niedziela, 19 maja 2013

Hiszpanie szaleją z radości!

A zaczęło się niewinnie od tego że Nico Rosberg po raz kolejny w tym sezonie zdobył Pole Position.
Na starcie wyścigu Mark Webber po raz kolejny zaspał przez co stracił kilka pozycji.
Już na drugim okrążeniu Felipe Massa i Sergio Perez stoczyli ze sobą walkę z której zwycięsko wyszedł Brazylijczyk i został pochwalony przez inżyniera.
Na ósmym okrążeniu Webber zjechał do alei serwisowej na zmianę opon( przez co spadł na koniec stawki) a jedno kółko później zrobili to Massa i Sutil. W tym samym czasie na torze pojawiła się żółta flaga. Jej wywieszenie było spowodowane tym że bolid Grosjeana z uszkodzonym zawieszeniem zagrażał bezpieczeństwu. Francuz musiał się niestety wycofać.
Wiecie czego najbardziej nie znoszę w wyścigach ? Tego kiedy kierowca ma niedokręcone koło a jest wypuszczony z alei serwisowej. Koło może uderzyć kierowcę  bolidu jadącego za tym co je zgubił albo kogoś z obsługi toru bądź kibica. Tak samo było w przypadku Giedo van der Garde. Ale mógł do cholery ten samochód zatrzymać a nie jechać dalej do alei serwisowej!
Wkurzające jest także to kiedy po zmianie opon zawodnik zostaje zbyt wcześnie wypuszczony i wpada na innego kierowce który spokojnie sobie zjeżdża na pit stop. W ten sposób zbyt szybki wyjazd Hulkenberga spowodował kraksę z Vergnem za co Niemiec dostał karę zatrzymania się w boksach na 10 sekund. Francuz odpadł kilka okrążeń później.
Na pierwszym miejscu stanął Fernando Alonso, zwycięzca domowego wyścigu. Za nim był Kimi Raikkonen a na najniższym stopniu stanął "Fifi" Massa, drugi kierowca Ferrari który nie był ostatnio widziany w pierwszej trójce.

Wyścig który jest uważany za procesję był niezwykle ekscytujący i ciekawy.  Oby tak było w Monako ... 

3 komentarze:

  1. Kurde. Hiszpanie wygrywają we wszystkim, jak nie w nodze to w formule :D +wyłącz weryfikację obrazkową :)
    titkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Odnośnie komentarza wyżej - nie wiem czy widziałyście filmik z konferencji, gdzie Fernando opowiadał o Hiszpanach i Niemcach, co wyraźnie nie spodobało się Sebastianowi - jego miny były bezcenne ;))
    Co do wyścigu - miałam ochotę się zabić, kiedy Ferrari wygrało... Mam nadzieję, że w Monako będą gdzieś na poboczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam od zawsze jestem za Ferrari. Głównie przez historie tego zespołu

      Usuń