środa, 29 lipca 2015

Rajdowe wojaże Roberta Kubicy: Rajd Polski

W tym roku odbył się siedemdziesiąty drugi Rajd Polski. Inauguracyjne zawody odbyły się w latach dwudziestych ubiegłego wieku, dziś ta impreza swoim stażem ustępuje tylko Monte Carlo i jest drugą najstarsza tego typu.
Rajd odbył się w tym samym czasie co Grand Prix Wielkiej Brytanii ale udało mi się obejrzeć to co dzieje się w WRC jak i Formule 1. Oprócz Kubicy w domowej rundzie mogliśmy podziwiać jazdę Krzysztofa Hołowczyca. Miałam nadzieję że będzie jeszcze zwycięzca tego rajdu - Kajetan Kajetanowicz ale on postanowił inaczej brać udział w  tej imprezie bo nie jako kierowca ale komentator telewizyjny :)
Pierwszy odcinek specjalny odbył się we czwartek na torze Mikołajki Arena. Załoga Robert Kubica- Maciek Szczepaniak miała startować prawie na samym końcu. Ich przeciwnikami był zespół Madsa Ostberga i Jonasa Anderssona. Polska załoga okazała się tylko gorsza od Sebastiana Ogiera, który uzyskał najlepszy czas przejazdu. Jednak nie Francuz był bohaterem dnia tylko Kubica który uzyskał znakomity wynik przed własną publicznością.
Ten rajd był dobry w wykonaniu Roberta. Nie wygrał żadnego odcinka specjalnego ale na tarasach meldował się dosyć wysoko.  Koszmarny okazał się Power Stage, gdzie Polak złapał gumę i zmarnował szanse na utrzymanie siódmego miejsca. Końcówka nie była szczęśliwa także dla Latvali bo uszkodził swój samochód i także nie miał najlepszego czasu.
Rajd Polski wygrał Sebastian Ogier i powiększył przewagę nad rywalami. Robert opuścił Polskę z czterema dodatkowymi punktami na swoim koncie. Sytuacja może wyglądałaby inaczej gdyby nie odwołano jednego z odcinków specjalnych ze względu na kibiców którzy stali w bardzo niebezpiecznych miejscach. Rozumiem każdy chcę Kubicę, Hołka czy Mikelsena ale nie musi  stać tak blisko, no chyba że na 100% wierzą w umiejętności kierowcy ale moim zdaniem stanie przy samej drodze to istna głupota bo o wypadek nietrudno.
Swego czasu pojawiły się plotki że Robert wystartuje  jeszcze w dodatkowym  rajdzie w Polsce, miał być to Rajd Warmiński, jednak Kubica zdementował je.
Teraz  nie mogę się doczekać kiedy Robson będzie się ścigał w Filnandii. Mam nadzieje że pójdzie mu dobrze i zdobędzie kolejne punkty.

niedziela, 26 lipca 2015

Wyścigowe święto na Silverstone

Nieodłącznym elementem Formuły 1 są trzy tory : Monako, Monza i właśnie Silverstone. To właśnie tam 13 maja 1950 roku odbyły się inauguracyjne zawody pierwszego oficjalnego sezonu Formuły 1, sezonu od którego zaczęto przyznawać mistrzostwa. Wyścig zakończył się triumfem Fariny, kierowcy Alfy Romeo, który jest uważany za pierwszego mistrza świata Formuły 1.
Tegoroczne kwalifikacje wygrały Mercedesy i to właśnie Hamilton i Rosberg startowali z pierwszej linii, co już drugi sezon nie jest dla mnie zaskoczeniem. Jednak byłam bardzo zdziwiona kiedy kierowcy Williamsa pokonali Mercedesy i znaleźli się na przodzie stawki. Bardzo dobrze wystartował Felipe Massa, który w kilka sekund dogonił rywali i objął prowadzenie. Brawa także dla drugiego kierowcy Williamsa- Valtteriego Bottasa, który także obezwładnił Srebrne Strzały. Ciekawi mnie reakcja Hamiltona kiedy najpierw wyprzedził go Massa a potem Bottas.
Już na pierwszym okrążeniu pojawił się Safety Car.  Ze względu na kolizję odpadli obaj kierowcy Lotusa - Grosjean i Maldonado oraz Button. Dla Jensona nigdy nie była to szczęśliwa Grand Prix. Nigdy nie odniósł zwycięstwa w swojej ojczyźnie, ba nawet nigdy nie miał okazji stać tutaj na podium chociaż w Formule 1 jeździ już od 2000 roku. Jego najwyższą lokatą w Brytyjskim wyścigu było tylko czwarte miejsce.
W tym wyścigu miałam nadzieję że Massa w końcu odniesie zwycięstwo. Od czasu swojego wypadku na Hungaroringu w 2009 roku niestety nie odniósł żadnego zwycięstwa. Zaczęło się wspaniale ale przez deszcz skończyło się jak zwykle. Wyścig wygrał Hamilton, za num uplasował się Rosberg i Vettel. Byłam pewna ze w tym wyścigu któryś z kierowców Williamsa będzie na podium ale oba Mercedesy i bolid Ferrari  okazali się lepsi. Na czwartym i piątym miejscu znaleźli się wcześniej wspomniani Massa i Bottas. Dalej byli już  Kvyat, Hulkenberg, Raikkonen, Perez, Alonso, Ericsson, Mehri i Stevens. Na dwudziesty kierowców na mecie zameldowało się tylko trzynastu wraz z Felipem Naserm który wycofał się jeszcze przed startem ze względu na awarię.
W tym wyścigu pierwszy punk dla McLarena zdobył Fernando Alonso, dojeżdżając na dziesiątej a jednocześnie ostatniej punktowanej pozycji.
Pozostaje mi mieć nadzieje że Williams odniesie sukces na Węgrzech.

niedziela, 19 lipca 2015

Dobrzy kierowcy mają to do siebie, że niestety bardzo szybko odchodzą ...

Wiele razy zachwycałam się sportem jakim jest Formuła 1. Imponowały mi samochody, odwaga kierowców, adrenalina, walka do ostatnich metrów o zwycięstwo. Tyle razy czytałam o słynnych zawodnikach czy zespołach, które na stałe zmieniły historię tego sportu. Jednak często zapominam jak niebezpieczna jest Królowa Motosport, ilu ludzi straciło życie poświęcając się swoje pasji.
Wczoraj rano doszła do mnie wiadomość że Jules Bianchi nie żyje. Zmarł dziewięć miesięcy po tragicznym wypadu, który miał  miejsce piątego października ubiegłego roku podczas wyścigu w Japonii. Młody Francuz uderzył w dźwig który miał za zadanie usunąć z toru uszkodzony bolid Adriana Sutila. Przetransportowano go do szpitala gdzie przeszedł operacje. Przez te kilka miesięcy po wypadku był w śpiączce . Odszedł w nocy z piątku na sobotę. Bianchi jest pierwszą od ofiarą śmiertelną w Formule 1 od czasu nagłego odejścia Ayrtona Senny, czyli od 21 lat.
Ta wiadomość mnie bardzo zasmuciła, wręcz załamała. Od momentu jego wypadku myślałam że wszystko jakoś się ułoży, że zdoła wrócić do zdrowia. Miałam nadzieje że ten młody człowiek wybroni się od śmierci, wygra jeden z ważniejszych wyścigów w swoim życiu. Tak jak w Monako, kiedy dokonał niemożliwego i zdobył dwa punkty jadąc bolidem Marussi, która z resztą była dosyć daleko od stawki, bo kierowcy tego teamu prawie zawsze meldowali się na ostatnich miejscach.   Dzisiaj dociera do mnie świadomość jak kruche jest ludzkie życie. Jules Bianchi był niespełna dwudziestosześcioletnim kierowcą przed którym kariera w Formule 1 stała otworem. Wiele ludzi widząc jego jazdę i postawę podczas wyścigów twierdziło że przejście do lepszego zespołu jest tylko kwestią czasu. Mógł jeszcze wiele osiągnąć. Niestety jego życie zostało brutalnie przerwane. Francuz na pewno miał swoje plany i marzenia jednak wypadek przekreślił wszystko.
Świat Formuły 1 jest zszokowany jego śmiercią. Koledzy z padoku żegnają go na różnych portalach społecznościowych, wyrażają swój żal po jego odejściu. Motosport stracił jednego z lepszych kierowców którzy mieli szansę kiedykolwiek zasiąść w bolidzie. Po raz kolejny Formuła 1 jak bardzo jest brutalna. Będzie mi bardzo brakowało Julesa. Niech spoczywa w pokoju...
Jules Bianchi
1989-2015

poniedziałek, 6 lipca 2015

Dwa Mercedesy + bolid Williamsa = Podium

W mojej pamięci na stałe zapisały się zeszłoroczne kwalifikacje do Grand Prix Austrii, kiedy to wygrał je Felipe Massa  i do tego wyścigu ruszał z pierwszego pola. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie wszechobecna dominacja Mercedesa. Tylko Brazylijczykowi udało się uzyskać pole position z wyjątkiem dwóch kierowców Srebrnych Strzał którzy przez cały sezon naprzemiennie ruszali z pierwszego pola.
Do tegorocznego wyścigu w pierwszej linii  na starcie ustawiły się oba Mercedesy. W kwalifikacjach dominował Hamilton, ale to Rosberg miał dużo lepszy start, mimo iż do tych zawodów ruszał z drugiej pozycji. Udało mu się wyprzedzić rywala a jednocześnie kolegę z zespołu i objąć prowadzenie. 
Początek wyścigu była bardzo pechowy dla Raikkonena i Alonso. Obaj kierowcy zderzyli się ze sobą. Wypadek wyglądał bardzo niebezpiecznie ale na szczęście nikomu nic się nie stało i obaj zdołali wyjść z rozbitych bolidów o własnych siłach. Na czas sprzątnięcia samochodów a raczej tego co z nich zostało sędziwe postanowili wypuścić  Samochód Bezpieczeństwa. Po neutralizacji Rosberg dalej utrzymywał dobre tempo i rywali za sobą.
Na dziesiątym okrążeniu Button zjechał do boksów i postanowił się wycofać z dalszej rywalizacji. W tym sezonie McLaren zamiast walczyć o podia i punktowane miejsca walczy tylko o przetrwanie. Ostatnie zwycięstwo w barwach tego zespołu wywalczył podczas Grand Prix Brazylii wcześniej wspomniany Jenson Button w sezonie 2012. Szkoda mi jego jak i Alonso. Obydwaj byli kiedyś mistrzami świata, a Hiszpan nawet dwukrotnie. Teraz patrząc co się dzieje z ich zespołem to chce mi się płakać. Team który na stałe zapisał w historii Formuły 1, pod względem sukcesów ustępujący tylko Ferrari walczy teraz o przetrwanie.
W Austrii triumfował Nico Rosberg. Drugie miejsce należało do Lewisa Hamiltona. Niespodziewanie na najniższym stopniu podium stanął reprezentant Williamsa- Felipe Massa. Jestem dumna z Brazylijczyka, chociaż chciałabym oglądać go jako zwycięzcę, ponieważ ostatnią wygraną odniósł jeszcze jeżdżąc w barwach Ferrari w Brazylii w  2008 roku.