sobota, 29 października 2016

Nudny wyścig na Węgrzech

Czy wiedzieliście że dokładnie dziesięć lat temu na Węgierskim torze Hungaroring debiutował nie kto inny jak nasz Robert Kubica ? Startował wtedy w BMW Sauber, na zastępstwo za Jacques'a Villeneuve'a. Co roku wielu polskich kibiców jeździło na ten tor, bo w porównaniu do innych był wyjątkowo blisko naszego kraju.
W tym sezonie kwalifikacje należały do Nico Rosberga. Kierowcy Mercedesa udało się udało się uzyskać najlepszy czas, co dało mu pole position. Niestety swoją dobrą pozycję stracił na starcie na rzecz kolegi z zespołu -  Lewisa Hamiltona, który objął prowadzenie i utrzymał je do końca wyścigu.
Ta wygrana sprawiła że Hamiltonma teraz przewagę nad Rosbergiem w klasyfikacji generalnej i to właśnie  on staje się pierwszym kandydatem do mistrzowskiego tytułu. W dodatku zwycięstwo na Hungaroringu było już piątym takim sukcesem Lewisa na tym torze. W ten sposób w liczbie wygranych na Węgrzech pobił  rekord samego Michaela Schumachera- który jest najbardziej utytułowanym kierowcą w historii Formuły 1.
Moje odczucia co do tego wyścigu nie są wcale dobre. Był strasznie nudny i z niecierpliwością czekałam na jakikolwiek rozwój akcji. Nie lubię Grand Prix gdzie nic a nic się nie dzieję i prawie przysypiam przed telewizorem.
Pierwsze miejsce zajął wcześniej wspomniany Lewis Hamilton, drugi był Rosberg.Na  najniższym stopniu podium niepodziewanie  znalazł się Ricciardo.
Pozostaje mi mieć nadzieję że w Niemczech akcja będzie rozgrywać się jako tako.

niedziela, 23 października 2016

Hamilton wygrywa przed własną pulbicznością

Królowa Motorsportu w swojej długiej i zawiłeh historii gościła na wielu torach, ale to właśnie w maju 1950 roku na Silverstone rozegrał się pierwszy wyścig o Mistrzostwo Świata Formuły 1.
Dyscyplina przetrwała do dziś, mimo iż wiele rzeczy uległo zmianom. To właśnie od tamtego roku zaczęto przyznawać tytuły, mimo iż wyścigi są tak stare jak samochód i zawsze zbierały wokół siebie wielu pasjonatów.
W tym roku Z pierwszej linii startowały Mercedesy. Hamiltonowi udało się uzyskać najlepszy czas w kwalifikacjach więc to jemu przypadło pierwsze pole.
Niestety warunki pogodowe na samym początku wyścigu były złe. Padał deszcz, na torze w wielu miejscach stała woda. Sędziowie postanowili że start rozpocznie się za Samochodem Bezpieczeństwa. Ta cała procesja procesja trwała do piątego okrążenia, później większość kierowców rozpoczęła zjazdy do boksów, aby zmienić opony deszczowe na pośrednie.
Już na siódmym kółku swój wyścig zakończył Pascal Wehrlein z Manora a na jedenastym Marcus Ericsson z Saubera.
Na szesnastym okrążeniu Verstappen wyprzedził Rosberga. Myślałam ze uda mu się odzyskać pozycję,  jednak niestety nie powróciła na drugą pozycję. Źle mu poszedł ten wyścig.
Nie tylko Rosberg niepewnie czuł się na mokrej nawierzchni. Oprócz Wehrlein' a z toru wypadli Alonso, Vettel, Haryanto a Bottas zaliczył niezły piruet. Niestety z tej grupy tylko kierowca Manora nie zdołał dojechać do mety, tak więc team mógł się pakować bo Wehrlein i Haryanto i tak już nie jechali.
Nieprzyjemna sytuacja spotkała Jolyona Palmera, w którego bolidzie nie zostało dokręcone jedno koło. Na szczęście zawodnik nie zdołał wyjechać z alei serwisowej i mechanicy dotoczyli bolid z powrotem na stanowisko.
Pierwsze miejsce zajął Hamilton. Moim zdaniem było to zasłużone zwycięstwo. Tuż za nim uplasowali się Verstappen i Rosberg. 
Wyś

sobota, 22 października 2016

Niespodziewany triumf Hamiltona w Austrii

Po zwycięstwie Rosberga Azerbejdżanie miałam nadzieję że powtórzy go w Austrii na Red Bull Ringu. W tym przekonaniu utwierdził mnie fakt iż w poprzednich latach udało mu się dwukrotnie wygrać wyścig na tym torze.
W kwalifikacjach sypnęło niespodziankami. Najlepszy czas Hamiltona mnie nie zdziwił ale że tuż za nim uplasowali się Hulkenberg i Button to owszem. Wtedy pomyślałam że Hulk może mieć realne szanse na pierwsze podium w swojej karierze. Tak optymistycznie nie byłam nastawiona do sytuacji Jensona, ze względu na tegoroczną formę McLarena. Zawodnikom tego teamu trudno walczyć o punkty a co dopiero o podia czy zwycięstwa.
Dopiero z szóstej pozycji startował Rosberg, sędziowie przesunęli go o pięć pozycji w tył za wymianę skrzyni biegów. Po starcie przebijał się do przodu ale ostatecznie zjazdy na pit stop zagwarantowały mu prowadzenie.
Na dwudziestym siódmym okrążeniu odpadł  Sebastian Vettel. Niestety nie mógł liczyć na powtórkę z GP Europy, gdzie stał na podium.  Nie wytrzymała prawa tylna opona.Ten incydent sprawił że Seb musiał się wycofać.
Przez kolejne kółka niewiele się działo. Dopiero pod koniec wyścigu wycofali się Massa, Alonso i Hulkenberg. Na ostatnim okrążeniu doszło do walki o zwycięstwo między Hamiltonem a Rosbergiem. Niestety doszło wtedy do kolizji, co kosztowało Nico utratą zwycięstwa a nawet podium. Aż przypomniała mi się sytuacja z Hiszpanii z tego sezonu, kiedy ci dwaj zawodnicy także walczyli o prowadzenie na starcie.
Pierwsze miejsce zajął Hamilton,przełamując przy tym dobrą passę Rosberga w Austrii. Drugi był  Verstappen a trzecie miejsce zajął Raikkonen.
I właśnie dlatego należy oglądać wyścigi do samego końca. 

czwartek, 13 października 2016

Grand Prix Europy powraca w nowej odsłonie!

Kiedy okazało się że Grand Prix Europy wraca do kalendarza byłam przeszczęśliwa. Niestety mój entuzjazm nieco zastygł kiedy dowiedziałam się że wyścig będzie się odgrywał na torze w Azerbejdżanie. Wcześniej Grand Prix Europy przez długi czas było rozgrywane na Valencia Street Circuit w Hiszpanii i na Nurburgringu w Niemczech. W 2012 roku po raz ostatni kierowcy zagościli w Walencji. Pamiętam że w tamtym wyścigu wiele się działo, wypadek Hamiltona i Maldonado, niespodziewane podium Schumachera.
Mając to co się działo cztery sezony wstecz postanowiłam dać nowemu obiektowi w Baku szansę. Świeżo wybudowany i pachnący nowością tor kusił zawodników wygraną. Podczas kwalifikacji najlepszy okazał się Nico Rosberg i to właśnie on wystartował z pierwszego pola. Obok  niego ustawił się Daniel Ricciardo - reprezentant Red Bulla. Już na starcie Rosberg pokazał ze ten wyścig należy do niego i nie dał odebrać sobie prowadzenia. Z kolei w gorszej sytuacji był Lewis Hamilton. Do wyścigu wyruszał z dziesiątej pozycji i niestety nie udało mu się dojechać na podium. Widać było iż nowy tor w Baku nie jest tym, na których spisuje się najlepiej. W fatalnej sytuacji był zespół Toro Rosso, ponieważ wyjechał z Azerbejdżanu bez punktów. Ani Kvyat ani Sainz nie dojechali do mety, odpadli kolejno na siódmym i trzydziestym trzecim okrążeniu.
Na całe pięćdziesiąt jeden okrążeń moim zdaniem najciekawsze było to ostatnie, kiedy to Sergio Perez wyprzedził Kimiego Raikkonena i oficjalnie znalazł się na podium. Gdyby jednak nie zdołał tego zrobić to karne sekundy doliczone do czasu reprezentanta Ferrari i tak zagwarantowałyby mu trzecie miejsce.
Zwycięzcą okazał się Nico Rosberg. Za nim dojechał Vettel i wcześniej wspomniany Perez. Hamiltonowi niestety nie udało się dogonić czołówki, wyścig zakończył na piątym miejscu.
Szczerze mówiąc spodziewałam się że ta Grand Prix będzie o wiele ciekawsza.