Po Chinach przyszedł czas na Bahrajn. W pamięci miałam zeszłoroczny wyścig, kiedy to Daniil Kvyat niespodziewanie zajął trzecią pozycję. W tym roku nie liczyłam raczej na nic ciekawego, jednak kwalifikacje mnie kompletnie zaskoczyły. Pole Position nie należało do Vettela czy Hamiltona jak zakładałam tylko do ... Bottasa. I w taki sposób byłam świadkiem jak Boti w końcu rozwija skrzydła. Po raz kolejny potwierdził że przejście do Srebrnych Strzał było bardzo dobrą decyzją. Liczyłam że uda mu się utrzymać prowadzenie w wyścigu, niestety nie udało się. Co prawda obronił na starcie pierwszą pozycję ale na siedemnastym okrążeniu przegrał walkę z Vettelem.
Na dwunastym i trzynastym okrążeniu wiele się działo. Najpierw przez awarię hamulców z rywalizacji wycofał się Max Verstapen a zaledwie jedno kołko później doszło do kolizji między Carlosen Sainzem a Lancem Strollem.Niestety obaj musieli się pożegnać z wyścigiem. Sędziowie postanowili o wypuszczeniu samochodu bezpieczeństwa.
Fernando Alonso także nie będzie miło wspominał tych zawodów. Zaledwie na trzy okrążenia przed metą jego bolid postanowił zastrajkować. McLaren po raz kolejny zakończył wyścig bez punktów. W Bahrajnie wystartował tylko Alonso, Vandoorne wycofał się przed rozpoczęciem zawodów ze względu na problemy z samochodem.
Zwycięzcą Grand Prix Bahrajnu został Sebastian Vettel. Tuż za nim uplasowali się Lewis Hamilton i Valtteri Bottas. Szkoda że Boti nie zdołał utrzymać prowadzenia, ale mam nadzieje że w przyszłości uda mu się wygrać wyścig. Uważam że jest dobrym kierowcą i zasługuje na to aby stanać na najwyższym stopniu podium.