poniedziałek, 29 czerwca 2015

Rajdowe wojaże Roberta Kubicy: Rajd Włoch

Ten świetny wynik Roberta w Portugalii sprawił że z utęsknieniem czekałam na Rajd Włoch odbywający się na urokliwej Sardynii. Przyznam szczerze że te twa punkty zdobyte jeden rajd wcześniej rozbudziły we mnie nadzieje że teraz to przed załogą Kubica-Szczepaniak tylko same sukcesy. Niestety to co działo się we Włoszech, sprowadziło mnie i moje optymistyczne myślenie na ziemię.
Już podczas czwartkowego Shakedown Robert i Maciek zajęli siódmy czas. W tym odcinku specjalnym najszybszy okazał się kierowca Hyundaya - Dani Sordo.
Ten rajd nie obył się bez kłopotów Polskiej załogi. Po siedemnastym odcinku specjalnym postanowili się wycofać ze względu na awarie samochodu, ale powrócili  w niedziele do rywalizacji. Nie było aż tak źle, zwłaszcza na przedostatnim odcinku specjalnym, kiedy to Kubica uzyskał czwarty czas i podczas Powerstage, gdzie był szósty.
Mimo licznych przygód podczas tego weekendu udało mi się dojechać do mety ale niestety bez punktów.
Zwycięzcą w Sardynii okazał się nie kto inny jak kierowca Volkswagena- Sebastian Ogier. Mimo iż w ostatnich dwój rajdach nie stał na najwyższym stopniu podium to nadal posiada dużą przewagę nad innymi zawodnikami, którą dodatkowo powiększył wygrywając ten rajd. Oglądając piątkowy odcinek specjalny nie spodziewałam się że Ogier zdoła wygrać te zawody. Bardziej typowałam Latvalę, który w końcowej klasyfikacji zajął szóste miejsce, ale obecny mistrz pokazał że zwycięstwa tak łatwo nie odda.
Drugi czas zanotował Hayden Paddon a trzeci był Thierry Neuville. Niespodziewanie w punktach znalazł się także czeski Kierowca Skody - Jan Kopecky  i  pochodzący z Ukrainy Yuri Protasov.
Na podsumowanie chciałabym napisać że bardzo ciesze się z czwartej pozycji Elfyna Evansa, chociaż jestem troszkę zawiedziona tym że Kubica skończył rajd trochę daleko za punktowaną dziesiątką. Kolejna runda odbędzie się w Polsce. Mam nadzieje że duży doping rodaków sprawi że, Robert pojedzie dobrze w kolejnych zawodach odbywających się w jego ojczyźnie.

sobota, 27 czerwca 2015

Rajdowe wojaże Roberta Kubicy: Rajd Portugalii

Czekając na ten rajd w mojej głowie krążyła jedna myśl a mianowicie taka ze Kubica wraca do gry. W recenzji dotyczącej Argentyny kilka osób pytało mnie dlaczego Polski kierowca postanowił sobie odpuścić najbliższy rajd. Powiem tak: team w którym ściga się Robert jest teamem prywatnym stworzonym przez wyżej wymienionego krakowianina. Na  oficjalnej stronie na Facebooku napisał że odpuszcza sobie  ten rajd z powodu wprowadzenia jakichś zmian. Po jakimś czasie pojawiły się plotki że w samochodzie pojawiła usterka której nie zdążyli naprawić a jeszcze  później to iż Kubica pokłócił się ze sponsorami. Jednak w Portugalii Robert powrócił na trasę i pokazał że ta przerwa wcale nie była na darmo. Polski kierowca dowiózł do mety dwa punkty. Bardzo jestem z tego faktu zadowolona. Kubica dysponuje teraz zmienioną Fiestą, jednak zespół nie miał czasu na testy więc do Portugalii pojechali zieloni jak szczypiorek na wiosnę. Jednak auto nie okazało się złe, ponieważ dojechanie na dziewiątej pozycji zagwarantowało pierwsze punkty w tym sezonie.
W tym rajdzie niespodzianką było dla mnie zwycięstwo Latvali. Fiński kierowca w końcowej klasyfikacji miał osiem sekund przewagi nad obecnym mistrzem świata - Sebastianem Ogierem. Na trzecim miejscu znalazł się kolejny kierowca Volkswagena - Andreas Mikkelsen. Tuż po za pierwszą trójką dojechali Kris Meeke, Ott Tanak, Mads Ostberg, dwa Citroeny prowadzone przez Dani'ego Sordo i Hayden'a Paddona. Za nimi uplasował się Robert Kubica. Dziesiąte a jednocześnie ostatnie punktowane miejsce  należało do Martina Prokopa.
Chociaż Jari-Matti Latvala nie wygrał Power Stage'a ( ostatniego odcinka specjalnego) to przewaga którą budował przez cały weekend pozwoliła mu odnieść zwycięstwo.
Fajnie jest widzieć na pierwszym stopniu podium także innych kierowców niż Ogier. Nie lubię dominacji jednego kierowcy zarówno w Formule 1 jak i w rajdach WRC bo jest po prostu nudno. Jestem z gatunku tych, którzy uwielbiają walkę do końca sezonu. Chociaż w generalce nadal króluje Ogier to mam nadzieje że znajdzie się taki kierowca który powalczy z nim o mistrzostwo w tym sezonie.

piątek, 19 czerwca 2015

Kolejne zwycięstwo Hamiltona, niespodziewane podium Bottasa i dramat McLarena !

Tor imienia zmarłego Gilles 'a Villeneuve'a w Kanadzie to dla mnie bardzo sentymentalne miejsce. Wszyscy zapewne pamiętamy ten niebezpieczny wypadek Roberta Kubicy w 2007 roku. W oczach dziesięcioletniego dziecka wyglądał on dramatycznie ale z upływem lat dalej przechodzą mnie ciarki kiedy widzę  jak mój idol rozbija się o barierę a następnie przekoziołkuje na drugą stronę toru. Wypadek wyglądał bardzo poważnie, kierowca zamiast próbować się wydostać to nie poruszał się. Kubicę zabrano do szpitala i stwierdzono tylko skręcenie kostki i wstrząs mózgu. Rok później Robert wygrał wyścig w miejscu gdzie rok wcześniej mógł nawet zginąć. Było to jak na razie jedyne zwycięstwo w jego karierze, bo zakładam że do Formuły 1 może jeszcze wrócić.
W 2011 roku mogłam oglądać najdłuższy wyścig w historii tego sportu. Rozpoczął się  on o dwudziestej i trwał ponad cztery godziny, oczywiście cały oglądałam. Był on kilka razy przerywany ze względu na koszmarną pogodę, która uniemożliwiała jakąkolwiek jazdę.
W tym roku dominację pokazał Lewis Hamilton. Moim zdaniem start był zbyt spokojny a wyścig cholernie przewidywalny i nudny. Brakuje mi rywalizacji między zawodnikami.
Niemiło zaskoczyła mnie forma McLarena. Wiem z własnych obserwacji że forma tego zespołu w ostatnich latach uległa pogorszeniu. W tym sezonie team walczy tylko o przetrwanie. Prawdę mówiąc McLaren jest najbardziej utytułowaną stajnią w Formule 1 po za Ferrari. Przecież tacy kierowcy jak Lewis Hamilton, Alain Prost, Mika Hakkinen, czy Ayrton Senna zdobywali w jego barwach mistrzostwa. Dzisiaj kiedy widzę jak Button i Alonso wycofują się z wyścigu to mnie już całkiem ręce opadają. Zespół  ma bardzo bogatą i ciekawą historię ale teraz przeżywa kryzys. Gdybym nie to iż uwielbiam historię  a zwłaszcza historię Formuły 1 to nie miałabym pojęcia ze ten zespół osiągał kiedyś tytuły mistrzowskie.
Jeśli jesteśmy już przy porażkach to także zwiodłam się  na Red Bullach. Dziewiąta pozycja Kvyata i trzynasta Ricciardo to nie jest dobry wynik w wykonaniu kierowców zespołu w którego barwach Sebastian Vettel jeszcze nie tak dawno zdobył cztery mistrzostwa świata pod rząd.
Ten wyścig był cholernie przewidywalny, chociaż na samym początku liczyłam jeszcze na drugiego kierowcę Mercedesa.
Skończyło się tradycyjnie. Pierwszy linię mety przekroczył Lewis Hamilton a tuż za nim Nico Rosberg. Dużą niespodzianką okazała się trzecie pozycja Bottasa. Po tym co widziałam w Monako w wykonaniu Williamsa to jestem cholernie zadowolona z najniższego stopnia podium Valtteriego i szóstego miejsca Felipe Massy. Dla mnie to już jest jak zwycięstwo ale wciąż czekam na prawdziwą  wygraną kogoś z tego teamu, zwłaszcza że ostatnie pierwsze miejsce na podium było w GP Hiszpanii  w 2012 roku. Tak więc Williamsie do dzieła !

niedziela, 7 czerwca 2015

Rajdowe wojaże [bez] Roberta Kubicy: Rajd Argentyny

Niestety nie wystartujemy w Argentynie. To była bardzo trudna decyzja [...] - taki komunikat pojawił  się dwudziestego kwietnia na oficjalnej stronie Kubicy na Facebooku. Znaczyło to iż Robert z przyczyn technicznych niestety nie weźmie udziału w kolejnym rajdzie. Bardzo mi było przykro z tego powodu  ponieważ zawsze mu kibicuje. Potem pojawiły się różne plotki o jego konflikcie ze sponsorami i nie wiadomo było  czy polski kierowca będzie dalej jeździł ale te pogłoski okazały się nieprawdą bo po dłuższym wolnym mogliśmy oglądać go w kolejnym rajdzie.
W Argentynie już pierwszego dnia posypało niespodziankami. Podczas drugiego odcinka specjalnego  obecny mistrz świata - Sebastian Ogier był zmuszony wycofać się z rywalizacji ze względu na awarię swojego samochodu. To samo przytrafiło się Andreasowi Mikkelsenowi którego przed dalszą jazdą skutecznie powstrzymało uszkodzone zwieszenie.
Rajd Argentyny wygrał Kris Meeke  - kierowca fabrycznego zespołu Citroena. Niestety w pierwszej dziesiątce nie było żadnego kierowcy Volkswagena, byłam tym zawiedziona.
Myślałam że pod odpadnięciu Ogiera Szanse na zwycięstwo będzie miał Jari-Matti Latvala ale uplasował się na drugiej pozycji tuż za Meekeem.
W tym radzie bardzo brakowało mi Roberta Kubicy, ponieważ spodziewałam się dobrego startu w jego wykonaniu.
Z racji tego że rysunek jest jeszcze w trakcie kolorowania i nie zapowiada się abym prędko go skończyła to publikuje obrazek przedstawiający jak zmieniał się mój styl rysowania od 2012 roku.  

niedziela, 31 maja 2015

A teraz Rosberg może dopisać sobie do swojej listy kolejne zwycięstwo w Monako.

Odkąd zaczęłam nałogowo oglądać ten piękny sport to z utęsknieniem czekam na wyścig w Monako.
Tutaj nie ma praktycznie pobocza więc jeden błąd kosztuje bardzo wiele. Tor jest budowany co roku! Tak, tak, na co dzień jest to zwykła ulica. Przygotowania zaczynają się na kilka tygodni przed samym wyścigiem, kiedy od nowa są montowane bariery i tym podobne. W Monako jest bardzo trudno wyprzedzać więc te słabsze zespoły mają szanse na dobre pozycje, gdyż na normalnych torach  samochody są zbyt powolne aby dogonić stawkę. Dzisiaj nie zorganizowano by wyścigu na tak niebezpiecznym torze. Jest on wąski  i pełen bardzo ostrych zakrętów, ale to czyni go bardzo wyjątkowym. Innym czyni go także fakt  iż dwie pierwsze sesje odbywają się we czwartek a nie w piątek, przez co weekend jest o jeden dzień dłuższy. Najważniejsza jest jednak sobota, kiedy są kwalifikacje, im lepsza pozycja startowa uzyskana w przeddzień wyścigu tym większe szanse na dobry nieniedzielny rezultat.
Na pierwszym okrążeniu trochę się działo.Hamilton genialnie  obronił pole position  a Vettel starał się wyprzedzić Rosberga. Na samym początku zawodów byłam świadkiem kolizji Alonso i Hulkenberga. Sędziowie uznali że winnym jest hiszpański kierowca McLarena i zadecydowali o ukaraniu go. Jednak ten wyścig nie był dla Alonso szczęśliwy, jak i poprzednie odkąd jeździ dla brytyjskiego teamu. ponieważ na czterdziestym trzecim kółku w jego bolidzie pojawiła się awaria i musiał pożegnać się z dobrym wynikiem.
Tak patrząc na ten wyścig z perspektywy poprzednich to było nudno. Tak wydawało mi się do sześćdziesiątego czwartego okrążenia kiedy między Verstappenem a Grosjeanem doszło kolizji. Młody kierowca Scuderii Toro Rosso rozpędzonym samochodem wpakował się w barierę. Wypadek wyglądał na bardzo niebezpiecznie ale kierowca wyszedł z bolidu o własnych siłach. Wtedy zadecydowano  o pojawianiu się Samochodu Bezpieczeństwa, aby posprzątać to co zostało z bolidu Verstappena. Wielu kierowców zjechało do alei serwisowej  na pit stop w tym Lewis Hamilton. Jednak ta decyzja Mercedesa okazała się zła. Po restarcie wyścigu nie był w stanie dogonić Vettela i Rosberga  -który przejął pałeczkę lidera.
Widząc smutnego Lewisa na podium nie cieszyłam się wcale ze zwycięstwa Rosberga. Mimo tego iż wygrał to czułam pewien niedosyt. Gdyby obaj kierowcy Mercedesa walczyli ze sobą i ten pojedynek zwyciężyłby  Nico to całkiem inna sprawa. Uwielbiam kiedy na torze coś się dzieje a takie ściąganie do boksu w nieodpowiednim czasie wydaje mi się niesprawiedliwe.
Za ten wyścig muszę pochwalić kierowców Red Bull Racing, którzy zajęli czwartą i piątą pozycję. Na punkty załapał się także Jenson Button zdobywając pierwsze punkty dla swojego zespołu. W tym sezonie McLaren nie dysponuje dobrym bolidem więc to jest już jakiś sukces. Ale weźmy pod uwagę że ten brytyjski zespół jest tuż za Ferrari pod względem zwycięstw i zajebistości. W tym Grand Prix nie byłam zadowolona z postawi Williams GP, Bottas i Massa zajęli kolejno czternastą i piętnastą pozycję. Zespół jednak utrzymuje że kiepskie wyniki w tym wyścigu to tylko chwilowa niedyspozycja ale pozostaje mi wierzyć im na słowo że te problemy są tylko przejściowe.

niedziela, 24 maja 2015

I nastał taki dzień w tym sezonie kiedy Rosberg w końcu wygrał jakiś wyścig !

Hiszpania zawsze kojarzy mi się z czymś niezwykłym. Tu własnie w 1996 roku Michael Schumacher odniósł swoje pierwsze zwycięstwo dla Ferrari,zapewne nie wiedząc jeszcze że dzięki temu zespołowi stanie się najbardziej utytułowanym kierowcą w całej historii Formuły 1. W 2012 miałam okazję oglądać jak Pastor Maldonando zdobywa pierwsze i jak na razie ostatnie zwycięstwo w swojej karierze. Nikt nie spodziewał się że ktoś z ówczesnego Williamsa wygra a zwłaszcza Maldonando, który po tym sukcesie przez długi czas nie kończył wyścigu w punktach ( oprócz tego zwycięstwa pierwszej dziesiątce  do mety dojechał może ze cztery razy)
Kwalifikacje, które odbyły się dzień przed zawodami zostały wygrane przez Nico Rosberga. Długo czekałam na to aż drugi kierowca Srebrnych Strzał odniesie w tym sezonie jakiś sukces. Niemiec  w wyścigu zaliczył dobry start ale tego samego nie mogę powiedzieć o Lewisie Hamiltonie. Ten wyścig był dla niego słabszy, ponieważ przyzwyczaiłam się że to on a nie Rosberg jest na czele i wygrywa.
Na czwartym okrążeniu doszło do bratobójczej walki między kierowcami Lotusa - Grosjeanem i Maldonado. Jednak ten drugi musiał wycofać się z zawodów. Moim zdaniem w tym wyścigu dawny zespół Kubicy mógł zdobyć duże punkty. Na koniec zeszłego sezonu Lotus miał tylko dziesięć punktów w klasyfikacji generalnej. Na ten moment ma już aż szesnaście, a to dopiero piąty wyścig. Najsłabiej wypada Maldonado a póki co to Groszek kończy wyścigi w punktach. Szkoda mi jest Wenezuelczyka ze względu na ten jego pech.
Grand Prix Hiszpanii było niezbyt ciekawe. W porównaniu z zeszłym wyścigiem nudziłam się jak mops. Jednak cieszy mnie że w końcu w tym sezonie Rosbergowi udało się pokonać Hamiltona, który uplasował się tuż za nim. Najniższy stopień podium zajął Sebastian Vettel. Drugi kierowca Ferrari dojechał do mety na piątej pozycji. Widząc tegoroczną postawę zespołu z Maranello mam wrażenie że kryzys i różne plagi Egipskie zostały już powoli zażegnane i może być tylko lepiej.
Cieszę się również z tego że kierowcy Red Bulla - Kvyat i Ricciardo  zakończyli wyścig w pierwszej dziesiątce. Zespół który zdominował sezony 2010-2013 zmaga się z problemami. Dawniej uważany był za potęgę a teraz pałeczkę lidera przejął Mercedes.
Na dzień dzisiejszy mam nadzieje że w Monako będzie ciekawym wyścigiem ale znając życie tam nigdy nie brakuje wrażeń dla kierowców jak i dla kibiców.

środa, 13 maja 2015

Rajdowe wojaże Roberta Kubicy: Rajd Meksyku

Uwielbiam te transmisje odcinków specjalnych , które oglądam w telewizji. Jest ich niewiele w porównaniu do liczby oesów ale lepsze to niż czytanie skrótów w internecie, nie będąc naocznym światkiem tego co działo się  wiele kilometrów ode mnie.
Kolejna rajdowa impreza odbywała się w Meksyku. Kraj ten ma bardzo ciekawą kulturę, ale dopiero nie od tak dawna jest jedną z rund Rajdowych Mistrzostw Świata bo od dopiero 2004, chociaż  impreza inauguracyjna odbyła się jakieś jedenaście lat wcześniej. 
Miałam okazję oglądać pierwszy odcinek specjalny odbywał się o zmroku. Kierowcy walczyli o najlepszy rezultat w świecie lamp samochodowych i ulicznych. 
Podczas tego rajdu także nie obyło się bez  przygód i różnych wypadków. Hitem tej imprezy było utopienie samochodu przez Otta Tanaka. Załoga wypadła z trasy na trzecim odcinku specjalnym wprost do znajdującego się w pobliżu zbiornika wodnego. Kierowcy jak i pilotowi nic na szczęście się nie stało i cało wyszli z tej opresji. Niestety Estońska załoga nie mogła już kontynuować startów a auto wyciągano z tego jeziora dobry kawał czasu. Wypadek był bardzo niebezpieczny ale momentalnie przypomniała mi się pewna historia z Alberto Ascarim w roli głównej, który w 1955 roku rozbił swój bolid o przystań podczas Grand Prix Monaco.
W tym rajdzie Kubicy udało się wygrać jeden asfaltowy odcinek specjalny. Robert określa tą rundę jaką niezbyt dobrą ale także nie najgorszą. Co prawda ukończył rajd ale na dalekiej osiemnastej pozycji.
Najlepszy okazał się Sebastian Ogier który wygrał już trzecie zawody w tym sezonie i to własnie on prowadzi w klasyfikacji generalnej.
A tak nawiasem mówiąc zastanawiam się kiedy to skończę.