Formuła wróciła. Na innym kanale, z innymi komentatorami, ale wróciła. I to nie byle gdzie bo do Melbourne na Albert Park. W pamięci mam GP Australii z 2011 roku, kiedy ścigali się jeszcze tacy kierowcy jak Mark Webber, Michael Schumacher, kiedy to na dobre zaczęła się moja przygoda z F1.
Obecny sezon będzie już moim szóstym, który poświęcam na wyścigi a czwartym na blogu.
Na starcie ciekawiły mnie dwie pierwsze linie. Przód obstawiony przez Merce, z Hamiltonem na czele, za Srebrnymi Strzałami obaj zawodnicy Ferrari.
Już przed startem pojawiły się problemy w bolidzie Daniłła Kvyata, które nie dopuściły rosyjskiego zawodnika do rywalizacji i zadecydowały o dodatkowym okrążeniu rozgrzewkowym..
Na starcie genialnie spisali się zawodnicy Ferrari. Vetel jak i Raikkonen pokonali Mercedesy. Po tym incydencie prowadzenie objął zespół z Maranello, a Hamilton startujący z pierwszego pola spadł na szósta pozycję. Już na pierwszym okrążeniu Kevin Magnussen przebił oponę w swoim samochodzie. Duński kierowca debiutował dwa lata temu na tym torze w barwach McLarena i zajął wtedy miejsce na podium.
W tegorocznym wyścigu nie brakowało także dramatycznych wydarzeń, na przykład kolizja Alonso z Gutierrezem, gdzie reprezentant McLarena najechał na bolid rywala. Wypadek wyglądał bardzo dramatycznie, bolid kilkukrotnie przekoziołkował i uderzył w bandę. Kierowca na szczęście wyszedł o własnych siłach, ale z bolidu tak naprawdę niewiele zostało. On jak i Gutierrez zostali wyeliminowani z dalszej rozgrywki. Po tym incydencie pojawiła się czerwona flaga, czyli wyścig został wstrzymany.
Na dwudziestym trzecim okrążeniu czyli cztery kółka później z rywalizacji odpadł Kimi Raikkonen ponieważ z wlotu powietrza w jego bolidzie zaczął wydobywać się ogień.
Na mecie pierwszy zameldował się Rosberg a za nim Hamilton i Vettel. Byłam bardzo zadowolona z wygranej Nico, ponieważ od dłuższego czasu kibicuje mu w drodze po tytuł mistrzowski. W dodatku jestem zadowolona z szóstego miejsca Grosjeana, który znalazł się w całkiem nowym zespole o nazwie Haas F1. Szkoda że Gutierrez nie dojechał do mety, bo punkty mogły być większe ale jak na debiutancki wyścig tego teamu jest całkiem nieźle.
Teraz czekam na Bahrajn i przy okazji wracam do stałego pisania bo trochę zaniedbałam tego bloga.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Australia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Australia. Pokaż wszystkie posty
sobota, 26 marca 2016
środa, 18 marca 2015
Nowy sezon, nowe oczekiwania czyli krtótko mówiąc Grand Prix Australii
Kiedy dwa lata temu postanowiłam pisać tutaj recenzje wyścigów zaczynałam swój trzeci pełny sezon Formuły 1. Zakładałam że blog nie będzie istniał więcej niż maksymalnie rok, bo tyle wynosił mój dotychczasowy rekord. Jednak los zadecydował inaczej. Dzisiaj zaczynam już piąty sezon oglądania Królowej Motosportu a trzeci pisania recenzji na blogu.
W tym roku trochę się pozmieniało w stawce. Vettel zmienił barwy i zamiast w Red Bull Racing startuje w Ferrari u boku Kimiego Raikkonena a na miejsce Niemca w Czerwonych Bytach został przyjęty Daniłł Kvyat. Z kolei Alonso przeniósł się do McLarena jednak dla niego nowy sezon zaczął się niezwykle pechowo bo pod koniec lutego miał wypadek podczas przedsezonowych testów. Ze względu na to zdarzenie Fernando nie startował w Grand Prix Australii więc jego zastępcą był Kevin Magnussen - ubiegłoroczny zawodnik McLarena. W kilku zespołach takich jak Toro Rosso czy Sauber postanowiono zatrudnić obu całkiem nowych kierowców. Teraz w stawce zamiast jedenastu teamów zrobiło się dziesięć przez odejście Caterhama.
W kwalifikacjach sypnęło trochę niespodziankami, mimo tego że w wyścigu z pierwszej linii startowały oba Mercedesy. Hamilton zdobył kolejne Pole Position pokazując że zdobycie przez niego tytułu mistrzowskiego w 2014 roku nie było wcale przypadkiem.Na mojej twarzy pojawił się uśmiech kiedy w pierwszej dziesiątce zobaczyłam oba Lotusy. Dużą niespodzianką okazało się dla mnie to iż w Q3 pojawił się Felipe Nasr i w swoim Sauberze udało mu się uzyskać dziesiąty czas.
Z tej racji że Grand Prix Australii miało się odbyć się o szóstej rano to ja już przed piątą byłam na nogach i nerwowo kręciłam się po domu.
Na starcie nie pojawili obaj zawodnicy Manora oraz Valtteri Bottas. Zawodnik Williamsa doznał kontuzji pleców podczas kwalifikacji. Do tego w rywalizacji na pierwszym okrążeniu nie zobaczyłam ani Daniłła Kvyata, który musiał się wycofać ze względu na awarię skrzynie biegów oraz już wcześniej wspomnianego Kevina Magnussena -zastępcę Fernando Alonso w którego bolidzie awarii uległ silnik.
Na pierwszym okrążeniu pojawił się już Safety Car po kolizji w której brali udział Pastor Maldonado i Felipe Nasr. Skutkiem zderzenia tych zawodników ( chociaż nie jestem pewna czy jeszcze Raikkonen nie brał w tym udziału ) było bliskie spotkanie Wenezuelczyka z barierą ochronną i roztrzaskanie na niej bolidu. Drugi kierowca Lotusa - Romain Grosjean też nie miał tyle szczęścia bo już na początku wyścigu jednostka napędowa w jego samochodzie się zepsuła. Tym sposobem obaj zawodnicy jednego z moich ulubionych teamów odpadli przed dobrym rozkręceniem się zawodów. Już drugi rok z rzędu żaden Lotus nie kończy wyścigu ...
Po za nimi dopadło jeszcze dwóch kierowców: takich jak Kimi Raikkonen który musiał zrezygnować na czterdziestym dziewiątym okrążeniu nie ze swojej wini bo podczas wizyty w alei serwisowej koło w jego bolidzie nie zostało dokręcone. Mój rówieśnik Max Verstappen także nie ukończył wyścigu ze względu na ten sam problem co Grosjean czyli awarię silnika.
Kiedyś zastanawiałam się co by było jakby do mety dojechało tylko dziesięciu kierowców. Wtedy każdy z nich załapałby się na punkty. W Grand Prix Australii dojechało ich aż jedenastu (!). Putków nie zdobył tylko Jenson Button - jedyny w tym wyścigu reprezentant McLarena. Kiedy Honda ogłosiła swój oficjalny powrót do Formuły 1 to myślałam że to będzie coś w rodzaju ratunku dla tego brytyjskiego zespołu, od którego potężniejsze jest tylko Ferrari. Po pierwszym wyścigu stwierdzam że jest nie za wesoło. Rok temu w Australii był całkiem przyzwoity wynik bo przez dyskwalifikacje Daniela Ricciardo Magnusen jak i Button znaleźli się na podium - na drugim i trzecim miejscu. W tym roku to była istna tragedia, nigdy nie widziałam Buttona walczącego praktycznie o przedostanie miejsce.
Pierwsze miejsce zajął Hamilton który od początku do końca był liderem w tym wyścigu. Tuż za nim uplasował się drugi kierowca Srebrnej Strzały - Nico Rosberg. Najniższy stopień podiom zajął Sebastian Vettel który od tego roku jest nowym kierowcą Ferrari. Pozytywnie zaskoczył mnie Massa dojeżdżając do mety jako czwarty, chociaż po kwalifikacjach obstawiałam że będę oglądać go raczej w pierwszej trójce. Dużą niespodzianką było to że Felipe Nasr zameldował się na piątej pozycji.
W tym sezonie mam nadzieje że ktoś jeszcze oprócz Mercedesa zawalczy o tytuł mistrzowski. Jak już kilka razy wspominałam nie lubię dominacji jednego zespołu a tym bardziej kierowcy. Gdzieś jeszcze krąży nadzieje że McLaren zdoła się poprawić bo moje pierwsze wrażenie nie było dobre. Chcę widzieć Lotusy może nie na podium ale na pewno w punktach, bo wiem że Groszka jak i Maldonado stać na dobry wynik
W tym roku trochę się pozmieniało w stawce. Vettel zmienił barwy i zamiast w Red Bull Racing startuje w Ferrari u boku Kimiego Raikkonena a na miejsce Niemca w Czerwonych Bytach został przyjęty Daniłł Kvyat. Z kolei Alonso przeniósł się do McLarena jednak dla niego nowy sezon zaczął się niezwykle pechowo bo pod koniec lutego miał wypadek podczas przedsezonowych testów. Ze względu na to zdarzenie Fernando nie startował w Grand Prix Australii więc jego zastępcą był Kevin Magnussen - ubiegłoroczny zawodnik McLarena. W kilku zespołach takich jak Toro Rosso czy Sauber postanowiono zatrudnić obu całkiem nowych kierowców. Teraz w stawce zamiast jedenastu teamów zrobiło się dziesięć przez odejście Caterhama.
W kwalifikacjach sypnęło trochę niespodziankami, mimo tego że w wyścigu z pierwszej linii startowały oba Mercedesy. Hamilton zdobył kolejne Pole Position pokazując że zdobycie przez niego tytułu mistrzowskiego w 2014 roku nie było wcale przypadkiem.Na mojej twarzy pojawił się uśmiech kiedy w pierwszej dziesiątce zobaczyłam oba Lotusy. Dużą niespodzianką okazało się dla mnie to iż w Q3 pojawił się Felipe Nasr i w swoim Sauberze udało mu się uzyskać dziesiąty czas.
Z tej racji że Grand Prix Australii miało się odbyć się o szóstej rano to ja już przed piątą byłam na nogach i nerwowo kręciłam się po domu.
Na starcie nie pojawili obaj zawodnicy Manora oraz Valtteri Bottas. Zawodnik Williamsa doznał kontuzji pleców podczas kwalifikacji. Do tego w rywalizacji na pierwszym okrążeniu nie zobaczyłam ani Daniłła Kvyata, który musiał się wycofać ze względu na awarię skrzynie biegów oraz już wcześniej wspomnianego Kevina Magnussena -zastępcę Fernando Alonso w którego bolidzie awarii uległ silnik.
Na pierwszym okrążeniu pojawił się już Safety Car po kolizji w której brali udział Pastor Maldonado i Felipe Nasr. Skutkiem zderzenia tych zawodników ( chociaż nie jestem pewna czy jeszcze Raikkonen nie brał w tym udziału ) było bliskie spotkanie Wenezuelczyka z barierą ochronną i roztrzaskanie na niej bolidu. Drugi kierowca Lotusa - Romain Grosjean też nie miał tyle szczęścia bo już na początku wyścigu jednostka napędowa w jego samochodzie się zepsuła. Tym sposobem obaj zawodnicy jednego z moich ulubionych teamów odpadli przed dobrym rozkręceniem się zawodów. Już drugi rok z rzędu żaden Lotus nie kończy wyścigu ...
Po za nimi dopadło jeszcze dwóch kierowców: takich jak Kimi Raikkonen który musiał zrezygnować na czterdziestym dziewiątym okrążeniu nie ze swojej wini bo podczas wizyty w alei serwisowej koło w jego bolidzie nie zostało dokręcone. Mój rówieśnik Max Verstappen także nie ukończył wyścigu ze względu na ten sam problem co Grosjean czyli awarię silnika.
Kiedyś zastanawiałam się co by było jakby do mety dojechało tylko dziesięciu kierowców. Wtedy każdy z nich załapałby się na punkty. W Grand Prix Australii dojechało ich aż jedenastu (!). Putków nie zdobył tylko Jenson Button - jedyny w tym wyścigu reprezentant McLarena. Kiedy Honda ogłosiła swój oficjalny powrót do Formuły 1 to myślałam że to będzie coś w rodzaju ratunku dla tego brytyjskiego zespołu, od którego potężniejsze jest tylko Ferrari. Po pierwszym wyścigu stwierdzam że jest nie za wesoło. Rok temu w Australii był całkiem przyzwoity wynik bo przez dyskwalifikacje Daniela Ricciardo Magnusen jak i Button znaleźli się na podium - na drugim i trzecim miejscu. W tym roku to była istna tragedia, nigdy nie widziałam Buttona walczącego praktycznie o przedostanie miejsce.
Pierwsze miejsce zajął Hamilton który od początku do końca był liderem w tym wyścigu. Tuż za nim uplasował się drugi kierowca Srebrnej Strzały - Nico Rosberg. Najniższy stopień podiom zajął Sebastian Vettel który od tego roku jest nowym kierowcą Ferrari. Pozytywnie zaskoczył mnie Massa dojeżdżając do mety jako czwarty, chociaż po kwalifikacjach obstawiałam że będę oglądać go raczej w pierwszej trójce. Dużą niespodzianką było to że Felipe Nasr zameldował się na piątej pozycji.
W tym sezonie mam nadzieje że ktoś jeszcze oprócz Mercedesa zawalczy o tytuł mistrzowski. Jak już kilka razy wspominałam nie lubię dominacji jednego zespołu a tym bardziej kierowcy. Gdzieś jeszcze krąży nadzieje że McLaren zdoła się poprawić bo moje pierwsze wrażenie nie było dobre. Chcę widzieć Lotusy może nie na podium ale na pewno w punktach, bo wiem że Groszka jak i Maldonado stać na dobry wynik
niedziela, 23 marca 2014
Welcome to Melbourne
Kiedy: 16 marca 2014
Gdzie : Melbourne, Australia
Tor: Albert Park
No i zaczęło się. Przed nami nowy sezon Formuły 1. Rok 2014 niesie ze sobą wiele zmian. Bolidy stały się wolniejsze przez zmianę silników z V8 na V6. Od tego sezonu będą obowiązywały stałe numery startowe kierowców, które będą obowiązywać do końca wyścigowej kariery.
Wielu kierowców zmieniło zespoły, Felipe Massa po ośmiu sezonach w Ferrari przeszedł do Williamsa. Miejsce drugiego kierowcy w zespole z Maranello zajął Kimi Raikkonen, Lotus stworzył ciekawy duet w postaci Romain Grosjean i Pastor Maldonado.
Podczas kwalifikacji zaskoczyli mnie debiutanci, dwóch na trzech całkiem nowych kierowców zajęło miejsce w pierwszej dziesiątce. Vettel w drugiej części czasówki osiągnął trzynasty czas, wykreślając go z możliwości walki o pierwsze pole startowe.
Najszybsze okrążenie wykręcił Lewis Hamilton ale wyścig należał do jego kolegi z zespołu, Nico Rosberga który fantastycznie wystartował. Niemiec przejął prowadzenie i utrzymała je do samego końca, zapewniając sobie zwycięstwo.
Na pierwszym zakręcie swój wyścig skończył Felipe Massa, przez kolizję spowodowaną przez Kobayashi'ego. Obaj nie pojechali już dalej. Kierowca teamu Caterham nie dostał za ten wypadek żadnej kary.
W tym Grand Prix zaskoczyła mnie słaba forma Sebastiana Vettela, w porównaniu do swojego kolegi z zespołu, Daniela Ricciardo ( Mark Webber po sezonie 2013 pożegnał się na dobre z Formułą 1) który przejechał świetne kwalifikacje ( mimo deszczu) i wyścig.
Vettel jak i Hamilton zrezygnowali po przejechaniu kilku okrążeń, problemy techniczne.
Podczas wyścigu w Australii mogliśmy zobaczyć Safety Car, który wyjechał kiedy opona w bolidzie Bottasa uległa uszkodzeniu a jej resztki walały się po torze.
Ogółem to tym razem zawody obyły się bez większych kraks, czasem wiało nudą.
Smutno mi trochę patrząc na zespół Lotusa, ponieważ ani Grosjean ani Maldonado nie ukończyli wyścigów. Team ma duże problemy finansowe, brak pieniędzy wiąże się z ograniczonymi próbami rozwoju samochodu. Głupio tak oglądać jak ulubiony zespół upada.
Po pierwszym wyścigu muszę pochwalić McLarena, którego zawodnicy prezentowali znakomitą formę. Button i Magnussen zajęli czwarte i trzecie miejsce.
Podium wyglądało ciekawie, Rosberg na czele za nim Ricciardo a na najniższym stopniu Magnussen, który w swoim pierwszym Grand Prix osiągnął już tak wiele.
Jednak sędziowie postanowili wykluczyć Ricciardo z wyników. Dlaczego? Otóż uznali ze w jego bolidzie przekroczono dopuszczalny limit przepływu paliwa- 100 kg/h. Red Bull Racing złożył odwołanie, posiedzenie w sprawie Australijczyka odbędzie się 14 kwietnia.
Gdzie : Melbourne, Australia
Tor: Albert Park
No i zaczęło się. Przed nami nowy sezon Formuły 1. Rok 2014 niesie ze sobą wiele zmian. Bolidy stały się wolniejsze przez zmianę silników z V8 na V6. Od tego sezonu będą obowiązywały stałe numery startowe kierowców, które będą obowiązywać do końca wyścigowej kariery.
Wielu kierowców zmieniło zespoły, Felipe Massa po ośmiu sezonach w Ferrari przeszedł do Williamsa. Miejsce drugiego kierowcy w zespole z Maranello zajął Kimi Raikkonen, Lotus stworzył ciekawy duet w postaci Romain Grosjean i Pastor Maldonado.
Podczas kwalifikacji zaskoczyli mnie debiutanci, dwóch na trzech całkiem nowych kierowców zajęło miejsce w pierwszej dziesiątce. Vettel w drugiej części czasówki osiągnął trzynasty czas, wykreślając go z możliwości walki o pierwsze pole startowe.
Najszybsze okrążenie wykręcił Lewis Hamilton ale wyścig należał do jego kolegi z zespołu, Nico Rosberga który fantastycznie wystartował. Niemiec przejął prowadzenie i utrzymała je do samego końca, zapewniając sobie zwycięstwo.
Na pierwszym zakręcie swój wyścig skończył Felipe Massa, przez kolizję spowodowaną przez Kobayashi'ego. Obaj nie pojechali już dalej. Kierowca teamu Caterham nie dostał za ten wypadek żadnej kary.
W tym Grand Prix zaskoczyła mnie słaba forma Sebastiana Vettela, w porównaniu do swojego kolegi z zespołu, Daniela Ricciardo ( Mark Webber po sezonie 2013 pożegnał się na dobre z Formułą 1) który przejechał świetne kwalifikacje ( mimo deszczu) i wyścig.
Vettel jak i Hamilton zrezygnowali po przejechaniu kilku okrążeń, problemy techniczne.
Podczas wyścigu w Australii mogliśmy zobaczyć Safety Car, który wyjechał kiedy opona w bolidzie Bottasa uległa uszkodzeniu a jej resztki walały się po torze.
Ogółem to tym razem zawody obyły się bez większych kraks, czasem wiało nudą.
Smutno mi trochę patrząc na zespół Lotusa, ponieważ ani Grosjean ani Maldonado nie ukończyli wyścigów. Team ma duże problemy finansowe, brak pieniędzy wiąże się z ograniczonymi próbami rozwoju samochodu. Głupio tak oglądać jak ulubiony zespół upada.
Po pierwszym wyścigu muszę pochwalić McLarena, którego zawodnicy prezentowali znakomitą formę. Button i Magnussen zajęli czwarte i trzecie miejsce.
Podium wyglądało ciekawie, Rosberg na czele za nim Ricciardo a na najniższym stopniu Magnussen, który w swoim pierwszym Grand Prix osiągnął już tak wiele.
Jednak sędziowie postanowili wykluczyć Ricciardo z wyników. Dlaczego? Otóż uznali ze w jego bolidzie przekroczono dopuszczalny limit przepływu paliwa- 100 kg/h. Red Bull Racing złożył odwołanie, posiedzenie w sprawie Australijczyka odbędzie się 14 kwietnia.
" Założyłbym się o wszytko co mam, że nie bylibyśmy na podium" - Daniel Ricciardo, słowa wypowiedziane podczas konferencji po wyścigu.
sobota, 16 marca 2013
Katastrofa pogodowa w Albert Park
Pierwszy weekend wyścigowy w tym sezonie nie rozpoczął się wcale tak wspaniale. Wczoraj kierowcy nie mogli narzekać na złą pogodę, bo było bardzo słonecznie i wręcz chciało się jeździć. Za to dzisiaj przez trzecią sesję treningową i czas przeznaczony na kwalifikacje padał deszcz.
Kwalifikacje rozpoczęły się 30 minutowym opóźnieniem ze względu na opady. W Q1 była niezliczona ilość kraks,( między innymi wypadek Felipe Massy ) poślizgów i wyjazdów po za tor. Kiedy znów się rozpadało postanowiono przenieść Q2 i Q3 na następny dzień. Odbędą się one o 11:00 czasu miejscowego ( Australijskiego) czyli w Polsce będą transmitowane o godz. 1:00 w nocy.
Do kolejnej czasówki nie zakwalifikowali się prawie wszyscy debiutanci ( oprócz Botasa )oraz Charles Pic i Pastor Maldonado
Kwalifikacje rozpoczęły się 30 minutowym opóźnieniem ze względu na opady. W Q1 była niezliczona ilość kraks,( między innymi wypadek Felipe Massy ) poślizgów i wyjazdów po za tor. Kiedy znów się rozpadało postanowiono przenieść Q2 i Q3 na następny dzień. Odbędą się one o 11:00 czasu miejscowego ( Australijskiego) czyli w Polsce będą transmitowane o godz. 1:00 w nocy.
Do kolejnej czasówki nie zakwalifikowali się prawie wszyscy debiutanci ( oprócz Botasa )oraz Charles Pic i Pastor Maldonado
Subskrybuj:
Posty (Atom)