Z niezwykłego toru w Singapurze przenosimy się do Korei. Tu też w kwalifikacjach swoją siłę pokazał Sebastian Vettel i wywalczył start z pierwszego pola. Początek wyścigu był nawet spokojny, nie licząc Massy którego bolid stanął w poprzek zakrętu. Kierowca utracił dużo pozycji.
Z oponami wyłamał się Ricciardo. Jako jedyny startował na pośredniej mieszance, kiedy inni wybrali super miękką.
Przed wyścigiem Webber został cofnięty o 10 pól to tyłu. Dlaczego ? to wszystko za to że Alonso postanowił podwieźć swoim bolidem Marka, któremu jego samochód spłonął. Zespół wystawił dla kierowcy Red Bulla rachunek a on i Fernando dostali po reprymendzie. Jeśli podczas jednego sezonu dostaniesz trzy reprymendy jednorazowo zostajesz cofnięty o dziesięć pól w tył, tak samo jak Webber, który w poprzednich wyścigach uzbierał takie właśnie upomnienia.
Za dobry start mogę pochwalić Grosjeana i Hulkenberga. W okolicach - dwunastego - trzynastego kółka prawie wszyscy zaliczyli już zmianę opon. były manewry wyprzedzania, między innymi Hulkenberg dzielnie bronił się przed Alonso.
Na dwudziestym szóstym okrążeniu na barierę wpadł Paul di Resta. i niestety musiał wycofać się z dalszej rywalizacji. I pewnie bym tak rozmyślała nad tą kraksą gdyby nie Rosberg który dwa okrążenia później uszkodził swoje przednie skrzydło spod którego leciały iskry. Kierowca zjechał posłusznie za wymianę uszkodzonego elementu ( ba, nawet nie chciało się zdjąć ) i dołączył do stawki ale na odległej pozycji.
A tu kolejne bum! Nieco później po tym incydencie wybuchła opona w bolidzie Sergio Pereza i to tuz za wyjazdem z alei serwisowej. Kierowca musiał przejechać dodatkowy dystans aby zmienić opony bo jazda na samej feldze nie należy do najbezpieczniejszych. Całe szczęście że Webber na pozostałości z opony nie wjechał bo byłaby kolejna tragedia.
Pojawił się Safety Car i część zjechała na pit stop. Nastąpił restart wyścigu. W między czasie doszło do bratobójczej walki między Lotusami a potem Samochód Bezpieczeństwa zmuszony był wyjechać znowu. . Niestety nie oni zawinili. Sutil stracił kontrolę nad autem i uderzył w Webbera. W efekcie bolid Red Bull Racing wypadł po za tor i zaczął się palić, kierowca niemalże w ostatniej chwili wysiadł z samochodu. Kolejny restart nastąpiła na czterdziestym piątym okrążeniu. Kilka kółek później Grosjean dostał polecanie od swojego inżyniera aby walczył z Raikkonenem i postarał się go wyprzedzić. Niestety nie udało mu się dogonić fińskiego kolegi. Komunikat był o tyle ciekawy że przeważnie kierowca dostaje wręcz rozkaz aby nie walczyć z kolegą z zespołu.
Na kilka okrążeń przed końcem Sutil zdecydował wycofać się a chwilę później swój wyścig zakończył Ricciardo.
Do mety na pierwszym miejscu dotarł Vettel ( z resztą jak zwykle) potem był Kimi a za nim Romain Grosjean. Podium wyglądało moim zdaniem fajnie, tylko Webbera szkoda ...
W tym wyścigu Hulkenberg mówił że chce być na siódmym miejscu. Jego marzenie się nie spełniło bo na koniec wyścigu znalazł się na czwartej pozycji. I to najwyższej w jego karierze. I tą optymistyczną wiadomością kończę tą relację.
No ja powiem, że ni gustuje w formułach itd, po prostu nie znam się na samochodach mimo tego, że mam 17 lat (ale to może pomińmy). Treść jako treść jest właściwa i mimo wszystko - zainteresowało mnie to, co piszesz. :)
OdpowiedzUsuńbostonkryminal.blogspot.com
Zgadzam się z koleżanka wyżej..
OdpowiedzUsuńRównież nie zbyt znam się na F1. Kiedyś jak Kubica jeździł w F1 to się w niedziele przy obiadku z tata i dziadkami oglądało, a teraz to mineło.
Pozdrawiam :D