata, fajnie by było gdyby chodź zdobyli najniższy stopień podium. Życzę im sukcesów w jutrzejszym domowym wyścigu przed własną publicznością

poniedziałek, 27 maja 2013

Grand Prix Monako - wyścig pełen kraks


Czym właściwie jest tor w Monako? Jest to niezwykłe miejsce gdzie odbywają się wyścigi Formuły 1. Na co dzień szykany toru to są ulice. Dwie sesje treningowe odbywają się w czwartek a nie w piątek jak to jest zazwyczaj. To niewielkie księstwo od 1955 roku co sezon gości Formułę 1 u siebie.  W rekordach najwyżej jest dalej niepokonany, nieżyjący już prawie od 20 lat, Ayrton Senna.
Sam tor jest bardzo wąski, niepożerający opon. Można przejechać wyścig na jeden pit stop. DRS jest tam właściwie niepotrzebny. Wogóle nie da się wyprzedzać.

***
W tegorocznym wyścigu tylko czterech kierowców startowało na miękkiej mieszance. Pozostali wybrali super miękką oznaczoną czerwonym paskiem. 
Rozpoczęcie wyścigu było nadzwyczaj spokojne. Nikt nie wypadł na pierwszym zakręcie. Z początku Vettel próbował wyprzedzić Mercedesy i objąć prowadzenie ale mu się to nie udało. Na pierwszym kółku pojawiła się żółta flaga, których w tym wyścigu było bardzo dużo. 
Swój wyścig wcześniej musiał zakończyć kierowca Caterhama, Charles Pic któremu na dziewiątym okrążeniu zapalił się samochód i był zmuszony zrezygnować. Pierwsze zjazdy na zmianę opon rozpoczęły się w okolicach dwudziestego okrążenia. 
Największym pechowcem okazał się Felipe Massa który rozbił swój bolid na trzydziestym okrążeniu w zakręcie Sainte Devote  dokładnie tak samo jak podczas trzeciej sesji treningowej ( przez co nie wystartował w kwalifikacjach ) Kierowca Ferrari został natychmiast opatrzony i zabrany do szpitala. Jednak po badaniach został wypisany do domu z bólem szyi. Niestety na tor już nie powrócił.
Przez to że na torze było elementy z pozostałości bolidu Massy  pojawił się Safety Car czyli w tłumaczeniu na polski- samochód bezpieczeństwa. Bolidy podążały za nim od trzydziestego do trzydziestego dziewiątego okrążenia. Na trzydziestym pierwszym kółku zjechał na wymianę opon Nico Rosberg, , lider wyścigu.  
Safety Car po raz kolejny zmuszony był wyjechać na sześćdziesiątym trzecim okrążeniu ze względu na kraksę Grosjeana z Ricciardo. Wyglądało to jakby Francuz nie wyhamował albo  Australijczyk zbyt wcześnie zwolnił.  Kierowcy zbyt nie nacieszyli się jazdą gdyż trzynaście kółek później Maldonado zderzył się z Chiltonem i wypadł z toru. Pojawiła się  czerwona flaga i wyścig wstrzymano. Wypadek wyglądał nie najlepiej ale nikomu się nic nie stało. O 15:35 wznowiono zawody za Samochodem Bezpieczeństwa. Cały wyścig trwał prawie dwie i pół godziny.  Wygrał go Nico Rosberg, ten co był w ten weekend we wszystkich treningach i kwalifikacjach był najlepszy. Za nim uplasowali  się Vettel i Webber, obaj kierowcy Red Bulla

Okrążenia na których pojawiła się żółta flaga : 1, 2, 3, 4, 9 ,10 ,20 ,30 ,31 ,32 ,33 ,34 ,35 ,36 ,37 ,45 ,46 ,47 ,60 ,61 ,62 ,63 ,64, 65, 66, 69, 74, 78  

niedziela, 19 maja 2013

Hiszpanie szaleją z radości!

A zaczęło się niewinnie od tego że Nico Rosberg po raz kolejny w tym sezonie zdobył Pole Position.
Na starcie wyścigu Mark Webber po raz kolejny zaspał przez co stracił kilka pozycji.
Już na drugim okrążeniu Felipe Massa i Sergio Perez stoczyli ze sobą walkę z której zwycięsko wyszedł Brazylijczyk i został pochwalony przez inżyniera.
Na ósmym okrążeniu Webber zjechał do alei serwisowej na zmianę opon( przez co spadł na koniec stawki) a jedno kółko później zrobili to Massa i Sutil. W tym samym czasie na torze pojawiła się żółta flaga. Jej wywieszenie było spowodowane tym że bolid Grosjeana z uszkodzonym zawieszeniem zagrażał bezpieczeństwu. Francuz musiał się niestety wycofać.
Wiecie czego najbardziej nie znoszę w wyścigach ? Tego kiedy kierowca ma niedokręcone koło a jest wypuszczony z alei serwisowej. Koło może uderzyć kierowcę  bolidu jadącego za tym co je zgubił albo kogoś z obsługi toru bądź kibica. Tak samo było w przypadku Giedo van der Garde. Ale mógł do cholery ten samochód zatrzymać a nie jechać dalej do alei serwisowej!
Wkurzające jest także to kiedy po zmianie opon zawodnik zostaje zbyt wcześnie wypuszczony i wpada na innego kierowce który spokojnie sobie zjeżdża na pit stop. W ten sposób zbyt szybki wyjazd Hulkenberga spowodował kraksę z Vergnem za co Niemiec dostał karę zatrzymania się w boksach na 10 sekund. Francuz odpadł kilka okrążeń później.
Na pierwszym miejscu stanął Fernando Alonso, zwycięzca domowego wyścigu. Za nim był Kimi Raikkonen a na najniższym stopniu stanął "Fifi" Massa, drugi kierowca Ferrari który nie był ostatnio widziany w pierwszej trójce.

Wyścig który jest uważany za procesję był niezwykle ekscytujący i ciekawy.  Oby tak było w Monako ...