środa, 31 grudnia 2014

Podsumowanie sezonu 2014


Ten rok minął zadziwiajaco szybko. Zarówno w sportach motorowych jak i w moim życiu prywatnym były momenty lepsze i gorsze. Nie będę pisała dokładnie jakie bo nie o tym jest ten blog, ale chciałam napisać kilka rzeczy:
       Jak widać w tym roku  zamiast pisać o sukcesach rajdowych Roberta Kubicy to częściej zajmowałam się rysowaniem jego sylwetki.  Jak więc wiadomo, nasz były kierowca Formuły 1 postanowił zmienić team i opuścił fabryczny zespół Citroena aby zasiąść za kierownicą Forda. Jego nowym pilotem został pan Maciek Szczepaniak. W nowej załodze i z wielkimi planami na nadchodzący sezon wyruszył na podbój rajdowych oesów. Niestety sezon był strasznie pechowy dla naszego polskiego kierowcy. Liczne wypadki i awarie spowodowały kiepskie wyniki w tym roku. Nie było tak różowo jak sezon wcześniej kiedy to został mistrzem kategorii WRC2. Te rajdy zadowalające nie były ale mam nadzieje że  wszystko się poprawi i Roberta będziemy oglądać  na podium. Szkoda mi go, ponieważ bardzo się stara jeździć jak najlepiej ale efekty są takie jakie są. Na koniec sezonu zajmuje piętnastą pozycję w klasyfikacji generalnej. W przyszłym roku chciałabym zobaczyć go w pierwszej dziesiątce. W Rajdzie Polski mogłam oglądać zmagania zawodników za pośrednictwem transmisji telewizyjnych. Z niecierpliwością czekałam aż na starcie danego oesu zobaczę samochód mojego idola. Kiedy akurat jechał Kubica to kibicowałam mu. Odcinki specjalne w jego wykonaniu nie wyglądały aż tak źle, bo utrzymywał się blisko czołówki ( były takie momenty kiedy załoga Fiesty była w pierwszej trójce) ale ostatecznie był sklasyfikowany na dwudziestej pozycji.
Dowiedziałam się że zostaje w WRC w ekipie Forda i dalej będzie kontynuował karierę rajdową. Do Formuły na razie nie wraca ale chciałabym zobaczyć go jeszcze za kierownicą bolidu. Mam taką cichą nadzieje że będzie kiedyś jeździł w F1.
         Były także radosne momenty w sportach motorowych... W tym roku Lewis Hamilton zdołał przełamać dominacje Red Bull Racing oraz Sebastiana Vettela i zdobyć tytuł mistrzowski w barwach Mercedesa Przez cały czas toczył bój z kolegą z zespołu - Nico Rosbergim i dopiero w ostatnim wyścigu rozstrzygnęła się sprawa mistrzowskiej korony . Miło było zobaczyć jak Srebrne Strzały po wielu latach nieobecności w końcu wracaja do gry. W tym roku został pobity rekord dotyczący wieku kierowcy. Obecny najmłodszy zawodnik ma nie więcej niż 17 lat.  Podczas tego sezonu nie tylko w Formule 1 dużo się działo. Polski kierowca - Kuba Giermaziak zdobył wicemistrzostwo w Porsche Super Cup. Bardzo się cieszę że nasi utalentowani kierowcy pokazują że stać ich na wiele.
         Kolejną pozytywną dla mnie informacją  jest to że Michael Schumacher wybudził się z kilkumiesięcznej śpiączki, spowodowaną wypadkiem na nartach jak i to że został przewieziony do Szwajcarskiej kliniki rehabilitacyjnej a następnie do domu.  Ciesze się z każdego jego postępu o którym słyszę. Może to dziwnie zabrzmi ale tęsknie za nim, tak jakoś inaczej ogląda mi się Formulę 1 jak juz nie startuje. Ten sport bez niego nie jest juz taki sam,
        W tym roku także dużo działo się na blogu. W tym miesiącu miałam ponad tysiąc wyświetleń, co jest rekordem nie tylko w całej historii Weź ołówek i narysuj Formułę 1 ale i mojej blogowej karierze.Ostatnio liczba komentarzy pod postami przekroczyła tysiąc. Bardzo się ciesze że ktoś czyta te moje wypociny.
Z okazji nadchodzącego 2015 roku życzę wam spełnienia marzeń i wszystkich możliwych sukcesów.

czwartek, 25 grudnia 2014

Wyścigowa kronika filmowa: Rush ( 2013)


Z okazji tego że są ferie świąteczne i do szkoły idę dopiero siódmego stycznia postanowiłam nadrobić dosyć spore  zaległości filmowe. Na pierwszym miejscu znalazł się Rush ( pol. Wyścig).
       Film w reżyserii  Rona Howarda ( znanego również z produkcji Apollo 13) miał swoją premierę początkiem września w 2013 roku ale do polskich kin trafił dopiero dwa miesiące później.  Jest on  o tematyce Formuły 1 ale moim zdaniem idealnie trafia w gust miłośnika tego sportu jak i przeciętnego człowieka który nie śledzi losów ulubionych kierowców. Akcja przenosi nas do lat siedemdziesiątych, czasów kiedy na torze królowali Lauda i Hunt. To właśnie nich dotyczy tematyka filmu, a dokładnie konfliktu który toczyli między sobą na torze w walce o zwycięstwa i co ważne o koronę w postaci tytułu mistrzowskiego.
   Od samego początku moją sympatię zdobył Niki Lauda ( Daniel Bruhl ), który zadłużył się w banku aby dostać się do Formuły 1. Z kolei byłam uprzedzona do Jamesa Hunta ( Chris Hemsworth) którego reżyser przedstawia jako czarny charakter. Jak już wcześniej wspomniałam , film przedstawia wątek ich rywalizacji. Gołym okiem widać ze dwaj głowni bohaterowie są kompletnie różni: Niki jest zdecydowany i skupiony na swojej pracy a za razem chłodny jak bryła lodu. James przedstawiony jest jako zakochany w ryzyku, kobietach i  dobrej zabawie człowiek którego mottem życiowym jest : Carpe Diem . Tych dwóch panów mimo dużych przeciwieństw łączy miłość do ścigania się, i świadomość niebezpieczeństwa wiedząc że wielu kierowców w Formule 1 straciło życie.
   Dzieło Rona Howarda jest naprawdę godne obejrzenia. Po pierwszych kilku minutach byłam już w nim zakochana. Scenariusz oparty na faktach i mistrzowska gra aktorska to moim zdaniem udana recepta na sukces. Niki Lauda i James Hunt  są wybitnymi kierowcami a w filmie zostali ukazani tak bardzo prawdziwie, tak samo jak konflikt miedzy nimi. Genialnie została odtworzona Formuła 1 z lat siedemdziesiątych, oglądając Rush czułam jakbym cofnęła się w czasie. Sport ten został przedstawiony jako bardzo niebezpieczny, tak samo jak w tamtych czasach kiedy jazda w Królowej Motosportu była balansowaniem na granicy życia i śmierci.
Długo czekałam na ten film i w końcu go obejrzałam. Żałuje tego że nie byłam na nim w kinie, ale nie był u mnie w okolicy wyświetlany i nie miałam możliwości wybrać się na niego ze znajomymi. Chciałabym tylko  aby takich adaptacji, pisanych na bazie prawdziwych życiorysów kierowców Formuły 1 było więcej.

niedziela, 7 grudnia 2014

RysujĘ KubicĘ bo LubiĘ część 4: Wszystkiego najlepszego Robert!

Przyznam się bez bicia że odwykłam już od rysowania. Po części ze względu tego że się uczę ale ostatnio w tych sprawach ogarnia mnie totalne lenistwo. Sezon Formuły 1 dobiegł końca a ja nie mam za bardzo co robić do marca.
Dzisiaj przez cały dzień zastanawiałam się jaki dodać rysunek Roberta Kubicy. Miałam zrobić recenzje obecnego sezonu WRC w jego wykonaniu ale mam dużo innych spraw na głowie wiec lipa. Tą sprawą jest mianowicie biologia która w tym roku szkolnym nie idzie mi zbyt dobrze. Semestr się kończy a ja chcę powalczyć o jak najlepsze oceny.
Kubica kończy dziś trzydzieści lat, wiec chciałam tutaj coś o nim napisać. Chciałam dodać bazgroł przedstawiający RK w czapce Mikołaja i prezentem w dłoni ale poległam na rysowaniu ubrań. Tak więc postawiłam na tradycyjny portret i porównanie rysunku z poprzednim.
Po lewo rysunek z dzisiejszego popołudnia a po prawo rysunek z końca lutego. 
Rysunek który stworzyłam dzisiaj jest kolorowany głownie farbami akrylowymi. Tylko przy włosach posłużyłam się  czarnym cienkopisem przy mniejszych elementach. Po za tym można dostrzec że postać ma lekko kremową skórę. Stara praca robiona jest kredkami ale moim zdaniem farby dają lepszy efekt końcowy. Jedynym ich minusem jest to że po skończeniu pracy trzeba uważać aby nie rozetrzeć kolorów po całej kartce. 
Dopiero od niedawna maluje farbami akrylowymi. Jest to trudne, zwłaszcza jak trzeba manipulować małym pędzelkiem przy drobnych szczegółach.  
Postanowiłam że na jakiś czas zrezygnuje z tuszu kreślarskiego właśnie za rzecz akryli które moim zdaniem są łatwiejsze w obsłudze i nie tworzą się kleksy. W dodatku łatwiej jest je dostać. Kolejną zaletą jest szersza gama barw i no właśnie cena. Ja za swój zestaw zapłaciłam niecałe 20 złotych. U mnie w księgarni  można za taką cenę kupić cztery czy pięć pojemniczków z tuszem więc dlatego stoję murem za akrylami
Gdybyście mnie zapytali rok wcześniej że powrócę do znienawidzonych farb to bym wam nie uwierzyła. 
Wracając do Kubicy to chciałabym życzyć mu wszystkiego najlepszego z okazji trzydziestych urodzin, chociaż i tak wiem że on tego nie przeczyta. Wszystkiego najlepszego Robert :) 

środa, 3 grudnia 2014

Najnowsza biografia Michaela Schumachera historia mistrza Formuły 1


O tej książce dowiedziałam się właściwie przypadkiem. Znalazłam ją niechcący na w jednym ze sklepów internetowych a potem okazało się że równie dobrze mogę zamówić ją w księgarni gdzie przeważnie zaopatruję się w przeróżne lektury.
Od dłuższego czasu miałam zamiar zakupić jakąś biografię mojego idola ale większość była albo po angielsku albo po niemiecku lub w ogóle niedostępna ewentualnie bardzo droga.
Nigdy nie czytałam żadnej książki autorstwa Karin Sturm więc nie wiedziałam czego mam się spodziewać.
Powiem szczerze że po pierwszych stronach już byłam już zaczytana w tej biografii.
Książka opowiada nam historię Michaela Schumachera -siedmiokrotnego mistrza świata i jednocześnie najbardziej utytułowanego kierowce Formuły 1. Poznajemy go jako małego chłopca który dopiero zaczyna swoją przygodę z motoryzacją po przez zderzenie z latarnią. Autorka przedstawia nam jak Schumi wspina się po szczeblach kariery wyścigowej aż w końcu dochodzi na sam szczyt czyli do Królowej Motosportu. Potem zaczynają się pierwsze sukcesy w tym sporcie jak pamiętne zwycięstwo w Spa w 1992 - na torze gdzie debiutował, pierwszy tytuł, pierwsze podium dla Ferrari itp.
Jego biografia doskonale pokazuje jak własną pracą można osiągnąć coś naprawdę wspaniałego, oraz to czy osiągniemy sukces zależy tylko od nas i naszych chęci.
Czytając Najnowszą biografię Michaela Schumachera historię mistrza Formuły 1 miałam wrażenia jakbym była światkiem sukcesów jakie Siedmiokrotny odnosił na torze. Często żałowałam że nie śledziłam jego kariery osobiście od początku. Dzięki tej książce dowiedziałam się jak krok po kroku Schumi budował sobie przewagę nad innymi i zdobył pierwszy tytuł następnie drugi, trzeci ... siódmy.Opisane  są także te lata w których wrócił z emerytury i zaczął sie ścigać w barwach Mercedesa oraz zdarzenia po nieszczęśliwym wypadku końcem grudnia 2013 roku.
Michael Schumacher jest moim idolem, osobą którą podziwiam. Wiele razy analizowałam jego życiorys ale ta biografia pokazała mi że nie wiem wszystkiego o jego karierze. W innych książkach pojawiają się tylko wzmianki o nim, ponieważ jest najbardziej utytułowanym zawodnikiem w Formule 1.Teraz mając u siebie jego biografię i dostrzegłam że wcale nie miał tak łatwego startu w wyścigach. Zaczynał praktycznie od zera, ze zwykłego chłopca stał się człowiekiem którego zna cały świat motoryzacyjny. Dostrzegłam ile wiary w siebie, trudu oraz samozaparcia trzeba aby osiągać sukcesy
Ta książka jest jedną  z tych którą moim zdaniem każdy  powinien przeczytać, nie zależnie czy interesuje się Formułą 1 czy nie. Pisana jest bardzo dobrym i  nieskomplikowanym stylem co jest jednym z plusów tej biografii. Brawa dla autorki która genialnie przedstawiła życiorys mojego bohatera.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Hamilton sięga po złotą koronę!

Grand Prix Abu Zabi było ostatnim wyścigiem w tym sezonie.
W sobotę kierowcy po raz ostatni w tym roku wystartowali w kwalifikacjach. Najlepszy czas uzyskał Nico Rosberg który uzyskał Pole Position. Jedna w wyscigu nie było już tak kolorowo.
Znakomicie wystartował Hamilton, Button oraz Massa czego nie mogę powiedzieć o Bottasie i Rosbergu, co w przypadku tego drugiego było prawdopodobniej początkiem problemów jakie nękał  jego bolid.
Utrudnione zadanie mieli Vettel i Ricciardo którzy startowali z alei serwisowej. Sędziowie postanowili ukarać zespół wykluczając zawodników z wyników kwalifikacji z powodu używania niezgodnego z regulaminem przedniego skrzydła. Z tego powodu Daniel jak i Sebastian musieli przebijać się do przodu stawki.
Na szóstym okrążeniu Alonso rozpoczął zjazdy na zmianę opon.
Najbardziej zaniepokoił mnie pożar w samochodzie Pastora Maldonado. Silnik w jego bolidzie wydał z siebie ostatnie tchnienie po czym zdechł i zaczął się palić. Jednak kiedy kierowca zauważył że auto traci moc a tylni spoiler jest trawiony przez płomienie to postanowił zjechać na pobocze aby nie zagrażać bezpieczeństwu innych. Szkoda mi się go zrobiło, tak samo jak i Daniłła Kvyata, który odpadł na szesnastym kółku. Rosyjskiego kierowcę będziemy oglądać w przyszłym sezonie w Red Bull Racing, gdzie zastąpi Sebastiana Vettela który przechodzi do Ferrari.
Nie mam bladego pojęcia gdzie będzie jeździł Alonso w przyszłym sezonie. Wydaje mi się że zastąpi Buttona w McLarenie ale ten nie ogłosił oficjalnie swego odejścia. Równie dobrze Fernando może zrobić sobie rok przerwy w startach ...
Kłopoty w bolidzie Rosberga okazały się bardzo poważne. Awarii uległ system ERS który pozbawił Niemca  tytułu . Wystarczyłoby aby Nico wygrał wyścig a Lewis znalazłby się na najniższym stopniu podium a w całej historii byłby drugim Rosbergiem który zdobył mistrzostwo.  Zepsutym samochodem nie dało się walczyć o wyższe pozycje, w ostateczności jechał wolniej niż inni kierowcy ale postanowił dojechać do końca.
Wyścig wygrał Hamilton a za nim uplasował się Felipe Massa. Można było zauważyć że starał się dogonić Lewisa. Na najniższym stopniu niespodziewanie znalazł się Vatlleri Bottas - drugi kierowca Williamsa.
Sezon  2014 dobiegł do końca. Był to rok dominacji Mercedesa, kiepskiej formy Ferrari i Lotusa, powrotu Williamsa do rywalizacji. Były momenty szczęśliwe i tragiczne, na pewno nie raz przecierałam oczy ze zdumnienia widząc co się dzieje na torze. Co sądzę o tym sezonie? Było bardzo fajnie, nie żałuje żadnego wyścigu ani żadnych treningów czy kalifikacji chociaż czasami musiałam wstawać przed piątą rano lub siedzieć do północy. Kibicowałam Rosbergowi ale nie udało mu się. W tym roku mistrzem został Hamilton, drugi raz w swojej karierze. Pokonał on czteroletnią dominację Red Bulla i Sebastiana Vettela. Lewis jest pierwszym mistrzem który zdobył swoją złotą koronę w barwach Mercedesa od czasów Juana Manuela Fangio.I pomyśleć że byłam przeciwna jego odejściu z  McLarena. Chciałabym podziękować tym wszystkim którzy przez cały sezon ciężko pracowali na swoje wyniki,  w szczególności tej dwójce z zespołu Srebrnych Strzał którzy walczyli między sobą do ostatniego wyścigu. Mimo iż była  dominacja tylko jednego zespołu a w kwalifikacjach obaj mieli osiemnaści na dziewiętnaści możliwych zdobytych Pól Possition to i tak było fajnie. Dzięki chłopaki :)
Mimo iż sezon się skończył to ja i tak będę zadręczała was tym sportem. Mam już zaplanowane o czym będę pisać podczas tej przerwy trwającej do połowy marca. A teraz wybaczcie ide się uczyć na jutrzejsze trzy sprawdziany  ....

niedziela, 23 listopada 2014

O tym jak Rosberg złamał stereotyp dotyczący Grand Prix Brazylii

Zawsze Brazylia kojarzyła mi się z ostatnim wyścigiem sezonu. To właśnie tam w 2012 roku Sebastian Vettel wygrał swój trzeci tytuł mając niewielką przewagę nad Fernando Alonso, z którym o mistrzowską koronę walczył przez cały rok. Jednak teraz jest trochę inaczej, Grand Prix Brazylii jest przedostatnią rundą a wszystko rozstrzygnie się dopiero w Abu Zabi
W kwalifikacjach Pole Position wywalczył Nico Rosberg  a obok niego w pierwszej linii ustawił się nie kto inny jak Lewis Hamilton.
Kiedy zgasły czerwone światła to zawodnicy ruszyli dosyć spokojnie. Obeszło się bez żadnych poważniejszych wyjazdów po za tor i kraks. Kierowca Mercedesa zdołał obronić pozycję jednak za swoimi plecami miał Hamiltona, który czyhał na jego najdrobniejszy błąd. Jednak Rosberg pojechał moim zdaniem genialny wyścig i naprawdę dał z siebie wszystko.
W Grand Prix Brazylii duże znaczenie odgrywały opony. Tor Interlagos w Sao Paulo nie jest z gatunku tych gdzie wyścig można przejechać dosłownie na jednym komplecie opon, co mogłam dostrzec w Rosji.
Podczas przedostatnich zawodów w tym sezonie podobała mi się postawa Felipe Massy. Widać że publiczność z jego ojczyzny dosłownie dodawała mu skrzydeł. Kiedy Brazylijczyk dokonywał udanego manewru wyprzedzania to kibice na trybunach szaleli z radości.
Wyścig moim zdaniem był trochę nudny, myślałam że dojdzie do walki między kierowcami Mercedesa, jednak Rosberg przejechał bezbłędnie cały wyścig i triumfował na Interlagos jako zwycięzca. Jednocześnie złamał pewien stereotyp dotyczący tego iż większość zawodników odnoszących zwycięstwo na tym Brazilijskim torze nie startule z Pole Position. Drugim miejscem musiał zadowolić się Lewis Hamilton który przez prawie dwie godziny wyczekiwał na błąd rywala. Trzecie miejsce zajął niespodziewnie wcześniej wspomniany Felipe Massa.  Udało mu się pojechać dobry wyścig mimo tego iż w jego trakcie sędziowie nałożyli mo karę Stop&Go za przekroczenie prędkości w alei serwisowej. Po za podium uplasowali się miedzy innymi Jenson Button, Sebastian Vettel, Fernando Alonso, Kimi Raikkonen, Nico Hulkenberg, Kevin Magnussen i zamykający pierwszą dziesiątkę Valtteri Bottas.
Na mecie zabrakło Daniela Ricciardo który wycofał się z rywalizacji z powodu awarii.
Między Rosbergiam a Hamiltonem jest tylko siedemnaście punktów różnicy. Niemiec ma jeszce szanse dogonić drugiego kierowcę Srebrnych Stzrał i zdobyć tytuł. Wysztko okaze się podczas Grand Prix Abu Zabii ...

wtorek, 11 listopada 2014

Pewnego razu w Austin ...

Cały sezon czekałam na ten wyścig, nie wiem dlaczego. W zeszłym roku Sebastian Vettel pokazał klase i odniósł zwycięstwo pogrążając rywali  oraz  umacniając się w klasyfikacji generalnej. Rok temu wraz z końcówką sezonu było już bardziej niż pewne że wyżej wspomniany kierowca Red Bull Racing sięgnie po czwarty z kolei tytuł mistrzowski. Te czasy to już niestety historia, Czerwone Byki nie mają już takiej dominacji a Vettel nie wygrał w tym sezonie żadnego wyścigu.
W tym roku pałeczkę liderów przejął Mercedes. To właśnie wewnątrz tego zespołu trwa walka o tytuł mistrzowski, rozstrzygnięcie nastąpi dopiero w ostatnim wyścigu.
Do Grand Prix USA z pierwszego pola wystartował Nico Rosberg, który w kwalifikacjach uzyskał najlepszy czas. W pierwszej linii Startowały Mercedesy a tuż za nimi kierowcy teamu Williams. Wyścig już na samym początku dostarczył nie mało emocji. Na pierwszym okrążeniu doszło do kontaktu między samochodami Adriana Sutila i Sergio Pereza. W rezultacie  obaj musieli się wycofać, ze względu na uszkodzenia powstałe podczas zderzenia. Z tego wszystkiego najbardziej szkoda mi Sutila. Kierowca Saubera w końcu odnotował dobry czas w kwalifikacjach i nie musiał startować z końca stawki. Należy pamiętać że iż dalsze miejsce na starcie tym trudniej jest się przebić do przodu. Trzeba walczyć z innymi kierowcami, opony szybciej się niszczą i jest większe prawdopodobieństwo wypadku. Adrian na pewno miał nadzieje na pierwsze w sezonie punkty jednak nic z tego nie wyszło. Sauber ma w tym roku nie najlepsze bolidy, były zespół Kubicy nie radzi sobie tak jak kiedyś.
Po kraksie Pereza i Sutila na torze pojawił się Safety Car. Niektórzy kierowcy właśnie wtedy postanowili zjechać na wymianę opon.
Wyścig podobał mi się tylko z jednego powodu: Wdziałam jak kierowcy Lotusa walczą o punkty. Nie nazwałabym to odrodzeniem zespołu ale przypomniałam sobie jak walczyli o wysokie lokaty. Grosjean i Maldonado mieli ułatwione zadanie ponieważ w stawce zabrakło Caterhama i Marussi czyli dwóch najsłabszych zespołów, w rezultacie do wyścigu wystartowało nie dwudziestu dwóch a osiemnastu kierowców. Byłabym strasznie szczęśliwa jakby Grosjean zdobył jakieś punkty. Jednak tak się nie stało. Na pięćdziesiątym pierwszym okrążeniu doszło do pojedynku między nim a Jeanem Erickiem Vergnem. Bój Francuzko Francuski zakończył się zwycięstwem Vergne'a i uszkodzonym bolidem Groszka, ponieważ doszło do kontaktu. Wtedy Grosjean pożegnał się ze szczęśliwym zakończeniem i jakoś starał się dotrzeć do mety. Za to drugi kierowca Lotusa- Pastor Maldonado dojechał w pierwszej dziesiątce. Przynajmniej jemu się udało.
Wyścig wygrał Lewis Hamilton który zdołał wyprzedzić  Rosberga na dwudziestym czwartym okrążeniu. Niestety Nico nie dał rady przejąć pałeczki lidera i do mety zajechał na drugiej pozycji. Na najniższym stopniu podium znalazł się Daniel Ricciardo. Najbardziej zasmuciło mnie to że Rosberg przepraszał za to że nie wygrał. Ma jeszcze szanse na zdobycie tytułu jednak mam takie dziwne wrażenie że zespół zadecydował że mistrzostwo zdobędzie Hamilton, ale równie dobrze może mi się tak tylko wydawać i tan naprawdę mistrza poznamy dopiero w ostatnim wyścigu sezonu ...

wtorek, 4 listopada 2014

Kartka z Historii Formuły 1 - Kimi Raikkonen

Kimi Raikkonen jest Fińskim kierowcą Formuły 1. Pochodzi z Espoo, urodził się 17 października 1979 roku. Jest jedną z bardziej rozpoznawanych postaci tego sportu.
W Formule jeden startuje od 2001. Zaczynał za kierownicą bolidu Saubera. Pierwszy wyścig, który odbył się w Australii zakończył w pierwszej dziesiątce, na szóstym miejscu. Debiutancki sezon w Królowej Motosportu nie był aż taki zły. Fin zdobył aż dziewięć punktów i uplasował się na dziesiątej pozycji w  klasyfikacji generalnej.W Kanadzie i Austrii niewiele brakowało aby stanął na podium.
W 2002 roku mimo trwającego kontraktu z Sauberem przeniósł się do McLarena, zajmując fotel dwukrotnego mistrza świata - Miki Hakkinena. Brytyjski zespół jednak wykupił kontrakt Kimiego.
Raikkonen podczas pierwszego wyścigu w barwach nowego teamu zajął trzecie miejsce, dojeżdżając do mety tuz za Michaelem Schumacherem i Juanem Pablo Montoyą. Podczas wyścigu w Melbourne potwierdziło się to iż szefostwo McLarena podjęło dobrą decyzję biorąc Kimasa pod swoje skrzydła. Jednak w kolejnych sześciu wyścigach tylko raz dojechał do mety a w Malezji, San Marino, Hiszpanii,Austrii i Monaco z wyścigu wycofała go awaria. Kimi był bliski wygrania Grand Prix Francji jednak plama oleju na torze pokrzyżowała jego plany.Szkoda bo taka okazja nie pojawiła się już do końca sezonu. Zdobyte punkty dały mu szóste miejsce w klasyfikacji generalnej. Moim zdaniem było by lepiej gdyby nie te dziesięć awarii które szczególnie mu dokuczały. Właśnie przez nie Raikkonen ukończył tylko siedem wyścigów
 2003 był dużo lepszy. Fin rozpoczął nowy rok rywalizacji od trzeciego miejsca w Australii. W tym samym sezonie udało mu się odnieść pierwsze zwycięstwo w karierze ( Malezja). W tym samym roku dzięki zdobytym punktom został wicemistrzem. Kimi aż dziesięć razy stawał na podium z czego raz na pierwszym miejscu, siedem na drugim miejscu a dwa na trzecim.
Sezon 2004 okazał się mniej bogaty w sukcesy niż poprzedni. Pierwsza połowa sezonu była zbyt ciekawa, dopiero w ostatnich dziewięciu wyścigach coś się zmieniło i Raikkonen cztery razy stał na podium.
W 2005 roku udało mu sie poprawić swoje wyniki i zdołał wygrać aż siedem wyścigów. Jednak po raz kolejny musiał zadowolić się wicemistrzostwem ponieważ do Fernando Alonso tracił aż dwadzieścia jeden punktów w klasyfikacji.
Sezon 2006 był ostatnim w którym Kimi reprezentował barwy McLarena. W ciągu tego roku tylko sześć razy stał na podium.
Rok później Raikkonen zawitał do Ferrari i z rozmachu wygrał pierwszy wyścig jako reprezentant słynnego Włoskiego zespołu. Ten wyczyn powtórzył jeszcze pięciokrotnie zwyciężając we Francji, Wielkiej Brytanii, Belgii,Chinach i Brazylii. W tym sezonie po raz pierwszy udało mu się sięgnąć po koronę mistrzowską. Tytuł ten zdobył jednopunktową przewagą na Lewisem Hamiltonem.
Kimas reprezentował barwy Ferrari do sezonu 2009. W 2008 roku zdarzyła się taka sytuacja ze on i Robert Kubica mieli tyle samo punktów. Jednak wyżej uplasował się Raikkonen ponieważ miał jedno zwycięstwo więcej od kierowcy BMW Sauber
Po odejściu z Ferrari zrobił sobie przerwę w startach w Formule 1 i zaczął jeździć w rajdach. Jednak zespół Lotus potwierdził w 2012 roku że wraz z Romainem Grosjeanem zostanie ich kierowcą.
Kimi spędził w tym zespole dwa sezony. W tym samym czasie aż piętnaście razy stał na podium w tym dwa razy na najwyższym stopniu. Udało mu się zwyciężyć w Grand Prix Abu Zabii w 2012 roku i w Grand Prix Australii 2013. Jednak tego ostatniego sezonu nie przejeździł w całości. Raikkonen  zrezygnował ze startu w dwóch ostatnich wyścigach z powodu problemów zdrowotnych. Na jego zastępce typowano kilku kierowców miedzy innymi Michaela Schumachera ale w ostateczności jego miejsce zajął inny Fin, Heikki Kovalainen.
Kimi w sezonie 2014 powrócił do Ferrari. Wielu kibiców upatrywało go raczej w Red Bull Racing u boku Vettela ale Kimas postanowił powrócić na stare śmieci. Zastąpił on Felipe Massę który odszedł po ośmiu latach spędzonych we Włoskim zespole. Jednak w porównaniu  do Fernando Alonso - drugiego kierowcy Ferrari wypadał gorzej. Fin jak dotąd nie był ani razu na podium. Najwyższą lokatą w obecnym sezonie było czwarte miejsce w Belgii.
Co ja sądzę o Kimim ? Jest to dosyć specyficznym kierowcą znanym bardziej ze swoich ciętych ripost niż z wyglądu. Na pytanie dziennikarza czy coś zbiera odpowiedział że kolekcjonuje orzechy włoskie. W internecie można znaleźć mnóstwo jego szczerych do bólu cytatów. Jest to jeden z powodów dla którego go lubię. Nie mam ulubionego zawodnika, który jeździ w stawce więc mu czasami kibicuje. Mam nadzieje że w przeszłym roku Ferrari zbuduje lepszy bolid i Ice Man będzie mógł zdobywać podia :)


Źródło: Wikipedia i wiedza własna

wtorek, 21 października 2014

Szkoła szkołą ale rysować trzeba !

Ostatnio nic nie dodawałam. Nie bardzo nawet mam co, ponieważ od kąt zaczęła się szkoła zaczęłam coraz mniej czasu poświęcać na bloga. Wczoraj postanowiłam namalować jakiś kask. Wybrałam ten, w którym jeździł Jenson Button w sezonie 2009, kiedy w barwach zespołu Brawn GP zdobył mistrzostwo świata.
 Ten kask to jest pewnego rodzaju eksperyment. Dlaczego? To jest jedna z pierwszych prac, które malowałam akrylami. Malowanie szczegółów nie idzie mi jeszcze najlepiej ale to były chyba najlepiej wydane dwie dychy w moim życiu. Chciałam dobrze odwzorować ten kask ale biała obramówka koło inicjałów JB mi nie wyszła. Pod tym względem kask jest do poprawki. Trochę zepsułam tył ale nie jest źle. Na zdjęciu jest bardzo matowy, wina kiepskiego aparatu w moim telefonie. Chwilowo do skanera nie mam dostępu więc nie mam szans inaczej wrzucić tego kasku.

Ten kask juz tutaj publikowałam, pod koniec zeszłego roku. Poprawiłam w nim kolorowanie, bo ta niestaranność strasznie raziła mnie po oczach. 


Dla porównania dodaje tutaj zdjęcie chyba wszystkich kasków które publikowałam na blogu. Jak widać są różne, każdy jest mniej lub bardziej ładny. Powstawały one w różnym okresie, są chociaż trochę podobne do oryginału.Trzy malowane są kredkami ( Kask Petrova, Buttona i Chiltona czyli górny rząd), dwa tuszem kreślarskim ( Schumachera i Rosberga, te dwa u dołu po bokach) i jeden akrylami ( na dole, po środku) który na tym zdjęciu wygląda w końcu jak należny. 
Uważam że takie malowanie tych hełmów jest bardzo fajne. Moja dawna  nauczycielka plastyki jakoś nie twierdziła że to jest dobry pomysł. Ile razy ją prosiłam aby mi coś pomogła to zawsze mnie zbywała. Nie należałam do grona jej pupilków, ale mogłaby mi coś wytłumaczyć. To jak maluje zawdzięczam sobie i swojej pracy. 
 W teczce z napisem Nieskończone mam jeszcze tegoroczny kask Nico Rosberga, który trochę mi nie wyszedł. Nie mam pojęcia czy zacząć go od nowa czy skończyć ten. Jednak ostatnio kusi mnie aby namalować kask Ayrtona Senny albo Alaina Prosta. Niestety mam dużo nauki. Najczęściej przychodzę koło czwartej do domu i albo się uczę albo idę spać, bo jestem zmęczona. Nie starcza mi czasu na rysowanie. Staram się bazgrolić w zeszytach. 
Ostatnio na historii nagryzmoliłam powyższy rysunek. Tak, to jest Kubica. Zaczęłam go bazgrać od niechcenia, zamiast zainteresować się lekcją. Dałam sobie spokój z mangą. I tak nie dam rady jej malować. Robię dużo błędów, przydałoby mi się kilka kursów czy kółek plastycznych. Niestety z moim obecnym podziałem godzin nie da się nic zrobić. Lekcje mam dosyć długo, więc nie ma szans zdążyć na autobus i wrócić do domu wieczorem i uczyć się na następny dzień. 

Takie pytanie do was: Czy chcielibyście poradnik jak narysować kask ?

wtorek, 14 października 2014

I nastał ten czas kiedy Red Bull został pokonany. . .

No i kochani stało się. Mercedes oficjalnie zdobył swój pierwszy tytuł konstruktorów. Zostało to już  potwierdzone podczas Grand Prix Rosji. Po dominacji Red Bull Racing w ostatnich sezonach prawie straciłam nadzieje że ktoś okaże się lepszy od Czerwonych Byków. A jednak!
Wyścig odbywał się na całkiem nowym torze w Soczi w Rosji. Zaskoczyło mnie to iż nawierzchnia wcale nie jest oponożerna. Nico Rosberg zmienił opony na drugim okrążeniu i do mety nie zawitał ani razu na pit stopie. Gdyby nie to, że podczas wyścigu musi być odbębniony minimalnie jeden zjazd to założę się że większość zespołów zdecydowałaby się na zjazd aby nie tracić pozycji.
 Największym pechowcem tego weekendu okazał się Valtteri Bottas. Podczas sesji kwalifikacyjnej zepsuł okrążenie które mogło mu dać Pole Position.
Ostatecznie z pierwszej linii startowały oba Mercedesy. Po rozpoczęciu wyścigu Rosberg starał się walczyć z Hamiltonem, nawet udało mu się go wyprzedzić ale w jednym z zakrętów popełnił błąd i musiał oddać pozycje.
Za dobry start mogę pochwalić Bottasa i Alonso. Tylko szkoda że ten drugi jak i Kimi Raikkonen często są po za podium. W dodatku nie wiadomo jeszcze gdzie Alonso będzie jeździł po tym sezonie.
Ogólnie mówiąc moim zdaniem wyścig był nudny i przewidywalny. Lewis prowadził od początku do końca. Rosberg starał się go gonić ale musiał nadrabiać pozycje które stracił podczas zjazdu na zmianę opon.
W okolicach trzydziestego kółka zderzyli się ze sobą Sutil i Grosjean. Francuz za spowodowanie kolizji dostał pięciosekundową karę. Mimo kilku fajnych epizodów było nudno.
Wyścig zakończył się zwycięstwem Hamiltona. Pozostałe miejsca na podium zajęli Rosberg i Bottas.
Kierowcy McLarena mogą zaliczyć Grand Prix Rosji do tych bardziej udanych ponieważ Jenson Button i Kevin Magnussen zajęli kolejno czwartą  i piątą pozycje.
Nie był to najlepszy weekend dla Red Bull Racing. Ricciardo jak i Vettel zajechali na siódmej i ósmej pozycji. Przez ostatnie sezony przywykłam że Vettel albo wygrywa albo znajduje się najniżej na trzecim stopniu podium. W tym roku nie odniósł żadnego zwycięstwa a raptem kilka razy był w pierwszej trójce. W przyszłym sezonie Baby Schumi przenosi się do Ferrari i mam nadzieje że w barwach włoskiego zespołu będzie dalej odnosił sukcesy.
Warto jeszcze dodać że na torze pojawił się nie kto inny jak Vitaly Petrov, były kierowca Renault, co kiedyś z Kubicą jeździł ( ten taki w brązowych włosach co go czasem rysuje ) ale niestety jako widz. W tym sezonie przesiadł rosyjski kierowca się do serii DTM.
Cała wygrana Hamiltona  była przyćmiona przez wypadek Julesa Bianchiego podczas poprzedniego wyścigu. Kierowca Marussi nadal jest w krytycznym stanie i walczy o powrót do zdrowia. Koledzy z toru starali się go wesprzeć po przez naklejenie jego numeru startowego na swój kask czy jego imienia i nazwiska. Widać że wypadek Francuza zaszokował nie tylko kibiców ale i kierowców.
Ja po raz kolejny życzę Bianchiemu szybkiego powrotu do zdrowia. Forza Jules

niedziela, 12 października 2014

Dramatyczne Grand Prix Japonii

Tor Suzuka jest jednym z najważniejszych torów w całym kalendarzu sezonu. Kierowcy bardzo go lubią, mimo że do łatwych nie należy.
Kto oglądał dzisiejsze zawody to widział że pogoda nie była dobra na wyścig. Padał deszcz, a z powodu złych warunków pogodowych kierowcy musieli startować za Samochodem Bezpieczeństwa.
Z pierwszej linii zwyczajowo startowały Mercedesy ale dla odmiany z Rosbergiem na czele, jednak obaj kierowcy nie mogli się wyprzedzać ze względu na obecność Safety Car.Tak postanowiono rozpocząć zawody za SC ze względu an warunki pogodowe. Ta procesja trwała niedługo, bo dwa okrążenia. Potem wywieszono czerwoną flagę i zawieszono wyścig. Powodem tego był deszcz padający nad Suzuką.  Przypomniało mi się wtedy Grand Prix Kanady rozgrywane trzy sezony wstecz, kiedy to wyścig był kilkakrotnie przerywany i w ostateczności trwał ponad cztery godziny (!). Oczywiście oglądałam do ostatniego okrążenia.
Kiedy warunki pogodowe poprawiły się to postanowiono wznowić wyścig. Jednak Alonso długo nie pojeździł. W bolidzie Ferrari wyłączył się silnik, przez co Hiszpan musiał się wycofać. Wielka szkoda, bo liczyłam na dosyć duże punkty dla Ferrari. Jednak po odpadnięciu Fernando myślałam że Kimi Raikkonen - drugi kierowca Scuderii  coś zdobędzie ale jednak Fin ostatecznie zajął dwunaste miejsce i nie zdobył ani jednego punktu. W ten weekend okazało się że w przyszłym roku w czerwonych barwach zobaczymy nie kogo innego jak Sebastiana Vettela. Opuszcza on Red Bull Racing a na jego miejsce zostanie zatrudniony Danił Kvyat. Seba najprawdopodobniej zastąpi Fernando Alonso, który nie wiadomo gdzie będzie ( i  czy wogule będzie) jeździć. Mam takie wrażenie że McLaren go przyjmie na miejsce Buttona ale  z drugiej strony Jenson nie mówi nic że chce się rozstać z F1.
Wyścig wygrał Lewis Hamilton, drugi był Nico Rosberg a najniższy stopień podium zajął Sebastian Vettel
Tegoroczne Grand Prix Japonii zostało zakończone wcześniej niż planowano. Powodem był bardzo dramatyczny wypadek. Otóż na jednym z zakrętów wypadł Adrian Sutil. Kierowcy Saubera nic się nie stało. Bolid postanowiono sprzątnąć za pomocą dźwigu ( takiego na kółkach, niestety nie wiem jak to się nazywa)
Niestety nikt nie przewidział że jeden z kierowców Marussi - Jules Bianchi uderzy w ten dźwig.
Żadna kamera tego nie pokazała. Dopiero zorientowałam się że coś jest nie tak kiedy pojawił się Safety Car a za nim Samochód medyczny. Myślałam że Adrianowi się coś stało, bo różnie to bywa z tymi wypadkami ale dopiero potem podali że z Bianchim jest coś nie tak. Nieprzytomnego zawodnika wyciągnięto z roztrzaskanego bolidu i zaczęto udzielać pomocy. Postanowiono przetransportować go do szpitala ale ze względu na złą pogodę helikopter ratunkowy nie mógł wystartować więc został odwieziony karetką.
W szpitalu stwierdzono obrażenia głowy i przystąpiono do natychmiastowej operacji.
Widziałam filmik z wypadku. Nie wygląda to najlepiej. Myślałam że się popłaczę. Szkoda mi go. Swoimi myślami jestem przy Bianchim i jego rodzinie. Życzę mu aby szybko się wybudził i wrócił do normalnego życia. Wierzę że wszystko się uda, że Francuski kierowca wróci do zdrowia.
                        Forza Jules 

niedziela, 28 września 2014

Magiczny Singapur

Ile ja już oglądam tą Formułę 1? Królową Motosportu zaczęłam śledzić na bieżąco jakieś cztery lata temu. W swoim życiu widziałam już kilka wyścigów o Grand Prix Singapuru. W sezonach 2011-2012 kibicowałam Schumacherowi, teraz tez to robię ale nie w wyścigach tylko w powrocie do zdrowia.
Rok temu nie zaskoczyła mnie wygrana Sebastiana Vettela. Miło było zobaczyć go śmiejącego się i stojącego na najwyższym stopniu podium. Dziś jakoś nie często jest tam widziany.
Grand Prix Singapuru jest stosunkowo młodym GP. W kalendarzu Formuły 1 występuje od sezonu 2008.
W tym roku nie było dominacji Red Bull Racing jak przez ostatnie trzy sezony.
Oba Mercedesy startowały z pierwszej linii. Nie byłam tym faktem jakoś zaskoczona. Z drugiej startowali kierowcy wcześniej wspomnianego RBR a z trzeciej Alonso i Massa.
W  wyścigu nie było żadnych większych dramatów, ale prawdziwy koszmar był przed startem  na pozycji drugiej. Zawody się jeszcze nie zaczęły a w bolidzie Nico Rosberga pojawiła się awaria. Kierowca Mercedesa był zmuszony startować z alei serwisowej, przez co nie był w stanie walczyć o prowadzenie z Hamiltonem.
Japończyk Kamui Kobayashi też nie miał szczęścia. Jego samochód zepsuł się na okrążeniu rozgrzewkowym. W ten sposób kolejny zawodnik odpadł przed rozpoczęciem wyścigu.
Hamilton wystartował bardzo dobrze, chociaż myślałam że któryś z zawodników Red Bulla pokusi się o przejęcie pierwszej pozycji.
Na czternastym okrążeniu Rosberg się poddał. Nie potrafił wyprzedzić nawet najwolniejszych zawodników. Zrezygnowany zjechał do boksu.
Na trzydziestym pierwszym okrążeniu pojawił się Samochód Bezpieczeństwa. Nie ukryję że na niego oczekiwałam. W każdym Grand Prix które się do dzisiejszego dnia odbyło był taki moment kiedy  musiał wjechać Safety Car. Jest to spowodowane specyfiką tego ulicznego toru, który jest wąski i wyprzedzanie jest bardzo trudne.
W tym roku wyjazd Samochodu Bezpieczeństwa był spowodowany kolizją Sergio Pereza i  Adriana Sutila. Przednie skrzydło w bolidzie Checko  rozsypało się na drobne kawałeczki, powodując realne zagrożenie. Resztki są ostre jak żyletki, mogą rozciąć oponę, kierowca zmuszony jest dojechać  na wyminę opon na samej feldze. Przy takiej jeździe  niesamowicie cierpi podłoga, co wpływa na aerodynamikę bolidu.
Sędziowie za winnego uznali kierowcę Saubera - Adriana Sutila i wlepili mu pięciosekundowa karę Stop&Go
Wyścig wygrał Hamilton. Na pozostałych miejscach na podium znaleźli się obaj kierowcy Red Bulla Vettel i Ricciardo.
W tym momencie obecnym liderem w klasyfikacji indywidualnej kierowców jest  właśnie Lewis, mający kilka punktów przewagi nad Nico.
Grand Prix Singapuru jest bardzo magiczne jak i wymagające. Kierowcy ścigają się po zmroku, oświetlenie zapewniają tylko specjalne lampy. Ten wyścig nie byłby taki fajny w dzień. Oglądałam  trzecią sesję treningową która odbywała się jeszcze przed zachodem słońca. Naprawdę nie poznałam tego miejsca.
Warunki są bardzo ciężkie, ponieważ ten tor znajduje się niedaleko od równika.
Sezon Formuły 1 się już powoli zbliża ku końcowi.Z jednej strony jestem smutna ponieważ przez te kilka miesięcy będzie mi brakowało wyścigów a z drugiej mam już dosyć dominacji jednego zespołu. Zostało Jeszcze pięć wyścigów. Moim zdaniem kolejne Grand Prix właśnie zadecydują o tym, kto zdobędzie mistrzowską koronę.

niedziela, 21 września 2014

Hamilton zwycięża na Monzy

 Monza jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych torów w całej F1. Ma swoją długą i ciekawą historię, której nie będę tutaj przedstawiać ponieważ planuje o tym osobna notkę.
Rok temu podczas Grand Prix odbywającego się w kraju z którego pochodzi Ferrari zwyciężył Sebastian Vettel. Podczas tego sezonu wszystko się pozamieniało, zwycięzcą został Hamilton a Vettela nie było nawet na podium.
W pierwszej linii na starcie mogliśmy zobaczyć oba Mercedesy a tuż za nimi obydwa bolidy Williamsa. Już wyobrażałam sobie ciekawą walkę pomiędzy tymi czterema zawodnikami. Na starcie Hamilton stracił pierwsze miejsce, dał się wyprzedzić swojemu rywalowi a jednocześnie koledze z zespołu - Rosbergowi, oraz Magnussenowi i Massie. W efekcie czego spadł na czwartą pozycje. Jednak z biegiem czasu udało mu się wybrnąć z tej sytuacji i zostać liderem.
Na dwudziestym dziewiątym okrążeniu z rywalizacji odpadł Fernando Alonso. Szkoda, ponieważ miał szanse na duże  punkty w tym wyścigu, które zgarnąłby dla zespołu.
Wyścig był spokojny, bardzo szybko zleciał sama nie wiem kiedy. Jako pierwszy na mecie zameldował się Lewis Hamilton, tuż za nim Nico Rosberg. Trzeci i najniższy stopień podium zajął Felipe Massa. Bardzo się z tego ciesze bo Fifi na podium był ostatnio widziany podczas GP Hiszpanii w zeszłym roku, kiedy to reprezentował barwy Ferrari.
Zadowolona jestem z formy Williamsa, który podźwignął się z zeszłosezonowych kłopotów. Myślałam że ta rekonwalescencja po bolesnym 2013 będzie dłuższa. Jestem tym pozytywnie zaskoczona.
Smutno mi jest patrzeć na tegoroczne losy Saubera. Były zespół Kubicy jest na przedostatnim miejscu w klasyfikacji zespołów. Nawet Marussia która dopiero w tym sezonie zdobyła pierwsze punkty jest w klasyfikacje o jedno oczko wyżej. Mam nadzieje ze przyszły rok będzie dużo lepszy niż ten. Do końca sezonu pozostało już kilka wyścigów. Końcem listopada będzie już po wszystkim, rozstrzygnie się kto zostanie mistrzem, zaczną się pracę nad nowymi bolidami na 2015. Smutno mi że finisz zbliża się dużymi krokami. Do marca nie będę miała nic ciekawego do roboty na blogu. Mam taki pomysł żeby zacząć recenzować poprzednie sezony, z czasów kiedy blog nie istniał. Jest jeszcze Kartka z Historii Formuły 1, którą też zacznę publikować wraz z zakończeniem sezonu, ponieważ teraz nie mam za wiele czasu ze względu na szkołę. Mam gdzieś zaczętą biografię Kimiego Raikkonena więc pasowałoby ją dokończyć.
Co wy sądzicie o recenzjach poprzednich sezonów ?

piątek, 29 sierpnia 2014

Ricciardo zwycięża, Rosberg zostaje wygwizdany przez kibiców, Bottas niespodziewanie na podium.

Tor Spa Francorchamps znajdujący się w Belgii posiada najdłuższą pętle w całym kalendarzu Grand Prix. Ma ona ponad siedem kilometrów ( pierwotnie była dłuższa, około piętnasto kilometrowa ) Czasem bywa tak że pogoda rożni się w danych w danych partiach toru.
To miejsce wywołuje u mnie dużo wspomnień. Po pierwsze Michael Schumacher. On debiutował na tym torze w sezonie 1991 w barwach Jordana, a rok później odniósł tam pierwsze w swojej karierze zwycięstwo. W Grand Prix Belgii stał na pierwszym stopniu podium aż sześć razy, najbardziej spektakularne zwycięstwo odniósł w 1995 roku kiedy wygrał startując z szesnastej pozycji.
Po drugie Roamin Grosjean. Dwa sezony wcześniej Groszek spowodował poważnie wyglądający wypadek, na szczęście nikomu nic się nie stało ale sędziowie postanowili usadzić go na jeden wyścig.
Po mimo deszczowych i ciężkich kwalifikacji, w pierwszej linii ostawiły się oba Mercedesy, mające w sobotę dwusekundową przewagę nad innymi.
Dobrze wystartował Hamilton, Rosberg chyba trochę zaspał, ponieważ z pole position  spadł na trzecie miejsce. Jednak postanowił się tak łatwo nie poddawać i  walczyć o swoje. Na drugim okrążeniu doszło  do walki między nim a Lewisem, która nie zakończyła się szczęśliwie. Bolid Niemca zaczepił przednim skrzydłem o tylną lewą oponę Hamiltona. W rezultacie przedni spoiler został uszkodzony a koło rozcięte. Brytyjczyk musiał jakimś cudem dojechać chociażby na samej feldze do boksów. Po zmianie opon wyjechał na dziewiętnastej pozycji.
Moim zdaniem Rosberg powinien trochę poczekać, z wyprzedzaniem rywala. W Formule nie jest trudno o wypadek. Wystarczy chwila nieuwagi i już jest kłopot.
 W okolicach dziesiątego okrążenia resztki z opony drugiego kierowcy Mercedesa walające się cię po torze niespodziewanie oplątały się wokół anteny na bolidzie Rosberga.
Co ja sądzę o tym wyścigu? Było całkiem interesujący, chociaż nie aż tak ja GP Wegier, które odbyło się przed tą długą przerwą wakacyjną. Szkoda mi jest Grosjeana, który musiał wycofać się na trzydziestym piątym kółku. W tym sezonie Lotus  nie ma dobrej kondycji. Zespołu nie stać na podia, walczą tylko o przetrwanie. Dobrą formą też nie może pochwalić się Sauber, który ma na koncie zero punktów. Konstrukcję bolidów obu teamów nie można uznać za udane.
W tegorocznym Grand Prix Belgii zwyciężył Daniel Ricciardo- reprezentant Red  Bull Racing. drugi był Nico Rosberg z Mercedasa, który został wręcz wygwizdany przez kibiców, za spowodowanie kolizji z Lewisem Hamiltonem, który musiał się wycofać na cztery okrążenia przed końcem i został bez punktów.
Trzeci i zarazem najniższy stopień podium zajął Valtteri Bottas - kierowca Williamsa.
Gratuluję Ricciardo kolejnej wygranej. Ma lepsza formę niż jego kolega z zespołu - Sebastian Vettel ( z resztą jest to czterokrotny mistrz świata). W porównaniu do niego udało mu się póki co wygrać wyścig. Na początku sezonu wydawało się że to właśnie Vettel będzie dyktować tempo Ricciardo a okazało się że jest odwrotnie.
Wydaje mi się że na linii Rosberg - Hamilton wcześniej czy później dojdzie do rękoczynów. Sytuacja w Mercedesie jest już napięta, ich stosunki nie są już koleżeńskie a bardziej przypominają mi Sennę i Prosta jak jeździli razem w McLarenie. Konflikt Ayrtona i Alaina  jest jednym z największych w Formule 1.
Ostatnio świat obiegła informacja że od sezonu 2015 do garażu Scuderii Toro Rosso zawita Max Verstappen. Zostanie on najmłodszym kierowcą Formuły 1. Człowiek z mojego rocznika ma już zapewnione miejsce w zespole a ja nawet jeszcze w prawdziwym gokarcie nie siedziałam. Kiedyś ( dawno, dawno temu ...) ktoś zadał mi pytanie czy jeżdżę, startuje w jakiś wyścigach. Otóż przyznam z bólem że jestem tylko obserwatorem, nie mam możliwości nawet amatorsko startować w rajdach ani w kartingu. Aby startować chociażby w rajdach musiałabym sobie licencje wyrobić a do tego potrzebne jest prawo jazdy. Mam motywację aby zdać bo chcę być taka jak Kubica, który jest moim autorytetem.

środa, 20 sierpnia 2014

Rysunek 2012 vs Rysunek 2014

Ostatnio wpadłam na pomysł aby narysować nowe wersje starych rysunków. Nie zastanawiałam sie długo, wybrałam bazgroł  sprzed prawie dwóch lat.
Rysunek przedstawia Kubicę i Petrova, jeździli ona razem w Renault w sezonie 2010. Powiem szczerze, ten obrazek jest paskudny. Nie wiem czemu jeszcze go trzymam, to wina tego że mam do niego zbyt duży sentyment.  Jest to pierwszy rysunek który przedstawia tą dwójkę, z początku mojej kariery rysowniczej. Proporcje są do niczego,  tak jak i wszystko. Wiem że kolorowałam to kredkami które bardzo się rozmazywały, niestety nie pamiętam jakiej były firmy.

Te rysunek skończyłam dzisiaj rano. Tak średnio mi się podoba. Do Petrova nie mam zastrzeżeń, chociaż ładne parę godzin zastanawiałam się jak mu te włosy narysować. Z wyglądu Kubicy nie jestem zadowolona. Chciałam aby był podobny do tego z poprzedniego rysunku, nawet mi się to udało, gdybym przypadkowo nie rozmazała długopisu na jego twarzy. Na tym zdjęciu nie widać tego za bardzo ale w oryginale można to dostrzec. W miarę nauczyłam się rysować kołnierzyki oraz włosy. Na tym rysunku po raz drugi zastosowałam nowe oczy. Czemu nowe ? Ponieważ z tych podobnych do mangi zrezygnowałam. Te obecne przyuważyłam w jakieś kreskówce i postanowiłam to wprowadzić w życie. 
Ten rysunek miał być kadrem do komiksu ale zrezygnowałam. Wątpię czy uda mi się kiedykolwiek te komiksy zrealizować. Teraz zacznie się szkoła, codzienna nauka, zapewne braknie mi czasu na rysowanie i na bloga. 

niedziela, 10 sierpnia 2014

RysujĘ KubicĘ bo LubiĘ część 3 czyli powolna ewolucja stylu

Połowa wakacji już minęła. Najwyższy czas zabierać się do kolekcjonowania książek potrzebnych na nowy rok szkolny. Znając życie pójdzie na to dużo kasy. Któregoś pięknego dnia muszę wybrać się do księgarni aby zakupić ich chociaż kilka, tylko szybko jeśli chcę uniknąć długich kolejek.
Ostatnio  staram się zmienić swój styl rysowania. Postanowiłam odczepić się od Mangi bo i tak mi to nie wychodzi, tylko skupić się na innych kreskówkach. Próbowałam coś podpatrzyć ale póki co wychodzi to nijak.
Ostatniego czasu podczas robienia porządku w teczkach znalazłam jeden stary rysunek z zeszłego roku, który nie publikowałam. To była próba narysowania Roberta Kubicy z profilu. Spróbowałam jeszcze raz to narysować.
Po lewej jest ten rysunek z zeszłych wakacji którego nie publikowałam. Na szczęście. Rysunek był zrobiony ołówkiem. Wygląda niestarannie ponieważ skaner wybielił kolory.Tu się przyczepie do wszystkiego zaczynając od grzywki na podbródku kończąc. Brzydko wygląda fryzura , nienaturalnie wyglądające kosmyki włosów sprawiają że całość wygląda okropnie, bo na nich skupia sie cała uwaga.  Po prawej jest nowy bazgroł, sprzed bodajże tygodnia.. Jedyne z czego nie jestem zadowolona to ucho bo jest zbyt małe. Tak to jest nawet dobrze. Tu też skaner wybielił kolory. Szczególną uwagę zwróciłam na włosy Kubicy. Nie zasłaniają już prawie połowy twarzy, odstających kosmyków jest mniej, przez co rysunek wygląda dużo staranniej. Jednak gdy patrze na obie te twarze to przypomina mi się teledysk do I Want It All brytyjskiego zespołu jakim jest  Queen. 

To jest najświeższy rysunek. Najprawdopodobniej tak będzie wyglądać w komiksach, chociaż jego wygląd określiłam już  dawno temu. Zdjęcie niezbyt wyraźne ponieważ było robione telefonem. Poprawiłam je trochę w PhotoScape. Kubicę w kombinezonie z Renault rysowałam po raz drugi w całej mojej karierze. Przyznam szczerze że wyszedł sporo lepiej niż te półtora roku temu na poprzedniej pracy. 
Tym razem bazgrając Roberta uwydatniłam mu kości policzkowe i  zrobiłam całkiem inne oczy, które są dużo lepsze niż te poprzednie. Moim błędem jest to że nie pomalowałam  mu źrenic na zielono, bo zakładałam że nie będę tego rysunku kolorować i znajdzie się w teczce  z napisem: Niedokończone. Tak jak w przypadku Petrova zrezygnowałam z logo. Ręce mi nie wyszły, chociaż się bardzo starałam. Kask nie jest nawiązaniem do oryginału, wymyśliłam go na poczekaniu. Rysunek robiony jest bardziej pod kreskówki niż Mangę
  Szkic zrobiony jest ołówkiem, kontury poprawiłam czarnym długopisem. Rysunek kolorowałam kredkami firmy Pentel, które moim zdaniem są bardzo dobre. Czas wykonania to jedno popołudnie. Mimo ze ta cała praca nie wygląda skomplikowanie to kilka godzin na nią poświęciłam. Z tego powodu nie rysuje na zamówienie. Raz zrobiłam kuzynce prace a ta wymazała mój podpis i napisała swoje nazwisko.Teraz ten rysunek wisi na wystawie. To było nie fair ale ona nie widziała w tym nic złego. Mam nauczkę za swoją dobroduszność.  Teraz jak ktoś mnie prosi o namalowanie czegokolwiek to odmawiam. 
Ostatnio w moim zeszycie pojawiło się kilka scenariuszy na komiksy. Będę je powoli przelewać na kartkę, mam tylko nadzieję że uda mim się zrealizować chociaż jeden do końca wakacji.

wtorek, 29 lipca 2014

Kartka z Historii Formuły 1- Fernando Alonso


Fernando Alonso jest Hiszpańskim kierowcą Formuły 1. Urodził się 29 lipca 1981 roku w Oviedo
W padoku pojawił się na początku sezonu 2001 jako zawodnik teamu Minardi. Mimo słabego bolidu zajął w inauguracyjnym Grand Prix dwunaste miejsce. Team który reprezentował Alonso nie walczył o pozycje na podium ani o zwycięstwa tylko o przetrwanie. Zespół był w kiepskiej sytuacji finansowej, brakowało pieniędzy aby zbudować bolid który konkurowałby z najlepszymi w stawce. Sukcesem okazało się dojechanie na dziesiątej pozycji podczas Grand Prix Niemiec.
W sezonie 2002 przeszedł do Renault ale nie oglądano go podczas wyścigu, ponieważ był kierowcą testowym.
W 2003 roku zastał zatrudniony na miejsce Jensona Buttona w tym samym zespole. W drugim wyścigu sezonu udało mu się zdobyć pole position. Wyścigu nie zwyciężył ale chociaż udało się stanąć na podium, bo ostatecznie zajął trzecie miejsce.
Alonso przeżył chwile grozy podczas Grand Prix Brazylii. Bolid Marka Webbera rozbił się na 53 okrążeni a szczątki samochodu rozsypały się po torze w dodatku w miejscu o kiepskiej widoczności. Fernando wpadł w tą pułapkę, koło z auta Webbera wbiło się w przednie zawieszeni a Alonso odbił się od bandy z opon i przeleciał na drugą stronę toru. Wypadek wyglądał strasznie ale kierowca zdołał wyjść o własnych siłach. Po tej kraksie wywieszono czerwoną flagę i podjęto decyzję o wcześniejszym zakończeniu wyścigu. W tych okolicznościach Alonso został sklasyfikowany na trzecim miejscu. Niestety nie uczestniczył w ceremonii rozdania nagród, ponieważ został na wszelki wypadek zabrany do szpitala, skąd wyszedł po kilku godzinach.
Podczas domowego wyścigu w Hiszpanii dojechał do mety na drugiej pozycji, tuż za Schumacherem. Mimo ogromnego dopingu kibiców nie udało mi się zwyciężyć
Alonso po raz pierwszy stanął na pierwszym stopniu podium podczas Grand Prix Węgier na torze Hungaroring.  Został wtedy pierwszym Hiszpanem któremu udało się zwyciężyć.
Mimo iż nie ukończył wyścigów we Francji, Wielkiej Brytanii, USA i Japonii to z dorobkiem 55 punktów zajął szóste miejsce w klasyfikacji generalnej.
Kolejny sezon rozpoczął od trzeciego miejsca w Australii. Na podium stał jeszcze we Francji, Niemczech i Węgrzech. Dzięki zgromadzonym punktom był czwarty w generalce.
W latach 2005 - 2006 trwała era Fernando Alonso. W sezonie 2005 Fernando stał na podium w piętnastu na dziewiętnaście wyścigów. Zwyciężył az siedem razy ( Malezja, Bahrajn, San Marino, Europa, Francja, Niemcy, Chiny), pięciokrotnie był drugi i trzykrotnie stał na najniższym stopniu podium. Wtedy po raz pierwszy sięgnął po mistrzowską koronę.
Sezon później powtórzył ten wyczyn. O tytuł walczył z Schumacherem. On jak i Czerwony Baron wygrali po siedem wyścigów. Jednak Hiszpan miał trzynaście punktów przewagi nad Schumim i to on został mistrzem.
Po sezonie 2007, który zakończył na trzeciej pozycji w generalce przeszedł do teamu McLaren.  W barwach Brytyjskiego teamu jedenaście razy stał na podium w tym  cztery razy na pierwszym miejscu. Nie zagrzał tam długo miejsca, ponieważ startował jako ich zawodnik tylko rok. Kontrakt rozwiązano, Alonso zarzucał zespołowi nierówne traktowanie zawodników i faworyzowanie Lewisa Hamiltona
W 2008 roku wrócił do Renault. Niestety zespół już nie był tak konkurencyjny jak kiedyś. Krążyły pogłoski że Alonso opuści team przed końcem sezonu ze względu na słabe wyniki. Pod koniec roku było już lepiej, udało mu się wygrać dwa wyścigi ( Singapur i Japonia ) oraz stanąć na drugim stopniu podium w Brazylii.
Ostatecznie znalazł się na piątym miejscu w klasyfikacji generalnej,
Fernando jeździł w barwach Renault jeszcze tylko jeden sezon. Ten nie był zbytnio udany ponieważ tylko raz stał na podium. Chociaż bolid nie ulegał częstym awariom ty był zbyt słaby aby dorównać tym z przodu stawki. Alonso skończył na odległym, dziewiątym miejscu z dwudziestoma sześcioma punktami na koncie.
Od sezonu 2010 jest kierowcą Ferrari. Zastąpił on Kimiego Raikkonena. Pierwszy wyścig w nowych barwach wygrał. Ogólnie to w sezonie aż dziesięciokrotnie stał na podium , w tym pięć na pierwszym miejscu. Był o krok od zdobycia tytułu jednak nie udało mu się to, ponieważ tracił do Sebastiana Vettela bodajże cztery punkty.
Sezon 2011 zakończył na czwartym miejscu. Sezon ten był zdominowany przez " Bejbi Schumachera" od początku do końca. Alonso zwyciężył tylko raz- podczas Grand Prix Brytanii.
W 2012 roku tytuł też przeszedł mu koło nosa. W ostatnim wyścigu nawet poświęcono Felipe Massę i specjalnie wymieniono mu skrzynie biegów ( wtedy automatycznie zawodnik jest przesuwany o pięć oczek w tył) Niestety po raz kolejny nie udało się, chociaż przez pewien czas miałam nadzieję że to właśnie on zostanie mistrzem.
W sezonie 2013 Alonso także został wiece mistrzem ale przepaść między nim a Vettelem na koniec  wynosiła aż 155 punktów. Ponad to ostanie dziewięć wyścigów należało do kierowcy Red Bull Racing więc nie było szans aby  nadrobić stratę .
W 2014 póki co był tylko dwukrotnie na najniższym stopniu podium. Tegoroczna forma Ferrari jest naprawdę nie najlepsza, jednak bolid nie zajmuje ostatnich pozycji.
Co ja sądzę o Fernando Alonso ? Moim zdaniem jest to bardzo utalentowany kierowca. Mógłby zdobyć więcej tytułów, gdyby nie ten pech. Nawet, go lubię, czasami mu kibicuję, ponieważ od sezonu 2013 nie ma w stawce mojego ulubionego kierowcy.
Tak się dzisiaj złożyło że napisałam tą Kartkę z Historii Formuły 1 akurat w dniu jego trzydziestych trzecich urodzin. Pozostaje mi życzyć mu wszystkiego najlepszego, dużo zwycięstw a co ważniejsze kolejnego tytułu mistrzowskiego. Wszystkiego najlepszego Fernando :)


Źródło : Legendy Formuły 1, ilustrowana Historia F1, Wikipedia i wiedza własna 

sobota, 26 lipca 2014

Rosberg wygrywa Grand Prix Niemiec

Grand prix Niemiec było zupełnie zdominowane przez kierowcę Srebrnych Strzał - Nico Rosberga. Drugi kierowca Mercedesa- Lewis Hamilton po wypadku w w kwalifikacjach był zmuszony startować z dwudziestego pola.
Po raz kolejny zaczęło się dramatycznie. Na pierwszym okrążeniu wydarzyła się okropna kraksa z udziałem Felipe Massy i Kevina Magnussena. Bolid Brazylijczyka dachował, wyglądało to bardzo niebezpiecznie ale kierowca wyszedł z samochodu o własnych siłach. Niestety nie mógł kontynuować jazdy. To już kolejny pechowy wyścig który Massa zamiast na mecie kończy na poboczu.
Wyścigu na pewno do tych nudnych nie zaliczę. Mimo to że Rosberg wyrobił sobie przewagę nad innymi zawodnikami to i tak było ciekawie.
Hamilton był zmuszony przedzierać się przez stawkę. Start z dwudziestej pozycji pozbawił go szans na zwycięstwo.Przez cały wyścig mogliśmy obserwować gonitwę Lewisa, który chciał zdobyć jak najlepsza pozycję.
Na dwudziestym siódmym kółku odpadł Grosjean. Szkoda mi go, ponieważ Lotus w tym roku nie jest w dobrej formie. W zeszłym sezonie team był w stanie zdobywać podia a nawet odnieść zwycięstwo podczas Grand Prix Australii. Dzisiaj zespół ma nienajlepsze bolidy, którymi trudno walczyć nawet o punkty.
W okolicach czterdziestego siódmego okrążenia w samochodzie Daniła Kwiata wybuchł pożar. Kierowca w samą porę wydostał się z płonącego bolidu.
W tegorocznym Grand Prix Niemiec najbardziej podobało mi się starcie Hamiltona i Bottasa, oraz walka Ricciardo i Alonso.
Wyścig wygrał Nico Rosberg który od samego początku do końca był liderem. Na drugiej pozycji znalazł się wcześniej wspomniany Bottas. Najniższy stopień podium zajął Hamilton, który startował z dwudziestego pola. Gdyby nie ten wypadek i rozbity bolid  w kwalifikacjach bolid to byłaby ciekawa walka o zwycięstwo.
Na dzień dzisiejszy liderem w klasyfikacji generalnej jest Nico Rosberg. Dzięki kolejnej wygranej powiększył przewagę punktową nad Lewisem Hamiltonem.
Nikuś sprawił sobie fajny, ale trochę spóźniony prezent z okazji ślubu. Tak, Rosberg między GP Wielkiej Brytanii a GP Niemiec wziął ślub cywilny ze swoją wieloletnią partnerką - Viviane Sibold. Pozostaje mi tylko życzyć im szczęścia

poniedziałek, 21 lipca 2014

Wyścig pełen rozczarowań czyli krótko mówiąc Grand Prix Wielkiej Brytanii

Podczas tegorocznego Brytyjskiego po raz pierwszy od kilkunastu lat mogliśmy zobaczyć kobietę za sterami bolidu Formuły 1. Susie Wolf, kierowca testowy teamu Williams debiutowała podczas pierwszej sesji treningowej. Niestety nie można zaliczyć go do udanych, ponieważ awarii uległ samochód.
Wyścig troche mnie rozczarował. Liczyłam że ktoś z Ferrari będzie miał szanse na podium. Jednak w kwalifikacjach Alonso i Raikkonen uzyskali kolejno osiemnastą i dziewiętnastą pozycje.
Nie byłam zdziwiona tym, że  Rosberg startował z pole position i  po rozpoczęciu bronił swojej pozycji
Na pierwszym okrązeniu doszło do zderzenia Raikkonena i Massy. Fin stracił panowania nad samochodem i uderzył w bandę. Z tego powodu wyścig został wstrzymany na około godzinę, musiano sprzątnąć bolidy i naprawić barierę która na wskutek zderzenia z Ferrari została uszkodzona. Kimi został przetransportowany do szpitala, gdzie stwierdzono stłuczenia i to że jego życie nie jest zagrożone.
Szkoda mi również Felipe Massy którego był to dwusetny wyścig. Nic mu się w wypadku nie stało, ale gdyby nie ta kraksa to miałby szanse na duże punkty.
I niestety to nie koniec przykrych niespodzianek. Później, na wskutek awarii bodajże skrzyni biegów odpadł Nico Rosberg.  Tak, ten któremu kibicuje w zdobyciu tytułu. Z Wielkiej Brytanii wyjedzie ze świadomością że póki co jest na szczycie klasyfikacji. Równie dobrze Hamilton może mu sprzątnąć ten tytuł sprzed nosa. To, kto zostanie mistrzem świata najprawdopodobniej będzie zależało do Mercedesa. Mają dwóch najlepszych kierowców, ale tytułu nie da się podzielić na pół.
Po odpadnięciu Nico, który jeszcze desperacko próbował się ratować naciskając wszystko co popadnie na kierownicy wiadome było że pałeczkę przejmie drugi kierowca Srebrnych Strzał  -Lewis Hamilton. Udało mu się zwyciężyć w domowym Grand Prix, co naprawdę jest dużym sukcesem, wygrać przed własną publicznością to jednak bezcenne doświadczenie. Na drugim miejscu uplasował się Bottas. Po zeszłorocznym kryzysie w Williamsie  nie myślałam że ten team tak szybko stanie na nogi. Dziś reprezentanci zespołu Franka Williamsa stają na podium  a  jeszcze sezon wcześniej okupywali tylną cześć stawki. Na najniższym stopniu podium mogliśmy zobaczyć Ricciaro, który wyrośl na niespodziewaną  gwiazdę i błyszczy swoim talentem.
W końcówce wyścigu należny również zwrócić uwagę na pojedynek obecnego mistrza świata - Sebastiana Vettela z Fernando Alonso. Udało mu się wyprzedzić Hiszpana na czterdziestym dziewiątym okrążeniu i uplasować się na piątym miejscu. Liczyłam że może któryś z McLarenów będzie na podium. Najbliżej niego był Jenson Button, który zajął czwartą pozycję. Gdyby te wyścig był moim zdaniem dwa okrążenia dłuższy to mielibyśmy go na podium.
Prześladuje mnie takie głupie wrażenie że Button wycofa się ze startów po tym sezonie. Chciałabym go zobaczyć jeszcze w bolidzie. Niby nikt nie podał oficjalnej informacji, są to tylko moje przypuszczenia.

niedziela, 13 lipca 2014

Ołówki, rysunki & Formuła 1

Dawno mnie tutaj nie było. Zajęta jestem nadrabianiem zaległości w czytaniu książek. Ostatnio nie rysuje prawie nic wiele, ponieważ  nie mam weny. Jedyne co udało mi się nabazgrać to kask Petrova. Ostatni raz rysuję cokolwiek z pamięci, ponieważ muszę to zepsuć.
Kask zaliczam do tych mało udanych. O ile szkic był dobry to diabeł tkwi w szczegółach. Byłam święcie przekonana że wiem jak go narysować . Po zakończeniu porównałam go ze zdjęciem. Teraz mam ochotę to zniszczyć. 
Chciałabym projektować kaski w których jeździliby prawdziwi kierowcy Formuły 1 jednak uważam że brakuje mi talentu.
Cud się chyba wydarzył, bo zaczęłam robić coś pod komiksy. Brakuje mi tylko chęci aby to dokończyć i opublikować. Nie mam tego wiele, ale zawsze coś. 
Mam dużo zaczętych szkiców, które będę starała się dokończyć w międzyczasie. 
Ostatnio wpadł mi pomysł aby zrobić 100 faktów o F1. Jak na razie mam ich  sześćdziesiąt z kawałkiem. Staram się reanimować opowiadania ale nie wiem czy coś z tego wyjdzie. Niby zrezygnowałam z pisania bzdet o F1 raz na zawsze ale w głowie pojawia mi się co chwile pomysł na nowy rozdział. 

wtorek, 1 lipca 2014

Austria, Mercedes, Bottas, Schumacher

Mercedes po raz kolejny pokazał klasę wygrywając Grand Prix Austrii, które powróciło po długiej nieobecności do kalendarza Formuły 1. Tor po przebudowie i zmianie nazwy na Red Bull Ring gościł zawodników od dwudziestego do dwudziestego drugiego czerwca. Dla mnie jest to całkiem nowy obiekt. Ostatnie zawody rozegrano w 2003 roku, byłam wtedy jeszcze mała, po za tym nie interesowałam się jeszcze tym sportem.
Na starcie niespodzianka. Z pierwszej linii oba Williamsy. Felipe Massa i Vattteri Bottas wykonali bardzo dobrą robotę podczas kwalifikacji. Nie spodziewałam się po nich tak dobrego tempa zwłaszcza że poprzedni sezon był do niczego.
Problemy podczas Grand Prix miał Sebastian Vettel. Na drugim okrążeniu jednostka napędowa uległa awarii. Kierowca zatrzymał na chwilę swój samochód ale po chwili kontynuował jazdę w dodatku z dużą stratą.
Od dawna zapowiadano że Red Bull odniesie na świeżo odnowionym torze zwycięstwo ale tak się nie stało. Pierwsze dwa miejsca zajęły jak zwykle Mercedesy. Pierwszy na mecie zameldował się Nico Rosberg, który powiększył przewagę punktową nad Lewisem Hamiltonem. Najniższe miejsce na podium zajął Bottas. Dla mnie to była duża niespodzianka.
Gdybym miała się wypowiedzieć co zadziwiło mnie i dalej zadziwia w obecnym sezonie Formuły 1 to odpowiedź jest prosta : forma Mercedesa. Kiedyś jak jeszcze Schumacher jeździł w barwach Srebrnych Strzał to chciałam aby ten zespół zdobywał podia. Każdy fan tego sportu uwielbia kiedy jego faworyt odnosi sukcesy. Moje marzenie tak jakby się spełniło, tylko bez udziału siedmiokrotnego mistrza świata.Chciałam aby pozostał jeszcze na kolejny sezon ale to była jego decyzja.
A wracając do Schumachera to jakiś czas temu jego menadżerka podała do informacji że Schumi się w końcu wybudził. Po prawie pół roku od wypadku na nartach został przewieziony do kliniki rehabilitacyjnej do Szwajcarii, niedaleko swojego domu. Mnie osobiście uszczęśliwiła ta informacja. Ten czas po jego wypadku był dla mnie trudny. Owszem, nie znałam go osobiście ale podziwiałam. Jest on autorem mojego życiowego motta. Swoją postawą pokazał mi że nie należny się przejmować tym czy koś mnie lubi czy nie. On jak i inni kierowcy nauczyli mnie że jak się ma pasję to nie ma miejsca na użalanie się nad sobą, tylko trzeba iść przed siebie, walczyć i nigdy się nie poddawać.
 Według portali internetowych Michael podczas transportu był przytomny, porozumiewał się z sanitariuszami ruchem głowy.
Jest to moim zdaniem najbardziej pozytywna informacja od końca stycznia, kiedy to rozpoczęto jego wybudzanie. Teraz musi nauczyć się wszystkiego od nowa. Mi pozostaje tylko mu życzyć aby wszystko się jak najlepiej ułożyło. Niestety nie wiem w jakim stopniu odzyska sprawność, czy będzie normalnie chodził, czy będzie poruszał się na wózku inwalidzkim. Przez te pół roku wierzyłam że się wybudzi, chociaż większość osób wątpiło w to. Wiara czasem czyni cuda...

Kto stracił pieniądze, ten nic nie stracił. Kto przegrał bitwę i stracił wojsko,ten mało stracił. Kto stracił wiarę, ten wszystko stracił - Napoleon Bonaparte 

wtorek, 24 czerwca 2014

Kartka z Historii Formuły 1- Mika Hakkinen

Mika Hakkinen jest to fiński kierowca Formuły 1. Urodził się 28 września w 1968 roku.
Swoją przygodę z F1 rozpoczął w 1991 roku jako kierowca Lotusa. Zespól w tamtych czasach  nie był juz tak fantastyczny jak kiedyś. Pierwsze i jedyne punkty w sezonie zdobył podczas Grand Prix San Marino, kończąc wyścig na piątym miejscu. Niewielki i skromny dorobek punktowy pozwolił mu na zajęcie szesnastej pozycji w klasyfikacji generalnej.
Sezon 1992  był o wiele lepszy. mimo nie najlepszego samochodu udało mu się punktować sześć razy i zająć ósme miejsce w generalce.
Przejście do lepszego zespołu było tylko kwestią czasu. W 1993 roku dołączył do ekipy McLarena ale jako kierowca testowy. Okazje do wykazania miał podczas trzech ostatnich wyścigów , kiedy to zastąpił słabo spisującego się kierowcę. Podczas Grand Prix Japonii zdobył pierwsze podium. Zajął trzecie miejsce tuż za Alainem Prostem i Ayrtonem Senną. Pozostałych dwóch wyścigów nie ukończył.
W sezonie 1994 Hakkinen zaczął regularnie stawać na podium, dzięki przejściu McLarena na silniki Peguota. Rok później można było odnotować spadek formy brytyjskiego zespołu spowodowany kolejną  zmianie jednostek napędowych, tym razem zdecydowano się na Mercedesa.
Podczas ostatniego weekendu sezonu, Grand Prix Australii w bolidzie Hakkinena pękła opona. Jego życie zostało uratowane dzięki szybkiej pomocy  lekarskiej oraz zabiegu tracheotomii.Naprawdę niewiele brakowało aby dołączył do grona tych, którzy zginęli na torze. Kierowca odzyskał przytomność już następnego dnia po dokładniejszych  badaniach okazało sie że Mika nie doznał poważnych obrażeń.
W sezonie 1996 udało mu się zdobyć podia ale wygrywanie wyścigów przyszło rok później. Wtedy też zdobył swoje pierwsze pole position podczas Grand Prix Luksemburga, z kolei pierwsze zwycięstwo odniósł podczas Grand Prix Europy na torze w Jerez w Hiszpanii.
Do mistrzowskich tytułów Miki Hakkinena przyczynił się Adrian Neway, który był projektantem bolidu. Fiński kierowca w sezonie 1998 wygrał aż osiem wyścigów. Haka - bi tak na niego pieszczotliwie mówili kibice sięgną po raz pierwszy po mistrzowską koronę,  wyprzedzając o czternaście punktów Michaela Schumachera.
Ten wyczyn powtórzył rok później, chociaż nie było już tak łatwo. Początek sezonu nie należał do najlepszych. Hakkinen nie był w stanie wygrać wyścigu, jednak udało mu się pozbierać. Zdobycie tytułu  ułatwił wypadek Schumachera. Niemiec złamał nogę w wypadku podczas grand Prix Wielkiej Brytanii, przez co musiał wycofać się z kilku wyścigów. Podczas  jego nieobecności cała uwaga teamu była zwrócona w stronę Eddiego Irvine'a  drugiego kierowcy Ferrari który przez cały czas jeździł w cieniu Schumi' ego. Irvine stał się potencjalnym kandydatem do zdobycia tytułu mistrza świata. Wszystko rozstrzygnęło się podczas wyścigu w Japonii. Hakkinen wygrał wyścig a Irvine dojechał do mety na czwartej pozycji. Mika mając dwupunktową przewagę nad przeciwnikiem zdobył drugi pod rząd tytuł.
W sezonie 2000 nie zdołał dogonić Michaela Schumachera  więc musiał mu wystarczyć tytuł wicemistrzowski.
Mika Hakkinen jest jednym z najlepszych kierowców na świecie, ma wielu fanów nie tylko w swojej rodzinnej Finlandii. Występuje również w dwóch odcinkach miniserialu Mclarana - Tooned. 

niedziela, 22 czerwca 2014

Mercedesy pokonane !

No i stało się. Mercedes został zdetronizowany. Wielu kibiców Formuły 1 czekało aż ktoś inny w końcu zwycięży wyścig. Dotychczas nie  było Grand Prix aby na pierwszym stopniu podium nie stał reprezentant Srebrnych Strzał. Od Australii to Rosberg, to Hamilton wygrywali każdy kolejny wyścig. Bywało że dwa pierwsze miejsca należały do ​​Mercedesa. Nawet Red Bull w latach swojej największej świetności nie odnosił aż tak dużego sukcesu.
Grand Prix Kanady jest dla mnie bardzo szczególne ze względu na Kubice. Pamiętam ten okropny Wypadek w 2007 Roku. Samochód mojego przyszłego idola wypadł z toru i zderzył się z barierą. Potem bolid koziołkuje i przedostaje się między innymi autami na druga stronę toru. Kubica nie nie wysiada. Wokół niego zebrała się Służba medyczna. Wyglądało się strasznie, jednak Robertowi nic się wiele nie stało
Rok później  zwyciężył na tym samym torze, gdzie odniósł wypadek.
W Tym sezonie w pierwszej linii ustawiły się oba Mercedesy. Na pierwszym okrążeniu doszło między nimi do walki z której obronna ręką wyszedł Rosberg startujący z pierwszego pola.
Jednak zaraz po rozpoczęciu wyścigu pojawiła się żółta flaga oraz bezpieczeństwa samochodów ponieważ doszło do kolizji Między Bianchim się Chiltonem-kierowcami teamu Marussia.
Wyścig wznowiono na siódmym okrążeniu.
Spodziewałam się powtórnej dominacji Srebrnych Strzał. Byłam zaskoczona kiedy się na czterdziestym ósmym okrążeniu odpadł Lewis Hamilton! Kłopoty ze swoim bolidem miał również drugi Kierowca Merca-Nico Rosberg. Jednak jemu udało sie dojechać do mety na drugiej pozycji. Pierwszy był Daniel Ricciardo, Kierowca RBR. Nikt nie spodziewał się że aby własnie on przerwie tak dobrą passę Srebrnych Strzał. Wszyscy raczej na zwycięzcę, niezwiązanego nijak z Mercedesem upatrywali sobie Sebastiana Vettela - czterokrotnego mistrza świata, który ostatecznie zajął najniższy stopień podium..Wygrana Ricciaro okazała się być dużym zaskoczeniem.Podczas Grand Prix Kanady miał miejsce okropnie wyglądający wypadek. Felipe Massa i Sergio Perez zderzyli się ale na szczęście nikomu nic się nie stało.Oczywiście kierowcy musieli przejść badania które to potwierdziły.

czwartek, 19 czerwca 2014

Kartka z Historii Formuły 1 - Jacques Villeneuve

Jacques Villeneuve jest kanadyjskim kierowcą Formuły 1. Urodził się dziewiątego kwietnia 1971 roku. Jest synem Gilles'a Villeneuve'a który zginął 1982 roku podczas Grand Prix Belgii,  Jacques miał tylko jedenaście lat.
Kanadyjczyk zawitał do padoku Formuły 1 jako kierowca w 1996 roku kiedy to Frank Williams zainteresowany jego sukcesami w innych seriach   postanowił zatrudnić go w swoim zespole.
Villeneuve już od pierwszego Grand Prix pokazał że po sławnym ojcu odziedziczył nie tylko nazwisko. W kwalifikacjach do debiutanckiego wyścigu uzyskał pole position czyli start z pierwszego pola. Podczas zawodów miał realne szanse na odniesienie zwycięstwa ale musiał przepuścić Damona Hilla- swojego kolegę z zespołu, ponieważ dostał takie polecenie od teamu. Ostatecznie udało mu się zakończyć wyścig na drugim miejscu.
Villeneuve do końca sezonu stawał na podium jeszcze jedenaście razy, wygrał cztery wyścigi. Wewnętrzna walka w Williamsie zakończyła się zwycięstwem Damona Hilla który sięgnął po tytuł. Jacques uplasował się tuż za nim i zdobył wicemistrzostwo.
Kolejny rok był dla niego o wiele lepszy. Po odejściu Hilla do teamu Arrows oraz długotrwałej walce z Michaelem Schumacherem i wygraniu siedmiu wyścigów Villeneuve został mistrzem świata.Całkiem nieźle jak na gościa który dopiero od zeszłego sezonu jeździ w Formule 1.
Rok 1998 w porównaniu do poprzedniego był o wiele gorszy. Jacques zdobył tylko dwadzieścia jeden punktów, co dało mu piąte miejsce w klasyfikacji generalnej. Nie był w stanie walczyć z Miką Hakkinenem który zdobył wtedy mistrzostwo ze względu na słabe jednostki napędowe.
Zawiedziony formą Williamsa przeniósł się w sezonie 1999 do teamu BAR (British American Racing). Jacques spędził tam pięć lat. Zespół nie był dobrze przygotowany, w ciągu tego czasu udało się uzyskać co najwyżej siódmą pozycję w generalce. Villeneuve odszedł przed końcem sezonu 2003.
Pod koniec 2004 roku powrócił na trzy ostatnie wyścigi jako kierowca teamu Renault. Rok później przeszedł do Saubera ale niestety kontuzja którą doznał podczas Grand Prix Niemiec uniemożliwiła mu starty do końca sezonu. Jacquesa zastępował Robert Kubica który z resztą potem zajął jego miejsce. Villeneuve został zwolniony z zespołu ze względu na słabe wyniki. Kilka razy przymierzał się do powrotu za kierownicę bolidu Formuły 1 ale nic z tego nie wyszło. Podobno miał zakładać własny team, gdzie miałby być  jednym z zawodników. Kanadyjczyk startował jeszcze w dwudziestoczterogodzinnym wyścigu Le Mans oraz w kilku rundach NASCAR
Jacques Villeneuve to bardzo uzdolniony kierowca. Do dnia dzisiejszego jest uważany za jednego z lepszych debiutantów w całej historii Formuły 1. Moim zdaniem miałby więcej tytułów w tej dziedzinie gdyby trafił na dosyć dobry bolid. Nawiasem mówiąc : po 1997 roku Williams nie zdobył żadnego tytułu, więc widać że forma zespołu bardzo spadła przez ostatnie lata.

Źródło: Wikipedia, Legendy Formuły , Ilustrowana Historia Formuły 1

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Kolejna dawka moich bazgrołów ...

Narysowałabym coś sensownego ale ostatnio nie mam czasu nawet dla siebie. Jestem dwie recenzje wyścigów do tyłu plus wczorajsza Kanada. O Kartkach z Historii Formuły 1 czy relacjach z rajdów Kubicy nawet nie wspomnę, bo już od dwóch tygodni obiecuję sobie, że skończę życiorys Jacques'a Villeneuve'a i przynajmniej zacznę pisać coś o Fernando Alonso ale póki co to terminy kartkówek, sprawdzianów i ewentualnych pytanin sięgają prawie samej konferencji klasyfikacyjnej. Nie wspomnę że już świata po za szkołą nie widzę, a pasowałoby mieć z tych dziewiętnastu przedmiotów pozytywne oceny i zdać do wyższej klasy.
Napożyczałam sobie w bibliotece masę książek i nie mam kiedy tego czytać, tylko terminy przedłużam licząc że w któryś weekend doznam olśnienia i otworzę książkę z zamiarem przeczytania chociaż jednego zdania.
Jedyne co ostatnio nabazgrałam ,to to pseudo arcydzieło  przedstawiające kask Maxa Chiltona z obecnego sezonu. Cudem jest to że go skończyłam. Kolory są niezbyt wyraźne bo to jest skan rysunku. Dodałabym zdjęcie na którym wygląda to lepiej ale telefonu nie podłącze do komputera bo się zepsuł.(Nie podłączy go ani do USB ani do słuchawek a do ładowarki ledwo, bo prawie siłą. Najlepsze jest to że gość z serwisu nie widzi nic niepokojącego)
Rysunek wykonałam kredkami. Dostrzegłam jedną wadę tego kasku: powinien być szerszy. Brawo, dopiero teraz zrozumiałam co rysuję źle. 
Mam kilka pomysłów na komiksy ale nie narysowałam wszystkich postaci. Nie potrafię narysować włosów Nico Rosberga z sezonu 2010, bo w tym czasie będzie się działa akcja. Jest  w planie kilka innych postaci drugoplanowych między innymi Damon Hill który pojawi się w niektórych bazgrołach oraz być może Mika Hakkinen czy Jacques Villeneuve. Pojawią się jeszcze osoby z po za Formuły 1 np: Lauri Ylonen ( The Rasmus )  czy Sherlock ( nie wiem po co on, ale najprawdopodobniej w jednym komiksie na pewno będzie ) Nie obiecuje że te postacie będą jakoś wystrzałowo ładne, bo rysuję jak rysuję ale będę się przynajmniej starać. 

czwartek, 29 maja 2014

Wyścig wygrały Mercedesy ... znowu ...

Na początek chcę powiedzieć że Grand Prix Monako jest jedyne w swoim rodzaju. Jest to jeden z najstarszych i najbardziej widowiskowych ( i drogich ) wyścigów w całej formule 1. Inauguracyjne zawody zostały rozegrane w 1929 roku. Gdyby nie Anthony Noghes , który był pomysłodawcą to nigdy nie oglądalibyśmy Monako w takim wydaniu. Dzisiaj nie zorganizowano by wyścigu na tak niebezpiecznym torze. Jest on wąski  i pełen bardzo ostrych zakrętów. Tutaj nie ma praktycznie pobocza więc jeden błąd kosztuje bardzo wiele. Tor jest budowany co roku! Tak, tak, na co dzień jest to zwykła ulica. Przygotowania zaczynają się na kilka tygodni przed samym wyścigiem, kiedy od nowa są montowane bariery i tym podobne. W Monako jest bardzo trudno wyprzedzać więc te słabsze zespoły mają szanse na dobre pozycje, gdyż na normalnych torach  samochody są zbyt powolne aby dogonić stawkę.
Wcześniej wspominałam że ten wyścig jest drogi. W 2008 roku najtańszy bilet kosztował gdzieś prawie 600 Euro! Ile książek i kredek oraz tomów Kuroshitsuji mogłabym za to kupić ? 
W tym roku była powtórka z rozrywki z zeszłego sezonu czyli Rosberg znów startował z pierwszego pola. Obok niego w pierwszej linii ustawił się Hamilton, Mercedes znów stworzył barykadę nie do przebicia przez innych kierowców. Za Srebrnymi Strzałami ustawili się kierowcy Red Bull Racing - Ricciardo i Vettel a za nimi Alonso i Raikkonen, reprezentanci Ferrari.
Start przebiegł spokojnie, Nico utrzymał prowadzenie .Jednak  już na pierwszym okrążeniu pojawiła się żółta flaga i Safety Car ze względu na kraksę Buttona i Pereza. Na ósmym okrążeniu wycofał się obecny mistrz świata, Sebastian Vettel. Samochód bezpieczeństwa wyjechał jeszcze na dwudziestym piątym kółku kiedy to Sutil uderzył w barierę.  Pragnę dodać że na początku wyścigu dobrze ruszył Kimi Raikkonen ale rozcięta opona pogrzebała jego szanse na dobry wynik. Fin musiał zjechać do boksu na wymianę ogumienia. Szkoda, ponieważ liczyłam że zobaczę go na podium.
Wyścig był moim zdaniem bardzo interesujący, mniej żółtych flag niż w zeszłym roku, więcej Samochodu Bezpieczeństwa. Jednak każdy sezon jest inny. Tym razem Massa skończył wyścig. Rok temu miał  wypadek, po którym został przetransportowany do szpitala. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało.
Zwycięzcą tak samo jak rok temu został Nico Rosberg. Nie jest to największa liczba zwycięstw jednego kierowcy na tym torze. Najwięcej wygranych ma na swoim koncie Ayrton Senna, bo aż chyba pięć czy sześć. Za Rosbergiem, na drugim miejscu znalazł się Lewis Hamilton. A podium zdołał załapać się jeszcze Daniel Ricciardo. Niestety żaden z wymienionych nie był okrzyknięty bohaterem wyścigu. Niespodziewanie został nim Jules Bianchi, który zdobył pierwsze punkty dla teamu Marussia. Wyścig ukończył na ósmym miejscu ale po doliczeniu kary w postaci dodatkowych sekund spadł na dziewiąte, pogłębiając przy tym przepaść z Caterhamem, który zajmuje ostatnie miejsce w stawce.

Im bliżej końca roku tym nauczyciele chcą nas chyba wykończyć. Sprawdziany i kartkówki będę pisać praktycznie do samej klasyfikacji. Przychodzę ze szkoły do domu, brakuje mi na wszystko czasu ponieważ siedzę nad książkami zaniedbuję bloga i rysowanie, chociaż udało mi się narysować jeden kask ha!
Wyruszam jutro na podbój matematyki, chemii, fizyki i polskiego.  Byle do wakacji ...

niedziela, 18 maja 2014

Rysować każdy może, trochę lepiej, trochę gorzej ...

Wiem że długo mnie tu nie było. Tak, tak zaniedbałam bloga i to bardzo. Jestem mnóstwo notek do tył, ale tak się złożyło że przez te ponad dwa tygodnie nie miałam weny by napisać cokolwiek. Z rysowaniem za to jest różnie, większość prac znajduje się w moich zeszytach, ponieważ bazgraniem staram się zabijać nudę na lekcji. Jednak rysunki te w większości kończą w koszu.

Kask Nico Rosberga z sezonu 2012. Jest to praca dosyć stara bo aż z lutego czy marca jednak na mój gust jest nawet całkiem nie zła, przymykając oko na krzywy napis  Monster Energy. Do kolorowania użyłam tuszu kreślarskiego, kontury zrobiłam czarnym długopisem, rezygnując ze zwykłego ołówka, bo się rozmazuje. Ten kask jest nową wersją tego : 
To tak dla porównania że nie próżnowałam przez te prawie półtora roku ( bo tyle mniej więcej dzieli te prace) i coś próbowałam poprawić. Czasem zastanawiam się jak ja tak mogłam rysować. Nie przypomnę sobie na tą chwile kiedy dokładnie to nabazgrałam. Jednak patrząc po grubych konturach stwierdzam że to było w czasach kiedy jeszcze nie nosiłam okularów.

A jak już jesteśmy przy kaskach to pracuję przy tym, który należy do Rosberga w obecnym sezonie. Jak na razie jest tylko wstępny szkic. Planuje zrobić ten rysunek pastelami, ale dopiero jak nauczę się nimi malować ( i cieniować). 

Vitaly Petrov. Szczerze mówiąc myślałam że to gorzej wyjdzie. Praca była robiona kredkami, kontury poprawiane czarnym cienkopisem. Rysunek skończyłam z jakiś tydzień temu. Jestem zadowolona z kolorowania, może nie wydaje się ono idealne ale biorąc pod uwagę to że często jestem niestaranna i wychodzę za linię przy malowaniu to, co jest tutaj jest wręcz dziełem sztuki. Nie wiem z czego to się bierze, czy z tego mojego chaosu spowodowanym chęcią robienia kilku rzeczy jednocześnie czy może jednak moja dysgrafia przekłada się także na kolorowanie ( uwierzcie mi, trudno się z mojego pisma odczytać ) 
Na tym rysunku można dostrzec że przestałam uwzględniać jakiekolwiek logo, ponieważ uważam że nie jest to mało istotne. Kask jest podobny do oryginału, jednak troszkę go zmieniłam. Mam wrażenie że jest trochę nieproporcjonalny co do głowy.
 Jeśli chodzi o postać samego Petrova to postanowiłam pozbyć się tej grzywki a'la gimbus. Ewolucję jego postaci przedstawiałam wam w lutym. 
Patrząc na mój styl rysowania widzę że on zaczyna powoli się polepszać. Nie jestem prawdziwym artystą, rysuję bo lubię chociaż nie uważam że mam jakiś talent. Ot, takie sobie bazgranie ... 

czwartek, 1 maja 2014

Weekend którego być nie powinno ...

Grand Prix San Marino, 1 maja 1994 

Nie jest mi dane pamiętać  tego, co działo się podczas Czarnego Weekendu  Formuły 1, ponieważ mnie jeszcze wtedy na świecie nie było. Może to i nawet lepiej, że nie byłam światkiem tej tragedii ? 
Dzień wcześniej życie stracił Roland Ratzenberger, kierowca teamu Simtek. Austriak uderzył w bandę z prędkością około trzystu kilometrów na godzinę i zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.  W niedzielę. pierwszego maja, Ayrotn Senna wystartował w ostatnim wyścigu swojego życia, niestety do mety nigdy nie dojechał. Po śmierci kolegi po fachu zastanawiał się nad rezygnacją z zawodów, zwierzył się nawet swojej dziewczynie że ma ponure myśli. Ostatecznie  wsiadł do bolidu zabierając ze sobą austriacką flagę. Chciał w ten sposób uczcić zmarłego Ratzenbergera. Niestety na siódmym okrążeniu jego samochód uderzył w nieosłoniętą barierę.  Senna został uderzony w głowę częścią zawieszenia, co spowodowało duże obrażenia głowy. Kierowca zmarł po kilku godzinach. 
Dziś mija dwadzieścia lat od tamtych wydarzeń. Dokładnie dwie dekady temu świat pożegnał dwóch wspaniałych kierowców. Ayrton Senna do dnia dzisiejszego jest wielką legendą, tylko szkoda że już nie żyje. Jest on ostatnią ofiarą śmiertelną w Formule 1. Od maja 1994  nikt nie zginał, odejście tak wielkiego mistrza spowodowało poprawę bezpieczeństwa w tym sporcie. 
Kiedyś spotkałam się ze stwierdzeniem :" Miałam kiedyś swojego idola ale on już nie żyje "  Moim zdaniem osoba która podziwiamy nigdy nie umrze, dopóki o niej będziemy pamiętać. O Sennie myślę jak o żywym człowieku, jego postawa mnie wiele nauczyła na przykład że trzeba iść w zaparte i nie liczyć się z niebezpieczeństwem. Pasji nie da się ograniczyć, nie potrafimy od niej odejść. Mógł nie pojechać w wyścigu ale za bardzo kochał Formułę 1 aby powiedzieć " nie".  
Wiele razy zastanawiałam się co by było gdyby tak nie było Czarnego Weekendu. Podczas piątkowych testów życie Rubensa Barrichello nie zawisłoby na włosku, Ratzenberger i Senna żyliby najprawdopodobniej do dziś. Każdy z nich mógł  jeszcze dużo osiągnąć, ale niestety zostali brutalnie pozbawieni życia. 
Mam takie wrażenie że Ayrton Senna coś przeczuwał. Przed wyścigiem siedział w kokpicie bolidu ze ściągniętym kaskiem, do tej pory mu się to nie zdarzało. Wyglądał na zamyślonego. Czasem jest tak że ludzie potrafią przewidzieć swoją śmierć. Czy Senna wiedział że zginie ?
Ten kierowca pochodzący z Brazylii był uważany za ikonę Formuły 1, oraz za jednego z najlepszych kierowców który jeździli w tym sporcie. Dla wielu młodych, stawiających swoje pierwsze kroki w Królowej Motosportu jest wzorem. Dla mnie też, chociaż nie miałam okazji oglądać na żywo wyścigów z jego udziałem ...