Abu Zabi jest ostatnim wyścigiem w tym sezonie. To właśnie on miał za zadanie wyłonić mistrza świata. Spór o tytuł dotyczył tylko i wyłącznie Mercedesa, bo w tym zespole jeździli kierowcy, którzy walczyli ze sobą o złotą koronę. Zarówno trzykrotny mistrz świata Lewis Hamilton jak i jeżdżący w jego cieniu Nico Rosberg mieli szansę na zdobycie tytułu.
Już na pierwszym okrążeniu kłopoty miał Max Verstappen. Po kontakcie z jednym z zawodników wypadł z toru i spadł na ostatnie miejsce, przez co musiał przebijać się do przodu by gonić rywali.
Szczęścia także nie miał Kevin Magnussen, bo już na drugim kółku musiał zjechać do alei serwisowej i wymienić przednie skrzydło. Niestety reprezentant Renault nie ukończył wyścigu.
Do mety nie dojechali także, Button, Kvyat, Sainz, Bottas. Moim zdaniem gdyby tutaj nie doszło do rozstrzygnięcia komu przypadnie tytuł to nie uznałabym tego wyścigu za ciekawy. Jednak moje oczy cały czas były zwrócone na kierowców Mercedesa. W klasyfikacji generalnej prowadził Rosberg, ale tuż za jego plecami był Hamilton.W kwalifikacjach jak i w wyścigu górą był Brytyjczyk. Jednak ta wygrana nie zagwarantowała mu tytułu. Wystarczyło żeby Nico dojechał na podium by zdobyć złotą koronę. I udało się mu. Przekroczył metę tuż za Lewisem i po raz pierwszy zdobył mistrzostwo w Formule 1. Jest drugim kierowcą o nazwisku Rosberg, który tego dokonał. Ponad trzydzieści lat temu, dokładnie w sezonie 1982 po tytuł sięgnął jego tata. Taka sytuacja że ojciec i syn odnieśli tak wielki sukces w F1 wcześniej zdarzyła się tylko raz. Było to w wypadku Grahama i Damona Hilla.
Ta Grand Prix była ostatnią dla Buttona i Massy którzy niestety nie będą już jeździć w następnym roku.
W ostatnią niedzielę myślałam że zamknęłam już ten sezon i jedyne co mnie może zaskoczyć to wybór niektórych składów w zespołach w których tego jeszcze nie dokonano, bo na przykład nie wiadomo kto będzie zasiadał za kierownicą obu bolidów w Manorze i czy Gutierrezoowi uda się utrzymać fotel w F1.
Piątkowa wiadomość tak mnie zaskoczyła że do teraz nie mogę pozbierać szczęki z podłogi. Dokładnie pięć dni po zdobyciu tytułu mistrzowskiego Rosberg ogłosił zakończenie kariery! Tego bym się nigdy nie spodziewała. Owszem, wiem że kiedyś odejdzie ale nie przypuszczałam ze zrobi to teraz.
Z Nico po raz pierwszy z zetknęłam się na początku mojej przygody z F1. Nie uważałam że w przyszłości może zostać mistrzem świata ale z biegiem czasu widziałam jak nabiera doświadczenia, które pomaga mu w pokonywaniu rywali. Po odejściu Schumachera był jednym z kierowców, którym kibicowałam. Trzymałam kciuki za podia i tytuły w sezonach 2014 i 2015 chociaż w tych dwóch latach musiał ustąpić Hamiltonowi. Kiedy w końcu zdobył mistrzostwo to byłam przeszczęśliwa. Smutno mi że w sezonie 2017 nie będzie go w F1. Nie pozostaje mi nic innego jak uszanować jego decyzję. Będzie mi brakować zarówno Nico Rosberga jak i Felipe Massy i Jensona Buttona. Bez nich Formuła 1 będzie strasznie pusta.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Formuła 1. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Formuła 1. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 4 grudnia 2016
czwartek, 1 grudnia 2016
Deszcz, wypadki i świetna jazda Verstappena!
Brazylia jest jednym z moich ulubionych wyścigów, na który zawsze czekam z niecierpliwością. W kwalifikacjach znakomicie spisał się Hamilton, udało mu się uzyskać najlepszy czas i pole position. Na starcie obok niego ustawił się drugi kierowca Mercedesa - Nico Rosberg. Ciekawa wydała mi się druga linia, bo tuż za Srebrnymi strzałami uplasował się Kimi Raikkonen z Ferrari i Max Verstappen z Red Bulla.
W tym roku wszystko zaczęło się z opóźnieniem. Było to spowodowane deszczem i złymi warunkami pogodowymi, więc sędziowie zdecydowali że start rozpocznie się za Samochodem Bezpieczeństwa.
Po zjeździe SC wydawało się że wszystko wróci do normy jednak na jedenastym kółku Vettel popełnił błąd i znalazł się po za torem przez co spadł na koniec stawki. Zaledwie dwa okrążenia później Marcuss Ericsson rozbił swój bolid na wjeździe do alei serwisowej. Niedługo później jego los podzielił Kimi Raikkonen. Kierowca Ferrari odpadł około dwudziestego okrążania. Liczyłam na dobry wyścig w jego wykonaniu, bo startował z trzeciego pola. Po wypadku Kimasa sędziowie postanowili o wywieszeniu czerwonej flagi i zatrzymaniu wyścigu.
Kiedy uszkodzony bolid kierowcy Ferrari został sprzątnięty to postanowiono wznowić zawody i od nowa mogłam śledzić losy ulubionych kierowców.
Tegoroczne Grand Prix na Brazylijskim Interlagos było ostatnim domowym wyścigiem Felipe Massy, ponieważ po tym sezonie nie będzie jeździł w Formule 1. Niestety tak się złożyło że przez awarię nie dojechał do mety. Będzie brakowało mi go w F1, tak samo jak i Jensona Buttona.
Ten wyścig całkowicie należał do Hamiltona. Tuż za nim uplasował się Rosberg. Mimo iż to właśnie Lewis był zwycięzcą, to oczy wszystkich kibiców było zwrócone na najmłodszego zawodnika w stawce - Maxa Verstappena. Fantastycznie radził sobie na mokrym torze, trudne warunki pogodowe da nie sprawiały mu najmniejszego problemu. Mimo iż nie za bardzo za nim przepadam to teraz patrzę na niego z podziwem i muszę powiedzieć że naprawdę zasłużył sobie na to trzecie miejsce. Czyżby narodził się nowy Rainmaster ?
W tym roku wszystko zaczęło się z opóźnieniem. Było to spowodowane deszczem i złymi warunkami pogodowymi, więc sędziowie zdecydowali że start rozpocznie się za Samochodem Bezpieczeństwa.
Po zjeździe SC wydawało się że wszystko wróci do normy jednak na jedenastym kółku Vettel popełnił błąd i znalazł się po za torem przez co spadł na koniec stawki. Zaledwie dwa okrążenia później Marcuss Ericsson rozbił swój bolid na wjeździe do alei serwisowej. Niedługo później jego los podzielił Kimi Raikkonen. Kierowca Ferrari odpadł około dwudziestego okrążania. Liczyłam na dobry wyścig w jego wykonaniu, bo startował z trzeciego pola. Po wypadku Kimasa sędziowie postanowili o wywieszeniu czerwonej flagi i zatrzymaniu wyścigu.
Kiedy uszkodzony bolid kierowcy Ferrari został sprzątnięty to postanowiono wznowić zawody i od nowa mogłam śledzić losy ulubionych kierowców.
Tegoroczne Grand Prix na Brazylijskim Interlagos było ostatnim domowym wyścigiem Felipe Massy, ponieważ po tym sezonie nie będzie jeździł w Formule 1. Niestety tak się złożyło że przez awarię nie dojechał do mety. Będzie brakowało mi go w F1, tak samo jak i Jensona Buttona.
Ten wyścig całkowicie należał do Hamiltona. Tuż za nim uplasował się Rosberg. Mimo iż to właśnie Lewis był zwycięzcą, to oczy wszystkich kibiców było zwrócone na najmłodszego zawodnika w stawce - Maxa Verstappena. Fantastycznie radził sobie na mokrym torze, trudne warunki pogodowe da nie sprawiały mu najmniejszego problemu. Mimo iż nie za bardzo za nim przepadam to teraz patrzę na niego z podziwem i muszę powiedzieć że naprawdę zasłużył sobie na to trzecie miejsce. Czyżby narodził się nowy Rainmaster ?
poniedziałek, 21 listopada 2016
Hamilton wraca do gry!
Po raz kolejny Hamilton pokazał że Grand Prix USA należy do niego. Na przestrzeni ostatnich sezonów rozegrano pięć wyścigów na torze w Austin, z czego cztery wygrał właśnie Lewis! Już na początku doszło do kontaktu między Bottasem i Hulkenbergiem. Sędziowie postanowili że na torze pojawi się Wirtualny Samochód Bezpieczeństwa, na czas kiedy bolid kierowcy Force India zostanie usunięty z toru.
Na starcie liczyłam na walkę Mercedesów, jednak Hamiltonowi udało się utrzymać prowadzenie po wygranych kwalifikacjach a Rosberg zmuszony był odpierać ataki kierowców Red Bulla.
Co do Czerwonych Byków to kompletnie zawalili Pit-Stop Verstappena. Był on chaotyczny, mechanicy nie stali na swoich miejscach. Wyglądało to jakby nie wiedzieli że Max zjeżdża. Kiedy był już na swoim to mechanicy dopiero wybiegali z garażu. Jak dla mnie to jest niedopuszczalne. Później jak na złość w bolidzie Holendra wystąpiła awaria, która zmusiła go do rezygnacji z rywalizacji. W tym wyścigu do Pit-stopów także nie miał Kimi Raikkonen. Mechanicy nie dokręcili jedno z kół w jego samochodzie. W rezultacie Fin musiał zatrzymać się na końcu alei serwisowej. Postanowił że zrobi pożytek z biegu wstecznego w swoim bolidzie i tak oto wycofał do garażu Ferrari. To już był da niego konie wyścigu.
Wyścig od samego początku należał do Lewisa Hamiltona. Tuż za nim dojechał Rosberg. Dzięki temu zwycięstwu Brytyjczyk ma bardziej realne szanse na odebranie koledze z zespołu mistrzostwa świata. Na trzecim miejscu uplasował się Daniel Ricciardo. Wielkim zaskoczeniem okazała się piąta pozycja Fernando Alonso. Biorąc pod uwagę to co się dzieje w McLarenie na przestrzeni ostatnich sezonów to jest to znakomite miejsce. Zwłaszcza że inny kierowca tego teamu - Jenson Button także dojechał w punktach.
Na starcie liczyłam na walkę Mercedesów, jednak Hamiltonowi udało się utrzymać prowadzenie po wygranych kwalifikacjach a Rosberg zmuszony był odpierać ataki kierowców Red Bulla.
Co do Czerwonych Byków to kompletnie zawalili Pit-Stop Verstappena. Był on chaotyczny, mechanicy nie stali na swoich miejscach. Wyglądało to jakby nie wiedzieli że Max zjeżdża. Kiedy był już na swoim to mechanicy dopiero wybiegali z garażu. Jak dla mnie to jest niedopuszczalne. Później jak na złość w bolidzie Holendra wystąpiła awaria, która zmusiła go do rezygnacji z rywalizacji. W tym wyścigu do Pit-stopów także nie miał Kimi Raikkonen. Mechanicy nie dokręcili jedno z kół w jego samochodzie. W rezultacie Fin musiał zatrzymać się na końcu alei serwisowej. Postanowił że zrobi pożytek z biegu wstecznego w swoim bolidzie i tak oto wycofał do garażu Ferrari. To już był da niego konie wyścigu.
Wyścig od samego początku należał do Lewisa Hamiltona. Tuż za nim dojechał Rosberg. Dzięki temu zwycięstwu Brytyjczyk ma bardziej realne szanse na odebranie koledze z zespołu mistrzostwa świata. Na trzecim miejscu uplasował się Daniel Ricciardo. Wielkim zaskoczeniem okazała się piąta pozycja Fernando Alonso. Biorąc pod uwagę to co się dzieje w McLarenie na przestrzeni ostatnich sezonów to jest to znakomite miejsce. Zwłaszcza że inny kierowca tego teamu - Jenson Button także dojechał w punktach.
sobota, 19 listopada 2016
Rosberg wygrywa na Suzuce!
Tor Suzuka gości w Formule 1 od połowy lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Wcześniej wyścigi były organizowane na Fuji International Speedway, to właśnie tam Hunt zdobył swój pierwszy i zarazem ostatni tytuł mistrzowski. Szli z Laudą łeb w łeb a Grand Prix Japonii miała rozstrzygać komu przypadnie korona. Niestety Niki wycofał się ze względu na warunki pogodowe. W rezultacie mistrzostwo zgarnął Hunt, tylko jednym punktem przewyższając Laudę.
W tym roku po raz kolejny w kwalifikacjach błyszczał Rosberg i to właśnie on startował z pierwszego pola. Obok niego ustawił sie Hamilton. Liczyłam na walkę o prowadzenie miedzy tym duetem ale początek wyścigu nie należał do najlepszych. Po starcie spadł na ósmą pozycję, wyprzedzili go między innymi kierowcy Ferrari i Red Bulla. Prowadzenie udało się utrzymać Rosbergowi aż do samego końca wyścigu. Przez cały ten czas mogłam podziwiać walkę Hamiltona o coraz to wyższe pozycje. Był cień szansy aby dojechał na drugim miejscu. Na pięćdziesiątym piątym okrążeniu próbował wyprzedzić jadącego za Rosbergiem Maxa Verstappena jednak nie udało mu się to bo przy okazji wypadł z toru. Ostatecznie uplasował się na trzeciej pozycji. Tuż za podium zameldowali się kierowcy Ferrari - Sebasian Vettel i Kimi Raikkonen. Pierwszą dziesiątkę zamknęli Massa i Bottas z Williamsa. W tym sezonie ich zespół niestety nie jest taki świetny jak rok temu. Tego o swoim teamie nie mogą powiedzieć Hamilton i Rosberg, bo Mercedes po raz trzeci z rzędu zdobył mistrzowsko konstruktorów. Mimo iż do końca są jeszcze cztery wyścigi to można już śmiało mówić że Srebrne Strzały są najlepsze. Inne zespoły nie mają nawet najmniejszych szans aby je w tym sezonie dogonić. Pozostaje jeszcze indywidualne mistrzostwo wśród kierowców, ale to rozstrzygnie się między Lewisem a Nico. I to właśnie w Mercedesie! Pamiętam czasy kiedy ten team był słaby. Było to za czasów kiedy w tym zespole jeździł Schumacher. Przez większość sezonu jeździli w środku stawki. Przez pierwsze trzy lata istnienia tylko sześć razy byli na podium. Dziś Mercedes jest najsilniejszym zespołem w Formule 1.
W tym roku po raz kolejny w kwalifikacjach błyszczał Rosberg i to właśnie on startował z pierwszego pola. Obok niego ustawił sie Hamilton. Liczyłam na walkę o prowadzenie miedzy tym duetem ale początek wyścigu nie należał do najlepszych. Po starcie spadł na ósmą pozycję, wyprzedzili go między innymi kierowcy Ferrari i Red Bulla. Prowadzenie udało się utrzymać Rosbergowi aż do samego końca wyścigu. Przez cały ten czas mogłam podziwiać walkę Hamiltona o coraz to wyższe pozycje. Był cień szansy aby dojechał na drugim miejscu. Na pięćdziesiątym piątym okrążeniu próbował wyprzedzić jadącego za Rosbergiem Maxa Verstappena jednak nie udało mu się to bo przy okazji wypadł z toru. Ostatecznie uplasował się na trzeciej pozycji. Tuż za podium zameldowali się kierowcy Ferrari - Sebasian Vettel i Kimi Raikkonen. Pierwszą dziesiątkę zamknęli Massa i Bottas z Williamsa. W tym sezonie ich zespół niestety nie jest taki świetny jak rok temu. Tego o swoim teamie nie mogą powiedzieć Hamilton i Rosberg, bo Mercedes po raz trzeci z rzędu zdobył mistrzowsko konstruktorów. Mimo iż do końca są jeszcze cztery wyścigi to można już śmiało mówić że Srebrne Strzały są najlepsze. Inne zespoły nie mają nawet najmniejszych szans aby je w tym sezonie dogonić. Pozostaje jeszcze indywidualne mistrzostwo wśród kierowców, ale to rozstrzygnie się między Lewisem a Nico. I to właśnie w Mercedesie! Pamiętam czasy kiedy ten team był słaby. Było to za czasów kiedy w tym zespole jeździł Schumacher. Przez większość sezonu jeździli w środku stawki. Przez pierwsze trzy lata istnienia tylko sześć razy byli na podium. Dziś Mercedes jest najsilniejszym zespołem w Formule 1.
wtorek, 15 listopada 2016
Bo zwycięzca pije z buta!
Rok temu w Malezji wygrał Vettel . Nie sądziłam że po przeniesieniu się do Ferrari zdoła zwyciężyć już w drugim wyścigu sezonu, więc w tym roku był jednym z zawodników, których spodziewałam się widzieć na podium.
Niestety ani dla niego ani dla Rosberga start nie należał do szczęśliwych. Między tą dwójką doszło do kontaktu niedługo po rozpoczęciu wyścigu. Niestety bolid Sebastiana uległ szkodzeniu i zmuszony był się wycofać. Z kolei Nico spadł na odległą pozycję i musiał przebijać się do przodu.
Wydawało się że ten wyścig będzie po myśli Hamiltona i uda mu się odnieść zwycięstwo. Jednak jego plany pokrzyżował pożar w jego samochodzie. Kierowcy udało się opuścić bolid na czas, ale nie pojechał już dalej. Po dramacie kierowcy Mercedesa prowadzenie przejął Daniel Ricciardo i nie oddał go do do końca trwania wyścigu. Drugie miejsce zajął jego kolega z zespołu - Max Verstappen. Najniższy stopień podium przypadł Nico Rosbergowi, który obecnie powiększył swoją nad Hamiltonem. Gratulacje także dla Jensona Buttona, który obchodził jubileusz trzystu wyścigów.Nie jest to jednak rekord. Najwięcej Grand Prix w historii Formuły 1 przejeździł Rubens Barrichello bo aż trzysta dwadzieścia sześc.
Dlaczego wygląda to jakby Daniel oświadczał się Rosbergowi?
Nie spodziewałam się wygranej Ricciardo w Malezji, prędzej liczyłabym na kogoś z Mercedesa lub Ferrari. Daniel chyba też nie za bardzo w to wierzył bo kiedyś przyznał ze jeśli w tym sezonie uda mu sie wygrać to napiję się szampana z...buta! Tak więc Ricciardo udowodnił że nie jest gołosłowny i dotrzymał obietnicy. Koledzy z podium postanowili zrobić to samo. A potem przyszedł Mark Webber by przeprowadzić konferencję i wywalił mu gdzieś tego buta i Daniel musiał prawdopodobnie o jednym trampku wracać do boksu. Nie zdziwiłabym się aby po tym wyścigu Dan dostał przezwisko Kopciuszek.
Niestety ani dla niego ani dla Rosberga start nie należał do szczęśliwych. Między tą dwójką doszło do kontaktu niedługo po rozpoczęciu wyścigu. Niestety bolid Sebastiana uległ szkodzeniu i zmuszony był się wycofać. Z kolei Nico spadł na odległą pozycję i musiał przebijać się do przodu.
Wydawało się że ten wyścig będzie po myśli Hamiltona i uda mu się odnieść zwycięstwo. Jednak jego plany pokrzyżował pożar w jego samochodzie. Kierowcy udało się opuścić bolid na czas, ale nie pojechał już dalej. Po dramacie kierowcy Mercedesa prowadzenie przejął Daniel Ricciardo i nie oddał go do do końca trwania wyścigu. Drugie miejsce zajął jego kolega z zespołu - Max Verstappen. Najniższy stopień podium przypadł Nico Rosbergowi, który obecnie powiększył swoją nad Hamiltonem. Gratulacje także dla Jensona Buttona, który obchodził jubileusz trzystu wyścigów.Nie jest to jednak rekord. Najwięcej Grand Prix w historii Formuły 1 przejeździł Rubens Barrichello bo aż trzysta dwadzieścia sześc.
poniedziałek, 14 listopada 2016
Nie śpię, bo jadę wyścig!
Zorganizowanie nocnego wyścigu Singapurze to był chyba najlepszy pomysł. Nigdy nie było Grand Prix rozgrywanych po zmroku. Dopiero w 2008 roku rozegrano pierwsze w historii Grand Prix tego typu.
W tym roku po świetnych kwalifikacjach z pierwszego pola startował Nico Rosberg. Tego samego nie mógł powiedzieć Sebastian Vettel, który do tego wyścigu wyruszył z ostatniego pola. Trochę przykro było na to patrzeć bo przecież rok temu kierowca Ferrari wygrał przecież Grand Prix Singapuru. Liczyłam że w tym roku uda mu się powtórzyć ten sukces, jednak musiałam się nastawić na gonitwę i walkę o wysokie miejsce w stawce.
W wyścigu niestety nie wystartował Romain Grosjean, więc z Haasa na torze pozostał Gutierrez.
Już na pierwszym okrążeniu doszło do kolizji. Najbardziej ucierpiał bolid Hulkenberga, przez co Niemiec musiał się wycofać. Sędziowie postanowili o wypuszczeniu Samochodu Bezpieczeństwa. Tradycji stało się zadość bo od początku istnienia tej Grand Prix nie było wyścigu bez SC.
Niestety zawody nie zaczęły się dobrze dla Bottasa, który na pierwszym okrążeniu przebił oponę, co skutkowało nieplanowaną wizytą w boksach.Mimo to kierowca Williamsa i tak nie dojechał do mety. Grand Prix wygrał startujący z pierwszego Pola Nico Rosberg. W kwalifikacjach jak i w wyścigu okazał się najlepszy. Drugie i trzecie miejsce zajęli kolejno Ricciardo i Hamilton. Niestety wyścig nie ułożył się pomyślnie dla Carlosa Sainza ze Scuderi Toro Rosso. Hiszpan w trzeciej części czasówki wywalczył szósty czas. Niestety w zawodach dojechał dopiero na czternastej pozycji.
W ten sposób Rosberg zyskał dodatkowe punkty i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej i co ważne zepchnął Hamiltona na drugą pozycję. Teraz to właśnie Nico ma realne szanse na mistrzostwo świata. Mam nadzieję że uda mi się utrzymać dobrą formę i to właśnie on wyjdzie zwycięsko z walki o tytuł.
Może to przypadek, ale jak dotąd Grand Prix Singapuru wygrywali tylko kierowcy, którzy na swoim koncie mieli mistrzostwo. Nico jako jedyny z tej grupy ani razu nie zdobył tytułu. Może to jakiś znak?
W tym roku po świetnych kwalifikacjach z pierwszego pola startował Nico Rosberg. Tego samego nie mógł powiedzieć Sebastian Vettel, który do tego wyścigu wyruszył z ostatniego pola. Trochę przykro było na to patrzeć bo przecież rok temu kierowca Ferrari wygrał przecież Grand Prix Singapuru. Liczyłam że w tym roku uda mu się powtórzyć ten sukces, jednak musiałam się nastawić na gonitwę i walkę o wysokie miejsce w stawce.
W wyścigu niestety nie wystartował Romain Grosjean, więc z Haasa na torze pozostał Gutierrez.
Już na pierwszym okrążeniu doszło do kolizji. Najbardziej ucierpiał bolid Hulkenberga, przez co Niemiec musiał się wycofać. Sędziowie postanowili o wypuszczeniu Samochodu Bezpieczeństwa. Tradycji stało się zadość bo od początku istnienia tej Grand Prix nie było wyścigu bez SC.
Niestety zawody nie zaczęły się dobrze dla Bottasa, który na pierwszym okrążeniu przebił oponę, co skutkowało nieplanowaną wizytą w boksach.Mimo to kierowca Williamsa i tak nie dojechał do mety. Grand Prix wygrał startujący z pierwszego Pola Nico Rosberg. W kwalifikacjach jak i w wyścigu okazał się najlepszy. Drugie i trzecie miejsce zajęli kolejno Ricciardo i Hamilton. Niestety wyścig nie ułożył się pomyślnie dla Carlosa Sainza ze Scuderi Toro Rosso. Hiszpan w trzeciej części czasówki wywalczył szósty czas. Niestety w zawodach dojechał dopiero na czternastej pozycji.
W ten sposób Rosberg zyskał dodatkowe punkty i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej i co ważne zepchnął Hamiltona na drugą pozycję. Teraz to właśnie Nico ma realne szanse na mistrzostwo świata. Mam nadzieję że uda mi się utrzymać dobrą formę i to właśnie on wyjdzie zwycięsko z walki o tytuł.
Może to przypadek, ale jak dotąd Grand Prix Singapuru wygrywali tylko kierowcy, którzy na swoim koncie mieli mistrzostwo. Nico jako jedyny z tej grupy ani razu nie zdobył tytułu. Może to jakiś znak?
niedziela, 13 listopada 2016
Włochy, Monza i wygrana Rosberga!
No i stało się. Jest to już oficjalnie. Felipe Massa postanawia zakończyć swoją karierę .Zaledwie kilka dni później to samo ogłosił Jenson Button. Tak więc po tym sezonie Formuła straci dwóch wspaniałych kierowców. Mówi się że Jens zrobi sobie roczną przerwę a w sezonie 2018 znów zasiądzie za kierownicą bolidu
W tym sezonie w kwalifikacjach do Grand Prix Włoch nie do pokonania okazał się Lewis Hamilton. Niestety nie mogę powiedzieć tego o wyścigu w jego wykonaniu. Już na starcie utracił kilka pozycji, został wyprzedzony między innymi przez swojego kolegę z zespołu - Nico Rosberga który przejął prowadzenie w wyścigu. Już na pierwszym kółku doszło do kolizji między Joylonem Palmerem i Felipe Naserm. Niestety zarówno kierowca Renault jak i Saubera musieli się wycofać z wyścigu kilka okrążeń później.
Wyścig nie był jakoś specjalnie interesujący ale nie był znów taki nudny. Zwycięstwo odniósł Rosberg, który najbardziej zyskał na kłopotach Hamiltona. Ten z kolei nie zdołał dogonić swojego kolegi z zespołu i ostatecznie uplasował się na drugiej pozycji. Na trzeciej pozycji znalazł się Sebastian Vettel. Trochę szkoda że drugi reprezentant Ferrari - Kimi Raikkonen. W pierwszej dziesiątce niestety nie mogliśmy zobaczyć kierowców McLarena bo ani Button ani Alonso nie zdołali dojechać w punktach.
Cieszę się że Rosbergowi udało się wygrać na Monzie. Jest to jego pierwsze zwycięstwo na tym torze. Po za tym zbliżył się do Hamiltona i w klasyfikacji generalnej dzieli ich tylko dwa punkty, niestety na korzyść Brytyjczyka. Od odejścia Schumachera z F1 kibicuję Nico w zdobyciu tytułu, jednak w sezonach 2014 i 2015 musiał uznać wyższość Lewisa i zadowolić się wicemistrzostwem. Uważam jednak że w tym roku będzie inaczej i Rosbergowi oda się zdobyć złotą koronę w postaci mistrzostwa.
W tym sezonie w kwalifikacjach do Grand Prix Włoch nie do pokonania okazał się Lewis Hamilton. Niestety nie mogę powiedzieć tego o wyścigu w jego wykonaniu. Już na starcie utracił kilka pozycji, został wyprzedzony między innymi przez swojego kolegę z zespołu - Nico Rosberga który przejął prowadzenie w wyścigu. Już na pierwszym kółku doszło do kolizji między Joylonem Palmerem i Felipe Naserm. Niestety zarówno kierowca Renault jak i Saubera musieli się wycofać z wyścigu kilka okrążeń później.
Wyścig nie był jakoś specjalnie interesujący ale nie był znów taki nudny. Zwycięstwo odniósł Rosberg, który najbardziej zyskał na kłopotach Hamiltona. Ten z kolei nie zdołał dogonić swojego kolegi z zespołu i ostatecznie uplasował się na drugiej pozycji. Na trzeciej pozycji znalazł się Sebastian Vettel. Trochę szkoda że drugi reprezentant Ferrari - Kimi Raikkonen. W pierwszej dziesiątce niestety nie mogliśmy zobaczyć kierowców McLarena bo ani Button ani Alonso nie zdołali dojechać w punktach.
Cieszę się że Rosbergowi udało się wygrać na Monzie. Jest to jego pierwsze zwycięstwo na tym torze. Po za tym zbliżył się do Hamiltona i w klasyfikacji generalnej dzieli ich tylko dwa punkty, niestety na korzyść Brytyjczyka. Od odejścia Schumachera z F1 kibicuję Nico w zdobyciu tytułu, jednak w sezonach 2014 i 2015 musiał uznać wyższość Lewisa i zadowolić się wicemistrzostwem. Uważam jednak że w tym roku będzie inaczej i Rosbergowi oda się zdobyć złotą koronę w postaci mistrzostwa.
wtorek, 8 listopada 2016
I to są wyścigi!
Przez ostatnie dwa weekendy wyścigowe narzekałam na to co się dzieje na torze, a raczej to co się nie dzieje. Nie znoszę nudy i przytłacza mnie rutyna na torach. Po prawie miesięcznej przerwie, kiedy to kierowcy mieli trochę czasu na odpoczynek i relaks przed drugą połową sezonu.
Pod koniec sierpnia Formuła wróciła znowu na tory. Tym razem zawitała do Belgi na słynny Spa Francorchamps. To właśnie jemu przypadł tytuł najdłuższego toru w całym kalendarzu. Mimo iż jego nitka została skrócona to i tak żaden z innych obiektów nie jest stanie mu dorównać. To właśnie tutaj w 1991 w Barwach Jordana debiutował najbardziej utytułowany kierowca F1 - Michael Schumacher. Co prawda wyścigu nie ukończył, musiał wycofać się ze względu na awarię samochodu. Rok później udało mu się odnieść zwycięstwo, pierwsze z dziewięćdziesięciu jeden w całej karierze.
W tym sezonie po raz kolejny w kwalifikacjach Rosberg pokazał się z dobrej strony i udało mu się zdobyć Pole Position. Po starcie udało mu się utrzymać prowadzenie w wyścigu. Niestety o czołowe miejsca nie mógł walczyć Lewis Hamilton, ponieważ startował z końca stawki. Już na pierwszym okrążeniu doszło do bratobójczej walki między zawodnikami Ferrari, co niestety skończyło się kolizję, jednak zarówno Vettel jak i Raikkonen wrócili do rywalizacji. Zaledwie jedno kółko później odpadł Carlos Sainz- reprezentant Scuderi Toro Rosso.
Na szóstym okrążeniu doszło do wypadku z udziałem Kevina Magnussena. Zawodnik Renault wypadł z toru i uderzył w barierę z dużą szybkością. Udało mu się o własnych wyjść z kokpitu, jednak został zabrany do szpitala, gdzie potwierdzono że nie doznał obrażeń zagryzających życiu.
Sędziowie postanowili że na tor wyjedzie Safety Car, jednak kilka minut później została wywieszona czerwona flaga - co znaczy że wyścig został wstrzymany. Władze zdecydowały się na taki ruch, ponieważ jedna z barier wymagała naprawy po wypadku Magnussena.
Kiedy wznowiono wyścig Rosbergowi udało się utrzymać prowadzenie. Neutralizacja bardzo pomogła Lewisowi Hamiltonowi, zniwelowane zostały różnice między rywalami, co ułatwiło mu wyprzedzanie.
Zwycięstwo tym razem należało do Nico Rosberga, przerwał on jednocześnie dobrą passę swojego kolegi z zespołu. Tuż za nim znalazł się Daniel Ricciardo z Red Bulla a najniższy stopień podium Lewis Hamilton. Tuż za pierwszą trójką znalazł się Nico Hulkenberg. Szkoda że podium po raz kolejny przeszło mu koło nosa. Tak więc nie zawiodłam się na Belgii.
Pod koniec sierpnia Formuła wróciła znowu na tory. Tym razem zawitała do Belgi na słynny Spa Francorchamps. To właśnie jemu przypadł tytuł najdłuższego toru w całym kalendarzu. Mimo iż jego nitka została skrócona to i tak żaden z innych obiektów nie jest stanie mu dorównać. To właśnie tutaj w 1991 w Barwach Jordana debiutował najbardziej utytułowany kierowca F1 - Michael Schumacher. Co prawda wyścigu nie ukończył, musiał wycofać się ze względu na awarię samochodu. Rok później udało mu się odnieść zwycięstwo, pierwsze z dziewięćdziesięciu jeden w całej karierze.
W tym sezonie po raz kolejny w kwalifikacjach Rosberg pokazał się z dobrej strony i udało mu się zdobyć Pole Position. Po starcie udało mu się utrzymać prowadzenie w wyścigu. Niestety o czołowe miejsca nie mógł walczyć Lewis Hamilton, ponieważ startował z końca stawki. Już na pierwszym okrążeniu doszło do bratobójczej walki między zawodnikami Ferrari, co niestety skończyło się kolizję, jednak zarówno Vettel jak i Raikkonen wrócili do rywalizacji. Zaledwie jedno kółko później odpadł Carlos Sainz- reprezentant Scuderi Toro Rosso.
Na szóstym okrążeniu doszło do wypadku z udziałem Kevina Magnussena. Zawodnik Renault wypadł z toru i uderzył w barierę z dużą szybkością. Udało mu się o własnych wyjść z kokpitu, jednak został zabrany do szpitala, gdzie potwierdzono że nie doznał obrażeń zagryzających życiu.
Sędziowie postanowili że na tor wyjedzie Safety Car, jednak kilka minut później została wywieszona czerwona flaga - co znaczy że wyścig został wstrzymany. Władze zdecydowały się na taki ruch, ponieważ jedna z barier wymagała naprawy po wypadku Magnussena.
Kiedy wznowiono wyścig Rosbergowi udało się utrzymać prowadzenie. Neutralizacja bardzo pomogła Lewisowi Hamiltonowi, zniwelowane zostały różnice między rywalami, co ułatwiło mu wyprzedzanie.
Zwycięstwo tym razem należało do Nico Rosberga, przerwał on jednocześnie dobrą passę swojego kolegi z zespołu. Tuż za nim znalazł się Daniel Ricciardo z Red Bulla a najniższy stopień podium Lewis Hamilton. Tuż za pierwszą trójką znalazł się Nico Hulkenberg. Szkoda że podium po raz kolejny przeszło mu koło nosa. Tak więc nie zawiodłam się na Belgii.
niedziela, 6 listopada 2016
Nudów ciąg dalszy - Grand Prix Niemiec
Po niezbyt ciekawym wyścigu na Węgrzech liczyłam na poprawę sytuacji w Niemczech. Rok temu zawody zostały odwołane. Pierwsze Grand Prix rozegrano w 1951 roku, wygrał je nie kto inny jak Alberto Ascari. Obok niego na podium stanęli dwaj Argentyńczycy: Gonzalez i Fangio. Od tamtego czasu organizowano wyścigi zarówno za Hockenheimringu i Nurburgringu, nie licząc sezonów 1955, 1960, 2007 i 2015, gdzie Formuła 1 nie zawitała do Niemiec.
W kwalifikacjach nie do pokonania okazał się Nico Rosberg. Kierowca Mercedesa uzyskał najlepszy czas w Q3 i dzięki temu udało mu się zdobyć pole position. Obok niego ustawił się zespołowy kolega- Lewis Hamilton. Tuż za Srebrnymi Strzałami ustawiły się dwa bolidy Red Bull Racing, a za nimi oba samochody Ferrari.
Niestety Rosbergowi nie udało podtrzymać się dobrego wyniku z kwalifikacji. Już na starcie został wyprzedzony przez Hamiltona Ricciardo i Verstappena i spadł na czwartą pozycję. Prowadzenie przejął Lewis i nie oddał go do samego końca wyścigu.
Sytuacja Rosberga była nie najlepsza a dodatkową kulą u nogi Nico była pięciosekundowa kara Stop&Go doliczona za wypchnięcie Maxa Verstappena z toru. Owszem, utrzymywał się na czwartym miejscu ale niestety nie udało mu się dojechać na podium. Jest on największym rywalem Hamiltona i to właśnie on ze wszystkich kierowców w stawce ma najbardziej realne na pokonanie Lewisa i zdobycie mistrzowskiego tytułu. Jeśli nie poprawi się to pod koniec sezonu dogonienie rywala a nawet potencjalna walka o złotą koronę będzie mało realna.
Na trzydziestym ósmym okrążeniu z rywalizacji wycofał się Felipe Massa. Dla niego był to już koniec wyścigu, który nie dopisał do jego dorobku żadnego punktu. Na sześćdziesiątym pierwszym kółku jego los podzielił także kierowca Saubera- Felipe Nasr.
Wyścig zakończył sie zwycięstwem Hamiltona. Tuż za nim uplasowali się kierowcy Red Bull Racing - Ricciardo i Verstappen. Tym sposobem Lewis powiększył przewagę nad Rosbergiem o kolejne kilka punktów. Jak dla mnie ten wyścig nie był ciekawszy od poprzedniego. Tyle w temacie.
W kwalifikacjach nie do pokonania okazał się Nico Rosberg. Kierowca Mercedesa uzyskał najlepszy czas w Q3 i dzięki temu udało mu się zdobyć pole position. Obok niego ustawił się zespołowy kolega- Lewis Hamilton. Tuż za Srebrnymi Strzałami ustawiły się dwa bolidy Red Bull Racing, a za nimi oba samochody Ferrari.
Niestety Rosbergowi nie udało podtrzymać się dobrego wyniku z kwalifikacji. Już na starcie został wyprzedzony przez Hamiltona Ricciardo i Verstappena i spadł na czwartą pozycję. Prowadzenie przejął Lewis i nie oddał go do samego końca wyścigu.
Sytuacja Rosberga była nie najlepsza a dodatkową kulą u nogi Nico była pięciosekundowa kara Stop&Go doliczona za wypchnięcie Maxa Verstappena z toru. Owszem, utrzymywał się na czwartym miejscu ale niestety nie udało mu się dojechać na podium. Jest on największym rywalem Hamiltona i to właśnie on ze wszystkich kierowców w stawce ma najbardziej realne na pokonanie Lewisa i zdobycie mistrzowskiego tytułu. Jeśli nie poprawi się to pod koniec sezonu dogonienie rywala a nawet potencjalna walka o złotą koronę będzie mało realna.
Na trzydziestym ósmym okrążeniu z rywalizacji wycofał się Felipe Massa. Dla niego był to już koniec wyścigu, który nie dopisał do jego dorobku żadnego punktu. Na sześćdziesiątym pierwszym kółku jego los podzielił także kierowca Saubera- Felipe Nasr.
Wyścig zakończył sie zwycięstwem Hamiltona. Tuż za nim uplasowali się kierowcy Red Bull Racing - Ricciardo i Verstappen. Tym sposobem Lewis powiększył przewagę nad Rosbergiem o kolejne kilka punktów. Jak dla mnie ten wyścig nie był ciekawszy od poprzedniego. Tyle w temacie.
sobota, 29 października 2016
Nudny wyścig na Węgrzech
Czy wiedzieliście że dokładnie dziesięć lat temu na Węgierskim torze Hungaroring debiutował nie kto inny jak nasz Robert Kubica ? Startował wtedy w BMW Sauber, na zastępstwo za Jacques'a Villeneuve'a. Co roku wielu polskich kibiców jeździło na ten tor, bo w porównaniu do innych był wyjątkowo blisko naszego kraju.
W tym sezonie kwalifikacje należały do Nico Rosberga. Kierowcy Mercedesa udało się udało się uzyskać najlepszy czas, co dało mu pole position. Niestety swoją dobrą pozycję stracił na starcie na rzecz kolegi z zespołu - Lewisa Hamiltona, który objął prowadzenie i utrzymał je do końca wyścigu.
Ta wygrana sprawiła że Hamiltonma teraz przewagę nad Rosbergiem w klasyfikacji generalnej i to właśnie on staje się pierwszym kandydatem do mistrzowskiego tytułu. W dodatku zwycięstwo na Hungaroringu było już piątym takim sukcesem Lewisa na tym torze. W ten sposób w liczbie wygranych na Węgrzech pobił rekord samego Michaela Schumachera- który jest najbardziej utytułowanym kierowcą w historii Formuły 1.
Moje odczucia co do tego wyścigu nie są wcale dobre. Był strasznie nudny i z niecierpliwością czekałam na jakikolwiek rozwój akcji. Nie lubię Grand Prix gdzie nic a nic się nie dzieję i prawie przysypiam przed telewizorem.
Pierwsze miejsce zajął wcześniej wspomniany Lewis Hamilton, drugi był Rosberg.Na najniższym stopniu podium niepodziewanie znalazł się Ricciardo.
Pozostaje mi mieć nadzieję że w Niemczech akcja będzie rozgrywać się jako tako.
W tym sezonie kwalifikacje należały do Nico Rosberga. Kierowcy Mercedesa udało się udało się uzyskać najlepszy czas, co dało mu pole position. Niestety swoją dobrą pozycję stracił na starcie na rzecz kolegi z zespołu - Lewisa Hamiltona, który objął prowadzenie i utrzymał je do końca wyścigu.
Ta wygrana sprawiła że Hamiltonma teraz przewagę nad Rosbergiem w klasyfikacji generalnej i to właśnie on staje się pierwszym kandydatem do mistrzowskiego tytułu. W dodatku zwycięstwo na Hungaroringu było już piątym takim sukcesem Lewisa na tym torze. W ten sposób w liczbie wygranych na Węgrzech pobił rekord samego Michaela Schumachera- który jest najbardziej utytułowanym kierowcą w historii Formuły 1.
Moje odczucia co do tego wyścigu nie są wcale dobre. Był strasznie nudny i z niecierpliwością czekałam na jakikolwiek rozwój akcji. Nie lubię Grand Prix gdzie nic a nic się nie dzieję i prawie przysypiam przed telewizorem.
Pierwsze miejsce zajął wcześniej wspomniany Lewis Hamilton, drugi był Rosberg.Na najniższym stopniu podium niepodziewanie znalazł się Ricciardo.
Pozostaje mi mieć nadzieję że w Niemczech akcja będzie rozgrywać się jako tako.
niedziela, 23 października 2016
Hamilton wygrywa przed własną pulbicznością
Królowa Motorsportu w swojej długiej i zawiłeh historii gościła na wielu torach, ale to właśnie w maju 1950 roku na Silverstone rozegrał się pierwszy wyścig o Mistrzostwo Świata Formuły 1.
Dyscyplina przetrwała do dziś, mimo iż wiele rzeczy uległo zmianom. To właśnie od tamtego roku zaczęto przyznawać tytuły, mimo iż wyścigi są tak stare jak samochód i zawsze zbierały wokół siebie wielu pasjonatów.
W tym roku Z pierwszej linii startowały Mercedesy. Hamiltonowi udało się uzyskać najlepszy czas w kwalifikacjach więc to jemu przypadło pierwsze pole.
Niestety warunki pogodowe na samym początku wyścigu były złe. Padał deszcz, na torze w wielu miejscach stała woda. Sędziowie postanowili że start rozpocznie się za Samochodem Bezpieczeństwa. Ta cała procesja procesja trwała do piątego okrążenia, później większość kierowców rozpoczęła zjazdy do boksów, aby zmienić opony deszczowe na pośrednie.
Już na siódmym kółku swój wyścig zakończył Pascal Wehrlein z Manora a na jedenastym Marcus Ericsson z Saubera.
Na szesnastym okrążeniu Verstappen wyprzedził Rosberga. Myślałam ze uda mu się odzyskać pozycję, jednak niestety nie powróciła na drugą pozycję. Źle mu poszedł ten wyścig.
Nie tylko Rosberg niepewnie czuł się na mokrej nawierzchni. Oprócz Wehrlein' a z toru wypadli Alonso, Vettel, Haryanto a Bottas zaliczył niezły piruet. Niestety z tej grupy tylko kierowca Manora nie zdołał dojechać do mety, tak więc team mógł się pakować bo Wehrlein i Haryanto i tak już nie jechali.
Nieprzyjemna sytuacja spotkała Jolyona Palmera, w którego bolidzie nie zostało dokręcone jedno koło. Na szczęście zawodnik nie zdołał wyjechać z alei serwisowej i mechanicy dotoczyli bolid z powrotem na stanowisko.
Pierwsze miejsce zajął Hamilton. Moim zdaniem było to zasłużone zwycięstwo. Tuż za nim uplasowali się Verstappen i Rosberg.
Wyś
Dyscyplina przetrwała do dziś, mimo iż wiele rzeczy uległo zmianom. To właśnie od tamtego roku zaczęto przyznawać tytuły, mimo iż wyścigi są tak stare jak samochód i zawsze zbierały wokół siebie wielu pasjonatów.
W tym roku Z pierwszej linii startowały Mercedesy. Hamiltonowi udało się uzyskać najlepszy czas w kwalifikacjach więc to jemu przypadło pierwsze pole.
Niestety warunki pogodowe na samym początku wyścigu były złe. Padał deszcz, na torze w wielu miejscach stała woda. Sędziowie postanowili że start rozpocznie się za Samochodem Bezpieczeństwa. Ta cała procesja procesja trwała do piątego okrążenia, później większość kierowców rozpoczęła zjazdy do boksów, aby zmienić opony deszczowe na pośrednie.
Już na siódmym kółku swój wyścig zakończył Pascal Wehrlein z Manora a na jedenastym Marcus Ericsson z Saubera.
Na szesnastym okrążeniu Verstappen wyprzedził Rosberga. Myślałam ze uda mu się odzyskać pozycję, jednak niestety nie powróciła na drugą pozycję. Źle mu poszedł ten wyścig.
Nie tylko Rosberg niepewnie czuł się na mokrej nawierzchni. Oprócz Wehrlein' a z toru wypadli Alonso, Vettel, Haryanto a Bottas zaliczył niezły piruet. Niestety z tej grupy tylko kierowca Manora nie zdołał dojechać do mety, tak więc team mógł się pakować bo Wehrlein i Haryanto i tak już nie jechali.
Nieprzyjemna sytuacja spotkała Jolyona Palmera, w którego bolidzie nie zostało dokręcone jedno koło. Na szczęście zawodnik nie zdołał wyjechać z alei serwisowej i mechanicy dotoczyli bolid z powrotem na stanowisko.
Pierwsze miejsce zajął Hamilton. Moim zdaniem było to zasłużone zwycięstwo. Tuż za nim uplasowali się Verstappen i Rosberg.
Wyś
sobota, 22 października 2016
Niespodziewany triumf Hamiltona w Austrii
Po zwycięstwie Rosberga Azerbejdżanie miałam nadzieję że powtórzy go w Austrii na Red Bull Ringu. W tym przekonaniu utwierdził mnie fakt iż w poprzednich latach udało mu się dwukrotnie wygrać wyścig na tym torze.
W kwalifikacjach sypnęło niespodziankami. Najlepszy czas Hamiltona mnie nie zdziwił ale że tuż za nim uplasowali się Hulkenberg i Button to owszem. Wtedy pomyślałam że Hulk może mieć realne szanse na pierwsze podium w swojej karierze. Tak optymistycznie nie byłam nastawiona do sytuacji Jensona, ze względu na tegoroczną formę McLarena. Zawodnikom tego teamu trudno walczyć o punkty a co dopiero o podia czy zwycięstwa.
Dopiero z szóstej pozycji startował Rosberg, sędziowie przesunęli go o pięć pozycji w tył za wymianę skrzyni biegów. Po starcie przebijał się do przodu ale ostatecznie zjazdy na pit stop zagwarantowały mu prowadzenie.
Na dwudziestym siódmym okrążeniu odpadł Sebastian Vettel. Niestety nie mógł liczyć na powtórkę z GP Europy, gdzie stał na podium. Nie wytrzymała prawa tylna opona.Ten incydent sprawił że Seb musiał się wycofać.
Przez kolejne kółka niewiele się działo. Dopiero pod koniec wyścigu wycofali się Massa, Alonso i Hulkenberg. Na ostatnim okrążeniu doszło do walki o zwycięstwo między Hamiltonem a Rosbergiem. Niestety doszło wtedy do kolizji, co kosztowało Nico utratą zwycięstwa a nawet podium. Aż przypomniała mi się sytuacja z Hiszpanii z tego sezonu, kiedy ci dwaj zawodnicy także walczyli o prowadzenie na starcie.
Pierwsze miejsce zajął Hamilton,przełamując przy tym dobrą passę Rosberga w Austrii. Drugi był Verstappen a trzecie miejsce zajął Raikkonen.
I właśnie dlatego należy oglądać wyścigi do samego końca.
W kwalifikacjach sypnęło niespodziankami. Najlepszy czas Hamiltona mnie nie zdziwił ale że tuż za nim uplasowali się Hulkenberg i Button to owszem. Wtedy pomyślałam że Hulk może mieć realne szanse na pierwsze podium w swojej karierze. Tak optymistycznie nie byłam nastawiona do sytuacji Jensona, ze względu na tegoroczną formę McLarena. Zawodnikom tego teamu trudno walczyć o punkty a co dopiero o podia czy zwycięstwa.
Dopiero z szóstej pozycji startował Rosberg, sędziowie przesunęli go o pięć pozycji w tył za wymianę skrzyni biegów. Po starcie przebijał się do przodu ale ostatecznie zjazdy na pit stop zagwarantowały mu prowadzenie.
Na dwudziestym siódmym okrążeniu odpadł Sebastian Vettel. Niestety nie mógł liczyć na powtórkę z GP Europy, gdzie stał na podium. Nie wytrzymała prawa tylna opona.Ten incydent sprawił że Seb musiał się wycofać.
Przez kolejne kółka niewiele się działo. Dopiero pod koniec wyścigu wycofali się Massa, Alonso i Hulkenberg. Na ostatnim okrążeniu doszło do walki o zwycięstwo między Hamiltonem a Rosbergiem. Niestety doszło wtedy do kolizji, co kosztowało Nico utratą zwycięstwa a nawet podium. Aż przypomniała mi się sytuacja z Hiszpanii z tego sezonu, kiedy ci dwaj zawodnicy także walczyli o prowadzenie na starcie.
Pierwsze miejsce zajął Hamilton,przełamując przy tym dobrą passę Rosberga w Austrii. Drugi był Verstappen a trzecie miejsce zajął Raikkonen.
I właśnie dlatego należy oglądać wyścigi do samego końca.
czwartek, 13 października 2016
Grand Prix Europy powraca w nowej odsłonie!
Kiedy okazało się że Grand Prix Europy wraca do kalendarza byłam przeszczęśliwa. Niestety mój entuzjazm nieco zastygł kiedy dowiedziałam się że wyścig będzie się odgrywał na torze w Azerbejdżanie. Wcześniej Grand Prix Europy przez długi czas było rozgrywane na Valencia Street Circuit w Hiszpanii i na Nurburgringu w Niemczech. W 2012 roku po raz ostatni kierowcy zagościli w Walencji. Pamiętam że w tamtym wyścigu wiele się działo, wypadek Hamiltona i Maldonado, niespodziewane podium Schumachera.
Mając to co się działo cztery sezony wstecz postanowiłam dać nowemu obiektowi w Baku szansę. Świeżo wybudowany i pachnący nowością tor kusił zawodników wygraną. Podczas kwalifikacji najlepszy okazał się Nico Rosberg i to właśnie on wystartował z pierwszego pola. Obok niego ustawił się Daniel Ricciardo - reprezentant Red Bulla. Już na starcie Rosberg pokazał ze ten wyścig należy do niego i nie dał odebrać sobie prowadzenia. Z kolei w gorszej sytuacji był Lewis Hamilton. Do wyścigu wyruszał z dziesiątej pozycji i niestety nie udało mu się dojechać na podium. Widać było iż nowy tor w Baku nie jest tym, na których spisuje się najlepiej. W fatalnej sytuacji był zespół Toro Rosso, ponieważ wyjechał z Azerbejdżanu bez punktów. Ani Kvyat ani Sainz nie dojechali do mety, odpadli kolejno na siódmym i trzydziestym trzecim okrążeniu.
Na całe pięćdziesiąt jeden okrążeń moim zdaniem najciekawsze było to ostatnie, kiedy to Sergio Perez wyprzedził Kimiego Raikkonena i oficjalnie znalazł się na podium. Gdyby jednak nie zdołał tego zrobić to karne sekundy doliczone do czasu reprezentanta Ferrari i tak zagwarantowałyby mu trzecie miejsce.
Zwycięzcą okazał się Nico Rosberg. Za nim dojechał Vettel i wcześniej wspomniany Perez. Hamiltonowi niestety nie udało się dogonić czołówki, wyścig zakończył na piątym miejscu.
Szczerze mówiąc spodziewałam się że ta Grand Prix będzie o wiele ciekawsza.
Mając to co się działo cztery sezony wstecz postanowiłam dać nowemu obiektowi w Baku szansę. Świeżo wybudowany i pachnący nowością tor kusił zawodników wygraną. Podczas kwalifikacji najlepszy okazał się Nico Rosberg i to właśnie on wystartował z pierwszego pola. Obok niego ustawił się Daniel Ricciardo - reprezentant Red Bulla. Już na starcie Rosberg pokazał ze ten wyścig należy do niego i nie dał odebrać sobie prowadzenia. Z kolei w gorszej sytuacji był Lewis Hamilton. Do wyścigu wyruszał z dziesiątej pozycji i niestety nie udało mu się dojechać na podium. Widać było iż nowy tor w Baku nie jest tym, na których spisuje się najlepiej. W fatalnej sytuacji był zespół Toro Rosso, ponieważ wyjechał z Azerbejdżanu bez punktów. Ani Kvyat ani Sainz nie dojechali do mety, odpadli kolejno na siódmym i trzydziestym trzecim okrążeniu.
Na całe pięćdziesiąt jeden okrążeń moim zdaniem najciekawsze było to ostatnie, kiedy to Sergio Perez wyprzedził Kimiego Raikkonena i oficjalnie znalazł się na podium. Gdyby jednak nie zdołał tego zrobić to karne sekundy doliczone do czasu reprezentanta Ferrari i tak zagwarantowałyby mu trzecie miejsce.
Zwycięzcą okazał się Nico Rosberg. Za nim dojechał Vettel i wcześniej wspomniany Perez. Hamiltonowi niestety nie udało się dogonić czołówki, wyścig zakończył na piątym miejscu.
Szczerze mówiąc spodziewałam się że ta Grand Prix będzie o wiele ciekawsza.
sobota, 24 września 2016
Bo wiecie, Lewis lubi wygrywać.
Tor w Kanadzie darze niezwykłym sentymentem. Przypomina mi on o Robercie Kubicy, kiedy to osiem lat wstecz triumfował jako zwycięzca. W tym sezonie nadal brak naszego rodaka w F1 ale po cichu liczę w przyszłym sezonie na powrót do ścigania się.
Podczas tej Grand Prix nie mogłam liczyć na zbyt wiele ciekawych rzeczy. Liczyłam na walkę o prowadzenie między Hamiltonem a Rosbergiem, jednak dużą niespodzianką okazał się manewr Vettela, który bez ogródek wyprzedził oba Mercedesy i przejął prowadzenie w wyścigu. Niestety nie na długo. Potem zaczęły się problemy z bolidem Rosberga. Udało mu się dojechać do mety jednak nie miał szans walczyć o podium.
Na jedenastym okrążeniu z wyścigiem musiał się pożegnać Jenson Button.Z jego bolidu zaczął wydobywać się dym a potem ogień, na szczęście kierowcy nic się nie stało i bezpiecznie opuścił samochód.
W porównaniu do Monako wyścig nie była aż tak bardzo ekscytujący. Szkoda mi trochę Rosberga, stratowała jako drugi i miał realne szanse wyprzedzić Lewisa jednak wyścig skończył na piątej pozycji.
Wygraną oczywiście zgarnął Hamilton, tuż za nim znalazł się reprezentant Ferrari - Sebastian Vettel, trzeci był Valtteri Bottas z Williamsa. Niestety na mecie oprócz Buttona nie zobaczyliśmy Joylona Palmera i Felipe Massy.
Podczas tej Grand Prix nie mogłam liczyć na zbyt wiele ciekawych rzeczy. Liczyłam na walkę o prowadzenie między Hamiltonem a Rosbergiem, jednak dużą niespodzianką okazał się manewr Vettela, który bez ogródek wyprzedził oba Mercedesy i przejął prowadzenie w wyścigu. Niestety nie na długo. Potem zaczęły się problemy z bolidem Rosberga. Udało mu się dojechać do mety jednak nie miał szans walczyć o podium.
Na jedenastym okrążeniu z wyścigiem musiał się pożegnać Jenson Button.Z jego bolidu zaczął wydobywać się dym a potem ogień, na szczęście kierowcy nic się nie stało i bezpiecznie opuścił samochód.
W porównaniu do Monako wyścig nie była aż tak bardzo ekscytujący. Szkoda mi trochę Rosberga, stratowała jako drugi i miał realne szanse wyprzedzić Lewisa jednak wyścig skończył na piątej pozycji.
Wygraną oczywiście zgarnął Hamilton, tuż za nim znalazł się reprezentant Ferrari - Sebastian Vettel, trzeci był Valtteri Bottas z Williamsa. Niestety na mecie oprócz Buttona nie zobaczyliśmy Joylona Palmera i Felipe Massy.
niedziela, 11 września 2016
Deszczowe Monako
Wyścig w Monako jest naprawdę wyjątkowy. Tor na co dzień jest zwykłą ulicą, trudno się na nim wyprzedza. Tutaj nie liczy się bolid a umiejętności kierowcy. Przez to, ta Grand Prix jest dużą nadzieją dla słabszych zespołów, którym z reguły nie idzie najlepiej.
W tym roku o ładnej pogodzie kierowcy ja i kibice musieli zapomnieć. Nad miastem zawisły czarne chmury i zapowiadało się na mokry wyścig.
W sobotę największą niespodzianką okazał się Daniel Ricciardo, któremu udało się uzyskać najlepszy czas w kwalifikacjach, przez co startował z pierwszego pola, tuż za nim ustawiły się oba Mercedesy.
Chyba po raz pierwszy spotkałam się z czymś takim jak start za Samochodem Bezpieczeństwa ze względu na warunki pogodowe. Bert Mailander zjechał dopiero po siedmiu okrążeniach jednak, Safety Car wcale nie zniknął na długo. Zaledwie jedno kółko później doszło do wypadku z udziałem Jolyona Palmera. Na dwudziestym pierwszym okrążeniu doszło do kontaktu między Kvyatem a Magnussenem, a pod koniec wyścigu zderzyli się dwaj zespołowi koledzy Nasr i Ericsson.
Mało pozytywnie zaskoczyła mnie sytuacja z garażu Red Bull Racing, kiedy to mechanicy wzięli złe opony. Ta sytuacja zmusiła Ricciardo do pozostania dłużej w boksie, co skutkowało utratą zwycięstwa na rzecz Hamiltona. W tym wypadku Daniel musiał zadowolić się drugą pozycją. Niespodziewanie na najniższym stopniu podium stanął Sergio Perez - reprezentant Force India.
W pierwszej trójce niestety nie znalazł się Nico Rosberg. Ze względu na problemy z bolidem ukończył wyścig za siódmej pozycji, tuż za Hulkenbergiem.
W tym roku wyścig w Monako był bardzo emocjonujący i ciekawy. Naprawdę dużo się działo i nie mogłam narzekać że było nudno.
W tym roku o ładnej pogodzie kierowcy ja i kibice musieli zapomnieć. Nad miastem zawisły czarne chmury i zapowiadało się na mokry wyścig.
W sobotę największą niespodzianką okazał się Daniel Ricciardo, któremu udało się uzyskać najlepszy czas w kwalifikacjach, przez co startował z pierwszego pola, tuż za nim ustawiły się oba Mercedesy.
Chyba po raz pierwszy spotkałam się z czymś takim jak start za Samochodem Bezpieczeństwa ze względu na warunki pogodowe. Bert Mailander zjechał dopiero po siedmiu okrążeniach jednak, Safety Car wcale nie zniknął na długo. Zaledwie jedno kółko później doszło do wypadku z udziałem Jolyona Palmera. Na dwudziestym pierwszym okrążeniu doszło do kontaktu między Kvyatem a Magnussenem, a pod koniec wyścigu zderzyli się dwaj zespołowi koledzy Nasr i Ericsson.
Mało pozytywnie zaskoczyła mnie sytuacja z garażu Red Bull Racing, kiedy to mechanicy wzięli złe opony. Ta sytuacja zmusiła Ricciardo do pozostania dłużej w boksie, co skutkowało utratą zwycięstwa na rzecz Hamiltona. W tym wypadku Daniel musiał zadowolić się drugą pozycją. Niespodziewanie na najniższym stopniu podium stanął Sergio Perez - reprezentant Force India.
W pierwszej trójce niestety nie znalazł się Nico Rosberg. Ze względu na problemy z bolidem ukończył wyścig za siódmej pozycji, tuż za Hulkenbergiem.
W tym roku wyścig w Monako był bardzo emocjonujący i ciekawy. Naprawdę dużo się działo i nie mogłam narzekać że było nudno.
czwartek, 18 sierpnia 2016
Uwaga! Młodzież przemuję Formułę 1 - Hiszpania 2016
Kvyat w Toro Rosso, Verstappen w Red Bullu. Nie byłam zadowolona z tej zamiany, bo od jakiegoś czasu młody Rosjanin był w gronie tych kierowców, którym bardzo kibicuję a przeniesienie go do słabszego zespołu jakoś nieszczególnie mi się to widziało. Jak dla mnie nie było to do końca sprawiedliwe.
Tak czy inaczej wszystko musi się toczyć dalej. Hamiltonowi udało się zdobyć Pole Position, jednak jego rywal - Nico Rosberg także startował z pierwszego rzędu. Już na pierwszym okrążeniu obydwaj zawodnicy Mercedesa stoczyli ze sobą pojedynek, z którego zwycięsko wyszedł Rosberg. Nie nacieszył się jednak długo prowadzeniem ponieważ na tym samym okrążeniu Nico i Lewis zderzyli się ze sobą. Ewidentnie była to wina Hamiltona, jednak ani on, ani jego rywal nie byli w stanie kontynuować jazdy. Prowadzenie objął Ricciardo. Nie obyło się bez Samochodu Bezpieczeństwa, który zjechał z toru dopiero na czwartym kółku.
W wyścigu najbardziej szkoda mi było Hulkenberga i Alonso. Nico odpadł na dwudziestym drugim okrążeniu, ponieważ jego samochód zaczął się palić. Fernando zakończył swój wyścig na czterdziestym siódmym kółku i niestety nie popisał się przed własną publicznością.
Zwycięzca wyścigu został Max Verstappen. Najmłodszy zawodnik w stawce i jednocześnie nowy reprezentant Red Bull Racing pokazał że jest materiałem na dobrego kierowcę, a może nawet na mistrza świata. Tuż za nim za podium znalazł się duet Ferrari czyli Kimi Raikkonen i Sebastian Vettel. Niestety na podium nie załapał się Daniel Ricciardo, chociaż na początku wyścigu zapowiadało się że dojedzie do mety w pierwszej trójce.
Gratulację dla Verstappena. Mimo iż ma dopiero osiemnaście lat dużo już w swoim życiu osiągnął.
Tak czy inaczej wszystko musi się toczyć dalej. Hamiltonowi udało się zdobyć Pole Position, jednak jego rywal - Nico Rosberg także startował z pierwszego rzędu. Już na pierwszym okrążeniu obydwaj zawodnicy Mercedesa stoczyli ze sobą pojedynek, z którego zwycięsko wyszedł Rosberg. Nie nacieszył się jednak długo prowadzeniem ponieważ na tym samym okrążeniu Nico i Lewis zderzyli się ze sobą. Ewidentnie była to wina Hamiltona, jednak ani on, ani jego rywal nie byli w stanie kontynuować jazdy. Prowadzenie objął Ricciardo. Nie obyło się bez Samochodu Bezpieczeństwa, który zjechał z toru dopiero na czwartym kółku.
W wyścigu najbardziej szkoda mi było Hulkenberga i Alonso. Nico odpadł na dwudziestym drugim okrążeniu, ponieważ jego samochód zaczął się palić. Fernando zakończył swój wyścig na czterdziestym siódmym kółku i niestety nie popisał się przed własną publicznością.
Zwycięzca wyścigu został Max Verstappen. Najmłodszy zawodnik w stawce i jednocześnie nowy reprezentant Red Bull Racing pokazał że jest materiałem na dobrego kierowcę, a może nawet na mistrza świata. Tuż za nim za podium znalazł się duet Ferrari czyli Kimi Raikkonen i Sebastian Vettel. Niestety na podium nie załapał się Daniel Ricciardo, chociaż na początku wyścigu zapowiadało się że dojedzie do mety w pierwszej trójce.
Gratulację dla Verstappena. Mimo iż ma dopiero osiemnaście lat dużo już w swoim życiu osiągnął.
niedziela, 22 listopada 2015
A tym czasem na Interlagos ...
Formuła zawitała w końcu do Brazylii. Ten kraj znajdujący się w Ameryce Południowej jest niezwykle bogaty w wyścigowe talenty. To stamtąd pochodzi właśnie Ayrton Senna, Rubens Barrichello, Felipe Massa czy Felipe Nasr. Nie mogę także zapomnieć o Bruno Sennie, który jest siostrzeńcem wspomnianego wcześniej trzykrotnego mistrza świata ale niestety nie jeździ już w stawce bo z Formułą 1 pożegnał się po sezonie 2012.
Wyścig był moim zdaniem raczej średni. To znaczy na początku miałam nadzieję że Hamilton i Rosberg będą toczyli dłuższy pojedynek między sobą. Wydawało mi się że Hamilton będzie bardziej walczył o zwycięstwo bo przed wyścigiem mówił że chciałby zając pierwszy stopień podium na tym torze. Prawdą jest że Lewis zwyciężał już w swojej karierze na większości torów ale jedną z niezdobytych wysp jest właśnie Interlagos. Tutaj nasuwa mi się postać Rubensa Barrichello,który w Formule przejeździł kilkanaście sezonów ale ani razu nie zwyciężył. Co prawda startował dwa razy z pierwszego pola ale ten rezultat nie przełożył się na wyścig.
W Brazylii kolejne zwycięstwo odniósł Nico Rosberg, drugi do mety dojechał Lewis Hamilton. Ostatnie miejsce na podium zajął Sebastian Vettel. Tuż za pierwszą trójką dojechał Kimi Raikkonen - kolejny zawodnik Ferrari. Cieszę się że słynny zespół z Maranello nie powtórzył porażki z Meksyku i obaj kierowcy zdobyli duże punkty. Rok temu ku uciesze Brazylijskich kibiców na podium stał ich reprezentant - Felipe Massa. Niestety w tym roku nie udało mu się powtórzyć tego sukcesu.
Do końca sezonu pozostał jeszcze jeden wyścig. Mistrz jest już znany więc dla niektórych to już tylko formalność. Pojawiło się kilka pytań odnośnie tego co będę robić po zakończeniu sezonu. Na pewno nie opuszce bloga. W tym czasie będę zajmowała się recenzjami książek jak i filmów o tematyce wyścigowej. Nie zabraknie także rysunków.
Wracając do tematu trzecich urodzin to jakoś specjalnie nie będę ich obchodzić, jednak planuję COŚ, tylko nie wiem kiedy to COŚ co wam chcę zaprezentować przyjdzie do mnie pocztą. Mam nadzieję że w miarę szybko. Jeśli nie, mówi się trudno. . .
Wyścig był moim zdaniem raczej średni. To znaczy na początku miałam nadzieję że Hamilton i Rosberg będą toczyli dłuższy pojedynek między sobą. Wydawało mi się że Hamilton będzie bardziej walczył o zwycięstwo bo przed wyścigiem mówił że chciałby zając pierwszy stopień podium na tym torze. Prawdą jest że Lewis zwyciężał już w swojej karierze na większości torów ale jedną z niezdobytych wysp jest właśnie Interlagos. Tutaj nasuwa mi się postać Rubensa Barrichello,który w Formule przejeździł kilkanaście sezonów ale ani razu nie zwyciężył. Co prawda startował dwa razy z pierwszego pola ale ten rezultat nie przełożył się na wyścig.
W Brazylii kolejne zwycięstwo odniósł Nico Rosberg, drugi do mety dojechał Lewis Hamilton. Ostatnie miejsce na podium zajął Sebastian Vettel. Tuż za pierwszą trójką dojechał Kimi Raikkonen - kolejny zawodnik Ferrari. Cieszę się że słynny zespół z Maranello nie powtórzył porażki z Meksyku i obaj kierowcy zdobyli duże punkty. Rok temu ku uciesze Brazylijskich kibiców na podium stał ich reprezentant - Felipe Massa. Niestety w tym roku nie udało mu się powtórzyć tego sukcesu.
Do końca sezonu pozostał jeszcze jeden wyścig. Mistrz jest już znany więc dla niektórych to już tylko formalność. Pojawiło się kilka pytań odnośnie tego co będę robić po zakończeniu sezonu. Na pewno nie opuszce bloga. W tym czasie będę zajmowała się recenzjami książek jak i filmów o tematyce wyścigowej. Nie zabraknie także rysunków.
Wracając do tematu trzecich urodzin to jakoś specjalnie nie będę ich obchodzić, jednak planuję COŚ, tylko nie wiem kiedy to COŚ co wam chcę zaprezentować przyjdzie do mnie pocztą. Mam nadzieję że w miarę szybko. Jeśli nie, mówi się trudno. . .
środa, 18 listopada 2015
Ale Meksyk!
Nie ukrywam że niecierpliwie czekałam na Grand Prix Meksyku. Ten wyścig był dla mnie nowością, mimo iż inauguracja odbyła się już w latach sześćdziesiątych. Przez ponad ostatnie dwadzieścia lat nie pojawiała się tam Formuła 1 ale to zmieniło się pierwszego listopada tego roku. Pierwsze od lat Grand Prix Meksyku na torze nie tkniętym przez erę Michaela Schumachera było bardzo wyczekiwane nie tylko przeze mnie ale i przez resztę kibiców.
Z pierwszej linii ruszyły oba Mercedesy zwyczajowo z Rosbergiem na czele. Niby nic w tym dziwnego, zakładałam że Hamilton zdoła pokonać swojego rywala z zespołu i przejmie pałeczkę lidera jednak los chciał inaczej i na najwyższym stopniu podium stanął Nico a Lewis musiał zadowolić się drugim miejscem. Niespodziewanie za Srebrnymi Strzałami znalazł się Bottas reprezentujący barwy Williamsa.
Niestety tor Autódromo Hermanos Rodriguez nie był po raz kolejny łaskawy dla Ferrari. Słynny włoski team w całej historii tego toru wygrał tylko dwa razy. W tym roku ani Vettel ani Raikkonen nie dojechali do mety i Ferrari było zmuszone opuścić Meksyk bez punktów, z resztą tak samo jak McLaren.
Wysoko znaleźli się także kierowcy Red Bull Racing - Kvyat i Ricciardo którzy dojechali tuż za podium.
W taki oto sposób Rosberg został pierwszym od od ponad dwudziestu lat zwycięzcą tego wyścigu. Teraz jego nazwisko będzie widnieć obok wielkich kierowców jak Senna, Prost, Mansell czy Clark, którzy kilka dekad wcześniej także odnosili tam wielkie sukcesy.
Sezon zbliża się już niestety do końca. Pozostało już niestety tak niewiele jednak mam już jakieś wstępne plany i ambitnie spędzę przerwę, która potrwa do marca . Na przestrzeni końca listopada - początku grudnia mój blog będzie obchodził już trzy lata istnienia ( wliczając te trzy miesiące na Onecie), jednak nie będę tego jakoś szczególnie obchodzić.
Z pierwszej linii ruszyły oba Mercedesy zwyczajowo z Rosbergiem na czele. Niby nic w tym dziwnego, zakładałam że Hamilton zdoła pokonać swojego rywala z zespołu i przejmie pałeczkę lidera jednak los chciał inaczej i na najwyższym stopniu podium stanął Nico a Lewis musiał zadowolić się drugim miejscem. Niespodziewanie za Srebrnymi Strzałami znalazł się Bottas reprezentujący barwy Williamsa.
Niestety tor Autódromo Hermanos Rodriguez nie był po raz kolejny łaskawy dla Ferrari. Słynny włoski team w całej historii tego toru wygrał tylko dwa razy. W tym roku ani Vettel ani Raikkonen nie dojechali do mety i Ferrari było zmuszone opuścić Meksyk bez punktów, z resztą tak samo jak McLaren.
Wysoko znaleźli się także kierowcy Red Bull Racing - Kvyat i Ricciardo którzy dojechali tuż za podium.
W taki oto sposób Rosberg został pierwszym od od ponad dwudziestu lat zwycięzcą tego wyścigu. Teraz jego nazwisko będzie widnieć obok wielkich kierowców jak Senna, Prost, Mansell czy Clark, którzy kilka dekad wcześniej także odnosili tam wielkie sukcesy.
Sezon zbliża się już niestety do końca. Pozostało już niestety tak niewiele jednak mam już jakieś wstępne plany i ambitnie spędzę przerwę, która potrwa do marca . Na przestrzeni końca listopada - początku grudnia mój blog będzie obchodził już trzy lata istnienia ( wliczając te trzy miesiące na Onecie), jednak nie będę tego jakoś szczególnie obchodzić.
sobota, 31 października 2015
Mercedesy z reguły wygrywają parami ale mistrz jest tylko jeden!
Czytając moje poprzednie posty mogliście się zapewne dowiedzieć że nie jestem fanką dominacji jednego kierowcy. Uwielbiam walkę do ostatniego wyścigu, zakrętu który ma wyłonić tego wybrańca - mistrza świata.
Już w Austin stało się jasne że Hamilton nie ma sobie równych i to właśnie on założy mistrzowską koronę po raz trzeci w swojej karierze.
Ale po kolei. Pogoda w Austin nie dopisywała praktycznie cały weekend. W piątek odwołano jedną sesję treningową a sobotnie kwalifikacje przełożona na niedzielę ze względu na to że lało. Obawiałam się najgorszego czyli odwołania zawodów lub skrócenia ich i oddania kierowcom tylko połowy punktów. Jednak huragan Patrycja okazał się łaskawy dla Formuły i wyścig odbył się zgodnie z planem.
Miałam nadzieję ze Rosberg po świetnych kwalifikacjach zdoła utrzymać pierwsze miejsce w wyścigu jednak Lewis już na pierwszym okrążeniu zdołał wyprzedzić swojego kolegę z zespołu i objąć prowadzenie. W między czasie Nico spadł na piątą pozycję. Momentalnie za Lewisem znaleźli sie kierowcy Red Bull Racing. Miałam nadzieję że albo Ricciardo albo Kvyat powalczą p pierwsze miejsce w takim stylu jak kilka lat temu, kiedy ten zespół zdobywał podia i tytuły mistrzowskie.
Po raz pierwszy od dawna wyścig podobał mi się od początku do końca. Na torze naprawdę dużo się działo, nie mogłam się nudzić. Obecna była walka jak i Safety Car. Mimo iż Grand Prix nie należało do tych, które mogłabym oglądać jednym okiem, to mam mieszane uczucia.
W Austin wygrał Lewis Hamilton, drugi była Nico Rosberg a trzeci Sebastian Vettel. Do mety nie dojechało ośmiu kierowców. Trochę smutno mi było, że wielu kierowców którym kibicowałam w tym wyścigu odpadło. Zawiodłam się trochę na RBR bo z początku im dobrze szło, a tak właściwie to tylko Ricciardo dojechał w punktach. po obiecującym starcie myślałam że coś więcej uda im się wycisnąć z tegorocznego bolidu. Kolejną przykrą sprawą jest to że na mecie nie było żadnego reprezentanta Williamsa.
W dosyć nieciekawy sposób wyścig zakończył także Kimi Raikkonen. Najbardziej przeżywałam jego wycofanie się bo liczyłam na dobry wynik w wykonaniu Icemana.
Do końca sezon pozostały jeszcze trzy wyścigi. Mistrza już mamy ale poszczególni kierowcy będą walczyć o wyższe pozycje w generalce. Tak więc widzimy się już za niedługo w Meksyku ...
Już w Austin stało się jasne że Hamilton nie ma sobie równych i to właśnie on założy mistrzowską koronę po raz trzeci w swojej karierze.
Ale po kolei. Pogoda w Austin nie dopisywała praktycznie cały weekend. W piątek odwołano jedną sesję treningową a sobotnie kwalifikacje przełożona na niedzielę ze względu na to że lało. Obawiałam się najgorszego czyli odwołania zawodów lub skrócenia ich i oddania kierowcom tylko połowy punktów. Jednak huragan Patrycja okazał się łaskawy dla Formuły i wyścig odbył się zgodnie z planem.
Miałam nadzieję ze Rosberg po świetnych kwalifikacjach zdoła utrzymać pierwsze miejsce w wyścigu jednak Lewis już na pierwszym okrążeniu zdołał wyprzedzić swojego kolegę z zespołu i objąć prowadzenie. W między czasie Nico spadł na piątą pozycję. Momentalnie za Lewisem znaleźli sie kierowcy Red Bull Racing. Miałam nadzieję że albo Ricciardo albo Kvyat powalczą p pierwsze miejsce w takim stylu jak kilka lat temu, kiedy ten zespół zdobywał podia i tytuły mistrzowskie.
Po raz pierwszy od dawna wyścig podobał mi się od początku do końca. Na torze naprawdę dużo się działo, nie mogłam się nudzić. Obecna była walka jak i Safety Car. Mimo iż Grand Prix nie należało do tych, które mogłabym oglądać jednym okiem, to mam mieszane uczucia.
W Austin wygrał Lewis Hamilton, drugi była Nico Rosberg a trzeci Sebastian Vettel. Do mety nie dojechało ośmiu kierowców. Trochę smutno mi było, że wielu kierowców którym kibicowałam w tym wyścigu odpadło. Zawiodłam się trochę na RBR bo z początku im dobrze szło, a tak właściwie to tylko Ricciardo dojechał w punktach. po obiecującym starcie myślałam że coś więcej uda im się wycisnąć z tegorocznego bolidu. Kolejną przykrą sprawą jest to że na mecie nie było żadnego reprezentanta Williamsa.
W dosyć nieciekawy sposób wyścig zakończył także Kimi Raikkonen. Najbardziej przeżywałam jego wycofanie się bo liczyłam na dobry wynik w wykonaniu Icemana.
Do końca sezon pozostały jeszcze trzy wyścigi. Mistrza już mamy ale poszczególni kierowcy będą walczyć o wyższe pozycje w generalce. Tak więc widzimy się już za niedługo w Meksyku ...
czwartek, 22 października 2015
Siła Lewisa i niespodziewane podium Checko - Grand Prix Rosji 2015
Rosja jest stosunkowo nowym państwem które gości u siebie Formułę 1. Rok temu odbyły się inauguracyjne zawody na torze w Soczi. W poprzednim sezonie w wyścigu wiało nudą i w tym roku liczyłam także na powtórkę z przeszłości.
Zaczęło się od pierwszej pozycji Rosberga na starcie. Mimo iż Hamilton także startował z pierwszej linii to miałam wrażenie że ta Grand Prix będzie należeć właśnie do Nico. Już na pierwszym okrążeniu pojawił się Safety Car, ze względu na kolizję Hulkenberga i Ericssona.W między czasie Max Verstappen reprezentujący barwy Toro Rosso przebił oponę w swoim bolidzie i musiał zjechać na nieplanowany pit stop.Po neutralizacji Rosberg dzielnie bronił swojej pozycji, jednak awaria w jego samochodzie pozbawiła go prowadzenia a następnie zmusiła do wycofania się z wyścigu na ósmym okrążeniu. Szybko pałeczkę lidera przejął Hamilton i nie oddał jej do końca wyścigu. Najlepsze działo się dopiero pod sam koniec wyścigu. Obserwowałam jak Bottas nadrabia sekundy i coraz bardziej zbliżał się do Sergio Pereza. Zawodnik Force India ma słabszy bolid i kwestią czasu było wyprzedzenie go przez fina. Jednak meksykański zawodnik zwany Checko został wyprzedzony nie tylko przez niego ale także przez Kimiego Raikkonena, spadając na piątą pozycję. Jednak jest takie powiedzenia: Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. W przypadku Pereza sprawdziło się ono znakomicie. Kiedy Raikkonen zaczął coraz bardziej zbliżać się do Bottasa wiedziałam że bój o najniższy stopień podium stoczą właśnie ci dwaj kierowcy. Kiedy zastanawiałam się nad atakiem Kimasa i ewentualną dalszą ucieczką Valtteriego wydarzyło się coś, czego się nie spodziewałam. Między kierowcami Williamsa i Ferrari doszło do kontaktu i obaj wypadli po za tor. W ten sposób Perez odzyskał stracone trzecie miejsce i utrzymał je aż do mety.
Moim zdaniem wypadek był z winy Raikkonena a nie Bottasa. Tak czy inaczej obaj zmarnowali szanse na podium.
Pierwszą pozycję zajął Hamilton. Drugi był Vettel a trzeci Perez, który była nawiększą niespodzianką tego wyścigu. Smutno mi było że do mety nie dojechali kierowcy którym najbardziej kibicowałam w GP Rosji, czyli Rosberg oraz Grosjean, który rozbił swój bolid na dwunastym okrążeniu, ale niestety wyścigi mają to do siebie że są nieprzewidywalne.
Zaczęło się od pierwszej pozycji Rosberga na starcie. Mimo iż Hamilton także startował z pierwszej linii to miałam wrażenie że ta Grand Prix będzie należeć właśnie do Nico. Już na pierwszym okrążeniu pojawił się Safety Car, ze względu na kolizję Hulkenberga i Ericssona.W między czasie Max Verstappen reprezentujący barwy Toro Rosso przebił oponę w swoim bolidzie i musiał zjechać na nieplanowany pit stop.Po neutralizacji Rosberg dzielnie bronił swojej pozycji, jednak awaria w jego samochodzie pozbawiła go prowadzenia a następnie zmusiła do wycofania się z wyścigu na ósmym okrążeniu. Szybko pałeczkę lidera przejął Hamilton i nie oddał jej do końca wyścigu. Najlepsze działo się dopiero pod sam koniec wyścigu. Obserwowałam jak Bottas nadrabia sekundy i coraz bardziej zbliżał się do Sergio Pereza. Zawodnik Force India ma słabszy bolid i kwestią czasu było wyprzedzenie go przez fina. Jednak meksykański zawodnik zwany Checko został wyprzedzony nie tylko przez niego ale także przez Kimiego Raikkonena, spadając na piątą pozycję. Jednak jest takie powiedzenia: Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. W przypadku Pereza sprawdziło się ono znakomicie. Kiedy Raikkonen zaczął coraz bardziej zbliżać się do Bottasa wiedziałam że bój o najniższy stopień podium stoczą właśnie ci dwaj kierowcy. Kiedy zastanawiałam się nad atakiem Kimasa i ewentualną dalszą ucieczką Valtteriego wydarzyło się coś, czego się nie spodziewałam. Między kierowcami Williamsa i Ferrari doszło do kontaktu i obaj wypadli po za tor. W ten sposób Perez odzyskał stracone trzecie miejsce i utrzymał je aż do mety.
Moim zdaniem wypadek był z winy Raikkonena a nie Bottasa. Tak czy inaczej obaj zmarnowali szanse na podium.
Pierwszą pozycję zajął Hamilton. Drugi był Vettel a trzeci Perez, który była nawiększą niespodzianką tego wyścigu. Smutno mi było że do mety nie dojechali kierowcy którym najbardziej kibicowałam w GP Rosji, czyli Rosberg oraz Grosjean, który rozbił swój bolid na dwunastym okrążeniu, ale niestety wyścigi mają to do siebie że są nieprzewidywalne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)