niedziela, 17 grudnia 2017

Wygrana zamiast tortu i pech Seby

Po fatalnym wyścigu w Singapurze miałam nadzieję że Vettel odrobi straty. Z niecierpliwością oczekiwałam na wyścig w Malezji. Po treningach byłam niemal pewna że Sebastian będzie jednym z kandydatów do Pole Position. Niestety mój optymizm zniknął po pierwszej z trzech części kwalifikacji, kiedy to awaria samochodu zmusiła go do zjechania do garażu. To przekreśliło jego szanse na dobry start. Zapowiadało się że do wyścigu ruszy z samego końca stawki. Moja reakcja była mniej więcej taka:
Rok temu Malezja także nie była szczęśliwa dla Vettela bo tuż po starcie zmuszony był się wycofać, ze względu na incydent z Rosbergiem.
Pierwsza linia należała do Hamiltona i Raikkonena, jednak Iceman ze względu na problemy z samochodem nawet nie wystartował.
Co prawda Lewis utrzymał pierwsze miejsce na starcie, ale z okazji postanowił skorzystać Max Verstappen i już na czwartym okrążeniu doszło między nimi do walki z której obronną ręką wyszedł holender. Na dziewiątym kółku doszło do walki na linii Ricciardo - Bottas.  Red Bull po raz drugi w tym wyścigu pokazał ze to właśnie on ma lepszą passę w tym wyścigu.
W Grand Prix Malezji doszło do zmiany w jednym fotelu Scuderii Toro Rosso. Zespół postanowił zastąpić Daniłła Kvyata innym kierowcą - Pierrem Gasly. Niestety jego debiut do idealnych nie należał bo dwudziestojednoletni zawodnik zakończył swoje pierwsze zawody na odległym i niepunktowanym czternastym miejscu.
Wyścig w Malezji należał do Maxa Verstappena. Mimo iż nie przepadam za nim to cieszy mnie jego wygrana. Tuż za nim na mecie zameldował się Lewis Hamilton, podtrzymując przy tym dobre imię Mercedesa. Trzecie miejsce zajął kolega z z zespołu Maxa - Daniel Ricciardo, który rok temu triumfował na tym torze i pił szampan z buta. Tuż za podium zameldował się Sebastian Vettel, który przez całe zawody dzielnie przebijał się do przodu po kolejne punkty.
I tuż po przekroczeniu mety przez Sebę zrozumiałam że moje siedem sezonów ślęczenia nad wyścigami to za mało i nie wszystko jeszcze widziałam. Uświadomił mi to Lance Stroll, który wjechał w tył bolidu Vettela.Tak że ten ...

niedziela, 10 grudnia 2017

(Nie)Szczęśliwy Singapur ...

Oglądając wyścigi mam stycznosć z różnymi sytuacjami, które mają miejsce na torze. A zwłaszcza w Singapurze, gdzie nigdy nie ma miejsca na nudę. Jest to bardzo specyficzne miejsce. Uliczny wąski tor sprawia że trudno jest o wyprzedzanie, niewielki błąd może sprawić ze pożegnamy się z wyścigiem i dobrym rezultatem. Wtedy kierowca samochodu bezpieczeństwa ma pełne ręce roboty.
Co roku czekam aż kierowcy zawitają na Marina Bay.Te zawody są o tyle wyjątkowe, ponieważ  rozgrywają się w nocy przy sztucznym świetle.  Dzięki temu wyścig nabiera specyficznego tak jakby magicznego klimatu. Niektórzy mówią ze w Grand Prix Singapuru zwycięstwo odnoszą tylko mistrzowie świata. Jest w tym trochę prawdy. Rok temu zwyciężył tutaj Nico Rosenberg mimo iż po mistrzowską koronę sięgnął dopiero na koniec sezonu.
W tym roku kwalifikacje należały do Sebastiana Vettela. Liczyłam że wyścig także pójdzie według jego myśli, zwłaszcza że toczy walkę  z Lewisem Hamiltonem o tytuł. Niestety tak dobrze nie było.
Już na pierwszym okrążeniu doszło do kraksy i zarówno Vettel jak i Raikkonen musieli pożegnać się z rywalizacją. Trochę szkodami było że obydwaj kierowcy Ferrari odpadli na starcie, bo liczyłam na dobry wynik z ich strony a tu takie rozczarowanie. W tym wypadku swój udział miał także Max Verstappen, który także zakończył rywalizacje i przy okazji wpadł na Fernando Alonso. Na szczęście żadnemu z kierowców nic się nie stało.
Ten spektakularny wypadek na początku wyścigu sprawił że startujący z odległej pozycji Hamilton miał ułatwione zadanie. Dwaj najwięksi rywale odpadli więc dobry wynik w wyścigu był tylko formalnością. Udało mu się dojechać do mety na pierwszym miejscu. Za nim znalazł się ratujący honor Red Bulla Daniel Ricciardo. Najniższy stopień podium przypadł Valtteriemu Bottasowi.
Ogółem w wyścigu do mety dojechało tylko dwunastu z dwudziestu kierowców. Marina Bay okazała się być bezlitosna dla wielu zawodników. Po za punktowaną dziesiątką znaleźli się Felipe Massa i Pascal Wehrlein.
W Singapurze potwierdziła się także kolejna teoria, że ten wyścig nie może obejść się bez samochodu bezpieczeństwa. Od początku istnienia tej Grand Prix w każdych zawodach musiał wyjechać samochód bezpieczeństwa. W tym roku także był widziany na torze.
Tak więc pożegnaliśmy Singapur, czas się pakować i jechać do Malezji, gdzie już za niedługo rozpocznie się kolejna walka o mistrzowską koronę.

Zapraszam Was na mojego Instagrama: instagram.com/blackshadowf1

sobota, 18 listopada 2017

Magiczna Monza

Tor Autodromo Nazionale di Monza od lat znajduje się w kalendarzu Królowej Motorsportu. Jest to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc związanych z F1. Pierwszy wyścig zaliczany do mistrzostw świata  odbył się w 1950 roku, to właśnie tam rozstrzygnęło się kto dostanie mistrzowską koronę. Spór o bycie pierwszym mistrzem w historii dotyczył Giuseppe Fariny i Juana Manuela Fangio, jednak to właśnie ten pierwszy został królem pierwszego w historii sezonu Formuły 1.
Monza jest ważna także dla polskich kibiców, bo to właśnie tam Robert Kubica stanął po raz pierwszy na podium. W wyścigu udało mu się dojechać na trzeciej pozycji tuż za Schumacherem i Raikkonenem.
Ale wróćmy do teraźniejszości.  W kwalifikacjach trochę popadało i  sypnęło niespodziankami. Kolejne pole position Hamiltona i fakt że pobił rekord Michaela Schumachera mnie nie zdziwił, bo Brytyjczyk od początku sezonu ma dobrą passę. Dużym zaskoczeniem okazali się Lance Stroll  i Esteban Ocon, którzy zajęli kolejno czwartą i piąta pozycję. Przed nimi uplasowali się kierowcy Red Bulla ale zostali ukarani przez sędziów i przesunięci na starcie. Tym sposobem Stroll znalazł się na drugiej pozycji i startował z pierwszego rzędu, obok  Hamiltona.
Kierowcy ruszyli do wyścigu bardzo spokojnie. Ogółem nie był on jakoś specjalnie ekscytujący, nie licząc spięcia między Maxem Verstappenem i Felipe Massą, gdzie doszło do kontaktu między ich bolidami.Skutkowało to tym, że zawodnik Red Bulla musiał zjechać na nieplanowaną zmianę opon  Strollowi mimo dobrych kwalifikacji nie poszło dobrze. Nie udało mu się utrzymać drugiego miejsca, dał się pokonać silniejszym rywalom. Ostatecznie dojechał do mety na siódmej pozycji.
Wyścig należał do Lewisa Hamiltona. To własnie on stanął na najwyższym stopniu podium. Tuż za nim uplasowali się Valtteri Bottas oraz Sebastian Vettel.
Miałam cichą nadzieję że to właśnie Seba wygra na Monzy. Marka Ferrari pochodzi z Włoch i tę Grand Prix kierowcy śmiało mogą nazywać domowym wyścigiem. Gdyby udało mu się wygrać to kibice tego teamu (w tym ja) byliby przeszczęśliwi.
Formuła opuszcza teraz Europę. Grand Prix Włoch była ostatnim wyścigiem na starym kontynencie.
Następny przystanek: Singapur!

czwartek, 5 października 2017

Moje przygody z autografami mniej lub bardziej znanych kierowców: Nico Rosberg

Każdy kolekcjoner autografów ma listę osób, których podpis chce zdobyć za wszelką cenę. W moim przypadku tak było między innymi z Nico Rosbergiem. Autograf mistrza świata z 2016 roku był dla mnie bardzo ważny. Rok temu na wakacjach po raz pierwszy wysłałam list do Mercedesa - zespołu w którym jeździł Nico, jednak do dziś nie uzyskałam odpowiedzi. Kiedy postanowił zakończyć karierę, to spróbowałam nawiązać z nim kontakt po przez adres skrzynki pocztowej w Hamburgu, który zamieszczony na jego stronie internetowej.  Napisałam list, zapakowałam IRC, dodatkową kopertę z moim adresem i dwa zdjęcia z czego jedno rozmiaru A4.
Tak się złożyło, że nie długo po wysłaniu przesyłki Rosberg zmienił adres i swoją skrzynkę przeniósł do Monako. Martwiłam się że nie dostanę odpowiedzi, jednak Nico postanowił odpowiedzieć na listy, które otrzymał na  adres w Hamburgu.
Co prawda dotarło do mnie tylko jedno zdjęcie (to większe), drugie niestety zaginęło. Mimo to bardzo się cieszę że dostałam ten autograf, bo Nico Rosberg jest jednym z moich idoli. Powiem jeszcze tylko tyle że warto było czekać te trzy miesiące na odpowiedź, chociaż był to najbardziej niepewny czas w mojej autografowej karierze.

Zapraszam was na mojego Instagrama: instagram.com/blackshadowf1

niedziela, 10 września 2017

Wyścigowa kronika filmowa: Turbo (2013)

   Turbo jest wręcz zakochany w wyścigach Indianapolis 500. Oglądanie tego co się dzieje na torze oraz marzenia pomagają mu oderwać się od szarej rzeczywistości. Jego największym pragnieniem jest udział w prawdziwym wyścigu, tak jak jego idol.  Jedno życzenie wypowiedziane we właściwym momencie nabiera magicznej mocy i Turbo trafia w miejsce gdzie odbywają się nielegalne wyścigi. Tam dochodzi do wypadku, dzięki któremu główny bohater staje się superszybki. Przypadek również sprawia, że spotyka ludzi, którzy w niego wierzą i chcą pomóc mu spełnić marzenie. Ale czy ślimak jest w stanie wygrać z samochodami???
   Przyznam się wam, że kiedy po raz pierwszy zobaczyłam zwiastun tego filmu pomyślałam że jest to kompletnie nietrafiony pomysł. No bo jak? Ślimak zacznie się ścigać w Indy, wśród samochodów? Jakim cudem? Czy to w ogóle możliwe? Do seansu byłam sceptycznie nastawiona. Liczyłam że to będzie raczej kompletny niewypał, jednak przekonałam się że byłam w błędzie. Fakt, studio DreamWorks Animation postawiło na nietypowe połączenie, ale oglądając ten film z minuty na minutę utwierdzałam się  w przekonaniu jak bardzo się myliłam, bo okazał się naprawdę świetny.
Turbo opowiada głównie  o spełnianiu marzeń. Pokazuje że nawet te najbardziej szalone mogą się ziścić, wystarczy tylko chcieć i w siebie uwierzyć. Nie ważne w jakim miejscu się znajdujesz, dzięki pracy nad sobą i odrobinie szczęścia wszystko jest możliwe. Nawet jeśli jest ciężkie do osiągnięcia.
W filmie poruszany jest także motyw idola. Każdy z nas ma osobę, którą podziwia. Niestety nasze wyobrażenia o niej nie zawsze są  odzwierciedleniem rzeczywistości. W tej sytuacji idealnie pasują słowa jednego kierowcy Formuły 1, a mianowicie Davida Coultharda : " Kiedy spotkasz kogoś, kogo podziwiasz mogą być tego dwa skutki: mogą oni przekroczyć twoje oczekiwania albo cię rozczarować ". Główny bohater przeżył rozczarowanie, gdy okazało się że jego idol nie jest tak wspaniałym człowiekiem. Nie było to na pewno przyjemne doświadczenie.
Kolejną rzeczą, która podoba mi się w tym filmie jest polski dubbing. Dwie główne role przypadły Antoniemu Pawlickiemu i Jarosławowi Boberkowi. Jak dla mnie ci dwaj aktorzy idealnie pasują do roli Turbo i Chet'a.
Podsumowując jest to naprawdę dobra i wciągająca animacja, w sam raz aby spędzić miło niedzielne popołudnie. Jest ona idealna zarówno dla młodszych jak i dla starszych widzów.

wtorek, 15 sierpnia 2017

Moje przygody z autografami mniej lub bardziej znanych kierowców: Felipe Massa i Lance Stroll

Zniknęło mi się z internetu. Przez ostatnie miesiące w moim życiu wiele się działo. Z tego powodu blog musiał zejść na drugi plan. Myślałam, aby całkowicie porzucić moją karierę jako Black Shadow i zaprzestać jakiejkolwiek aktywności w internetach, ale postanowiłam wrócić. Przynajmniej na razie.
Ale ta przerwa nie sprawiła że nie interesuję się już wyścigami. Moje zainteresowanie F1 nie zmalało ani trochę. Dalej śledzę losy moich ulubionych kierowców zarówno na torze jak i na portalach społecznościowych.
Podczas mojej nieobecności na blogu dostałam między innymi list z Williamsa z moim upragnionym autografem Felipe Massy.Do tego teamu pisałam dwukrotnie, pierwszy raz skontaktowałam się z tym zespołem listowie na tamtych wakacjach ale nie uzyskałam odpowiedzi. Dopiero w kwietniu tego roku napisałam do nich maila z kolejną prośbą. Tym razem miałam szczęście i dostałam autografy.
Felipe Massa 
Przez pewien czas myślałam, że nie uda mi się zdobyć podpisu Felipe, bo końcem zeszłego roku ogłosił że odchodzi na emeryturę, ale rozmyślił się przez rozpoczęciem nowego sezonu i wrócił do Williamsa.
Lance Stroll
Oprócz tego dostałam także podpis Lance'a Stroll'a, który jest drugim kierowcą w zespole. Osiemnastolatek ma już na koncie jedno podium. W Azerbejdżanie udało mu się dojechać do mety na trzeciej pozycji.
Bardzo jestem zadowolona z tych autografów, mimo że zdobyłam je dopiero za drugim podejściem i  musiałam trochę na nie poczekać.
Do zobaczenia w następnym poście 😉

środa, 21 czerwca 2017

Było blisko ...

Po Chinach przyszedł czas na Bahrajn. W pamięci miałam zeszłoroczny wyścig, kiedy to Daniil Kvyat niespodziewanie zajął trzecią pozycję. W tym roku nie liczyłam raczej na nic ciekawego, jednak kwalifikacje mnie kompletnie zaskoczyły. Pole Position nie należało do Vettela czy Hamiltona jak zakładałam tylko do ... Bottasa. I w taki sposób byłam świadkiem jak Boti w końcu rozwija skrzydła. Po raz kolejny potwierdził że przejście do Srebrnych Strzał było bardzo dobrą decyzją. Liczyłam że uda mu się utrzymać prowadzenie w wyścigu, niestety nie udało się. Co prawda obronił na starcie pierwszą pozycję ale na siedemnastym okrążeniu przegrał walkę z Vettelem. 
Na dwunastym i trzynastym okrążeniu wiele się działo. Najpierw przez awarię hamulców z rywalizacji wycofał się Max Verstapen a zaledwie jedno kołko później doszło do kolizji między Carlosen Sainzem a Lancem Strollem.Niestety obaj musieli się pożegnać z wyścigiem. Sędziowie postanowili o wypuszczeniu samochodu bezpieczeństwa.
Fernando Alonso także nie będzie miło wspominał tych zawodów. Zaledwie na trzy okrążenia przed metą jego bolid postanowił zastrajkować. McLaren po raz kolejny zakończył wyścig bez punktów. W Bahrajnie wystartował tylko Alonso, Vandoorne wycofał się przed rozpoczęciem zawodów ze względu na problemy z samochodem.
Zwycięzcą Grand Prix Bahrajnu został Sebastian Vettel. Tuż za nim uplasowali się Lewis Hamilton i Valtteri Bottas.  Szkoda że Boti nie zdołał utrzymać prowadzenia, ale mam nadzieje że w przyszłości uda mu się wygrać wyścig. Uważam że jest dobrym kierowcą i zasługuje na to aby stanać na najwyższym stopniu podium.

sobota, 29 kwietnia 2017

Moje przygody z autografami mniej lub bardziej znanych kierowców: Raffaele Marciello

Hej. Dziś chciałabym pokazać wam kolejny autograf z mojej kolekcji. Dostałam go od Raffaele Marciello - kierowcy testowego Saubera z 2015. Jak na razie to był jedyny występ tego zawodnika w Królowej Motorsportu. Szkoda że nie nie udało mu się wystartować w żadnym wyścigu. Kierowca z Zurychu jeździł także w takich seriach jak Europejska Formuła 3 i GP2.
Autograf otrzymałam  przez email. Skontaktowałam się z Raffalele po przez jego stronę internetową. Na odpowiedź z jego strony nie musiałam długo czekać. Po około trzech tygodniach przyszła do mnie przesyłka ze Szwajcarii. Marciello wysłał mi dwie karty ze swoimi podpisami. Byłam bardzo zadowolona ponieważ udało mi się z kolejnymi autografami. Czyli mój angielski nie jest taki zły jak mi się wydaje. Planuję pisać do kolejnych kierowców. Trzymajcie za mnie kciuki :)

niedziela, 23 kwietnia 2017

A co powiesz na mały rewanż w Chinach?

Wygrana Sebastiana w Australii zapewne na długo pozostanie w mojej pamięci. W ostatnim wyścigu pomyślałam że Vettel tym razem może pokonać Merce. Może to głupio tak mówić po pierwszych zawodach ale strasznie się napaliłam na jego kolejny tytuł ze strony Seby. Niestety w tym wyścigu nie udało mu się wygrać. Już na pierwszym okrążeniu musiał walczyć z Bottasem o drugie miejsce. Szczęście nie dopisało także młodemu zawodnikowi z ekipy Franka Williamsa - Lanceowi Strollowi . Już na pierwszym okrążeni doszło miedzi nim a Perezem do kolizji. Przez to Kanadyjczyk musiał się wycofać. Jednak mimo tej kraksy Checko jechał dalej i ostatecznie zameldował się na dziewiątej pozycji. Do pechowców mogłabym także zaliczyć Antonio Giovinazzi'ego który także nie dojechał do mety. To jest jak na razie jego ostatni występ w Grand Prix, bo jest w Sauberze tylko jako zastępca. Już od GP Bahrajnu na fotel powróci Pascal Wehrlein, który kurował się po wypadku doznanym w przerwie między sezonami.
Niemile zaskoczył mnie McLaren. Ani Alonso ani Vandoorne nie zdołali doczłapać się do mety. To jest kolejnym potwierdzeniem że w teamie z Woking źle się dzieje. Są wspaniałym zespołem, dużo w przeszłości osiągnęli, pod względem sukcesów ustępują tylko Ferrari. Szkoda że przez ten kryzys zamiast walczyć o podia walczą tylko o dojechanie do mety w ogonie stawki. Nawet o punktach ciężko tutaj mówić.
Wyścig należał do Lewisa Hamiltona. Tuż za nim uplasowali się Sebastian Vettel i Max Verstappen. Lewis pokazał że, wcale nie ma zamiaru tak łatwo się poddawać i jest gotów walczyć o kolejny tytuł. Wyścig była naprawdę świetny, tylko szkoda że w niektórych momentach mnie rozczarował. Cóż, nie można mieć jednak wszystkiego...

piątek, 31 marca 2017

Moje przygody z autografami mniej lub bardziej znanych kierowców: Sebastien Buemi

Dziś kolejny autograf, tym razem od Sebastiena Buemiego. Przez trzy sezony reprezentował on w Formule barwy Scuderii Toro Rosso, niestety bez większych sukcesów. Po 2011 odszedł z Królowej Motosportu. W 2014 Buemi przeszedł do nowo utworzonej serii wyścigowej - Formuły E. Już w pierwszym roku startów pokazał że nie jest tu przez przypadek, bo zakończył go na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej, tuż za  Nelsonem Piquetem Jr. Rok później czyli w sezonie 2015/2016 został mistrzem świata . Jeśli jego dobra passa dalej się utrzyma to ma szansę na drugi tytuł.
Autograf pochodzi z czasów , kiedy Sebastien jeździł w Toro Rosso. Jest to jeden z dwóch podpisów, które zdobyłam po przez kupno, bo Buemi do dziś nie odpowiedział na moją prośbę, a czekam już prawie rok.
Źródło:
https://pl.wikipedia.org/wiki/S%C3%A9bastien_Buemi
https://en.wikipedia.org/wiki/2014%E2%80%9315_Formula_E_season#Driver_changes

wtorek, 28 marca 2017

Hello Australia!

Z utęsknieniem czekałam na nowy sezon, bardzo brakowało mi wyścigów. Przez te cztery miesiące przerwy dużo się pozmieniało. Rosberg zakończył karierę, Felipe zdecydował się jednak nie odchodzić, Bottas dołączył do Merca. McLaren powrócił do swoich oryginalnych barw a Force India przemalowało bolidy na różowo ( Dlaczego nie?). Mamy dwóch nowych kierowców jakimi są Lance Stroll i Stoffel Vandoorne, chociaż ten drugi miał okazję jeździć już w zeszłym sezonie. Zastępował przez jedne zawody Fernando Alonso.
W kwalifikacjach najlepszy okazał się Hamilton, jednak nie udało mu się utrzymać prowadzenia w wyścigu. Musiał uznać wyższość Ferrari i Sebastiana Vettela, który sięgnął po zwycięstwo.
Bałam się o start Valtteriego Bottasa. Nie wiem czy wiecie, ale to właśnie on zastępuje Nico Rosberga, który wraz ze zdobyciem tytułu mistrza świata postanowił zakończyć karierę. Widać było że  fiński kierowca odnalazł się już w nowym zespole, czego dowodem jest trzecie miejsce.
Wyścig w Australii nie był szczęśliwy dla kierowców Haasa. Zarówno Grosjean jak i Magnussen nie dojechali do mety. Najbardziej szkoda mi było Groszka, bo ten wyścig zapowiadał się dla niego fantastycznie. Dobrej passy nie miał także Fernando Alonso, bo przez awarię  też nie udało mu sie dotrwać do końca. Jego kolega z zespołu - Stoffel Vandoorne także nie może mówić o szczęściu. Pierwsze zawody w nowym sezonie zakończył na niepunktowanym trzynastym miejscu.
Złej passy nie udało złamać się Danielowi Ricciardo. Jak wiadomo, żadnemu Australijczykowi nie udało się nigdy wygrać w swojej ojczyźnie, a co dopiero stanąć na podium. W tym roku tor Albert Park także nie był dla niego łaskawy. Nie udało mu się nawet dojechać do mety.
Pierwszy wyścig  w nowym sezonie pozytywnie zaskoczył mnie zwycięstwem Vettela. Chciałabym aby to on w tym roku był mistrzem. Do listopada mamy jeszcze ponad dwadzieścia wyścigów więc wszystko się  może zmienić. Czekam teraz na Chiny. Mój siódmy sezon spędzony na oglądaniu Królowej Motorsportu uważam za otwarty!

sobota, 18 marca 2017

Wyścigowa kronika filmowa: Garbi - super bryka (2005)

 Maggie Payton pochodzi z wyścigowej rodziny. Kiedy kończy studia ojciec postanawia kupić jej samochód. Udają się na złomowisko, gdzie znajdują Garbiego - starego Volkswagena Beetle'a z wyścigową przeszłością. Z początku nie jest do niego przekonana, jednak po jakimś czasie zmienia zdanie. Przez przypadek zostaje wyzwana na pojedynek przez Tripa Murphy'ego - obecnego mistrza i najlepszego kierowcę NASCAR
. Startuje jako Maks i dziwnym trafem wygrywa. Niezadowolony Trip organizuje specjalne zawody aby zemścić się na zamaskowanym  zawodniku i odkryć jego tożsamość. Widząc że rywalowi idzie coraz lepiej, posuwa się do podstępu i Garbi staje się jego własnością. Maggie targana wyrzutami sumienia postanawia mimo wszystko odzyskać swojego czterokołowego przyjaciela.
Kiedy dochodzi do wypadku i jej brat nie może wystartować w wyścigu, ta postanawia go zastąpić. Razem z Garbim tworzą niesamowicie zgrany duet i są wręcz skazani na zwycięstwo.
Jest to kolejny film do którego mam bardzo duży sentyment. Oglądałam go już kilka razy i zawsze chętnie do niego wracam. Uważam że Lindsay Lohan idealnie pasuje do roli głównej bohaterki.
Tak na marginesie  nie jest to jedyny film o Garbim. Od końca lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku  do dziś wyprodukowano ich aż sześć.
W filmie głównym  bohaterem jest zarówno człowiek jak i upersonifikowany samochód - Garbi.
Jedyne zastrzeżenie jakie mam do fabuły to potknięcie w jednym szczególe. Garbie nie jest nowym samochodem, długie lata spędza w garażu, później jakiś czas znajduje się na złomowisku, jednak kombinezon i kask, które Maggie wyciąga z bagażnika są współczesne i nieużywane. Wygląda na to jakby ktoś je tam podłożył na kilka dni przed akcją filmu.
Podsumowując: Nie jest to jakiś wybitny film. Jak dla mnie jest to komedia przy której można spędzić niedzielne popołudnie wraz z rodziną. Gdy leci w telewizji zawsze staram się go oglądnąć. Bo kto by nie chciał oglądać przygód tego sympatycznego garbusa?

środa, 8 marca 2017

Moje przygody z autografami mniej lub bardziej znanych kierowców: Susie Wolff

Dziś z okazji Dnia Kobiet mam przygotowany specjalny post. Chciałabym wam przedstawić autograf, który dostałam od bardzo wyjątkowego kierowcy - Susie Wolff.
Susie zaczęła swoją karierę jak każdy, czyli w kartingu. Później startowała w Formule Renault, Brytyjskiej Formule 3 i serii DTM. Udało jej się dostać do Formuły 1, ale w roli kierowcy testowego Williamsa. Może to nie wiele, ale dzięki temu  udało jej się zasiąść w fotelu przynajmniej w pierwszej sesji treningowej, w której zespoły dają możliwość pojeżdżenia zarówno kierowcom testowym jak i etatowym. Końcem sezonu 2015 ogłosiła zakończenie kariery a zaledwie rok później poinformowała że zostanie mamą.
Nie często można spotkać w F1 kobietę za kierownicą bolidu. Kibicowałam Susie w dążeniu do celu i wystąpieniu w Grand Prix, jednak widocznie los chciał inaczej.
Autograf otrzymałam po około dwóch miesiącach. Wysłałam jedno zdjęcie, list z prośbą i kupon IRC. W odpowiedzi dostałam podpisaną fotografię z imienną dedykacją oraz kartę od Susie, także z autografem.  Bardzo jestem zadowolona z tej przesyłki, a zwłaszcza z podpisanego zdjęcia.
Trzymajcie się ciepło do następnego postu :)
Źródło:https://pl.wikipedia.org/wiki/Susie_Wolff#Formu.C5.82a_1

niedziela, 26 lutego 2017

Moje przygody z autografami mniej lub bardziej znanych kierowców: Kajetan Kajetanowicz

Jeżeli wam się wydaje że zbieram  autografy tylko i wyłącznie od kierowców wyścigowych to się grubo mylicie.  Formuła 1 dominuje w moich zainteresowaniach ale są także rajdy, które śledzę na bieżąco. Dziś chciałabym wam się pochwalić autografem, który dostałam od Kajetana Kajetanowicza. Jest on polskim kierowcą rajdowym. Dwa razy został mistrzem Europy, trzykrotnie udało mu się wygrać Rajd Polski.
Autograf zdobyłam przez wysłanie prośby na mail, który znalazłam na jego oficjalnej stronie internetowej.  Odpowiedź w postaci listu z podpisaną kartą przyszła do mnie po dwóch miesiącach, nie jest to wcale tak długo.
Zachęcam was do odwiedzenia zakładki Spis autografów, gdzie na bieżąco aktualizuję listę autografów.
Trzymajcie się ciepło do następnego postu :)
Żródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kajetan_Kajetanowicz

piątek, 17 lutego 2017

Moje przygody z autografami mniej lub bardziej znanych kierowców: Jackie Stewart

Moja kolekcja autografów powoli się powiększa. Rok temu miałam zaledwie jeden podpis a dzisiaj jest ich już czternaście.
Chciałabym zaprezentować wam autograf, który jest jednym z najważniejszych w moim skromnym zbiorze.  Otrzymałam go od Jackiego Stewarta - byłego kierowcy i trzykrotnego mistrza F1. Brytyjczyk zdobywał swoje tytuły na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w bolidach Matry i Tyrrella. Po za tym przyczynił się do rozwoju bezpieczeństwa w Formule 1.  Jackie Stewart jest jedną z najbardziej znanych i podziwianych  osób w  motorsporcie. Jego postać znana jest mi tylko z książek,  niestety nie urodziłam się w czasach kiedy startował w wyścigach. A szkoda!
Prośbę o autograf  wraz ze zdjęciem, kuponem IRC i kopertą zwrotną wysłałam w połowie grudnia a odpowiedź otrzymałam dwa miesiące później, czyli w ostatni wtorek. Bardzo się cieszę że dostałam ten podpis, ponieważ nie wszyscy byli kierowcy decydują się odpisywać na listy od fanów.
 https://en.wikipedia.org/wiki/Jackie_Stewart

piątek, 10 lutego 2017

Wyścigowa kronika filmowa: Auta 2 (2011)

   Kiedy okazało się że Pixar postanawia zrobić drugą część Aut byłam mega szczęśliwa. Z  niecierpliwością wyczekiwałam kolejnych zwiastunów i odliczałam dni do premiery filmu.
   Wracamy do Chłodnicy Górskiej. Zygzak McQueen osiągnął sporo sukcesów w NASCAR. Po zakończonym sezonie wraca do miasta by odpocząć. Przypadkowo jego najlepszy przyjaciel - Złomek wplątał go w udział w kolejnych trzech wyścigach. W McQueenie odzywa się chęć do rywalizacji i zgadza się. Razem z kilkoma przyjaciółmi wyrusza do Japonii, gdzie mają się odbyć pierwsze zawody.Tam poznaje swojego nowego nemesis: Francesco - bolid Formuły 1, z którym niestety przegrywa z winy Złomka. Między nim a McQueenem dojdzie do sprzeczki. Złomek postanawia wrócić do domu. Jednak Zygzak nie ma pojęcia że jego najlepszy przyjaciel został przypadkowo wzięty za tajnego agenta i wplątany w aferę szpiegowską.
Film jak dla mnie zapowiadał się całkiem okej, jednak po seansie moja mina nie była chyba ciekawa.
Na początku przyjrzyjmy się mieszkańcom miasta. Wśród nich nie ma Hudsona Horneta. Z dialogów bohaterów można wywnioskować że ten nie żyje. Sally bardziej wydaje się być bardziej zakochana w Francesco niż w Zygzaku. O ile w pierwszej części bardzo ją lubiłam to w tej nie znoszę. Szkoda że rola mieszkańców Chłodnicy Górskiej z McQueenem włącznie została ograniczona na rzecz wątku szpiegowskiego.  Nie jestem fanką Jamesa Bonda i jak dla mnie zmieszanie go z wyścigami jest kompletną pomyłką. Auta oglądają z reguły dzieci, jednak uważam że ten film w niektórych momentach film jest trochę brutalny ( np. śmierć agenta na początku). Po za tym Liliana Lifting jest strasznie wkurzająca.
   Jednak Auta 2 mają też trochę plusów. Na pewno jednym z nich jest to, kiedy Złomek dowiaduje się że ktoś chce zabić McQueena to postanawia go ratować, mimo iż się wcześniej dosyć ostro pokłócili.
Kolejną rzeczą która podobała mi się w filmie jest Francesco - główny rywal Zygzaka . Moim zdaniem jest on świetną postacią, Piotr Polk zdubbingował go genialnie.
W tej części pojawiło się więcej nawiązań do Formuły 1. Pojawienie się Lewisa Hamiltona, Sebastiana Vettela ( ukrytego pod pseudonimem Sebastian Schnell) Witalija Pietrowa, Fernando Alonso i  toru w Monako nie jest przypadkowe. Tak samo jak postać Francesco i jego mamy- oboje do złudzenia przypominają bolidy F1. W Polskiej wersji filmu pojawia się Włodzimierz Zientarski, który przez długie lata prowadził studio przed i po wyścigu. Po za tym jeden z dziennikarzy nazywa się Dawid Kołpak - jest to nawiązanie do kierowcy Formuły 1 Davida Coutharda, który przez jakiś czas był komentatorem w BBC.
Po za tym Pixar serwuje nam koleją dawkę ciekawych samochodów tak jak Fiat Topolino, Aston Martin DB5 czy Jaguar E-type.
   Mimo tych plusów nie oceniam tego filmu zbyt dobrze. Brakuje mi tego charakterystycznego klimatu z poprzedniej części i tradycyjnej Chłodnicy Górskiej. W czerwcu do amerykańskich kin wchodzi  trzecia część Aut. Mam nadzieję że tym razem się nie zawiodę!
Źródło:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Auta_2
https://pl.wikipedia.org/wiki/David_Coulthard

niedziela, 5 lutego 2017

Moje przygody z autografami mniej lub bardziej znanych kierowców: Brendon Hartley

W końcu mam swoje upragnione (i  ostatnie) ferie! Co prawda jutro zacznie się już drugi tydzień, ale ten na szczęście zapowiada się bardziej ciekawie niż pierwszy. Dziś chciałabym wam pokazać autograf, który dostałam jeszcze przed świętami, Przysłał mi go nie kto inny jak Brendon Hartley. Kim on tak właściwie jest? Przez pewien czas był kierowcą testowym w Scuderii Toro Rosso, Red Bull Racing i Mercedesie. Niestety w F1 nie przejechał żadnego wyścigu. Od 2014 roku Nowozelandczyk  reprezentuje barwy Porsche w World Endurance Championschip - serii  znanej z wyścigów długodystansowych.
Skontaktowałam się z Brendonem przez jego oficjalną stronę. Napisałam do niego email, w którym poprosiłam  o wysłanie mi autografu.
Odpowiedź nadeszła dość szybko, bo po niecałych trzech tygodniach. Cieszę się że odstałam ten autograf, bo karierę Hartleya śledzę od jakiegoś roku i jest jednym z moich ulubionych zawodników.
W tym sezonie będę częściej oglądać World Endurance Championschip, bo Robert Kubica zdecydował się startować w tej serii, z czego się oczywiście bardzo cieszę.
Źródło:Wikipedia.pl

wtorek, 31 stycznia 2017

Javier Giraldo - Historia Formuły 1

Oprócz oglądania wyścigów i kibicowania ulubionym zawodnikom najbardziej ekscytujące jest odkrywanie historii Formuły 1.Poznaję wtedy świetnych kierowców, którzy ścigali się wiele lat przed moimi narodzinami.
Książka zaczyna się w czasach, kiedy Formuła nie gościła jeszcze na torach- zawodnicy ścigali się z miasta do miasta zwykłymi, choć lekko zmodyfikowanymi samochodami. Robili to dla czystej frajdy nie myśląc o bezpieczeństwie. Już wtedy na trasach pojawiali się pierwsi kibice, którzy bacznie obserwowali to, co się dzieje na drodze. Poważny wypadek sprawia, że pasjonaci wyścigów zmuszeni są przenieść się na tory. Z biegiem czasu poznajemy historię F1 i  wielu niezwykłych kierowców,międzi innymi: Juana Manuela Fangio - zwanego Maestro, Nikiego Laudę- który pokazał że prawdziwego zwycięzcę da sie oszpecić ale nigdy zabić, Ayrtona Sennę - najlepszego kierowcę w historii wyścigów, Michaela Schumachera - który bił rekordy i wygrywał wszystko co się da, Emersona Fittipaldiego - mistrza o Polskich korzeniach, Johena Rindta - człowieka, który jako jedyny zdobył tytuł pośmiertnie.  Wielkich kierowców jest o wiele więcej. Chcesz poznać ich historię? To jak przyczynili się do rozwoju F1? W takim razie pozostaje Ci samemu odkryć przeszłość tego sportu!
Historia wyścigów jest długa i zawiła, jak nie jeden tor. Przyznam się, że dosyć często zdarza mi się wracać do przeszłości. Lubię śledzić to co się działo kiedyś w F1, mimo iż życiorysy wielu kierowców znam już na pamięć.
W tej książce pojawiają się drobne błędy. Zamiast Astona Martina jest Austin Martin, zespół  Toleman staje się Telemanem. Może nie są one jakieś mega wielkie ale  mi osobiście przeszkadzają. Po za tym, Historia Formuły 1 kończy się w czasach kiedy po tytuły sięgał Alonso. Została wydana w 2007 roku, czyli 10 lat temu. Niestety na naszym rynku nie ma za wiele książek o wyścigach, bo po nagłym odejściu Kubicy zainteresowanie F1 spadło.
Czy polecam tę lekturę? Jak dla mnie ta bogata w informacje i zdjęcia książka była bardzo ważna w poznaniu F1.  Jest idealnym rozwiązaniem na długie wieczory, szczególnie dla pasjonatów wyścigów.

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Moje przygody z autografami mniej lub bardziej znanych kierowców: Nico Hulkenberg i Sergio Perez

Od lewej: Nico Hulkenberg i Sergio Perez
Dziś zaprezentuję wam kolejne autografy. Nie skłamię, jeśli powiem że na przesyłkę z Sahara  Force India czekałam z niecierpliwością.  Prośbę do tego temu napisałam jeszcze na wakacjach. Najbardziej zależało mi na podpisie Hulkenberga. Martwiłam się że jego autograf nie przyjdzie bo w 2017 roku Nico przechodzi do Renault. Już miałam w planach pisać do nowego zespołu Hulka, jednak się powstrzymałam bo wiedziałam że do 31 grudnia obowiązuje go kontrakt z Sahara Force India. Autografy dostałam jeszcze w 2016 roku więc miałam szczęście że "złapałam" go w starym teamie.
Cieszę się że  podpisy Hulkenberga jak i Pereza do mnie doszły, bo były na liście tych wymarzonych.
Utworzyłam nową zakładkę na blogu, w której możecie zobaczyć ile autografów udało mi się uzbierać. Będę starała się ją aktualizować na bieżąco, ale nie  spodziewajcie się że kolekcja będzie się powiększałam jakoś mega szybko.
Do następnego postu!

piątek, 13 stycznia 2017

Black Shadow kontra Promarkery

Osoby, które rysują zapewne słyszały o czymś takim jak Promarkery. Są to po prostu markery, przeznaczone dla plastyków, projektantów.  Możemy korzystać z węższej lub szerszej końcówki w zależności od  tego jaką powierzchnię kolorujemy. W sklepach dostępne jest około sto pięćdziesiąt różnych odcieni. Nic tylko kupować i malować!
Moja przygoda z Promarkerami zaczęła się jakiś rok temu. Po kilku tygodniach rozważania za i przeciw pojechałam do sklepu plastycznego. Na początek postanowiłam wybrać sobie pięć kolorów, ponieważ jeszcze wtedy nie wiedziałam czy przypadną mi do gustu. Po za tym cena wahająca się od 9-13 złotych wcale nie zachęcała do zakupu większej ilości. Początki były bolesne. Nic mi nie wychodziło, uważałam że to kasa wywalona w błoto. Dopiero po jakimś czasie nauczyłam się pracować z tymi markerami. Z miesiąca na miesiąc efekty są coraz lepsze.
Oto kilka moich prac:
Po raz pierwszy zdecydowałam się wstawić na bloga rysunki niezwiązane z F1.Wybrałam tylko kilka z mojej teczki.
Ten kask po prawej był wzorowany na kasku Hakkinena a ten po lewej na kasku Schumachera. Poświęciłam im naprawdę dużo czasu, jednak te prace nie wyszły mi do końca tak jak chciałam. Mimo to uważam że nie są złe.
Ten rysunek uważam za bardzo udany. Przedstawia on Marka Webbera. Pierwotnie miała to być zakładka do książki, jednak ta mini praca po dziś dzień wisi na mojej tablicy korkowej.
To tylko część moich prac do których użyłam Promarkerów. Jeszcze kilka mam w teczkach ale uważam że te są najlepsze. Ostatnio niestety nic nowego nie rysuje. Mam nadzieję że za jakiś czas wstawię tu kolejne bazgroły. Chciałabym zaprosić was na moje konto na DeviantArt <Klik> gdzie także zdarza mi się zamieszczać rysunki.
Do następnego postu :)