wtorek, 8 listopada 2016

I to są wyścigi!

Przez ostatnie dwa weekendy wyścigowe narzekałam na to co się dzieje na torze, a raczej to co się nie dzieje. Nie znoszę nudy i przytłacza mnie rutyna na torach. Po prawie miesięcznej przerwie, kiedy to kierowcy mieli trochę czasu na odpoczynek  i relaks przed drugą połową sezonu.
Pod koniec sierpnia Formuła wróciła znowu na tory. Tym razem zawitała do Belgi na słynny Spa Francorchamps. To właśnie jemu przypadł tytuł najdłuższego toru w całym kalendarzu. Mimo iż jego nitka została skrócona to i tak żaden z innych obiektów nie jest  stanie mu dorównać. To właśnie tutaj w 1991 w Barwach Jordana debiutował najbardziej utytułowany kierowca F1 - Michael Schumacher. Co prawda wyścigu nie ukończył, musiał wycofać się ze względu na awarię samochodu. Rok później udało mu się odnieść zwycięstwo, pierwsze z dziewięćdziesięciu jeden w całej karierze.
W tym sezonie po raz kolejny w kwalifikacjach Rosberg pokazał się z dobrej strony i udało mu się zdobyć Pole Position. Po starcie udało mu się utrzymać prowadzenie w wyścigu. Niestety o czołowe miejsca nie mógł walczyć Lewis Hamilton, ponieważ startował z końca stawki. Już na pierwszym okrążeniu doszło do bratobójczej walki między zawodnikami Ferrari, co niestety skończyło się kolizję, jednak zarówno Vettel jak i Raikkonen wrócili do rywalizacji. Zaledwie jedno kółko później odpadł Carlos Sainz- reprezentant Scuderi Toro Rosso.
Na szóstym okrążeniu doszło do wypadku z udziałem Kevina Magnussena. Zawodnik Renault wypadł z toru i uderzył w barierę z dużą szybkością. Udało mu się o własnych wyjść z kokpitu, jednak został zabrany do szpitala, gdzie potwierdzono że nie doznał obrażeń zagryzających życiu.
Sędziowie postanowili że na tor wyjedzie Safety Car, jednak kilka minut później została wywieszona czerwona flaga - co znaczy że wyścig został wstrzymany. Władze zdecydowały się na taki ruch, ponieważ jedna z barier wymagała naprawy po wypadku Magnussena.
Kiedy wznowiono wyścig Rosbergowi udało się utrzymać prowadzenie. Neutralizacja bardzo pomogła Lewisowi Hamiltonowi, zniwelowane zostały różnice między rywalami, co ułatwiło mu wyprzedzanie.
Zwycięstwo tym razem należało do Nico Rosberga, przerwał on jednocześnie dobrą passę swojego kolegi z zespołu. Tuż za nim znalazł się Daniel Ricciardo z Red Bulla a najniższy stopień podium Lewis Hamilton. Tuż za pierwszą trójką znalazł się Nico Hulkenberg. Szkoda że podium po raz kolejny przeszło mu koło nosa. Tak więc nie zawiodłam się na Belgii.

3 komentarze:

  1. O to rzeczywiście dużo się działo! :)
    Ale chwila... To jak przerywają... To oni startują znów z mety?

    PS. Czytałam Wampiratów do Czarnego serca ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyścigami się nie interesuję ale i tak będę tu wpadać. A co? Może się zainteresuję :D
    Tak jak Kitty zastanawia mnie w jaki sposób przerywają ten wyścig...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo iż fanką motoryzacji i formuły I nie jestem lubię Twój blog. Jak już wspominałam takich blogów jak Twój w blogosferze jest jak na lekarstwo i cieszę się z tego co robisz. Reklamowałaś bloga na jakichś forach/grupach facebookowych dotyczących motoryzacji? Myślę,że dzięki temu zyskałabyś czytelników. Pozdrawiam,Scarlet Rose

    OdpowiedzUsuń