sobota, 18 listopada 2017

Magiczna Monza

Tor Autodromo Nazionale di Monza od lat znajduje się w kalendarzu Królowej Motorsportu. Jest to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc związanych z F1. Pierwszy wyścig zaliczany do mistrzostw świata  odbył się w 1950 roku, to właśnie tam rozstrzygnęło się kto dostanie mistrzowską koronę. Spór o bycie pierwszym mistrzem w historii dotyczył Giuseppe Fariny i Juana Manuela Fangio, jednak to właśnie ten pierwszy został królem pierwszego w historii sezonu Formuły 1.
Monza jest ważna także dla polskich kibiców, bo to właśnie tam Robert Kubica stanął po raz pierwszy na podium. W wyścigu udało mu się dojechać na trzeciej pozycji tuż za Schumacherem i Raikkonenem.
Ale wróćmy do teraźniejszości.  W kwalifikacjach trochę popadało i  sypnęło niespodziankami. Kolejne pole position Hamiltona i fakt że pobił rekord Michaela Schumachera mnie nie zdziwił, bo Brytyjczyk od początku sezonu ma dobrą passę. Dużym zaskoczeniem okazali się Lance Stroll  i Esteban Ocon, którzy zajęli kolejno czwartą i piąta pozycję. Przed nimi uplasowali się kierowcy Red Bulla ale zostali ukarani przez sędziów i przesunięci na starcie. Tym sposobem Stroll znalazł się na drugiej pozycji i startował z pierwszego rzędu, obok  Hamiltona.
Kierowcy ruszyli do wyścigu bardzo spokojnie. Ogółem nie był on jakoś specjalnie ekscytujący, nie licząc spięcia między Maxem Verstappenem i Felipe Massą, gdzie doszło do kontaktu między ich bolidami.Skutkowało to tym, że zawodnik Red Bulla musiał zjechać na nieplanowaną zmianę opon  Strollowi mimo dobrych kwalifikacji nie poszło dobrze. Nie udało mu się utrzymać drugiego miejsca, dał się pokonać silniejszym rywalom. Ostatecznie dojechał do mety na siódmej pozycji.
Wyścig należał do Lewisa Hamiltona. To własnie on stanął na najwyższym stopniu podium. Tuż za nim uplasowali się Valtteri Bottas oraz Sebastian Vettel.
Miałam cichą nadzieję że to właśnie Seba wygra na Monzy. Marka Ferrari pochodzi z Włoch i tę Grand Prix kierowcy śmiało mogą nazywać domowym wyścigiem. Gdyby udało mu się wygrać to kibice tego teamu (w tym ja) byliby przeszczęśliwi.
Formuła opuszcza teraz Europę. Grand Prix Włoch była ostatnim wyścigiem na starym kontynencie.
Następny przystanek: Singapur!