Czytając moje poprzednie posty mogliście się zapewne dowiedzieć że nie jestem fanką dominacji jednego kierowcy. Uwielbiam walkę do ostatniego wyścigu, zakrętu który ma wyłonić tego wybrańca - mistrza świata.
Już w Austin stało się jasne że Hamilton nie ma sobie równych i to właśnie on założy mistrzowską koronę po raz trzeci w swojej karierze.
Ale po kolei. Pogoda w Austin nie dopisywała praktycznie cały weekend. W piątek odwołano jedną sesję treningową a sobotnie kwalifikacje przełożona na niedzielę ze względu na to że lało. Obawiałam się najgorszego czyli odwołania zawodów lub skrócenia ich i oddania kierowcom tylko połowy punktów. Jednak huragan Patrycja okazał się łaskawy dla Formuły i wyścig odbył się zgodnie z planem.
Miałam nadzieję ze Rosberg po świetnych kwalifikacjach zdoła utrzymać pierwsze miejsce w wyścigu jednak Lewis już na pierwszym okrążeniu zdołał wyprzedzić swojego kolegę z zespołu i objąć prowadzenie. W między czasie Nico spadł na piątą pozycję. Momentalnie za Lewisem znaleźli sie kierowcy Red Bull Racing. Miałam nadzieję że albo Ricciardo albo Kvyat powalczą p pierwsze miejsce w takim stylu jak kilka lat temu, kiedy ten zespół zdobywał podia i tytuły mistrzowskie.
Po raz pierwszy od dawna wyścig podobał mi się od początku do końca. Na torze naprawdę dużo się działo, nie mogłam się nudzić. Obecna była walka jak i Safety Car. Mimo iż Grand Prix nie należało do tych, które mogłabym oglądać jednym okiem, to mam mieszane uczucia.
W Austin wygrał Lewis Hamilton, drugi była Nico Rosberg a trzeci Sebastian Vettel. Do mety nie dojechało ośmiu kierowców. Trochę smutno mi było, że wielu kierowców którym kibicowałam w tym wyścigu odpadło. Zawiodłam się trochę na RBR bo z początku im dobrze szło, a tak właściwie to tylko Ricciardo dojechał w punktach. po obiecującym starcie myślałam że coś więcej uda im się wycisnąć z tegorocznego bolidu. Kolejną przykrą sprawą jest to że na mecie nie było żadnego reprezentanta Williamsa.
W dosyć nieciekawy sposób wyścig zakończył także Kimi Raikkonen. Najbardziej przeżywałam jego wycofanie się bo liczyłam na dobry wynik w wykonaniu Icemana.
Do końca sezon pozostały jeszcze trzy wyścigi. Mistrza już mamy ale poszczególni kierowcy będą walczyć o wyższe pozycje w generalce. Tak więc widzimy się już za niedługo w Meksyku ...
sobota, 31 października 2015
czwartek, 22 października 2015
Siła Lewisa i niespodziewane podium Checko - Grand Prix Rosji 2015
Rosja jest stosunkowo nowym państwem które gości u siebie Formułę 1. Rok temu odbyły się inauguracyjne zawody na torze w Soczi. W poprzednim sezonie w wyścigu wiało nudą i w tym roku liczyłam także na powtórkę z przeszłości.
Zaczęło się od pierwszej pozycji Rosberga na starcie. Mimo iż Hamilton także startował z pierwszej linii to miałam wrażenie że ta Grand Prix będzie należeć właśnie do Nico. Już na pierwszym okrążeniu pojawił się Safety Car, ze względu na kolizję Hulkenberga i Ericssona.W między czasie Max Verstappen reprezentujący barwy Toro Rosso przebił oponę w swoim bolidzie i musiał zjechać na nieplanowany pit stop.Po neutralizacji Rosberg dzielnie bronił swojej pozycji, jednak awaria w jego samochodzie pozbawiła go prowadzenia a następnie zmusiła do wycofania się z wyścigu na ósmym okrążeniu. Szybko pałeczkę lidera przejął Hamilton i nie oddał jej do końca wyścigu. Najlepsze działo się dopiero pod sam koniec wyścigu. Obserwowałam jak Bottas nadrabia sekundy i coraz bardziej zbliżał się do Sergio Pereza. Zawodnik Force India ma słabszy bolid i kwestią czasu było wyprzedzenie go przez fina. Jednak meksykański zawodnik zwany Checko został wyprzedzony nie tylko przez niego ale także przez Kimiego Raikkonena, spadając na piątą pozycję. Jednak jest takie powiedzenia: Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. W przypadku Pereza sprawdziło się ono znakomicie. Kiedy Raikkonen zaczął coraz bardziej zbliżać się do Bottasa wiedziałam że bój o najniższy stopień podium stoczą właśnie ci dwaj kierowcy. Kiedy zastanawiałam się nad atakiem Kimasa i ewentualną dalszą ucieczką Valtteriego wydarzyło się coś, czego się nie spodziewałam. Między kierowcami Williamsa i Ferrari doszło do kontaktu i obaj wypadli po za tor. W ten sposób Perez odzyskał stracone trzecie miejsce i utrzymał je aż do mety.
Moim zdaniem wypadek był z winy Raikkonena a nie Bottasa. Tak czy inaczej obaj zmarnowali szanse na podium.
Pierwszą pozycję zajął Hamilton. Drugi był Vettel a trzeci Perez, który była nawiększą niespodzianką tego wyścigu. Smutno mi było że do mety nie dojechali kierowcy którym najbardziej kibicowałam w GP Rosji, czyli Rosberg oraz Grosjean, który rozbił swój bolid na dwunastym okrążeniu, ale niestety wyścigi mają to do siebie że są nieprzewidywalne.
Zaczęło się od pierwszej pozycji Rosberga na starcie. Mimo iż Hamilton także startował z pierwszej linii to miałam wrażenie że ta Grand Prix będzie należeć właśnie do Nico. Już na pierwszym okrążeniu pojawił się Safety Car, ze względu na kolizję Hulkenberga i Ericssona.W między czasie Max Verstappen reprezentujący barwy Toro Rosso przebił oponę w swoim bolidzie i musiał zjechać na nieplanowany pit stop.Po neutralizacji Rosberg dzielnie bronił swojej pozycji, jednak awaria w jego samochodzie pozbawiła go prowadzenia a następnie zmusiła do wycofania się z wyścigu na ósmym okrążeniu. Szybko pałeczkę lidera przejął Hamilton i nie oddał jej do końca wyścigu. Najlepsze działo się dopiero pod sam koniec wyścigu. Obserwowałam jak Bottas nadrabia sekundy i coraz bardziej zbliżał się do Sergio Pereza. Zawodnik Force India ma słabszy bolid i kwestią czasu było wyprzedzenie go przez fina. Jednak meksykański zawodnik zwany Checko został wyprzedzony nie tylko przez niego ale także przez Kimiego Raikkonena, spadając na piątą pozycję. Jednak jest takie powiedzenia: Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. W przypadku Pereza sprawdziło się ono znakomicie. Kiedy Raikkonen zaczął coraz bardziej zbliżać się do Bottasa wiedziałam że bój o najniższy stopień podium stoczą właśnie ci dwaj kierowcy. Kiedy zastanawiałam się nad atakiem Kimasa i ewentualną dalszą ucieczką Valtteriego wydarzyło się coś, czego się nie spodziewałam. Między kierowcami Williamsa i Ferrari doszło do kontaktu i obaj wypadli po za tor. W ten sposób Perez odzyskał stracone trzecie miejsce i utrzymał je aż do mety.
Moim zdaniem wypadek był z winy Raikkonena a nie Bottasa. Tak czy inaczej obaj zmarnowali szanse na podium.
Pierwszą pozycję zajął Hamilton. Drugi był Vettel a trzeci Perez, który była nawiększą niespodzianką tego wyścigu. Smutno mi było że do mety nie dojechali kierowcy którym najbardziej kibicowałam w GP Rosji, czyli Rosberg oraz Grosjean, który rozbił swój bolid na dwunastym okrążeniu, ale niestety wyścigi mają to do siebie że są nieprzewidywalne.
czwartek, 8 października 2015
Nudna Japonia
Zawsze twierdziłam że Grand Prix Japonii kojarzy mi się nie tylko z Senną i Prostem ale także z Laudą i Huntem. W 1976 roku między tą ostatnią dwójką toczył się spór o tytuł mistrzowski. Gdyby w tamtym wyścigu Lauda nie zdecydowałby się na rezygnację ze startu z powodu złych warunków to dziś miałby o jeden tytuł więcej. W rezultacie po koronę sięgną Hunt z jednopunktową przewagą nad rywalem.
Jednak nie jestem w stanie zapomnieć co działo się tam rok temu. Nie chodzi mi to wcale o to że wygrał Hamilton a Rosbergowi nie udało mu się go pokonać. W ostatnim wyścigu rozgrywanym na Suzuce ucierpiał Jules Bianchi, który zmarł w lipcu tego roku. Powodem śmierci były obrażenia właśnie z wypadku który miał miejsce w ostatnim GP Japonii.Mimo iż Formuła 1 straciła jednego z najlepszych zawodników, którego talent mógł zaprocentować w przyszłości bo przejście do lepszego zespołu było tylko formalnością to staram się żyć dalej. To był pierwszy taki wypadek i pierwsza śmierć jakiej byłam świadkiem oglądając F1. Wydarzenia sprzed roku utknęły mi w pamięci prawdopodobnie na zawsze, jednak przedstawienie musi trwać.
Pole position należało tym razem do Rosberga, jednak ten nie zdołał on obronić tej pozycji na starcie. Lepszy okazał się Hamilton który od razu pomknął do przodu. Rosbergowi, udało się powoli odzyskać utracone pozycje, jednak nie doszło do tego na co najbardziej liczyłam czyli do zaciętej walki dwóch Mercedesów. Po Singapurze ruszyła lawina pytań o obecną formę Srebrnych Strzał, jednak zła forma zespołu w poprzednim wyścigu mogła być tylko wypadkiem przy pracy. Hamilton i Rosberg zamknęli usta krytykom którzy twierdzili że po zmianie przepisów dotyczących ciśnień w oponach zwycięstwo Mercedesa stanie się tylko marzeniem.
Pierwszy jak zwykle Hamilton, tuż za nim dojechał Rosberg. Najniższy stopień podium zajął zwyczajowo Sebastian Vettel.
Nie podobał mi się ten wyścig bo był nudny. Pierwsza trójka była taka sama jak w zeszłym roku, no może nie całkiem bo w między czasie Vettel zdążył przejść z Red Bulla do Ferrari.
Tak więc oczekuje na już niecierpliwie na Rosję :)
Jednak nie jestem w stanie zapomnieć co działo się tam rok temu. Nie chodzi mi to wcale o to że wygrał Hamilton a Rosbergowi nie udało mu się go pokonać. W ostatnim wyścigu rozgrywanym na Suzuce ucierpiał Jules Bianchi, który zmarł w lipcu tego roku. Powodem śmierci były obrażenia właśnie z wypadku który miał miejsce w ostatnim GP Japonii.Mimo iż Formuła 1 straciła jednego z najlepszych zawodników, którego talent mógł zaprocentować w przyszłości bo przejście do lepszego zespołu było tylko formalnością to staram się żyć dalej. To był pierwszy taki wypadek i pierwsza śmierć jakiej byłam świadkiem oglądając F1. Wydarzenia sprzed roku utknęły mi w pamięci prawdopodobnie na zawsze, jednak przedstawienie musi trwać.
Pole position należało tym razem do Rosberga, jednak ten nie zdołał on obronić tej pozycji na starcie. Lepszy okazał się Hamilton który od razu pomknął do przodu. Rosbergowi, udało się powoli odzyskać utracone pozycje, jednak nie doszło do tego na co najbardziej liczyłam czyli do zaciętej walki dwóch Mercedesów. Po Singapurze ruszyła lawina pytań o obecną formę Srebrnych Strzał, jednak zła forma zespołu w poprzednim wyścigu mogła być tylko wypadkiem przy pracy. Hamilton i Rosberg zamknęli usta krytykom którzy twierdzili że po zmianie przepisów dotyczących ciśnień w oponach zwycięstwo Mercedesa stanie się tylko marzeniem.
Pierwszy jak zwykle Hamilton, tuż za nim dojechał Rosberg. Najniższy stopień podium zajął zwyczajowo Sebastian Vettel.
Nie podobał mi się ten wyścig bo był nudny. Pierwsza trójka była taka sama jak w zeszłym roku, no może nie całkiem bo w między czasie Vettel zdążył przejść z Red Bulla do Ferrari.
Tak więc oczekuje na już niecierpliwie na Rosję :)
piątek, 2 października 2015
Szczęśliwi i pasjonaci Formuły 1 czasu nie liczą - Grand Prix Singapuru
Zróbmy nocny wyścig! Będzie fajnie! Tak chyba myślała osoba która postanowiła zorganizować Grand Prix po zmroku. Pomysł był jak najbardziej dobry - jak dotąd w Formule 1 nie było czegoś takiego jak wyścig w godzinach nocnych rozgrywany przy sztucznym oświetleniu.Pierwsze zawody odbyły się w 2008 roku, jednak ten tor mimo iż nie może pochwalić się takim stażem w kalendarzu F1 jak Monako czy Monza to jest jednym z moich ulubionych.
W tym roku kolejne zwycięstwo na tym torze do swojego nazwiska dopisał Sebastian Vettel. Niemiec jeżdżący od tego roku w barwach Ferrari wygrywał tu już wcześniej.
Nie wiem czy wiecie ale już odkąd Królowa Motosportu zawitała na Marina Bay Street Circuit czyli już od ośmiu sezonów nie było wyścigu w którym nie pojawiłby się samochód bezpieczeństwa. Tor ten jest bardzo wąski, szerokie pobocza to tylko marzenie więc niezwykłą trudność sprawia wyprzedzanie, za to bardzo łatwo jest zakończyć wyścig na barierze.
W tym roku tradycji stało się zadość. Pierwszy wyjazd spowodowała kolizja Massy i Hulkenberga. Drugi z kolei ... kibic! Z początku byłam zdezorientowana , bo wszystkie bolidy całe ale kiedy okazało się że jakiś facet wlazł sobie ot tak na tor i spaceruje sobie [ Nawiasem mówiąc, jak on się tam do cholery dostał?] Po tym incydencie przestałam twierdzić ze wszystko już w tym sporcie już widziałam. Po kolejnej neutralizacji zaczęła się na nowo walka o pozycje i przewagę nad innymi rywalami.
Vettelowi udało się dowieźć zwycięstwo do mety, kolejne z resztą dla Ferrari. Drugi zameldował się Daniel Ricciardo. Kolejne podium dla Red Bull Racing okazało się niespodzianką, jednak nie taką jak trzecie miejsce Kimiego Raikkonena. W porównaniu do Włoch ten wyścig był dla Kimasa dużo lepszy, jednak wolałabym oglądać go jako zwycięzce. Do końca sezonu jest jeszcze kilka wyścigów i mama nadzieję ze przez ten czas Raikkonen będzie częściej na podium.
W tym wyścigu najdziwniejszym faktem okazało się to że nikogo z Mercedesa nie było w pierwszej trójce. Hamilton ze względu na awarię bolidu zmuszony był się wycofać a Rosberg dojechał na czwartym miejscu.
Pozostaje mi wierzyć że to był zwykły wypadek przy pracy, jednak przeraża mnie wizja reszty sezonu, który jest całkowicie zdominowany przez Hamiltona ...
W tym roku kolejne zwycięstwo na tym torze do swojego nazwiska dopisał Sebastian Vettel. Niemiec jeżdżący od tego roku w barwach Ferrari wygrywał tu już wcześniej.
Nie wiem czy wiecie ale już odkąd Królowa Motosportu zawitała na Marina Bay Street Circuit czyli już od ośmiu sezonów nie było wyścigu w którym nie pojawiłby się samochód bezpieczeństwa. Tor ten jest bardzo wąski, szerokie pobocza to tylko marzenie więc niezwykłą trudność sprawia wyprzedzanie, za to bardzo łatwo jest zakończyć wyścig na barierze.
W tym roku tradycji stało się zadość. Pierwszy wyjazd spowodowała kolizja Massy i Hulkenberga. Drugi z kolei ... kibic! Z początku byłam zdezorientowana , bo wszystkie bolidy całe ale kiedy okazało się że jakiś facet wlazł sobie ot tak na tor i spaceruje sobie [ Nawiasem mówiąc, jak on się tam do cholery dostał?] Po tym incydencie przestałam twierdzić ze wszystko już w tym sporcie już widziałam. Po kolejnej neutralizacji zaczęła się na nowo walka o pozycje i przewagę nad innymi rywalami.
Vettelowi udało się dowieźć zwycięstwo do mety, kolejne z resztą dla Ferrari. Drugi zameldował się Daniel Ricciardo. Kolejne podium dla Red Bull Racing okazało się niespodzianką, jednak nie taką jak trzecie miejsce Kimiego Raikkonena. W porównaniu do Włoch ten wyścig był dla Kimasa dużo lepszy, jednak wolałabym oglądać go jako zwycięzce. Do końca sezonu jest jeszcze kilka wyścigów i mama nadzieję ze przez ten czas Raikkonen będzie częściej na podium.
W tym wyścigu najdziwniejszym faktem okazało się to że nikogo z Mercedesa nie było w pierwszej trójce. Hamilton ze względu na awarię bolidu zmuszony był się wycofać a Rosberg dojechał na czwartym miejscu.
Pozostaje mi wierzyć że to był zwykły wypadek przy pracy, jednak przeraża mnie wizja reszty sezonu, który jest całkowicie zdominowany przez Hamiltona ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)