niedziela, 31 maja 2015

A teraz Rosberg może dopisać sobie do swojej listy kolejne zwycięstwo w Monako.

Odkąd zaczęłam nałogowo oglądać ten piękny sport to z utęsknieniem czekam na wyścig w Monako.
Tutaj nie ma praktycznie pobocza więc jeden błąd kosztuje bardzo wiele. Tor jest budowany co roku! Tak, tak, na co dzień jest to zwykła ulica. Przygotowania zaczynają się na kilka tygodni przed samym wyścigiem, kiedy od nowa są montowane bariery i tym podobne. W Monako jest bardzo trudno wyprzedzać więc te słabsze zespoły mają szanse na dobre pozycje, gdyż na normalnych torach  samochody są zbyt powolne aby dogonić stawkę. Dzisiaj nie zorganizowano by wyścigu na tak niebezpiecznym torze. Jest on wąski  i pełen bardzo ostrych zakrętów, ale to czyni go bardzo wyjątkowym. Innym czyni go także fakt  iż dwie pierwsze sesje odbywają się we czwartek a nie w piątek, przez co weekend jest o jeden dzień dłuższy. Najważniejsza jest jednak sobota, kiedy są kwalifikacje, im lepsza pozycja startowa uzyskana w przeddzień wyścigu tym większe szanse na dobry nieniedzielny rezultat.
Na pierwszym okrążeniu trochę się działo.Hamilton genialnie  obronił pole position  a Vettel starał się wyprzedzić Rosberga. Na samym początku zawodów byłam świadkiem kolizji Alonso i Hulkenberga. Sędziowie uznali że winnym jest hiszpański kierowca McLarena i zadecydowali o ukaraniu go. Jednak ten wyścig nie był dla Alonso szczęśliwy, jak i poprzednie odkąd jeździ dla brytyjskiego teamu. ponieważ na czterdziestym trzecim kółku w jego bolidzie pojawiła się awaria i musiał pożegnać się z dobrym wynikiem.
Tak patrząc na ten wyścig z perspektywy poprzednich to było nudno. Tak wydawało mi się do sześćdziesiątego czwartego okrążenia kiedy między Verstappenem a Grosjeanem doszło kolizji. Młody kierowca Scuderii Toro Rosso rozpędzonym samochodem wpakował się w barierę. Wypadek wyglądał na bardzo niebezpiecznie ale kierowca wyszedł z bolidu o własnych siłach. Wtedy zadecydowano  o pojawianiu się Samochodu Bezpieczeństwa, aby posprzątać to co zostało z bolidu Verstappena. Wielu kierowców zjechało do alei serwisowej  na pit stop w tym Lewis Hamilton. Jednak ta decyzja Mercedesa okazała się zła. Po restarcie wyścigu nie był w stanie dogonić Vettela i Rosberga  -który przejął pałeczkę lidera.
Widząc smutnego Lewisa na podium nie cieszyłam się wcale ze zwycięstwa Rosberga. Mimo tego iż wygrał to czułam pewien niedosyt. Gdyby obaj kierowcy Mercedesa walczyli ze sobą i ten pojedynek zwyciężyłby  Nico to całkiem inna sprawa. Uwielbiam kiedy na torze coś się dzieje a takie ściąganie do boksu w nieodpowiednim czasie wydaje mi się niesprawiedliwe.
Za ten wyścig muszę pochwalić kierowców Red Bull Racing, którzy zajęli czwartą i piątą pozycję. Na punkty załapał się także Jenson Button zdobywając pierwsze punkty dla swojego zespołu. W tym sezonie McLaren nie dysponuje dobrym bolidem więc to jest już jakiś sukces. Ale weźmy pod uwagę że ten brytyjski zespół jest tuż za Ferrari pod względem zwycięstw i zajebistości. W tym Grand Prix nie byłam zadowolona z postawi Williams GP, Bottas i Massa zajęli kolejno czternastą i piętnastą pozycję. Zespół jednak utrzymuje że kiepskie wyniki w tym wyścigu to tylko chwilowa niedyspozycja ale pozostaje mi wierzyć im na słowo że te problemy są tylko przejściowe.

niedziela, 24 maja 2015

I nastał taki dzień w tym sezonie kiedy Rosberg w końcu wygrał jakiś wyścig !

Hiszpania zawsze kojarzy mi się z czymś niezwykłym. Tu własnie w 1996 roku Michael Schumacher odniósł swoje pierwsze zwycięstwo dla Ferrari,zapewne nie wiedząc jeszcze że dzięki temu zespołowi stanie się najbardziej utytułowanym kierowcą w całej historii Formuły 1. W 2012 miałam okazję oglądać jak Pastor Maldonando zdobywa pierwsze i jak na razie ostatnie zwycięstwo w swojej karierze. Nikt nie spodziewał się że ktoś z ówczesnego Williamsa wygra a zwłaszcza Maldonando, który po tym sukcesie przez długi czas nie kończył wyścigu w punktach ( oprócz tego zwycięstwa pierwszej dziesiątce  do mety dojechał może ze cztery razy)
Kwalifikacje, które odbyły się dzień przed zawodami zostały wygrane przez Nico Rosberga. Długo czekałam na to aż drugi kierowca Srebrnych Strzał odniesie w tym sezonie jakiś sukces. Niemiec  w wyścigu zaliczył dobry start ale tego samego nie mogę powiedzieć o Lewisie Hamiltonie. Ten wyścig był dla niego słabszy, ponieważ przyzwyczaiłam się że to on a nie Rosberg jest na czele i wygrywa.
Na czwartym okrążeniu doszło do bratobójczej walki między kierowcami Lotusa - Grosjeanem i Maldonado. Jednak ten drugi musiał wycofać się z zawodów. Moim zdaniem w tym wyścigu dawny zespół Kubicy mógł zdobyć duże punkty. Na koniec zeszłego sezonu Lotus miał tylko dziesięć punktów w klasyfikacji generalnej. Na ten moment ma już aż szesnaście, a to dopiero piąty wyścig. Najsłabiej wypada Maldonado a póki co to Groszek kończy wyścigi w punktach. Szkoda mi jest Wenezuelczyka ze względu na ten jego pech.
Grand Prix Hiszpanii było niezbyt ciekawe. W porównaniu z zeszłym wyścigiem nudziłam się jak mops. Jednak cieszy mnie że w końcu w tym sezonie Rosbergowi udało się pokonać Hamiltona, który uplasował się tuż za nim. Najniższy stopień podium zajął Sebastian Vettel. Drugi kierowca Ferrari dojechał do mety na piątej pozycji. Widząc tegoroczną postawę zespołu z Maranello mam wrażenie że kryzys i różne plagi Egipskie zostały już powoli zażegnane i może być tylko lepiej.
Cieszę się również z tego że kierowcy Red Bulla - Kvyat i Ricciardo  zakończyli wyścig w pierwszej dziesiątce. Zespół który zdominował sezony 2010-2013 zmaga się z problemami. Dawniej uważany był za potęgę a teraz pałeczkę lidera przejął Mercedes.
Na dzień dzisiejszy mam nadzieje że w Monako będzie ciekawym wyścigiem ale znając życie tam nigdy nie brakuje wrażeń dla kierowców jak i dla kibiców.

środa, 13 maja 2015

Rajdowe wojaże Roberta Kubicy: Rajd Meksyku

Uwielbiam te transmisje odcinków specjalnych , które oglądam w telewizji. Jest ich niewiele w porównaniu do liczby oesów ale lepsze to niż czytanie skrótów w internecie, nie będąc naocznym światkiem tego co działo się  wiele kilometrów ode mnie.
Kolejna rajdowa impreza odbywała się w Meksyku. Kraj ten ma bardzo ciekawą kulturę, ale dopiero nie od tak dawna jest jedną z rund Rajdowych Mistrzostw Świata bo od dopiero 2004, chociaż  impreza inauguracyjna odbyła się jakieś jedenaście lat wcześniej. 
Miałam okazję oglądać pierwszy odcinek specjalny odbywał się o zmroku. Kierowcy walczyli o najlepszy rezultat w świecie lamp samochodowych i ulicznych. 
Podczas tego rajdu także nie obyło się bez  przygód i różnych wypadków. Hitem tej imprezy było utopienie samochodu przez Otta Tanaka. Załoga wypadła z trasy na trzecim odcinku specjalnym wprost do znajdującego się w pobliżu zbiornika wodnego. Kierowcy jak i pilotowi nic na szczęście się nie stało i cało wyszli z tej opresji. Niestety Estońska załoga nie mogła już kontynuować startów a auto wyciągano z tego jeziora dobry kawał czasu. Wypadek był bardzo niebezpieczny ale momentalnie przypomniała mi się pewna historia z Alberto Ascarim w roli głównej, który w 1955 roku rozbił swój bolid o przystań podczas Grand Prix Monaco.
W tym rajdzie Kubicy udało się wygrać jeden asfaltowy odcinek specjalny. Robert określa tą rundę jaką niezbyt dobrą ale także nie najgorszą. Co prawda ukończył rajd ale na dalekiej osiemnastej pozycji.
Najlepszy okazał się Sebastian Ogier który wygrał już trzecie zawody w tym sezonie i to własnie on prowadzi w klasyfikacji generalnej.
A tak nawiasem mówiąc zastanawiam się kiedy to skończę. 

niedziela, 10 maja 2015

Co tam zwycięstwo Hamiltona, ważne że Kimi jest na podium

Pierwszy oficjalny wyścig Formuły 1 w Bahrajnie odbył się w 2004 roku. Mimo iż inauguracyjne zawody wygrał nie kto inny niż Michael Schumacher to królem tego toru jest Fernando Alonso.
W tegorocznych kwalifikacjach niezłą klasę pokazał po raz kolejny Lewis Hamilton, któremu udało się uzyskać najlepszy czas okrążenia i zdobyć kolejne pole position do swojej kolekcji. Obok niego na starcie ustawił się Sebastian Vettel - kierowca teamu Ferrari, który w obecnym sezonie dysponuje większą formą niż zaledwie rok wcześniej. Z drugiej linii startował drugi zawodnik srebrnych strzał - Nico Rosberg oraz Kimi Raikkonen. Na stracie pojawiły się problemy w samochodzie Felipe Massy przez co ten zmuszony był wyruszyć z alei serwisowej.
Hamilton zdołał utrzymać swoją pozycję ale Rosberg stracił swoją pozycję na rzecz Icemana. Dobrze wystartowali obaj kierowcy Ferrari.
Podczas Grand Prix Chin narzekałam na nudę ale miałam nadzieję że sytuacja poprawi się w Bahrajnie. W obecnym wyścigu mogłam oglądać walkę Rosberga z Vettelem. Panowie walczyli ze sobą o wyższą pozycję trzy razy, jednak zawsze na korzyść Mercedesa. W tych zawodach Seba popełniał bardzo dużo błędów na przykład na trzydziestym szóstym okrążeniu przez co stracił pozycję na rzecz Nico Rosberga.W wyścigu nie oglądaliśmy niestety Jensona Buttona który w ogóle nie wystartował ponieważ mechanicy nie byli w stanie uporać się z awarią w jego samochodzie.
Moim zdaniem największym bohaterem tego wyścigu okazał się Kimi Raikkonen. Przez cały zeszły sezon zastanawiałam się kiedy Iceman znajdzie się w końcu na podium. Po odejściu z Lotusa i powrocie na stare śmieci do Ferrari miałam wrażenie że jakoś trudno jest mu się tam odnaleźć w rezultacie czego ani razu nie zakończył wyścigu w pierwszej trójce w zeszłym sezonie. W Grand Prix Bahrajnu udało mu się dojechać na drugiej pozycji. Byłby trzeci ale dzięki temu że Rosberg popełnił błąd w samej końcówce to udało mu się zyskać wyższą pozycje. Nie udało by mu się to gdyby nie wspaniałe tempo wyścigowe. Niemiec próbował się odegrać i odzyskać drugą pozycję ale niestety musiał zadowolić się najniższym stopniu podium. Zwycięstwo po raz kolejny w tym sezonie odniósł Lewis Hamilton, powiększając przy tym swój dorobek punktowy o dwadzieścia pięć oczek i przewagę nad innymi zawodnikami.
Oglądając GP Bahrajnu moją uwagę przykuła walka Bottasa i Vettela. Czterokrotny mistrz świata nie mógł sobie poradzić z dwudziestosześcioletnim finem. Cały czas próbował go wyprzedzić ale kierowca Williamsa nie dawał za wygraną i bronił się przed rywalem.
Za to Daniel Ricciardo może mówić o szczęściu w nieszczęściu. Z reguły jeśli w bolidzie psuje się silnik to z reguły jest już po zawodach. Awaria w samochodzie młodego Australijczyka pojawiła się na kilkadziesiąt metrów przed metą. Z tyłu bolidu wydobywały się kłęby białego dymu świadczące o tym że jednostka napędowa właśnie zakończyła swój żywot. Jednak mimo iż silnik uległ awarii to rozpędzony bolid Ricciardo dotoczył się do mety. Nie dość że udało mu się dojechać to zrobił to na szóstej pozycji.
Wygrał Hamilton, drygi był Raikkonen a trzeci Rosberg. Jednak dla mnie największym bohaterem był właśnie Kimi którego po długiej przerwie mogłam oglądać na podium :)

niedziela, 3 maja 2015

Pasja jest wszystkim co kocham i cenię ...

   Zawsze kiedy zaczynam grzebać w historii Formuły 1 to oprócz wspaniałych sukcesów które wpisują się w ten sport jestem także światkiem tego jak Królowa Motosportu jest  brutalna. Zawsze kiedy zaczytuje się w jakieś książce o mojej motoryzacyjnej pasji to krok po kroku śledzę poczynania ulubionych kierowców od wejścia do świata F1 po przez pierwsze podium, zwycięstwo, tytuł ...
Wiecie co jest w tym wszystkim najsmutniejsze ? To że niektórzy wspaniali kierowcy giną podczas wyścigu, zostawiając po sobie coś niedokończonego. Na dzień dzisiejszy trudno znaleźć osobę która bardziej ceni pasję niż własne życie.
   Często kiedy wspominam komuś że potrafię wstać o piątej rano aby oglądać swój ulubiony sport to słyszę : ,, Po co Ci to ? ''.  Niektórzy są zbyt leniwi aby odkryć w sobie jakąś pasję czy zamiłowanie. Najlepiej to powiedzieć że nie ma się żadnego hobby.
    Pierwszego maja minęła dwudziesta pierwsza rocznica śmierci Ayrtona Senny. Weekend, który miał wyłonić zwycięzcę Grand Prix San Marino już na początku nie był taki jak inne. W piątek dwudziestego dziewiątego kwietnia   podczas sesji treningowej bolid Rubensa Barrichello stracił przyczepność w zakręcie Variante Bassa i z prędkością 200 kilometrów na godzinę uderzył w bandę i przekoziołkował . Życie  Rubensa zostało uratowane przez szybką pomoc lekarską.
Następnego dnia kolejny zawodnik nie miał tyle szczęścia. Pochodzący z Austrii debiutant, Roland Ratzenberger zginął podczas kwalifikacji do wyścigu. W bolidzie teamu Simtek awarii uległo skrzydło po czym nie mający docisku samochód wypadł z toru i  roztrzaskał się o bandę. Kierowca zmarł w wyniku rozległych obrażeń.
 Jeszcze tego samego dnia wstrząśnięty śmiercią kolegi po fachu, Ayrton Senna pojechał na miejsce wypadku Ratzenbergera  korzystając z oficjalnego samochodu za co po powrocie dostał solidny ochrzan od komisarzy toru . Sam zaczął rozmawiać z innymi kierowcami ze stawki w sprawie petycji  do FIA dzięki której poprawiłoby się  bezpieczeństwo na torze. Senna zmarł dzień później. Na siódmym okrążeniu jego samochód roztrzaskał się o barierę. Kierowca został przetransportowany do szpitala ale niestety jeden z najwspanialszych zawodników odszedł tego samego dnia o osiemnastej czterdzieści. We wraku jego samochodu znaleziono Austriacką flagę ponieważ w ten sposób chciał uczcić zmarłego Ratzenbergara.  Teorii na temat tego co tak naprawdę stało się wtedy jest wiele, praktycznie tyle samo co liczba spraw w sądzie które toczyły się do 2007 roku. Jedni twierdzą że awarii uległ drążek kierowniczy, drudzy że nie było przyczepności, inny dopatrują się w tym udziału osób trzecich. Spotkałam się również ze stwierdzeniem że po wypadku ktoś uszkodził czarne skrzynki, chociaż nie wiem ile jest w tym prawdy.
Śmierć Senny i Ratzenbergara jak i cała sytuacja z tego weekendu przyczyniła sie do poprawy bezpieczeństwa w Formule 1.
Senna zastanawiał się po wypadku Austriaka nad rezygnacją ale jednak pojechał w wyścigu, który okazał się być jego ostatnim w życiu. O Ayrtonie myślę jak o żywym człowieku, oraz jak o autorytecie którym z resztą dla mnie jest. Swoją postawą pokazał że pasja jest dla niego ważna oraz to że nie powinno się z niej rezygnować i robić to co się kocha aż do śmierci, nie zważając na niebezpieczeństwo.

"Formuła 1 dostarcza Ci jedną szczególną rzecz, którą jest to że jesteś ciągle wystawiony na niebezpieczeństwo. Niebezpieczeństwo zranienia, niebezpieczeństwo utraty życia. To jest część twojego życia. Albo stawiasz temu czoła jak profesjonalista, w chłodnym stylu, albo to rzucisz. Po prostu zostawisz to i nie będziesz robić tego nigdy więcej. Niestety tak się składa, że to co robię za bardzo lubię, żeby to tak po prostu rzucić. Nie mogę tego rzucić." - Ayrton Senna