czwartek, 29 grudnia 2016

Wyścigowa kronika filmowa: Auta (2006)

  Pieniądze, sława i co ważniejsze: ryzyko. Świat wyścigowy rządzi się swoimi własnymi prawami, nie ma w nim przyjaźni tylko rywalizacja. Młody, utalentowany i bardzo ambitny zawodnik znany jako Zygzak McQueen doskonale pasuje do tego otoczenia. Jest arogancki, samolubny, egoistyczny, przekonany o swojej samowystarczalności. Jest nowicjuszem w wyścigach, ale posiada wystarczająco szczęścia i talentu aby w ostatnim wyścigu mieć szanse na zdobycie mistrzostwa którego symbolem jest Złoty Tłok. Los sprawia że na koniec sezonu trzy samochody mają wziąć udział w dogrywce, która ma za zadanie wyłonić zwycięzcę który zgarnie główną nagrodę. Jednak sprawy komplikują się, kiedy zamiast na tor trafia  na totalne zadupie. Musi tam pozostać dopóki nie odbuduje drogi którą zniszczył. Głównemu bohaterowi się to nie podoba, szuka sposobu aby wymigać się od tego obowiązku jednak bez skutku. Podczas swojego pobytu w mieście zaczyna się zmieniać. Wygrana i chęć bycia najlepszym przestają być dla niego niego ważne. Zamiast tego dowiaduje się co to znaczy przyjaźń, szacunek i co ważniejsze miłość.
  Drugą, ważną i jednocześnie ciekawą dla mnie  postacią jest  doktor Hudson.  Od początku filmu jest kreowany jako ten zły, zrzęda, ten któremu nic nie pasuje.  Kiedy McQueen odkrywa jego tajemnicę to dowiadujemy się że Hudson w przeszłości był samochodem wyścigowym. Odnosił spore sukcesy, trzy razy został mistrzem, niestety jego karierę przerwał wypadek. Kiedy chce wrócić to okazuje się że tak właściwie nie ma już dla niego miejsca. Zdesperowany porzuca raz na zawsze wyścigi i przenosi się do niewielkiego miasta, gdzie nikt nie zna jego przeszłości. Jednak nie zrobił tego od razu, bo  w scenie gdzie pokazani są wszyscy mieszkańcy z przeszłości to jego tam nie ma. Widocznie dołączył do społeczności Chłodnicy Górskiej po tym, jak miasto zniknęło z mapy. Obecność McQueena przywołuje w nim bolesne wspomnienia do których nie chce wracać. W Zygzaku widzi siebie sprzed wypadku. Jest to główny powód, dlaczego nie przepada za młodym wyścigowcem i chce aby jak najszybciej się wynosił. Jednak tak samo jak McQueen przechodzi przemianę.
  W Autach został także poruszony wątek rywalizacji. Jest on moim zdaniem pokazany bardzo łagodnie, bo film  przeznaczony jest także dla tych młodszych widzów. Dotyczy on głownie McQueena i Maruchy, którzy mają szansę od przyszłego sezonu jeździć dla najlepszego zespołu w stawce. Obydwaj nie darzą siebie sympatią, jednak Marucha jest czarnym charakterem, potrafi zrobić wszystko aby wygrać, co widać pod koniec filmu.
   Plusem  jest to, że wygląd bohaterów jest wzorowany na samochodach, które istnieją w prawdziwym świecie ( Fabulous Hudson Hornet - Wójt Hudson , Plymouth Superbird - Król , Porsche Carrera- Sally, Ford T - Gienia i wiele innych) Kolejną rzeczą, która mi się w nim podoba jest Polski dubbing. Jak dla mnie aktorzy użyczający głosu postaciom są dobrze dobrani.
  Nie wiem dlaczego, ale mam do tego filmu dziwny sentyment. To właśnie dzięki niemu ponownie zainteresowałam się samochodami i stwierdziłam że ślepe gonienie za trendami to nie jest to co sprawia mi przyjemność. Ten film obejrzałam po raz pierwszy jako jedenastolatka. Często do niego wracam, mimo iż niedługo stuknie mi już dwudziestka. Uważam że nie  jest on tylko przeznaczony dla dzieci, dorośli też mogą się z niego wiele nauczyć.

piątek, 23 grudnia 2016

Moje przygody z autografami mniej lub bardziej znanych kierowców: Sebastian Vettel

 Ostatnio dosyć często pisze do kierowców o autografy. Wpadłam w taki dziwny trans i dzień bez zaglądania do skrzynki na listy jest dniem straconym.
Dziś spotkała mnie miła niespodzianka bo dostałam odpowiedź ze Szwajcarii od Sebastiana Vettela.
Kim tak właściwie jest Sebastian Vettel? Jest to czterokrotny mistrz świata z lat 2010-2013. Zaczynał jako zastępca  Kubicy, kiedy to w 2007 po słynnej kraksie na torze w Kanadzie, sędziowie postanowili że Vettel  jeden wyścig pojedzie za Roberta. Potem z BMW Sauber trafił do Toro Rosso, gdzie zdobył swoje pierwsze zwycięstwo, a następnie do Red Bull Racing, który zagwarantował mu cztery tytuł mistrzowskie pod rząd. Od 2015 Vettel reprezentuje barwy najbardziej utytułowanego teamu w całej historii F1 czyli Ferrari.
Prośbę o autograf wysłałam piątego grudnia a dziś po południu dostałam dwa zdjęcia z podpisami. Czekałam na nie dosyć krótko, bo zaledwie osiemnaście dni. W tym tygodniu przyszły mi jeszcze zdjęcia od trzech innych kierowców, reszty listów spodziewałam się dopiero po świętach lub  nowym roku.
Tak więc Sebastian Vettel nieświadomie sprawił mi fajny prezent pod choinkę.
Do następnego postu! Wesołych Świąt!

niedziela, 18 grudnia 2016

Moje przygody z autografami mniej lub bardziej znanych kierowców: Fernendo Alonso i Jenson Button

Długo nic nie pisałam o autografach, a to dlatego że nic mi nie przychodziło.  Wysłałam na wakacjach kilka listów do teamów i przez jakiś czas nie uzyskałam żadnej odpowiedzi. 
Dziś chciałabym zaprezentować wam podpisy, które dostałam od Fernando Alonso i Jensona Buttona. 
 Fernando Alonso
Jak je zdobyłam? Po prostu wydrukowałam zdjęcia i wraz z kopertą zwrotną, kuponem IRC i listem  z prośbą wysłałam do siedziby McLarena w Woking w Wielkiej Brytanii. Czas oczekiwania to około trzy miesiące, jak dla mnie to nie tak długo, biorąc pod uwagę że na autograf Kubicy czekam już po za rok .Nie spodziewałam się że dostanę oryginalne autografy, myślałam że w najlepszym wypadku przyjdą do mnie karty z nadrukowanymi podpisami kierowców. Wyobraźcie sobie moją minę po otwarciu koperty. 
 Jenson Button
Najbardziej zależało mi na zdobyciu autografu Jensona Buttona, którego niestety nie zobaczę w sezonie 2017, bo zdecydował się na roczną przerwę i raczej wątpię że za rok wróci do bolidu. Ostatnio wysłałam dosyć sporo próśb do kierowców jeżdżących w stawce, jak i tych, którzy są na sportowej emeryturze, między innymi do Nico Rosberga, Stirlinga Mossa czy Marka Webbera. Ilu z nich mi odpowie? Czas pokaże!

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Mark Webber. Moja Formuła 1


Czy waszym zdaniem nastolatek który rozwozi pizzę i od czasu do czasu dla żartu zatyka ziemniakami rury wydechowe w autach nauczycieli jest dobrym materiałem na kierowcę Formuły 1? 
Moi niektórzy czytelnicy na pewno pamiętają postać Marka Webbera. Po sezonie 2013 postanowił pożegnać się z z Formułą 1.  Po jakimś czasie na  rynek weszła jego autobiografia. Przyznam że od dłuższego czasu miałam chrapkę na tą książkę, jednak kiedy dowiedziałam się że w październiku tego roku ma być polska premiera to postanowiłam poczekać z zakupem. Lekturę zatytułowaną Mark Webber. Moja Formuła 1 bez trudu znalazłam w jednym z krakowskich Empików. Bardzo chciałam ją mieć, bo w swoich zbiorach liczących ponad dwadzieścia pozycji nie mam ani jednej autobiografii.
Po przeczytaniu jej mogę śmiało stwierdzić że nie należy do tych nudnych, które się czyta i czyta i końca nie widać. Zanim się obejrzałam była już połowa! Ta autobiografia uświadomiła mi że samo dostanie się do F1 jest poprzedzone latami przygotowań, i ciężką pracą. Nie można ot tak sobie dostać miejsca fotelu za kierownicą bolidu. Chociażby dostanie się do najsłabszego zespołu jest już wyczynem. 
Webber  bardzo szczerze opowiada nam o sobie, o próbach dostania się do F1, życiu kierowcy oraz o swoich prywatnych sprawach takich jak związek z Ann. Są momenty mrożące krew w żyłach na przykład  jego wypadek w LeMans w 1999, jak i zabawne, kiedy to co wyczyniał w szkole przyprawia mnie o uśmiech na twarzy.
Czytając tę książkę dowiedziałam się wielu ciekawostek o samym Webberze, sytuacji w Red Bullu jak i wyścigach.  Moja Formuła 1 na pewno jest jedną z ciekawszych lektur dotyczących Królowej Motorsportu i zapisuje się w gronie moich ulubionych.

niedziela, 4 grudnia 2016

Wygrać i odejsć jako mistrz

Abu Zabi jest ostatnim wyścigiem w tym sezonie. To właśnie on miał za zadanie wyłonić mistrza świata. Spór o tytuł dotyczył tylko i wyłącznie Mercedesa, bo w tym zespole jeździli kierowcy, którzy walczyli ze sobą o złotą koronę. Zarówno trzykrotny mistrz świata  Lewis Hamilton jak i jeżdżący w jego cieniu Nico Rosberg mieli szansę na zdobycie tytułu.
Już na pierwszym okrążeniu kłopoty miał Max Verstappen. Po kontakcie z jednym z zawodników wypadł z toru i spadł na ostatnie miejsce, przez co musiał przebijać się do przodu by gonić rywali.
Szczęścia także nie miał Kevin Magnussen, bo już na drugim kółku musiał zjechać do alei serwisowej i wymienić przednie skrzydło. Niestety reprezentant Renault nie ukończył wyścigu.
Do mety nie dojechali także, Button, Kvyat, Sainz, Bottas. Moim zdaniem gdyby tutaj nie doszło do rozstrzygnięcia komu przypadnie tytuł to nie uznałabym tego wyścigu za ciekawy. Jednak moje oczy cały czas były zwrócone na kierowców Mercedesa. W klasyfikacji generalnej prowadził Rosberg, ale tuż za jego plecami był Hamilton.W kwalifikacjach  jak i w wyścigu górą był Brytyjczyk. Jednak ta wygrana nie zagwarantowała mu tytułu. Wystarczyło żeby Nico dojechał na  podium by zdobyć złotą koronę. I udało się mu. Przekroczył metę tuż za Lewisem i po raz pierwszy zdobył mistrzostwo w Formule 1. Jest drugim kierowcą o nazwisku Rosberg, który tego dokonał. Ponad trzydzieści lat temu, dokładnie w sezonie 1982 po tytuł sięgnął jego tata. Taka sytuacja że ojciec i syn odnieśli tak wielki sukces  w F1 wcześniej zdarzyła się tylko raz. Było to w wypadku Grahama i Damona Hilla.
Ta Grand Prix była ostatnią dla Buttona i Massy którzy  niestety nie będą już jeździć w następnym roku.
W ostatnią niedzielę myślałam że zamknęłam już ten sezon i jedyne co mnie może zaskoczyć to wybór niektórych składów w zespołach w których tego jeszcze nie dokonano, bo na przykład nie wiadomo kto będzie zasiadał za kierownicą obu bolidów w Manorze i czy Gutierrezoowi uda się utrzymać fotel w F1.
Piątkowa wiadomość tak mnie zaskoczyła że do teraz nie mogę pozbierać szczęki z podłogi. Dokładnie pięć dni po zdobyciu tytułu mistrzowskiego Rosberg ogłosił zakończenie kariery! Tego bym się nigdy nie spodziewała. Owszem, wiem że kiedyś odejdzie ale nie przypuszczałam ze zrobi to teraz.
Z Nico po raz pierwszy z zetknęłam się na początku  mojej przygody z F1. Nie uważałam że w przyszłości może zostać mistrzem świata ale z biegiem czasu widziałam jak nabiera doświadczenia, które pomaga mu w pokonywaniu rywali. Po odejściu Schumachera był jednym z kierowców, którym kibicowałam. Trzymałam kciuki za podia i tytuły w sezonach 2014 i 2015 chociaż w tych dwóch latach musiał ustąpić Hamiltonowi. Kiedy w końcu zdobył mistrzostwo to byłam przeszczęśliwa. Smutno mi że w sezonie 2017 nie będzie go w F1. Nie pozostaje mi nic innego jak uszanować jego decyzję. Będzie mi brakować zarówno Nico Rosberga jak i Felipe  Massy i Jensona Buttona. Bez nich Formuła 1 będzie strasznie pusta.

czwartek, 1 grudnia 2016

Deszcz, wypadki i świetna jazda Verstappena!

Brazylia jest jednym z moich ulubionych wyścigów, na który zawsze czekam z niecierpliwością. W kwalifikacjach znakomicie spisał się Hamilton, udało mu się uzyskać najlepszy czas i pole position. Na starcie obok niego ustawił się drugi kierowca Mercedesa - Nico Rosberg. Ciekawa wydała mi się druga linia, bo tuż za Srebrnymi strzałami uplasował się Kimi Raikkonen z Ferrari i Max Verstappen z Red Bulla.
W tym roku wszystko zaczęło się z opóźnieniem. Było to spowodowane deszczem i złymi warunkami pogodowymi, więc sędziowie zdecydowali że  start rozpocznie  się za Samochodem Bezpieczeństwa.
 Po zjeździe SC wydawało się że wszystko wróci do normy jednak na jedenastym kółku Vettel popełnił błąd i znalazł się po za torem przez co spadł na koniec stawki. Zaledwie dwa okrążenia później Marcuss Ericsson rozbił swój bolid na wjeździe do alei serwisowej. Niedługo później jego los podzielił Kimi Raikkonen. Kierowca Ferrari odpadł około dwudziestego okrążania. Liczyłam na dobry wyścig w jego wykonaniu, bo startował z trzeciego pola. Po wypadku Kimasa sędziowie postanowili o wywieszeniu czerwonej flagi i zatrzymaniu wyścigu.
Kiedy uszkodzony bolid kierowcy Ferrari został sprzątnięty to postanowiono wznowić zawody i od nowa mogłam śledzić losy ulubionych kierowców.
 Tegoroczne Grand Prix na Brazylijskim Interlagos było ostatnim domowym wyścigiem Felipe Massy, ponieważ po tym sezonie nie będzie jeździł w Formule 1. Niestety tak się złożyło że przez awarię nie dojechał do mety. Będzie brakowało mi go w F1, tak samo jak i Jensona Buttona.
Ten wyścig całkowicie należał do Hamiltona. Tuż za nim uplasował się Rosberg. Mimo iż to właśnie Lewis był zwycięzcą, to oczy wszystkich kibiców było zwrócone na najmłodszego zawodnika w stawce - Maxa Verstappena. Fantastycznie radził sobie na mokrym torze, trudne warunki pogodowe da nie sprawiały mu najmniejszego problemu. Mimo iż nie za bardzo za nim przepadam to teraz patrzę na niego z podziwem i muszę powiedzieć że naprawdę zasłużył sobie na to trzecie miejsce.  Czyżby narodził się nowy Rainmaster ?

piątek, 25 listopada 2016

Wojna o podium czyli gdzie dwóch się bije tam Ricciardo korzysta

Grand Prix Meksyku po latach przerwy zawitało do kalendarza dopiero rok temu.
W sobotnich kwalifikacjach zwyciężył Hamilton i to właśnie jemu przypadł start z Pole Position.Obok niego znalazł się Nico Rosberg. Już na pierwszym okrążeniu doszło do  kolizji między Marcusem Ericssonem z Saubera a Pascalem Wehrleinem z Manora. Posypały się elementy z bolidów i sędziowie postanowili o wypuszczeniu Samochodu Bezpieczeństwa. Kierowcom na szczęście nic się nie stało, niestety auto Pascala było uszkodzone i nie powrócił już na tor.
Kiedy porządkowi uprzątnęli miejsce wypadku i w bezpieczne miejsce zabrali samochód teamu Manor to postanowiono o neutralizacji i Safety Car mógł już spokojnie  zjechać do alei serwisowej.
Od nowa zaczęła się gonitwa i walka o pozycje. Przez ten czas nic wartego uwagi się nie działo.
Dopiero w końcówce zrobiło się ciekawiej dzięki walce Sebastiana Vettela i Maxa Verstappena. Zawodnik Red Bulla zyskał pozycję po przez wyjazd po za tor. Sędziowie postanowili że Max pozwoli się wyprzedzić i w ten sposób odda niesprawiedliwie zyskane miejsce Vettelowi. Jednak młody kierowca nie zamierzał tego zrobić co wywołało frustrację u kierowcy Ferrari.
 Dopiero po dojechaniu do mety doliczono Verstappenowi dodatkowy czas, przez co spadł po za podium. W tej sytuacji trzecie miejsce przypadło Vettelowi, jednak po wyścigu sędziowie dopatrzyli się że że Sebastian złamał przepisy przy obronie pozycji i także jemu doliczono karne sekundy. W rezultacie najniższy stopień podium, tuż za duetem Mercedesa przypadł Danielowi Ricciardo. 
W Grand Prix Meksyku zwyciężył Lewis Hamilton. Tuż za nim do mety dojechał jego rywal - Nico Rosberg. Słabo w domowym wyścigu wypadli Meksykańscy kierowcy. Sergio Perez i Esteban Gutierrez dojechali kolejno na dziesiątej i dziewiętnastej pozycji.

poniedziałek, 21 listopada 2016

Hamilton wraca do gry!

Po raz kolejny  Hamilton pokazał że Grand Prix USA należy do niego. Na przestrzeni ostatnich sezonów rozegrano pięć wyścigów na torze w Austin, z czego cztery wygrał właśnie Lewis! Już na początku doszło do kontaktu między Bottasem i Hulkenbergiem. Sędziowie postanowili że na torze pojawi się Wirtualny Samochód Bezpieczeństwa, na czas kiedy bolid kierowcy Force India zostanie usunięty z toru.
Na starcie liczyłam na walkę Mercedesów, jednak Hamiltonowi udało się utrzymać prowadzenie po wygranych kwalifikacjach a Rosberg zmuszony był odpierać ataki kierowców Red Bulla.
Co do Czerwonych Byków to kompletnie zawalili Pit-Stop Verstappena. Był on chaotyczny,  mechanicy nie stali na swoich miejscach. Wyglądało to jakby nie wiedzieli że  Max zjeżdża. Kiedy był już na swoim to mechanicy dopiero wybiegali z garażu. Jak dla mnie to jest niedopuszczalne. Później jak na złość w bolidzie Holendra wystąpiła awaria, która zmusiła go do rezygnacji z rywalizacji. W tym wyścigu do Pit-stopów także nie miał Kimi Raikkonen. Mechanicy nie dokręcili jedno z kół w jego samochodzie. W rezultacie Fin musiał zatrzymać się na końcu alei serwisowej. Postanowił że zrobi pożytek z biegu wstecznego w swoim bolidzie i tak oto wycofał do garażu Ferrari. To już był da niego konie wyścigu.
Wyścig od samego początku  należał do Lewisa Hamiltona. Tuż za nim dojechał Rosberg. Dzięki temu zwycięstwu Brytyjczyk ma bardziej realne szanse na odebranie koledze z zespołu mistrzostwa świata.  Na trzecim miejscu uplasował się Daniel Ricciardo. Wielkim zaskoczeniem okazała się piąta pozycja Fernando Alonso. Biorąc pod uwagę to co się dzieje w McLarenie na przestrzeni ostatnich sezonów to jest to znakomite miejsce. Zwłaszcza że inny kierowca tego teamu - Jenson Button także dojechał w punktach.

sobota, 19 listopada 2016

Rosberg wygrywa na Suzuce!

Tor Suzuka  gości  w Formule 1 od połowy lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Wcześniej wyścigi były organizowane na Fuji International Speedway, to właśnie tam Hunt zdobył swój pierwszy i zarazem ostatni tytuł mistrzowski. Szli z Laudą łeb w łeb a Grand Prix Japonii miała rozstrzygać komu przypadnie korona. Niestety Niki wycofał się ze względu na warunki pogodowe. W rezultacie mistrzostwo  zgarnął Hunt, tylko jednym punktem przewyższając Laudę.
W tym roku po raz kolejny w kwalifikacjach błyszczał Rosberg i to właśnie on startował z pierwszego pola. Obok niego ustawił sie Hamilton. Liczyłam na walkę o prowadzenie miedzy tym duetem ale początek wyścigu nie należał do najlepszych. Po starcie spadł na ósmą pozycję, wyprzedzili go między innymi kierowcy Ferrari i Red Bulla. Prowadzenie udało się utrzymać Rosbergowi aż do samego końca wyścigu. Przez cały ten czas mogłam podziwiać walkę Hamiltona o coraz to wyższe pozycje. Był cień szansy aby dojechał na drugim miejscu. Na pięćdziesiątym piątym okrążeniu próbował wyprzedzić jadącego za Rosbergiem Maxa Verstappena jednak nie udało mu się to bo przy okazji wypadł z toru. Ostatecznie uplasował się na trzeciej pozycji. Tuż za podium zameldowali się kierowcy Ferrari - Sebasian Vettel i Kimi Raikkonen. Pierwszą dziesiątkę zamknęli Massa i Bottas z Williamsa. W tym sezonie ich zespół niestety nie jest taki świetny jak rok temu. Tego o swoim teamie nie mogą powiedzieć Hamilton i Rosberg, bo Mercedes po raz trzeci z rzędu zdobył mistrzowsko konstruktorów. Mimo iż do końca są jeszcze cztery wyścigi to można już śmiało mówić że Srebrne Strzały  są najlepsze. Inne zespoły nie mają nawet najmniejszych szans aby je w tym sezonie dogonić. Pozostaje jeszcze indywidualne mistrzostwo wśród kierowców, ale to rozstrzygnie się między Lewisem a Nico. I to właśnie w Mercedesie! Pamiętam czasy kiedy ten team był słaby. Było to za czasów kiedy w tym zespole jeździł Schumacher. Przez większość sezonu jeździli w środku stawki. Przez pierwsze trzy lata istnienia tylko sześć razy byli na podium.  Dziś Mercedes jest najsilniejszym zespołem w Formule 1.

wtorek, 15 listopada 2016

Bo zwycięzca pije z buta!

Rok temu w Malezji wygrał Vettel . Nie sądziłam że po przeniesieniu się do Ferrari zdoła zwyciężyć już w drugim wyścigu sezonu, więc w tym roku był jednym z zawodników, których spodziewałam się widzieć na podium.
Niestety ani dla niego ani dla Rosberga start nie należał do szczęśliwych. Między tą dwójką doszło do kontaktu niedługo po rozpoczęciu wyścigu. Niestety bolid Sebastiana uległ szkodzeniu i zmuszony był się wycofać. Z kolei Nico spadł na odległą pozycję i musiał przebijać się do przodu.
Wydawało się że ten wyścig będzie po myśli Hamiltona i uda mu się odnieść zwycięstwo. Jednak jego plany pokrzyżował pożar w jego samochodzie. Kierowcy udało się opuścić bolid na czas, ale nie pojechał już dalej. Po dramacie kierowcy Mercedesa prowadzenie przejął Daniel Ricciardo i nie oddał go do do końca trwania wyścigu. Drugie miejsce zajął jego kolega z zespołu - Max Verstappen. Najniższy stopień podium przypadł Nico Rosbergowi, który obecnie powiększył swoją nad Hamiltonem. Gratulacje także dla Jensona Buttona, który obchodził jubileusz trzystu wyścigów.Nie jest to jednak rekord. Najwięcej Grand Prix w historii Formuły 1 przejeździł Rubens Barrichello bo aż trzysta dwadzieścia sześc.
Dlaczego wygląda to  jakby Daniel oświadczał się Rosbergowi?
Nie spodziewałam się wygranej Ricciardo w Malezji, prędzej liczyłabym na kogoś z Mercedesa lub Ferrari. Daniel chyba też nie za bardzo w to wierzył bo kiedyś przyznał ze jeśli w tym sezonie uda mu sie wygrać to napiję się szampana z...buta! Tak więc Ricciardo udowodnił że nie jest gołosłowny i dotrzymał obietnicy. Koledzy z podium postanowili zrobić to samo. A potem przyszedł Mark Webber by przeprowadzić konferencję i wywalił mu gdzieś tego buta i Daniel musiał  prawdopodobnie o jednym trampku wracać do boksu. Nie zdziwiłabym się aby po tym wyścigu Dan dostał przezwisko Kopciuszek.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Nie śpię, bo jadę wyścig!

Zorganizowanie nocnego wyścigu Singapurze to był chyba najlepszy pomysł. Nigdy nie było Grand Prix rozgrywanych po zmroku. Dopiero w 2008 roku rozegrano pierwsze w historii Grand Prix tego typu.
W tym roku  po świetnych kwalifikacjach z pierwszego pola startował Nico Rosberg. Tego samego nie mógł powiedzieć Sebastian Vettel, który do tego wyścigu wyruszył z ostatniego pola. Trochę przykro było na to patrzeć bo przecież rok temu kierowca Ferrari wygrał przecież Grand Prix Singapuru. Liczyłam że w tym roku uda mu się powtórzyć ten sukces, jednak musiałam się nastawić na gonitwę i walkę o wysokie miejsce w stawce.
W wyścigu niestety nie wystartował Romain Grosjean, więc z Haasa na torze pozostał Gutierrez.
Już na pierwszym okrążeniu doszło do kolizji. Najbardziej ucierpiał bolid Hulkenberga, przez co Niemiec musiał się wycofać. Sędziowie postanowili o wypuszczeniu Samochodu Bezpieczeństwa. Tradycji stało się zadość bo od początku istnienia tej Grand Prix nie było wyścigu bez SC.
Niestety zawody nie zaczęły się dobrze dla Bottasa, który na pierwszym okrążeniu przebił oponę, co skutkowało nieplanowaną wizytą w boksach.Mimo to kierowca Williamsa i tak nie dojechał do mety. Grand Prix wygrał startujący z pierwszego Pola Nico Rosberg. W kwalifikacjach jak i w wyścigu okazał się najlepszy. Drugie i trzecie miejsce zajęli kolejno Ricciardo i Hamilton. Niestety wyścig nie ułożył się pomyślnie dla Carlosa Sainza ze Scuderi Toro Rosso. Hiszpan w trzeciej części czasówki wywalczył szósty czas. Niestety w zawodach dojechał dopiero na  czternastej pozycji.
W ten sposób Rosberg zyskał dodatkowe punkty i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej i co ważne zepchnął Hamiltona na drugą pozycję. Teraz to właśnie Nico ma realne szanse na mistrzostwo świata. Mam nadzieję że uda mi się utrzymać dobrą formę i to właśnie on wyjdzie zwycięsko z walki o tytuł.
Może to przypadek, ale jak dotąd Grand Prix Singapuru wygrywali tylko  kierowcy, którzy na swoim koncie mieli mistrzostwo. Nico jako jedyny z tej grupy ani razu nie zdobył tytułu. Może to jakiś znak?

niedziela, 13 listopada 2016

Włochy, Monza i wygrana Rosberga!

No i stało się. Jest to już oficjalnie. Felipe Massa postanawia zakończyć swoją karierę .Zaledwie kilka dni później to samo ogłosił Jenson Button. Tak więc po tym sezonie Formuła straci dwóch wspaniałych kierowców. Mówi się że Jens zrobi sobie roczną przerwę a w sezonie 2018 znów zasiądzie za kierownicą bolidu
W tym sezonie w kwalifikacjach do Grand Prix Włoch nie do pokonania okazał się Lewis Hamilton. Niestety nie mogę powiedzieć tego o wyścigu w jego wykonaniu. Już na starcie utracił kilka  pozycji, został wyprzedzony między innymi przez swojego kolegę z zespołu - Nico Rosberga który przejął prowadzenie w wyścigu. Już na pierwszym kółku doszło do kolizji między Joylonem Palmerem i Felipe Naserm. Niestety zarówno kierowca  Renault jak i Saubera musieli się wycofać z wyścigu kilka okrążeń później.
Wyścig nie był jakoś specjalnie interesujący ale nie był znów taki nudny. Zwycięstwo odniósł Rosberg, który najbardziej zyskał na kłopotach Hamiltona. Ten z kolei nie zdołał dogonić swojego kolegi z zespołu i ostatecznie uplasował się na drugiej pozycji. Na trzeciej pozycji znalazł się Sebastian Vettel. Trochę szkoda że drugi reprezentant Ferrari - Kimi Raikkonen. W pierwszej dziesiątce niestety nie mogliśmy zobaczyć kierowców McLarena bo ani  Button ani Alonso nie zdołali dojechać w punktach.
Cieszę się że Rosbergowi udało się wygrać na Monzie. Jest to jego pierwsze zwycięstwo na tym torze. Po za tym zbliżył się do Hamiltona i w klasyfikacji generalnej  dzieli ich tylko dwa punkty, niestety na korzyść Brytyjczyka. Od odejścia Schumachera z F1 kibicuję Nico w zdobyciu tytułu, jednak w sezonach 2014 i 2015  musiał uznać wyższość Lewisa i zadowolić się wicemistrzostwem. Uważam jednak że w tym roku będzie inaczej i Rosbergowi oda się zdobyć złotą koronę w postaci mistrzostwa.

wtorek, 8 listopada 2016

I to są wyścigi!

Przez ostatnie dwa weekendy wyścigowe narzekałam na to co się dzieje na torze, a raczej to co się nie dzieje. Nie znoszę nudy i przytłacza mnie rutyna na torach. Po prawie miesięcznej przerwie, kiedy to kierowcy mieli trochę czasu na odpoczynek  i relaks przed drugą połową sezonu.
Pod koniec sierpnia Formuła wróciła znowu na tory. Tym razem zawitała do Belgi na słynny Spa Francorchamps. To właśnie jemu przypadł tytuł najdłuższego toru w całym kalendarzu. Mimo iż jego nitka została skrócona to i tak żaden z innych obiektów nie jest  stanie mu dorównać. To właśnie tutaj w 1991 w Barwach Jordana debiutował najbardziej utytułowany kierowca F1 - Michael Schumacher. Co prawda wyścigu nie ukończył, musiał wycofać się ze względu na awarię samochodu. Rok później udało mu się odnieść zwycięstwo, pierwsze z dziewięćdziesięciu jeden w całej karierze.
W tym sezonie po raz kolejny w kwalifikacjach Rosberg pokazał się z dobrej strony i udało mu się zdobyć Pole Position. Po starcie udało mu się utrzymać prowadzenie w wyścigu. Niestety o czołowe miejsca nie mógł walczyć Lewis Hamilton, ponieważ startował z końca stawki. Już na pierwszym okrążeniu doszło do bratobójczej walki między zawodnikami Ferrari, co niestety skończyło się kolizję, jednak zarówno Vettel jak i Raikkonen wrócili do rywalizacji. Zaledwie jedno kółko później odpadł Carlos Sainz- reprezentant Scuderi Toro Rosso.
Na szóstym okrążeniu doszło do wypadku z udziałem Kevina Magnussena. Zawodnik Renault wypadł z toru i uderzył w barierę z dużą szybkością. Udało mu się o własnych wyjść z kokpitu, jednak został zabrany do szpitala, gdzie potwierdzono że nie doznał obrażeń zagryzających życiu.
Sędziowie postanowili że na tor wyjedzie Safety Car, jednak kilka minut później została wywieszona czerwona flaga - co znaczy że wyścig został wstrzymany. Władze zdecydowały się na taki ruch, ponieważ jedna z barier wymagała naprawy po wypadku Magnussena.
Kiedy wznowiono wyścig Rosbergowi udało się utrzymać prowadzenie. Neutralizacja bardzo pomogła Lewisowi Hamiltonowi, zniwelowane zostały różnice między rywalami, co ułatwiło mu wyprzedzanie.
Zwycięstwo tym razem należało do Nico Rosberga, przerwał on jednocześnie dobrą passę swojego kolegi z zespołu. Tuż za nim znalazł się Daniel Ricciardo z Red Bulla a najniższy stopień podium Lewis Hamilton. Tuż za pierwszą trójką znalazł się Nico Hulkenberg. Szkoda że podium po raz kolejny przeszło mu koło nosa. Tak więc nie zawiodłam się na Belgii.

niedziela, 6 listopada 2016

Nudów ciąg dalszy - Grand Prix Niemiec

Po niezbyt ciekawym wyścigu na Węgrzech liczyłam  na poprawę sytuacji w Niemczech. Rok temu zawody  zostały odwołane. Pierwsze Grand Prix rozegrano w 1951 roku, wygrał je nie kto inny jak Alberto Ascari. Obok niego na podium stanęli dwaj Argentyńczycy:  Gonzalez i Fangio. Od tamtego czasu organizowano wyścigi zarówno za Hockenheimringu i Nurburgringu, nie licząc sezonów 1955, 1960, 2007 i 2015, gdzie Formuła 1 nie zawitała do Niemiec.
W kwalifikacjach nie do pokonania okazał się Nico Rosberg.  Kierowca Mercedesa uzyskał najlepszy czas w Q3 i dzięki temu udało mu się zdobyć pole position. Obok niego ustawił się zespołowy kolega- Lewis Hamilton. Tuż za Srebrnymi Strzałami ustawiły się dwa bolidy Red Bull Racing, a za nimi oba samochody Ferrari.
Niestety Rosbergowi nie udało podtrzymać się  dobrego wyniku z kwalifikacji. Już na starcie został wyprzedzony przez Hamiltona Ricciardo i Verstappena i spadł na czwartą pozycję. Prowadzenie przejął Lewis i nie oddał go do samego końca wyścigu.
Sytuacja Rosberga była nie najlepsza a dodatkową kulą u nogi Nico była pięciosekundowa  kara Stop&Go doliczona za  wypchnięcie Maxa Verstappena z toru. Owszem, utrzymywał się na czwartym miejscu ale niestety nie udało mu się dojechać na podium. Jest on największym rywalem Hamiltona i to właśnie on ze wszystkich kierowców w stawce ma najbardziej realne na pokonanie Lewisa i zdobycie mistrzowskiego tytułu. Jeśli nie poprawi się to pod koniec sezonu dogonienie rywala a nawet potencjalna walka o złotą koronę będzie mało realna.
Na trzydziestym ósmym okrążeniu z rywalizacji wycofał się Felipe Massa. Dla niego był to już koniec wyścigu,  który nie dopisał do jego dorobku żadnego punktu. Na sześćdziesiątym pierwszym kółku jego los podzielił także kierowca Saubera- Felipe Nasr.
Wyścig  zakończył sie zwycięstwem Hamiltona. Tuż za nim uplasowali się kierowcy Red Bull Racing - Ricciardo i Verstappen. Tym sposobem Lewis powiększył przewagę nad Rosbergiem o kolejne kilka punktów. Jak dla mnie ten wyścig nie był ciekawszy od poprzedniego. Tyle w temacie.

sobota, 29 października 2016

Nudny wyścig na Węgrzech

Czy wiedzieliście że dokładnie dziesięć lat temu na Węgierskim torze Hungaroring debiutował nie kto inny jak nasz Robert Kubica ? Startował wtedy w BMW Sauber, na zastępstwo za Jacques'a Villeneuve'a. Co roku wielu polskich kibiców jeździło na ten tor, bo w porównaniu do innych był wyjątkowo blisko naszego kraju.
W tym sezonie kwalifikacje należały do Nico Rosberga. Kierowcy Mercedesa udało się udało się uzyskać najlepszy czas, co dało mu pole position. Niestety swoją dobrą pozycję stracił na starcie na rzecz kolegi z zespołu -  Lewisa Hamiltona, który objął prowadzenie i utrzymał je do końca wyścigu.
Ta wygrana sprawiła że Hamiltonma teraz przewagę nad Rosbergiem w klasyfikacji generalnej i to właśnie  on staje się pierwszym kandydatem do mistrzowskiego tytułu. W dodatku zwycięstwo na Hungaroringu było już piątym takim sukcesem Lewisa na tym torze. W ten sposób w liczbie wygranych na Węgrzech pobił  rekord samego Michaela Schumachera- który jest najbardziej utytułowanym kierowcą w historii Formuły 1.
Moje odczucia co do tego wyścigu nie są wcale dobre. Był strasznie nudny i z niecierpliwością czekałam na jakikolwiek rozwój akcji. Nie lubię Grand Prix gdzie nic a nic się nie dzieję i prawie przysypiam przed telewizorem.
Pierwsze miejsce zajął wcześniej wspomniany Lewis Hamilton, drugi był Rosberg.Na  najniższym stopniu podium niepodziewanie  znalazł się Ricciardo.
Pozostaje mi mieć nadzieję że w Niemczech akcja będzie rozgrywać się jako tako.

niedziela, 23 października 2016

Hamilton wygrywa przed własną pulbicznością

Królowa Motorsportu w swojej długiej i zawiłeh historii gościła na wielu torach, ale to właśnie w maju 1950 roku na Silverstone rozegrał się pierwszy wyścig o Mistrzostwo Świata Formuły 1.
Dyscyplina przetrwała do dziś, mimo iż wiele rzeczy uległo zmianom. To właśnie od tamtego roku zaczęto przyznawać tytuły, mimo iż wyścigi są tak stare jak samochód i zawsze zbierały wokół siebie wielu pasjonatów.
W tym roku Z pierwszej linii startowały Mercedesy. Hamiltonowi udało się uzyskać najlepszy czas w kwalifikacjach więc to jemu przypadło pierwsze pole.
Niestety warunki pogodowe na samym początku wyścigu były złe. Padał deszcz, na torze w wielu miejscach stała woda. Sędziowie postanowili że start rozpocznie się za Samochodem Bezpieczeństwa. Ta cała procesja procesja trwała do piątego okrążenia, później większość kierowców rozpoczęła zjazdy do boksów, aby zmienić opony deszczowe na pośrednie.
Już na siódmym kółku swój wyścig zakończył Pascal Wehrlein z Manora a na jedenastym Marcus Ericsson z Saubera.
Na szesnastym okrążeniu Verstappen wyprzedził Rosberga. Myślałam ze uda mu się odzyskać pozycję,  jednak niestety nie powróciła na drugą pozycję. Źle mu poszedł ten wyścig.
Nie tylko Rosberg niepewnie czuł się na mokrej nawierzchni. Oprócz Wehrlein' a z toru wypadli Alonso, Vettel, Haryanto a Bottas zaliczył niezły piruet. Niestety z tej grupy tylko kierowca Manora nie zdołał dojechać do mety, tak więc team mógł się pakować bo Wehrlein i Haryanto i tak już nie jechali.
Nieprzyjemna sytuacja spotkała Jolyona Palmera, w którego bolidzie nie zostało dokręcone jedno koło. Na szczęście zawodnik nie zdołał wyjechać z alei serwisowej i mechanicy dotoczyli bolid z powrotem na stanowisko.
Pierwsze miejsce zajął Hamilton. Moim zdaniem było to zasłużone zwycięstwo. Tuż za nim uplasowali się Verstappen i Rosberg. 
Wyś

sobota, 22 października 2016

Niespodziewany triumf Hamiltona w Austrii

Po zwycięstwie Rosberga Azerbejdżanie miałam nadzieję że powtórzy go w Austrii na Red Bull Ringu. W tym przekonaniu utwierdził mnie fakt iż w poprzednich latach udało mu się dwukrotnie wygrać wyścig na tym torze.
W kwalifikacjach sypnęło niespodziankami. Najlepszy czas Hamiltona mnie nie zdziwił ale że tuż za nim uplasowali się Hulkenberg i Button to owszem. Wtedy pomyślałam że Hulk może mieć realne szanse na pierwsze podium w swojej karierze. Tak optymistycznie nie byłam nastawiona do sytuacji Jensona, ze względu na tegoroczną formę McLarena. Zawodnikom tego teamu trudno walczyć o punkty a co dopiero o podia czy zwycięstwa.
Dopiero z szóstej pozycji startował Rosberg, sędziowie przesunęli go o pięć pozycji w tył za wymianę skrzyni biegów. Po starcie przebijał się do przodu ale ostatecznie zjazdy na pit stop zagwarantowały mu prowadzenie.
Na dwudziestym siódmym okrążeniu odpadł  Sebastian Vettel. Niestety nie mógł liczyć na powtórkę z GP Europy, gdzie stał na podium.  Nie wytrzymała prawa tylna opona.Ten incydent sprawił że Seb musiał się wycofać.
Przez kolejne kółka niewiele się działo. Dopiero pod koniec wyścigu wycofali się Massa, Alonso i Hulkenberg. Na ostatnim okrążeniu doszło do walki o zwycięstwo między Hamiltonem a Rosbergiem. Niestety doszło wtedy do kolizji, co kosztowało Nico utratą zwycięstwa a nawet podium. Aż przypomniała mi się sytuacja z Hiszpanii z tego sezonu, kiedy ci dwaj zawodnicy także walczyli o prowadzenie na starcie.
Pierwsze miejsce zajął Hamilton,przełamując przy tym dobrą passę Rosberga w Austrii. Drugi był  Verstappen a trzecie miejsce zajął Raikkonen.
I właśnie dlatego należy oglądać wyścigi do samego końca. 

czwartek, 13 października 2016

Grand Prix Europy powraca w nowej odsłonie!

Kiedy okazało się że Grand Prix Europy wraca do kalendarza byłam przeszczęśliwa. Niestety mój entuzjazm nieco zastygł kiedy dowiedziałam się że wyścig będzie się odgrywał na torze w Azerbejdżanie. Wcześniej Grand Prix Europy przez długi czas było rozgrywane na Valencia Street Circuit w Hiszpanii i na Nurburgringu w Niemczech. W 2012 roku po raz ostatni kierowcy zagościli w Walencji. Pamiętam że w tamtym wyścigu wiele się działo, wypadek Hamiltona i Maldonado, niespodziewane podium Schumachera.
Mając to co się działo cztery sezony wstecz postanowiłam dać nowemu obiektowi w Baku szansę. Świeżo wybudowany i pachnący nowością tor kusił zawodników wygraną. Podczas kwalifikacji najlepszy okazał się Nico Rosberg i to właśnie on wystartował z pierwszego pola. Obok  niego ustawił się Daniel Ricciardo - reprezentant Red Bulla. Już na starcie Rosberg pokazał ze ten wyścig należy do niego i nie dał odebrać sobie prowadzenia. Z kolei w gorszej sytuacji był Lewis Hamilton. Do wyścigu wyruszał z dziesiątej pozycji i niestety nie udało mu się dojechać na podium. Widać było iż nowy tor w Baku nie jest tym, na których spisuje się najlepiej. W fatalnej sytuacji był zespół Toro Rosso, ponieważ wyjechał z Azerbejdżanu bez punktów. Ani Kvyat ani Sainz nie dojechali do mety, odpadli kolejno na siódmym i trzydziestym trzecim okrążeniu.
Na całe pięćdziesiąt jeden okrążeń moim zdaniem najciekawsze było to ostatnie, kiedy to Sergio Perez wyprzedził Kimiego Raikkonena i oficjalnie znalazł się na podium. Gdyby jednak nie zdołał tego zrobić to karne sekundy doliczone do czasu reprezentanta Ferrari i tak zagwarantowałyby mu trzecie miejsce.
Zwycięzcą okazał się Nico Rosberg. Za nim dojechał Vettel i wcześniej wspomniany Perez. Hamiltonowi niestety nie udało się dogonić czołówki, wyścig zakończył na piątym miejscu.
Szczerze mówiąc spodziewałam się że ta Grand Prix będzie o wiele ciekawsza.

sobota, 24 września 2016

Bo wiecie, Lewis lubi wygrywać.

Tor w Kanadzie darze niezwykłym sentymentem. Przypomina mi on o Robercie Kubicy, kiedy to osiem lat wstecz triumfował jako zwycięzca. W tym sezonie nadal brak naszego rodaka w F1 ale po cichu liczę w przyszłym sezonie na powrót do ścigania się.
Podczas tej Grand Prix nie mogłam liczyć na zbyt wiele ciekawych rzeczy. Liczyłam na walkę o prowadzenie między Hamiltonem a Rosbergiem, jednak dużą niespodzianką okazał się manewr Vettela, który bez ogródek wyprzedził oba Mercedesy i przejął prowadzenie w wyścigu. Niestety nie na długo. Potem zaczęły się problemy z bolidem Rosberga. Udało mu się dojechać do mety jednak nie miał szans walczyć o podium.
Na jedenastym okrążeniu z wyścigiem musiał się pożegnać Jenson Button.Z jego bolidu zaczął wydobywać się dym a potem ogień, na szczęście kierowcy nic się nie stało i bezpiecznie opuścił samochód.
W porównaniu do Monako wyścig nie była aż tak bardzo ekscytujący. Szkoda mi trochę Rosberga, stratowała jako drugi i  miał realne szanse wyprzedzić Lewisa jednak wyścig skończył na piątej pozycji.
Wygraną oczywiście zgarnął Hamilton, tuż za nim znalazł się reprezentant Ferrari - Sebastian Vettel, trzeci był Valtteri Bottas z Williamsa. Niestety na mecie oprócz Buttona nie zobaczyliśmy Joylona Palmera i Felipe Massy.

niedziela, 11 września 2016

Deszczowe Monako

Wyścig w Monako jest naprawdę wyjątkowy. Tor na co dzień jest zwykłą ulicą, trudno się na nim wyprzedza.  Tutaj nie liczy się bolid a umiejętności kierowcy. Przez to, ta Grand Prix jest dużą nadzieją dla słabszych zespołów, którym z reguły nie idzie najlepiej.
W tym roku o ładnej pogodzie kierowcy ja i kibice musieli zapomnieć. Nad miastem zawisły czarne chmury i zapowiadało się na mokry wyścig.
W sobotę największą niespodzianką okazał się Daniel Ricciardo, któremu udało się uzyskać najlepszy czas w kwalifikacjach, przez co startował z pierwszego pola, tuż za nim ustawiły się oba Mercedesy.
Chyba po raz pierwszy spotkałam się z czymś takim jak start za Samochodem Bezpieczeństwa ze względu na warunki pogodowe. Bert Mailander zjechał dopiero po siedmiu okrążeniach jednak, Safety Car wcale nie zniknął na długo. Zaledwie jedno kółko później doszło do wypadku z udziałem Jolyona Palmera. Na dwudziestym pierwszym okrążeniu doszło do kontaktu między Kvyatem a Magnussenem, a pod koniec wyścigu zderzyli się dwaj zespołowi koledzy Nasr i Ericsson.
Mało pozytywnie zaskoczyła mnie sytuacja z garażu Red Bull Racing, kiedy to mechanicy wzięli złe opony. Ta sytuacja zmusiła Ricciardo do pozostania dłużej w boksie, co skutkowało utratą zwycięstwa na rzecz Hamiltona. W tym wypadku Daniel musiał zadowolić się drugą pozycją. Niespodziewanie na najniższym stopniu podium stanął Sergio Perez - reprezentant Force India.
W pierwszej trójce niestety nie znalazł się Nico Rosberg. Ze względu na problemy z bolidem ukończył wyścig za siódmej pozycji, tuż za Hulkenbergiem.
W tym roku wyścig w Monako był bardzo emocjonujący i ciekawy. Naprawdę dużo się działo i  nie mogłam narzekać że było nudno. 

czwartek, 18 sierpnia 2016

Uwaga! Młodzież przemuję Formułę 1 - Hiszpania 2016

Kvyat w Toro Rosso, Verstappen w Red Bullu. Nie byłam zadowolona z tej zamiany, bo od jakiegoś czasu młody Rosjanin był w  gronie tych kierowców, którym bardzo kibicuję a przeniesienie go do słabszego zespołu jakoś nieszczególnie mi się to widziało. Jak dla mnie nie było to do końca sprawiedliwe.
Tak czy inaczej wszystko musi się toczyć dalej. Hamiltonowi udało się zdobyć Pole Position, jednak jego rywal - Nico Rosberg także startował z pierwszego rzędu. Już  na pierwszym okrążeniu obydwaj zawodnicy Mercedesa stoczyli ze sobą pojedynek, z którego zwycięsko wyszedł Rosberg. Nie nacieszył się jednak długo prowadzeniem ponieważ na tym samym okrążeniu Nico i Lewis zderzyli się ze sobą. Ewidentnie była to wina Hamiltona, jednak ani on, ani jego rywal nie byli w stanie kontynuować jazdy. Prowadzenie objął Ricciardo. Nie obyło się bez Samochodu Bezpieczeństwa, który zjechał z toru dopiero na czwartym kółku.
W wyścigu najbardziej szkoda mi było Hulkenberga i Alonso. Nico odpadł na dwudziestym drugim okrążeniu, ponieważ jego samochód zaczął się palić. Fernando zakończył swój wyścig na czterdziestym siódmym kółku i niestety nie popisał się przed własną publicznością.
Zwycięzca wyścigu został Max Verstappen. Najmłodszy zawodnik  w stawce  i jednocześnie nowy reprezentant Red Bull Racing pokazał że jest materiałem na dobrego kierowcę, a może nawet na mistrza świata. Tuż za nim za podium znalazł się duet Ferrari czyli Kimi Raikkonen i Sebastian Vettel. Niestety na podium nie załapał się Daniel Ricciardo, chociaż na początku wyścigu zapowiadało się że dojedzie do mety w pierwszej trójce.
Gratulację dla Verstappena. Mimo iż ma dopiero osiemnaście lat dużo już w swoim życiu osiągnął. 

niedziela, 31 lipca 2016

Kierowca z numerem siedemnaście ...

Pięć lat - tyle już interesuję się Formułą 1. Od sezonu 2011 udało mi się zebrać wiele informacji na temat tego sportu, torów czy zawodników. Ludzie zasiadający w kokpitach byli różni, to pokazało mi że nie ma tylko jednego przepisu na sukces. Z biegiem lat coraz bardziej zagłębiałam się w tematykę wyścigów, jednak mimo upływu czasu nie rozumiałam jednej rzeczy - śmierci. Wtedy wydawała mi się czymś odległym, mało możliwym.  17 lipca 2015 roku odszedł jeden z najbardziej obiecujących kierowców Formuły 1 - Jules Bianchi. Zmarł dziewięć miesięcy po tragicznym wypadu, który miał  miejsce piątego października 2014 roku podczas wyścigu w Japonii. Młody Francuz uderzył w dźwig który miał za zadanie usunąć z toru uszkodzony bolid Adriana Sutila. Przetransportowano go do szpitala gdzie przeszedł operacje. Kilka miesięcy po wypadku był w śpiączce. Przez cały ten czas miałam nadzieję że Jules wygra ze śmiercią w takim samym stylu jak zdobył punkty w Monako, mimo iż nie jechał konkurencyjnym bolidem.
Jego odejście bardzo poruszyło fanów jak i  kolegów z toru.
Dziś zadaję sobie pytanie: Dlaczego akurat on? Był młodym chłopakiem, który zapowiadał się na znakomitego kierowcę, ktoś ośmielił się nawet stwierdzić, że w przyszłości na pewno będzie jeździć w Ferrari, lub innym czołowym zespole. Informacja o jego śmierci bardzo mnie zasmuciła. Wtedy zrozumiałam że wielu kibiców nie zdaje sobie sprawy, że Formuła 1 jest niebezpieczna, mimo iż na przestrzeni lat robi się wszystko aby je poprawić.
Minęło już ponad rok od odejścia Julesa. Bardzo mi go brakuje ...

wtorek, 28 czerwca 2016

Moje przygody z autografami mniej lub bardziej znanych kierowców : Niki Lauda

Długo mnie tutaj nie było, fakt. Końcówka tego roku szkolnego była dla mnie dosyć ciężka i nie miałam czasu ani chęci na pisanie. Przez jakiś czas zastanawiałam się nad usunięciem bloga, jednak postanowiłam dać sobie kolejną szansę i wróciłam. Są teraz wakacje, więc będę miała dużo więcej czasu i nadrobię zaległości z blogiem, Formułą i rysowaniem.
Dziś chciałabym zaprezentować wam autografy, które dostałam kilka tygodni temu od jednego z kierowców Formuły 1.
Niki Lauda jest trzykrotnym mistrzem świata. W 1976 roku podczas Grand Prix Niemiec, rozgrywanych na Nurburingu  jego Ferrari wypadło z trasy i stanęło w płomieniach. Lauda został uwięziony w kokpicie. Zanim  go wyciągnięto  doznał groźnych poparzeń trzeciego stopnia  ciała oraz dróg oddechowych.Jego twarz została oszpecona bliznami. Przeżył, do Formuły 1 wrócił jeszcze w tym samym sezonie, opuścił tylko dwa wyścigi. Był bliski zdobycia tytułu, jednak po wycofaniu się z ostatnich zawodów  ze względu na pogodę musiał uznać wyższość Jamesa Hunta i ostatecznie przegrał z nim jednym punktem. Dokładny jego życiorys macie tu:<klik>
Prośbę o autograf wysłałam w połowie marca, jednak odpowiedź od niego dostałam końcem maja. Po raz pierwszy odważyłam się napisać do kierowcy Formuły 1, więc miałam kilka obaw, jednak okazało się że list nie zaginął na poczcie a mój angielski nie okazał się taki zły bo Lauda zrozumiał o co mi chodzi i podpisał zdjęcia, które mu wysłałam.
Jak na razie to czekam na autografy jeszcze dwóch kierowców i niestety nie wiem kiedy je dostanę. W wakacje planuje wysłać kilka próśb do teamów i na pewno moja kolekcja się powiększy.
Trzymajcie się ciepło do następnego postu.

niedziela, 29 maja 2016

Kolejne zwycięstwo Rosberga

W pamięci mam ostatnią Grand Prix w Rosji, kiedy  to Sergio Perez niespodziewanie stanął na podium. Tamten wyścig kojarzy mi się z awarią Rosberga i spięciem Raikkonena z Bottasem.
W tym roku już na starcie ruszający z PP Nico nie miał sobie równych i utrzymał swoją pierwszą pozycję. Na pierwszym okrążeniu doszło do kolizji między Sebastianem Vettelem a Daniiłem Kvyatem. Sędziowie po tym incydencie postanowili wypuścić Safety Car, aby bezpiecznie usunąć roztrzaskany bolid Vettela i  posprzątać elementy samochodów które walały się po linii toru.  Przedwcześnie wyścig zakończyl także Nico Hulkenberg. Kolizja z z Estebanem Guttierezem i Rio Haryanto sprawiła, że musiał wycofać się z rywalizacji.
Wyścig niestety nie wpisuje się w grupę tych, które najbardziej mnie zachwyciły.
Po za kolizją na samym początku nie wydarzyło się nic ciekawego.
Zwycięstwo zgarnął Rosberg. Za nim dojechał Hamilton i Raikkonen.
Jestem dumna z zawodników McLarena Alonso i Button dojechali kolejno na szóstej i dziesiątej pozycji. Wierzę, że ten zespół wróci do rywalizacji o podia a nie tylko o przetrwanie.

sobota, 14 maja 2016

Nico zwycięzcą, niespodziewane podium Kvyata!

Po Bahrajnie nadszedł czas na Chiny. Już w kwalifikacjach sypnęło niespodziankami, kiedy to okazało się że Daniel Ricciardo będzie startować z pierwszej linii tuż obok Rosberga, któremu udało się zdobyć pole position. Nieźle wypadli zawodnicy Ferrari. O szczęściu nie może mówić Lewis Hamilton ponieważ startował z ostatniej pozycji.
W wyścigu znakomicie spisał się Daniel, który już na pierwszym kółku wyprzedził Rosberga i objął prowadzenie, niestety utracił je na bodajże trzecim okrążeniu, ponieważ na coś najechał i przebił oponę, co skutkowało nieplanowanym zjazdem na pit stop i utrata dobrej pozycji.
Obecny mistrz świata także tego początku nie może zaliczyć do najlepszych. Kolizja z Nasrem kosztowała go przednie skrzydło, kolejny cios po za startem z ostatniej pozycji. Już na początku zapowiadało się że ten wyścig nie będzie najlepszy dla obecnego mistrza świata.
Na ósmym okrążeniu pojawił się Safety Car.
Wyścig bardzo mi się podobał. Rosberg po raz kolejny pokazał klasę, jednak  gdyby Ricciardo nie  miał na początku tego przykrego incydentu z oponą  to byłoby mu na pewno trudniej odzyskać prowadzenie. Drugi na mecie zameldował się kierowca Ferrari- Sebastian Vettel. Niespodzianką okazał się Daniił Kvyat. Reprezentant Red Bulla zajął trzecią pozycję. Nie było to jego pierwsze podium, rok temu na Węgrzech także udało mu się dojechać w pierwszej trójce.
Tuż za najlepszymi załapali się pechowiec Ricciardo i Kimi Raikkonen. Hamilton zameldował się na odległej siódmej pozycji, zaraz za Felipe Massą.

środa, 4 maja 2016

I obiecuję się ścigać, nawet jeśli miałbym przypłacić życiem ...

Często w myślach cofam się do pierwszego maja, dwadzieścia dwa lata wstecz. To właśnie wtedy świat stracił najwybitniejszego kierowcę, który miał okazję jeździć w Formule 1 - Ayrtona Sennę.
Mimo iż od jego śmierci minęło już tyle czasu to nadal cieszy się autorytetem wśród kierowców jak i kibiców. Jego tragiczna śmierć zmieniła na zawsze Formułę 1. Dzień wcześniej zginął inny kierowca - Roland Ratzenberger.  We wraku  samochodu Senny znaleziono Austriacką flagę ponieważ w ten sposób chciał uczcić zmarłego kolegę, jednak sam na metę nigdy nie dojechał. Podobno zastanawiał się po wypadku Austriaka nad rezygnacją ale jednak pojechał w wyścigu, który okazał się być jego ostatnim w życiu. Śmierć która, czaiła się w zakrętach Villeneuve i Tamburello zabrała ze sobą osoby, które wręcz żyły dla swojej pasji.
Senna był niezwykłym człowiekiem. To właśnie jego postawa nauczyła mnie tego iż z pasji nie można tak po prostu zrezygnować, nawet gdybym miała przypłacić to śmiercią. Jest to coś, co nadaje sens życiu, sprawia że nie jest ono szare i nudne. Bez niej człowiek nie byłby sobą, nie miałby celu za którym mógłby podążać. Dlatego obrałam sobie Sennę za mój autorytet. Wiem że zdobiłam dobrze i nie popełniłam błędu.

 Zdjęcie : Tumblr

piątek, 29 kwietnia 2016

Czas na Bahrajn!

Po sukcesie w Australii Rosberg pokazał że tym razem to on gra pierwsze skrzypce i drugi raz pokonał Hamiltona w walce o pierwsze miejsce.
Zaraz po starcie Nico wyprzedził Lewisa po czym objął prowadzenie. W pierwszym zakręcie obecny mistrz świata zderzył się z Bottasem, uszkodził przednie skrzydło i spadł na odległą pozycje.
Pecha miał także Sebastian Vettel. Wyścig nawet się nie zaczął a wysiadła jednostka napędowa w jego samochodzie o czym świadczyła chmura dymu. W tamtej chwili mógł się już pożegnać z rywalizacją i punktami. Było pewne że Seba opuści Bahrajn z pustymi rękami.
Tamtego dnia Nico jechał swój wyścig.Po raz drugi w tym sezonie pokonał Hamiltona. Niespodziewanie na podium znalazł się także kierowca Ferrari - Kimi Raikkonen. Fin dojechał do mety na drugiej pozycji. Na najniższym stopniu znalazł sie Hamilton.
W tym miejscu chciałabym pochwalić dwóch kierowców: Romaina Grosjeana i Stoffela Vandoornea.
Grosjean spisał się świetnie w Bahrajnie. Piąta pozycja w jego wykonaniu jest fantastyczna. Kiedy przechodził do teamu Haas byłam sceptycznie do tego nastawiona, jednak Groszek pokazał że w każdym bolidzie potrafi jechać świetny wyścig.
Vandoorne nie jest etatowym kierowcą McLarena, jechał jako zastępca Alonso. Udało mu się dojechać na dziesiątym miejscu, więc jego debiut w Formule 1 nie obył się bez punktów.  Fernando niestety nie wystartował ze względu na wypadek w Australii i kłopoty zdrowotne z nim związane.
Mam nadzieję ze w Chinach Rosberg także pokaże klasę i odniesie kolejne zwycięstwo.

sobota, 26 marca 2016

Nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca - Australia 2016

Formuła wróciła. Na innym kanale, z innymi komentatorami, ale wróciła. I to nie byle gdzie bo do Melbourne na Albert Park. W pamięci mam GP Australii z 2011 roku, kiedy ścigali się jeszcze tacy kierowcy jak Mark Webber, Michael Schumacher, kiedy to na dobre zaczęła się moja przygoda z F1.
Obecny sezon będzie już moim szóstym, który poświęcam na wyścigi a czwartym na  blogu.
Na starcie ciekawiły mnie dwie pierwsze linie. Przód obstawiony przez Merce, z Hamiltonem na czele, za Srebrnymi Strzałami obaj zawodnicy Ferrari.
Już przed startem pojawiły się problemy w bolidzie Daniłła Kvyata, które nie dopuściły rosyjskiego zawodnika do rywalizacji i zadecydowały o dodatkowym okrążeniu rozgrzewkowym..
Na starcie genialnie spisali się zawodnicy Ferrari. Vetel jak i Raikkonen pokonali Mercedesy. Po tym incydencie prowadzenie objął zespół z Maranello, a Hamilton startujący  z pierwszego pola spadł na szósta pozycję.  Już na pierwszym okrążeniu Kevin Magnussen przebił oponę w swoim samochodzie. Duński kierowca debiutował dwa lata temu na tym torze w barwach McLarena i zajął wtedy miejsce na podium.
W tegorocznym wyścigu nie brakowało także dramatycznych wydarzeń, na przykład kolizja Alonso z Gutierrezem, gdzie reprezentant McLarena najechał na bolid rywala. Wypadek wyglądał bardzo dramatycznie, bolid kilkukrotnie przekoziołkował i uderzył w bandę. Kierowca na szczęście wyszedł o własnych siłach, ale z bolidu tak naprawdę niewiele zostało. On jak i Gutierrez zostali wyeliminowani z dalszej rozgrywki. Po tym incydencie pojawiła się czerwona flaga, czyli wyścig został wstrzymany.
Na dwudziestym trzecim okrążeniu czyli cztery kółka później z rywalizacji odpadł Kimi Raikkonen ponieważ z wlotu powietrza w jego bolidzie zaczął wydobywać się ogień.
Na mecie pierwszy zameldował się Rosberg a za  nim Hamilton i Vettel. Byłam bardzo zadowolona z wygranej Nico, ponieważ od dłuższego czasu kibicuje mu w drodze po tytuł mistrzowski. W dodatku jestem zadowolona z szóstego miejsca Grosjeana, który znalazł się w całkiem nowym zespole o nazwie Haas F1. Szkoda że Gutierrez nie dojechał do mety, bo punkty mogły być większe ale jak na debiutancki wyścig tego teamu jest całkiem nieźle.
Teraz czekam na Bahrajn i przy okazji wracam do stałego pisania bo trochę zaniedbałam tego bloga.

środa, 16 marca 2016

Formuła 1 Skarb kibica 2008


W 2011 wraz z oglądaniem Formuły 1 rozpoczęło się moje nieświadome zbieranie książek o tej tematyce. Jako typowy miłośnik dzieł pisanych było wiadome że wcześniej czy później sięgnę po literaturę związaną z wyścigami. Na dzień dzisiejszy posiadam siedemnaście tytułów związanych z F1, które nie mieszczą mi się już na półce. Każda książka jest na swój sposób wyjątkowa.
Formuła 1 Skarb kibica 2008 została wydana w 2008 roku, jednak ja zakupiłam ją dopiero jakieś sześć lat później.  Dopiero po rozpakowaniu dostrzegłam że jest ona całkiem inna niż cała reszta.
Dzieło Rafała Pawłowskiego składa się w więkrzości z tabel. Po krótkiej historii Formuły opisane są tory oraz zawodnicy ścigający się w sezonie 2008. Umieszczone są ich  zdjęcia, pełne imię i nazwisko, adres zamieszkania oraz nawet stan cywilny czy zainteresowania. Podobnie jest z samochodami poszczególnych zespołów tylko tam autor skupił się na wymiarach bolidów i danych technicznych, jednak to ostatnie dotyczy hamulców, silnika, akumulatora, skrzyni biegów, elektroniki itp. Książka zawiera także ciekawostki z historii Formuły 1 oraz słowniczek pojęć stosowanych w tym sporcie, które mogą być przydatne dla początkujących fanów.  Pawłowski w Skarbie Kibica umieścił także ceny biletów obowiązujące na danym torze. Jak dotąd w żadnej książce którą nie było takich informacji.
 Moim zdaniem książka jest warta przeczytania, jednak ja rzadko do niej zaglądam ze względu tego iż dla mnie bardziej przydatne są te dotyczące historii tego sportu.

środa, 10 lutego 2016

Rajdowe wojaże Roberta Kubicy: Rajd Monte Carlo

Myślami cofam się do ostatniego rajdu sezonu 2015 czyli do Wielkiej Brytanii, kiedy to Kubica zapytany o to czy zostaje odpowiada:  Nie wiem. 
Jednak kiedy dowiedziałam się że zamierza wystartować w Monte Carlo to miałam nadzieję że wybrał jednak rajdy. Potem okazało się, że po za pierwszymi zawodami w sezonie nie ma jak na razie żadnych planów. Mówiło się że pojedzie w DTM, inni zaś twierdzili że Robert zacznie się ścigać w Formule E.
Tak więc w odmienionej rajdówce polska załoga Kubica-Szczepaniak wyruszyła na trasę niezwykłego Rajdu Monte Carlo.
Do mety niestety nie dojechali. Szkoda, bo zapowiadało się naprawdę ciekawie. Na jednym z zakrętów wypadli z drogi, lód zrobił swoje mimo iż nie jechali bardzo szybko. A najlepsze, że w tym samym miejscu kłopoty miał także inny zawodnik - Elfyn Evans, który na domiar złego uderzył w auto Kubicy, przez co to zsunęło się bardziej na pobocze.
Fakt, dla polskiej załogi ten rajd nie zakończył się zbyt szczęśliwie, jednak rywalizacja trwała dalej. Oglądałam ostatni odcinek specjalny, jednak bardzo brakowało mi na nim Maćka i Roberta. Ogier po raz kolejny pokazał klasę a Neuville miał problemy na trasie ale jakoś doczołgał się do mety. Przez cały weekend Thierry spisywał się dobrze, jednak mimo słabego ostatniego odcinka specjalnego w końcowej klasyfikacji był trzeci, jednak na dodatkowe punkty juz się nie załapał.
A Kubica? Niestety nie wiem jakie ma plany na ten sezon. W tym momencie zastanawiam się nad kontynuacją Rajdowych wojaży Roberta Kubicy, ewentualnie zmienię je na Wyścigowe jeśli RK zdecyduje się startować na torach.  Być może od czasu do czasu będę recenzować rajdy. Nie wiem, zobaczy się jeszcze.

czwartek, 28 stycznia 2016

Akrylowy i w miarę realistyczny Kubica

Jestem zła na siebie. Dlaczego? Ponieważ ostatnio akryle wyciągałam z szafki początkiem sierpnia- czyli prawie pół roku temu. Fakt miałam pewne braki w farbach, które musiałam uzupełnić, jednak to nie zwalnia mnie z tego iż nie tknęłam ich przez tak długi okres czasu.
Dopiero dziś dotarło do mnie to iż moje ferie zbliżają się do końca a ja nie zrobiłam zupełnie nic co miałam w planach. Głownie przez to że jestem chora i do końca tygodnia będę siedzieć w domu.
Tak jakoś w niedzielę zasiadłam z ołówkiem przed pustą kartką. Miałam zamiar wykonać planowany od dawna portret Flynna Ridera z kreskówki Zaplątani jednak zamiast Disneyowskiego bohatera powstał nowy portret Kubicy.
Chciałam stworzyć go całkiem realistycznie. Nie kombinowałam z mangowymi elementami np.włosami, jak w przypadku poprzednich prac, które przedstawiały Roberta tak jak wyglądał kiedy jeszcze jeździł w F1. 
Mam wrażenie że zepsułam mu prawą brew. Całość powstała na kartce z bloku technicznego. Akrylu poszło na tą pracę dosyć sporo, szczególnie białego, który został wykorzystany na tło. Kontury poprawiane są czarnym  cienkopisem.
Wiecie co ? Jest to kolejny rysunek z którego jestem bardzo dumna, mimo iż brak mu cieniowania.
Udało mi się stworzyć coś pomiędzy stylem bajkowym a realizmem, mimo iż  portrety odwzorowujące dokładnie ludzką twarz to kompletnie nie moja bajka.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Michael Schumacher Zwycięzca

Jest to pierwsza z trzech książek na mojej półce poświęcona tylko i wyłącznie historii najbardziej utytułowanego kierowcy w dziejach Formuły 1. Mimo iż w Polsce została wydana w 2003 roku to do mnie zawitała jakieś dziesięć lat później. Pierwsze co mnie zaskoczyło to to ... że jest bardzo malutka. W porównaniu z wielkimi i potężnymi encyklopediami o wyścigach znajdującymi się na moim regale ciężko dostrzec jej grzbiet.  Kupując ją miałam nadzieję że dowiem się czegoś więcej  o moim idolu, jednak co do tej kwestii poczułam pewne rozczarowanie. Jego historia jest opisana krótko, jak dla mnie nawet za krótko ponieważ jestem zwolenniczką bardzo długich tekstów i te kilka zdań to dla mnie tylko taka przystawka. Akcja zaczyna się w 1991 roku kiedy Schumacher po raz pierwszy startuje w wyścigu Formuły 1. Jak już wspomniałam informacje są bardzo okrojone jednak dużym plusem są zdjęcia i fakt iż tekst jest zarówno w języku polskim jak i angielskim. Uważam że ta lektura jest bardziej do ogladania a tekst jest tylko dodatkiem, chociaż dodałabym go więcej.
  Niestety książka opisuje tylko sześć tytułów zdobytych przez Michaela, ponieważ autor chyba nie podejrzewał że  zdoła on sięgnąć jeszcze raz po mistrzowską koronę.
Tak czy inaczej mimo kilku minusów bardzo polecam tą książkę, szczególnie tym, którzy dopiero zaczęli interesować się F1 i losami Schumachera.
Schumi skończył wczoraj czterdzieści siedem lat. Happy Birthday Michael and Keep Fighting! Wracaj szybko do zdrowia :)