czwartek, 29 maja 2014

Wyścig wygrały Mercedesy ... znowu ...

Na początek chcę powiedzieć że Grand Prix Monako jest jedyne w swoim rodzaju. Jest to jeden z najstarszych i najbardziej widowiskowych ( i drogich ) wyścigów w całej formule 1. Inauguracyjne zawody zostały rozegrane w 1929 roku. Gdyby nie Anthony Noghes , który był pomysłodawcą to nigdy nie oglądalibyśmy Monako w takim wydaniu. Dzisiaj nie zorganizowano by wyścigu na tak niebezpiecznym torze. Jest on wąski  i pełen bardzo ostrych zakrętów. Tutaj nie ma praktycznie pobocza więc jeden błąd kosztuje bardzo wiele. Tor jest budowany co roku! Tak, tak, na co dzień jest to zwykła ulica. Przygotowania zaczynają się na kilka tygodni przed samym wyścigiem, kiedy od nowa są montowane bariery i tym podobne. W Monako jest bardzo trudno wyprzedzać więc te słabsze zespoły mają szanse na dobre pozycje, gdyż na normalnych torach  samochody są zbyt powolne aby dogonić stawkę.
Wcześniej wspominałam że ten wyścig jest drogi. W 2008 roku najtańszy bilet kosztował gdzieś prawie 600 Euro! Ile książek i kredek oraz tomów Kuroshitsuji mogłabym za to kupić ? 
W tym roku była powtórka z rozrywki z zeszłego sezonu czyli Rosberg znów startował z pierwszego pola. Obok niego w pierwszej linii ustawił się Hamilton, Mercedes znów stworzył barykadę nie do przebicia przez innych kierowców. Za Srebrnymi Strzałami ustawili się kierowcy Red Bull Racing - Ricciardo i Vettel a za nimi Alonso i Raikkonen, reprezentanci Ferrari.
Start przebiegł spokojnie, Nico utrzymał prowadzenie .Jednak  już na pierwszym okrążeniu pojawiła się żółta flaga i Safety Car ze względu na kraksę Buttona i Pereza. Na ósmym okrążeniu wycofał się obecny mistrz świata, Sebastian Vettel. Samochód bezpieczeństwa wyjechał jeszcze na dwudziestym piątym kółku kiedy to Sutil uderzył w barierę.  Pragnę dodać że na początku wyścigu dobrze ruszył Kimi Raikkonen ale rozcięta opona pogrzebała jego szanse na dobry wynik. Fin musiał zjechać do boksu na wymianę ogumienia. Szkoda, ponieważ liczyłam że zobaczę go na podium.
Wyścig był moim zdaniem bardzo interesujący, mniej żółtych flag niż w zeszłym roku, więcej Samochodu Bezpieczeństwa. Jednak każdy sezon jest inny. Tym razem Massa skończył wyścig. Rok temu miał  wypadek, po którym został przetransportowany do szpitala. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało.
Zwycięzcą tak samo jak rok temu został Nico Rosberg. Nie jest to największa liczba zwycięstw jednego kierowcy na tym torze. Najwięcej wygranych ma na swoim koncie Ayrton Senna, bo aż chyba pięć czy sześć. Za Rosbergiem, na drugim miejscu znalazł się Lewis Hamilton. A podium zdołał załapać się jeszcze Daniel Ricciardo. Niestety żaden z wymienionych nie był okrzyknięty bohaterem wyścigu. Niespodziewanie został nim Jules Bianchi, który zdobył pierwsze punkty dla teamu Marussia. Wyścig ukończył na ósmym miejscu ale po doliczeniu kary w postaci dodatkowych sekund spadł na dziewiąte, pogłębiając przy tym przepaść z Caterhamem, który zajmuje ostatnie miejsce w stawce.

Im bliżej końca roku tym nauczyciele chcą nas chyba wykończyć. Sprawdziany i kartkówki będę pisać praktycznie do samej klasyfikacji. Przychodzę ze szkoły do domu, brakuje mi na wszystko czasu ponieważ siedzę nad książkami zaniedbuję bloga i rysowanie, chociaż udało mi się narysować jeden kask ha!
Wyruszam jutro na podbój matematyki, chemii, fizyki i polskiego.  Byle do wakacji ...

niedziela, 18 maja 2014

Rysować każdy może, trochę lepiej, trochę gorzej ...

Wiem że długo mnie tu nie było. Tak, tak zaniedbałam bloga i to bardzo. Jestem mnóstwo notek do tył, ale tak się złożyło że przez te ponad dwa tygodnie nie miałam weny by napisać cokolwiek. Z rysowaniem za to jest różnie, większość prac znajduje się w moich zeszytach, ponieważ bazgraniem staram się zabijać nudę na lekcji. Jednak rysunki te w większości kończą w koszu.

Kask Nico Rosberga z sezonu 2012. Jest to praca dosyć stara bo aż z lutego czy marca jednak na mój gust jest nawet całkiem nie zła, przymykając oko na krzywy napis  Monster Energy. Do kolorowania użyłam tuszu kreślarskiego, kontury zrobiłam czarnym długopisem, rezygnując ze zwykłego ołówka, bo się rozmazuje. Ten kask jest nową wersją tego : 
To tak dla porównania że nie próżnowałam przez te prawie półtora roku ( bo tyle mniej więcej dzieli te prace) i coś próbowałam poprawić. Czasem zastanawiam się jak ja tak mogłam rysować. Nie przypomnę sobie na tą chwile kiedy dokładnie to nabazgrałam. Jednak patrząc po grubych konturach stwierdzam że to było w czasach kiedy jeszcze nie nosiłam okularów.

A jak już jesteśmy przy kaskach to pracuję przy tym, który należy do Rosberga w obecnym sezonie. Jak na razie jest tylko wstępny szkic. Planuje zrobić ten rysunek pastelami, ale dopiero jak nauczę się nimi malować ( i cieniować). 

Vitaly Petrov. Szczerze mówiąc myślałam że to gorzej wyjdzie. Praca była robiona kredkami, kontury poprawiane czarnym cienkopisem. Rysunek skończyłam z jakiś tydzień temu. Jestem zadowolona z kolorowania, może nie wydaje się ono idealne ale biorąc pod uwagę to że często jestem niestaranna i wychodzę za linię przy malowaniu to, co jest tutaj jest wręcz dziełem sztuki. Nie wiem z czego to się bierze, czy z tego mojego chaosu spowodowanym chęcią robienia kilku rzeczy jednocześnie czy może jednak moja dysgrafia przekłada się także na kolorowanie ( uwierzcie mi, trudno się z mojego pisma odczytać ) 
Na tym rysunku można dostrzec że przestałam uwzględniać jakiekolwiek logo, ponieważ uważam że nie jest to mało istotne. Kask jest podobny do oryginału, jednak troszkę go zmieniłam. Mam wrażenie że jest trochę nieproporcjonalny co do głowy.
 Jeśli chodzi o postać samego Petrova to postanowiłam pozbyć się tej grzywki a'la gimbus. Ewolucję jego postaci przedstawiałam wam w lutym. 
Patrząc na mój styl rysowania widzę że on zaczyna powoli się polepszać. Nie jestem prawdziwym artystą, rysuję bo lubię chociaż nie uważam że mam jakiś talent. Ot, takie sobie bazgranie ... 

czwartek, 1 maja 2014

Weekend którego być nie powinno ...

Grand Prix San Marino, 1 maja 1994 

Nie jest mi dane pamiętać  tego, co działo się podczas Czarnego Weekendu  Formuły 1, ponieważ mnie jeszcze wtedy na świecie nie było. Może to i nawet lepiej, że nie byłam światkiem tej tragedii ? 
Dzień wcześniej życie stracił Roland Ratzenberger, kierowca teamu Simtek. Austriak uderzył w bandę z prędkością około trzystu kilometrów na godzinę i zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.  W niedzielę. pierwszego maja, Ayrotn Senna wystartował w ostatnim wyścigu swojego życia, niestety do mety nigdy nie dojechał. Po śmierci kolegi po fachu zastanawiał się nad rezygnacją z zawodów, zwierzył się nawet swojej dziewczynie że ma ponure myśli. Ostatecznie  wsiadł do bolidu zabierając ze sobą austriacką flagę. Chciał w ten sposób uczcić zmarłego Ratzenbergera. Niestety na siódmym okrążeniu jego samochód uderzył w nieosłoniętą barierę.  Senna został uderzony w głowę częścią zawieszenia, co spowodowało duże obrażenia głowy. Kierowca zmarł po kilku godzinach. 
Dziś mija dwadzieścia lat od tamtych wydarzeń. Dokładnie dwie dekady temu świat pożegnał dwóch wspaniałych kierowców. Ayrton Senna do dnia dzisiejszego jest wielką legendą, tylko szkoda że już nie żyje. Jest on ostatnią ofiarą śmiertelną w Formule 1. Od maja 1994  nikt nie zginał, odejście tak wielkiego mistrza spowodowało poprawę bezpieczeństwa w tym sporcie. 
Kiedyś spotkałam się ze stwierdzeniem :" Miałam kiedyś swojego idola ale on już nie żyje "  Moim zdaniem osoba która podziwiamy nigdy nie umrze, dopóki o niej będziemy pamiętać. O Sennie myślę jak o żywym człowieku, jego postawa mnie wiele nauczyła na przykład że trzeba iść w zaparte i nie liczyć się z niebezpieczeństwem. Pasji nie da się ograniczyć, nie potrafimy od niej odejść. Mógł nie pojechać w wyścigu ale za bardzo kochał Formułę 1 aby powiedzieć " nie".  
Wiele razy zastanawiałam się co by było gdyby tak nie było Czarnego Weekendu. Podczas piątkowych testów życie Rubensa Barrichello nie zawisłoby na włosku, Ratzenberger i Senna żyliby najprawdopodobniej do dziś. Każdy z nich mógł  jeszcze dużo osiągnąć, ale niestety zostali brutalnie pozbawieni życia. 
Mam takie wrażenie że Ayrton Senna coś przeczuwał. Przed wyścigiem siedział w kokpicie bolidu ze ściągniętym kaskiem, do tej pory mu się to nie zdarzało. Wyglądał na zamyślonego. Czasem jest tak że ludzie potrafią przewidzieć swoją śmierć. Czy Senna wiedział że zginie ?
Ten kierowca pochodzący z Brazylii był uważany za ikonę Formuły 1, oraz za jednego z najlepszych kierowców który jeździli w tym sporcie. Dla wielu młodych, stawiających swoje pierwsze kroki w Królowej Motosportu jest wzorem. Dla mnie też, chociaż nie miałam okazji oglądać na żywo wyścigów z jego udziałem ...