Mika Hakkinen jest to fiński kierowca Formuły 1. Urodził się 28 września w 1968 roku.
Swoją przygodę z F1 rozpoczął w 1991 roku jako kierowca Lotusa. Zespól w tamtych czasach nie był juz tak fantastyczny jak kiedyś. Pierwsze i jedyne punkty w sezonie zdobył podczas Grand Prix San Marino, kończąc wyścig na piątym miejscu. Niewielki i skromny dorobek punktowy pozwolił mu na zajęcie szesnastej pozycji w klasyfikacji generalnej.
Sezon 1992 był o wiele lepszy. mimo nie najlepszego samochodu udało mu się punktować sześć razy i zająć ósme miejsce w generalce.
Przejście do lepszego zespołu było tylko kwestią czasu. W 1993 roku dołączył do ekipy McLarena ale jako kierowca testowy. Okazje do wykazania miał podczas trzech ostatnich wyścigów , kiedy to zastąpił słabo spisującego się kierowcę. Podczas Grand Prix Japonii zdobył pierwsze podium. Zajął trzecie miejsce tuż za Alainem Prostem i Ayrtonem Senną. Pozostałych dwóch wyścigów nie ukończył.
W sezonie 1994 Hakkinen zaczął regularnie stawać na podium, dzięki przejściu McLarena na silniki Peguota. Rok później można było odnotować spadek formy brytyjskiego zespołu spowodowany kolejną zmianie jednostek napędowych, tym razem zdecydowano się na Mercedesa.
Podczas ostatniego weekendu sezonu, Grand Prix Australii w bolidzie Hakkinena pękła opona. Jego życie zostało uratowane dzięki szybkiej pomocy lekarskiej oraz zabiegu tracheotomii.Naprawdę niewiele brakowało aby dołączył do grona tych, którzy zginęli na torze. Kierowca odzyskał przytomność już następnego dnia po dokładniejszych badaniach okazało sie że Mika nie doznał poważnych obrażeń.
W sezonie 1996 udało mu się zdobyć podia ale wygrywanie wyścigów przyszło rok później. Wtedy też zdobył swoje pierwsze pole position podczas Grand Prix Luksemburga, z kolei pierwsze zwycięstwo odniósł podczas Grand Prix Europy na torze w Jerez w Hiszpanii.
Do mistrzowskich tytułów Miki Hakkinena przyczynił się Adrian Neway, który był projektantem bolidu. Fiński kierowca w sezonie 1998 wygrał aż osiem wyścigów. Haka - bi tak na niego pieszczotliwie mówili kibice sięgną po raz pierwszy po mistrzowską koronę, wyprzedzając o czternaście punktów Michaela Schumachera.
Ten wyczyn powtórzył rok później, chociaż nie było już tak łatwo. Początek sezonu nie należał do najlepszych. Hakkinen nie był w stanie wygrać wyścigu, jednak udało mu się pozbierać. Zdobycie tytułu ułatwił wypadek Schumachera. Niemiec złamał nogę w wypadku podczas grand Prix Wielkiej Brytanii, przez co musiał wycofać się z kilku wyścigów. Podczas jego nieobecności cała uwaga teamu była zwrócona w stronę Eddiego Irvine'a drugiego kierowcy Ferrari który przez cały czas jeździł w cieniu Schumi' ego. Irvine stał się potencjalnym kandydatem do zdobycia tytułu mistrza świata. Wszystko rozstrzygnęło się podczas wyścigu w Japonii. Hakkinen wygrał wyścig a Irvine dojechał do mety na czwartej pozycji. Mika mając dwupunktową przewagę nad przeciwnikiem zdobył drugi pod rząd tytuł.
W sezonie 2000 nie zdołał dogonić Michaela Schumachera więc musiał mu wystarczyć tytuł wicemistrzowski.
Mika Hakkinen jest jednym z najlepszych kierowców na świecie, ma wielu fanów nie tylko w swojej rodzinnej Finlandii. Występuje również w dwóch odcinkach miniserialu Mclarana - Tooned.
wtorek, 24 czerwca 2014
niedziela, 22 czerwca 2014
Mercedesy pokonane !
No i stało się. Mercedes został zdetronizowany. Wielu kibiców Formuły 1 czekało aż ktoś inny w końcu zwycięży wyścig. Dotychczas nie było Grand Prix aby na pierwszym stopniu podium nie stał reprezentant Srebrnych Strzał. Od Australii to Rosberg, to Hamilton wygrywali każdy kolejny wyścig. Bywało że dwa pierwsze miejsca należały do Mercedesa. Nawet Red Bull w latach swojej największej świetności nie odnosił aż tak dużego sukcesu.
Grand Prix Kanady jest dla mnie bardzo szczególne ze względu na Kubice. Pamiętam ten okropny Wypadek w 2007 Roku. Samochód mojego przyszłego idola wypadł z toru i zderzył się z barierą. Potem bolid koziołkuje i przedostaje się między innymi autami na druga stronę toru. Kubica nie nie wysiada. Wokół niego zebrała się Służba medyczna. Wyglądało się strasznie, jednak Robertowi nic się wiele nie stało
Rok później zwyciężył na tym samym torze, gdzie odniósł wypadek.
W Tym sezonie w pierwszej linii ustawiły się oba Mercedesy. Na pierwszym okrążeniu doszło między nimi do walki z której obronna ręką wyszedł Rosberg startujący z pierwszego pola.
Jednak zaraz po rozpoczęciu wyścigu pojawiła się żółta flaga oraz bezpieczeństwa samochodów ponieważ doszło do kolizji Między Bianchim się Chiltonem-kierowcami teamu Marussia.
Wyścig wznowiono na siódmym okrążeniu.
Spodziewałam się powtórnej dominacji Srebrnych Strzał. Byłam zaskoczona kiedy się na czterdziestym ósmym okrążeniu odpadł Lewis Hamilton! Kłopoty ze swoim bolidem miał również drugi Kierowca Merca-Nico Rosberg. Jednak jemu udało sie dojechać do mety na drugiej pozycji. Pierwszy był Daniel Ricciardo, Kierowca RBR. Nikt nie spodziewał się że aby własnie on przerwie tak dobrą passę Srebrnych Strzał. Wszyscy raczej na zwycięzcę, niezwiązanego nijak z Mercedesem upatrywali sobie Sebastiana Vettela - czterokrotnego mistrza świata, który ostatecznie zajął najniższy stopień podium..Wygrana Ricciaro okazała się być dużym zaskoczeniem.Podczas Grand Prix Kanady miał miejsce okropnie wyglądający wypadek. Felipe Massa i Sergio Perez zderzyli się ale na szczęście nikomu nic się nie stało.Oczywiście kierowcy musieli przejść badania które to potwierdziły.
Grand Prix Kanady jest dla mnie bardzo szczególne ze względu na Kubice. Pamiętam ten okropny Wypadek w 2007 Roku. Samochód mojego przyszłego idola wypadł z toru i zderzył się z barierą. Potem bolid koziołkuje i przedostaje się między innymi autami na druga stronę toru. Kubica nie nie wysiada. Wokół niego zebrała się Służba medyczna. Wyglądało się strasznie, jednak Robertowi nic się wiele nie stało
Rok później zwyciężył na tym samym torze, gdzie odniósł wypadek.
W Tym sezonie w pierwszej linii ustawiły się oba Mercedesy. Na pierwszym okrążeniu doszło między nimi do walki z której obronna ręką wyszedł Rosberg startujący z pierwszego pola.
Jednak zaraz po rozpoczęciu wyścigu pojawiła się żółta flaga oraz bezpieczeństwa samochodów ponieważ doszło do kolizji Między Bianchim się Chiltonem-kierowcami teamu Marussia.
Wyścig wznowiono na siódmym okrążeniu.
Spodziewałam się powtórnej dominacji Srebrnych Strzał. Byłam zaskoczona kiedy się na czterdziestym ósmym okrążeniu odpadł Lewis Hamilton! Kłopoty ze swoim bolidem miał również drugi Kierowca Merca-Nico Rosberg. Jednak jemu udało sie dojechać do mety na drugiej pozycji. Pierwszy był Daniel Ricciardo, Kierowca RBR. Nikt nie spodziewał się że aby własnie on przerwie tak dobrą passę Srebrnych Strzał. Wszyscy raczej na zwycięzcę, niezwiązanego nijak z Mercedesem upatrywali sobie Sebastiana Vettela - czterokrotnego mistrza świata, który ostatecznie zajął najniższy stopień podium..Wygrana Ricciaro okazała się być dużym zaskoczeniem.Podczas Grand Prix Kanady miał miejsce okropnie wyglądający wypadek. Felipe Massa i Sergio Perez zderzyli się ale na szczęście nikomu nic się nie stało.Oczywiście kierowcy musieli przejść badania które to potwierdziły.
czwartek, 19 czerwca 2014
Kartka z Historii Formuły 1 - Jacques Villeneuve
Jacques Villeneuve jest kanadyjskim kierowcą Formuły 1. Urodził się dziewiątego kwietnia 1971 roku. Jest synem Gilles'a Villeneuve'a który zginął 1982 roku podczas Grand Prix Belgii, Jacques miał tylko jedenaście lat.
Kanadyjczyk zawitał do padoku Formuły 1 jako kierowca w 1996 roku kiedy to Frank Williams zainteresowany jego sukcesami w innych seriach postanowił zatrudnić go w swoim zespole.
Villeneuve już od pierwszego Grand Prix pokazał że po sławnym ojcu odziedziczył nie tylko nazwisko. W kwalifikacjach do debiutanckiego wyścigu uzyskał pole position czyli start z pierwszego pola. Podczas zawodów miał realne szanse na odniesienie zwycięstwa ale musiał przepuścić Damona Hilla- swojego kolegę z zespołu, ponieważ dostał takie polecenie od teamu. Ostatecznie udało mu się zakończyć wyścig na drugim miejscu.
Villeneuve do końca sezonu stawał na podium jeszcze jedenaście razy, wygrał cztery wyścigi. Wewnętrzna walka w Williamsie zakończyła się zwycięstwem Damona Hilla który sięgnął po tytuł. Jacques uplasował się tuż za nim i zdobył wicemistrzostwo.
Kolejny rok był dla niego o wiele lepszy. Po odejściu Hilla do teamu Arrows oraz długotrwałej walce z Michaelem Schumacherem i wygraniu siedmiu wyścigów Villeneuve został mistrzem świata.Całkiem nieźle jak na gościa który dopiero od zeszłego sezonu jeździ w Formule 1.
Rok 1998 w porównaniu do poprzedniego był o wiele gorszy. Jacques zdobył tylko dwadzieścia jeden punktów, co dało mu piąte miejsce w klasyfikacji generalnej. Nie był w stanie walczyć z Miką Hakkinenem który zdobył wtedy mistrzostwo ze względu na słabe jednostki napędowe.
Zawiedziony formą Williamsa przeniósł się w sezonie 1999 do teamu BAR (British American Racing). Jacques spędził tam pięć lat. Zespół nie był dobrze przygotowany, w ciągu tego czasu udało się uzyskać co najwyżej siódmą pozycję w generalce. Villeneuve odszedł przed końcem sezonu 2003.
Pod koniec 2004 roku powrócił na trzy ostatnie wyścigi jako kierowca teamu Renault. Rok później przeszedł do Saubera ale niestety kontuzja którą doznał podczas Grand Prix Niemiec uniemożliwiła mu starty do końca sezonu. Jacquesa zastępował Robert Kubica który z resztą potem zajął jego miejsce. Villeneuve został zwolniony z zespołu ze względu na słabe wyniki. Kilka razy przymierzał się do powrotu za kierownicę bolidu Formuły 1 ale nic z tego nie wyszło. Podobno miał zakładać własny team, gdzie miałby być jednym z zawodników. Kanadyjczyk startował jeszcze w dwudziestoczterogodzinnym wyścigu Le Mans oraz w kilku rundach NASCAR
Jacques Villeneuve to bardzo uzdolniony kierowca. Do dnia dzisiejszego jest uważany za jednego z lepszych debiutantów w całej historii Formuły 1. Moim zdaniem miałby więcej tytułów w tej dziedzinie gdyby trafił na dosyć dobry bolid. Nawiasem mówiąc : po 1997 roku Williams nie zdobył żadnego tytułu, więc widać że forma zespołu bardzo spadła przez ostatnie lata.
Źródło: Wikipedia, Legendy Formuły , Ilustrowana Historia Formuły 1
Kanadyjczyk zawitał do padoku Formuły 1 jako kierowca w 1996 roku kiedy to Frank Williams zainteresowany jego sukcesami w innych seriach postanowił zatrudnić go w swoim zespole.
Villeneuve już od pierwszego Grand Prix pokazał że po sławnym ojcu odziedziczył nie tylko nazwisko. W kwalifikacjach do debiutanckiego wyścigu uzyskał pole position czyli start z pierwszego pola. Podczas zawodów miał realne szanse na odniesienie zwycięstwa ale musiał przepuścić Damona Hilla- swojego kolegę z zespołu, ponieważ dostał takie polecenie od teamu. Ostatecznie udało mu się zakończyć wyścig na drugim miejscu.
Villeneuve do końca sezonu stawał na podium jeszcze jedenaście razy, wygrał cztery wyścigi. Wewnętrzna walka w Williamsie zakończyła się zwycięstwem Damona Hilla który sięgnął po tytuł. Jacques uplasował się tuż za nim i zdobył wicemistrzostwo.
Kolejny rok był dla niego o wiele lepszy. Po odejściu Hilla do teamu Arrows oraz długotrwałej walce z Michaelem Schumacherem i wygraniu siedmiu wyścigów Villeneuve został mistrzem świata.Całkiem nieźle jak na gościa który dopiero od zeszłego sezonu jeździ w Formule 1.
Rok 1998 w porównaniu do poprzedniego był o wiele gorszy. Jacques zdobył tylko dwadzieścia jeden punktów, co dało mu piąte miejsce w klasyfikacji generalnej. Nie był w stanie walczyć z Miką Hakkinenem który zdobył wtedy mistrzostwo ze względu na słabe jednostki napędowe.
Zawiedziony formą Williamsa przeniósł się w sezonie 1999 do teamu BAR (British American Racing). Jacques spędził tam pięć lat. Zespół nie był dobrze przygotowany, w ciągu tego czasu udało się uzyskać co najwyżej siódmą pozycję w generalce. Villeneuve odszedł przed końcem sezonu 2003.
Pod koniec 2004 roku powrócił na trzy ostatnie wyścigi jako kierowca teamu Renault. Rok później przeszedł do Saubera ale niestety kontuzja którą doznał podczas Grand Prix Niemiec uniemożliwiła mu starty do końca sezonu. Jacquesa zastępował Robert Kubica który z resztą potem zajął jego miejsce. Villeneuve został zwolniony z zespołu ze względu na słabe wyniki. Kilka razy przymierzał się do powrotu za kierownicę bolidu Formuły 1 ale nic z tego nie wyszło. Podobno miał zakładać własny team, gdzie miałby być jednym z zawodników. Kanadyjczyk startował jeszcze w dwudziestoczterogodzinnym wyścigu Le Mans oraz w kilku rundach NASCAR
Jacques Villeneuve to bardzo uzdolniony kierowca. Do dnia dzisiejszego jest uważany za jednego z lepszych debiutantów w całej historii Formuły 1. Moim zdaniem miałby więcej tytułów w tej dziedzinie gdyby trafił na dosyć dobry bolid. Nawiasem mówiąc : po 1997 roku Williams nie zdobył żadnego tytułu, więc widać że forma zespołu bardzo spadła przez ostatnie lata.
Źródło: Wikipedia, Legendy Formuły , Ilustrowana Historia Formuły 1
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Kolejna dawka moich bazgrołów ...
Narysowałabym coś sensownego ale ostatnio nie mam czasu nawet dla siebie. Jestem dwie recenzje wyścigów do tyłu plus wczorajsza Kanada. O Kartkach z Historii Formuły 1 czy relacjach z rajdów Kubicy nawet nie wspomnę, bo już od dwóch tygodni obiecuję sobie, że skończę życiorys Jacques'a Villeneuve'a i przynajmniej zacznę pisać coś o Fernando Alonso ale póki co to terminy kartkówek, sprawdzianów i ewentualnych pytanin sięgają prawie samej konferencji klasyfikacyjnej. Nie wspomnę że już świata po za szkołą nie widzę, a pasowałoby mieć z tych dziewiętnastu przedmiotów pozytywne oceny i zdać do wyższej klasy.
Napożyczałam sobie w bibliotece masę książek i nie mam kiedy tego czytać, tylko terminy przedłużam licząc że w któryś weekend doznam olśnienia i otworzę książkę z zamiarem przeczytania chociaż jednego zdania.
Napożyczałam sobie w bibliotece masę książek i nie mam kiedy tego czytać, tylko terminy przedłużam licząc że w któryś weekend doznam olśnienia i otworzę książkę z zamiarem przeczytania chociaż jednego zdania.
Jedyne co ostatnio nabazgrałam ,to to pseudo arcydzieło przedstawiające kask Maxa Chiltona z obecnego sezonu. Cudem jest to że go skończyłam. Kolory są niezbyt wyraźne bo to jest skan rysunku. Dodałabym zdjęcie na którym wygląda to lepiej ale telefonu nie podłącze do komputera bo się zepsuł.(Nie podłączy go ani do USB ani do słuchawek a do ładowarki ledwo, bo prawie siłą. Najlepsze jest to że gość z serwisu nie widzi nic niepokojącego)
Rysunek wykonałam kredkami. Dostrzegłam jedną wadę tego kasku: powinien być szerszy. Brawo, dopiero teraz zrozumiałam co rysuję źle.
Mam kilka pomysłów na komiksy ale nie narysowałam wszystkich postaci. Nie potrafię narysować włosów Nico Rosberga z sezonu 2010, bo w tym czasie będzie się działa akcja. Jest w planie kilka innych postaci drugoplanowych między innymi Damon Hill który pojawi się w niektórych bazgrołach oraz być może Mika Hakkinen czy Jacques Villeneuve. Pojawią się jeszcze osoby z po za Formuły 1 np: Lauri Ylonen ( The Rasmus ) czy Sherlock ( nie wiem po co on, ale najprawdopodobniej w jednym komiksie na pewno będzie ) Nie obiecuje że te postacie będą jakoś wystrzałowo ładne, bo rysuję jak rysuję ale będę się przynajmniej starać.
czwartek, 29 maja 2014
Wyścig wygrały Mercedesy ... znowu ...
Na początek chcę powiedzieć że Grand Prix Monako jest jedyne w swoim rodzaju. Jest to jeden z najstarszych i najbardziej widowiskowych ( i drogich ) wyścigów w całej formule 1. Inauguracyjne zawody zostały rozegrane w 1929 roku. Gdyby nie Anthony Noghes , który był pomysłodawcą to nigdy nie oglądalibyśmy Monako w takim wydaniu. Dzisiaj nie zorganizowano by wyścigu na tak niebezpiecznym torze. Jest on wąski i pełen bardzo ostrych zakrętów. Tutaj nie ma praktycznie pobocza więc jeden błąd kosztuje bardzo wiele. Tor jest budowany co roku! Tak, tak, na co dzień jest to zwykła ulica. Przygotowania zaczynają się na kilka tygodni przed samym wyścigiem, kiedy od nowa są montowane bariery i tym podobne. W Monako jest bardzo trudno wyprzedzać więc te słabsze zespoły mają szanse na dobre pozycje, gdyż na normalnych torach samochody są zbyt powolne aby dogonić stawkę.
Wcześniej wspominałam że ten wyścig jest drogi. W 2008 roku najtańszy bilet kosztował gdzieś prawie 600 Euro!Ile książek i kredek oraz tomów Kuroshitsuji mogłabym za to kupić ?
W tym roku była powtórka z rozrywki z zeszłego sezonu czyli Rosberg znów startował z pierwszego pola. Obok niego w pierwszej linii ustawił się Hamilton, Mercedes znów stworzył barykadę nie do przebicia przez innych kierowców. Za Srebrnymi Strzałami ustawili się kierowcy Red Bull Racing - Ricciardo i Vettel a za nimi Alonso i Raikkonen, reprezentanci Ferrari.
Start przebiegł spokojnie, Nico utrzymał prowadzenie .Jednak już na pierwszym okrążeniu pojawiła się żółta flaga i Safety Car ze względu na kraksę Buttona i Pereza. Na ósmym okrążeniu wycofał się obecny mistrz świata, Sebastian Vettel. Samochód bezpieczeństwa wyjechał jeszcze na dwudziestym piątym kółku kiedy to Sutil uderzył w barierę. Pragnę dodać że na początku wyścigu dobrze ruszył Kimi Raikkonen ale rozcięta opona pogrzebała jego szanse na dobry wynik. Fin musiał zjechać do boksu na wymianę ogumienia. Szkoda, ponieważ liczyłam że zobaczę go na podium.
Wyścig był moim zdaniem bardzo interesujący, mniej żółtych flag niż w zeszłym roku, więcej Samochodu Bezpieczeństwa. Jednak każdy sezon jest inny. Tym razem Massa skończył wyścig. Rok temu miał wypadek, po którym został przetransportowany do szpitala. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało.
Zwycięzcą tak samo jak rok temu został Nico Rosberg. Nie jest to największa liczba zwycięstw jednego kierowcy na tym torze. Najwięcej wygranych ma na swoim koncie Ayrton Senna, bo aż chyba pięć czy sześć. Za Rosbergiem, na drugim miejscu znalazł się Lewis Hamilton. A podium zdołał załapać się jeszcze Daniel Ricciardo. Niestety żaden z wymienionych nie był okrzyknięty bohaterem wyścigu. Niespodziewanie został nim Jules Bianchi, który zdobył pierwsze punkty dla teamu Marussia. Wyścig ukończył na ósmym miejscu ale po doliczeniu kary w postaci dodatkowych sekund spadł na dziewiąte, pogłębiając przy tym przepaść z Caterhamem, który zajmuje ostatnie miejsce w stawce.
Im bliżej końca roku tym nauczyciele chcą nas chyba wykończyć. Sprawdziany i kartkówki będę pisać praktycznie do samej klasyfikacji. Przychodzę ze szkoły do domu, brakuje mi na wszystko czasu ponieważ siedzę nad książkami zaniedbuję bloga i rysowanie, chociaż udało mi się narysować jeden kask ha!
Wyruszam jutro na podbój matematyki, chemii, fizyki i polskiego. Byle do wakacji ...
Wcześniej wspominałam że ten wyścig jest drogi. W 2008 roku najtańszy bilet kosztował gdzieś prawie 600 Euro!
W tym roku była powtórka z rozrywki z zeszłego sezonu czyli Rosberg znów startował z pierwszego pola. Obok niego w pierwszej linii ustawił się Hamilton, Mercedes znów stworzył barykadę nie do przebicia przez innych kierowców. Za Srebrnymi Strzałami ustawili się kierowcy Red Bull Racing - Ricciardo i Vettel a za nimi Alonso i Raikkonen, reprezentanci Ferrari.
Start przebiegł spokojnie, Nico utrzymał prowadzenie .Jednak już na pierwszym okrążeniu pojawiła się żółta flaga i Safety Car ze względu na kraksę Buttona i Pereza. Na ósmym okrążeniu wycofał się obecny mistrz świata, Sebastian Vettel. Samochód bezpieczeństwa wyjechał jeszcze na dwudziestym piątym kółku kiedy to Sutil uderzył w barierę. Pragnę dodać że na początku wyścigu dobrze ruszył Kimi Raikkonen ale rozcięta opona pogrzebała jego szanse na dobry wynik. Fin musiał zjechać do boksu na wymianę ogumienia. Szkoda, ponieważ liczyłam że zobaczę go na podium.
Wyścig był moim zdaniem bardzo interesujący, mniej żółtych flag niż w zeszłym roku, więcej Samochodu Bezpieczeństwa. Jednak każdy sezon jest inny. Tym razem Massa skończył wyścig. Rok temu miał wypadek, po którym został przetransportowany do szpitala. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało.
Zwycięzcą tak samo jak rok temu został Nico Rosberg. Nie jest to największa liczba zwycięstw jednego kierowcy na tym torze. Najwięcej wygranych ma na swoim koncie Ayrton Senna, bo aż chyba pięć czy sześć. Za Rosbergiem, na drugim miejscu znalazł się Lewis Hamilton. A podium zdołał załapać się jeszcze Daniel Ricciardo. Niestety żaden z wymienionych nie był okrzyknięty bohaterem wyścigu. Niespodziewanie został nim Jules Bianchi, który zdobył pierwsze punkty dla teamu Marussia. Wyścig ukończył na ósmym miejscu ale po doliczeniu kary w postaci dodatkowych sekund spadł na dziewiąte, pogłębiając przy tym przepaść z Caterhamem, który zajmuje ostatnie miejsce w stawce.
Wyruszam jutro na podbój matematyki, chemii, fizyki i polskiego. Byle do wakacji ...
niedziela, 18 maja 2014
Rysować każdy może, trochę lepiej, trochę gorzej ...
Wiem że długo mnie tu nie było. Tak, tak zaniedbałam bloga i to bardzo. Jestem mnóstwo notek do tył, ale tak się złożyło że przez te ponad dwa tygodnie nie miałam weny by napisać cokolwiek. Z rysowaniem za to jest różnie, większość prac znajduje się w moich zeszytach, ponieważ bazgraniem staram się zabijać nudę na lekcji. Jednak rysunki te w większości kończą w koszu.
Kask Nico Rosberga z sezonu 2012. Jest to praca dosyć stara bo aż z lutego czy marca jednak na mój gust jest nawet całkiem nie zła, przymykając oko na krzywy napis Monster Energy. Do kolorowania użyłam tuszu kreślarskiego, kontury zrobiłam czarnym długopisem, rezygnując ze zwykłego ołówka, bo się rozmazuje. Ten kask jest nową wersją tego :
To tak dla porównania że nie próżnowałam przez te prawie półtora roku ( bo tyle mniej więcej dzieli te prace) i coś próbowałam poprawić. Czasem zastanawiam się jak ja tak mogłam rysować. Nie przypomnę sobie na tą chwile kiedy dokładnie to nabazgrałam. Jednak patrząc po grubych konturach stwierdzam że to było w czasach kiedy jeszcze nie nosiłam okularów.
A jak już jesteśmy przy kaskach to pracuję przy tym, który należy do Rosberga w obecnym sezonie. Jak na razie jest tylko wstępny szkic. Planuje zrobić ten rysunek pastelami, ale dopiero jak nauczę się nimi malować ( i cieniować).
Vitaly Petrov. Szczerze mówiąc myślałam że to gorzej wyjdzie. Praca była robiona kredkami, kontury poprawiane czarnym cienkopisem. Rysunek skończyłam z jakiś tydzień temu. Jestem zadowolona z kolorowania, może nie wydaje się ono idealne ale biorąc pod uwagę to że często jestem niestaranna i wychodzę za linię przy malowaniu to, co jest tutaj jest wręcz dziełem sztuki. Nie wiem z czego to się bierze, czy z tego mojego chaosu spowodowanym chęcią robienia kilku rzeczy jednocześnie czy może jednak moja dysgrafia przekłada się także na kolorowanie ( uwierzcie mi, trudno się z mojego pisma odczytać )
Na tym rysunku można dostrzec że przestałam uwzględniać jakiekolwiek logo, ponieważ uważam że nie jest to mało istotne. Kask jest podobny do oryginału, jednak troszkę go zmieniłam. Mam wrażenie że jest trochę nieproporcjonalny co do głowy.
Jeśli chodzi o postać samego Petrova to postanowiłam pozbyć się tej grzywki a'la gimbus. Ewolucję jego postaci przedstawiałam wam w lutym.
Patrząc na mój styl rysowania widzę że on zaczyna powoli się polepszać. Nie jestem prawdziwym artystą, rysuję bo lubię chociaż nie uważam że mam jakiś talent. Ot, takie sobie bazgranie ...
czwartek, 1 maja 2014
Weekend którego być nie powinno ...
Grand Prix San Marino, 1 maja 1994
Nie jest mi dane pamiętać tego, co działo się podczas Czarnego Weekendu Formuły 1, ponieważ mnie jeszcze wtedy na świecie nie było. Może to i nawet lepiej, że nie byłam światkiem tej tragedii ?
Dzień wcześniej życie stracił Roland Ratzenberger, kierowca teamu Simtek. Austriak uderzył w bandę z prędkością około trzystu kilometrów na godzinę i zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. W niedzielę. pierwszego maja, Ayrotn Senna wystartował w ostatnim wyścigu swojego życia, niestety do mety nigdy nie dojechał. Po śmierci kolegi po fachu zastanawiał się nad rezygnacją z zawodów, zwierzył się nawet swojej dziewczynie że ma ponure myśli. Ostatecznie wsiadł do bolidu zabierając ze sobą austriacką flagę. Chciał w ten sposób uczcić zmarłego Ratzenbergera. Niestety na siódmym okrążeniu jego samochód uderzył w nieosłoniętą barierę. Senna został uderzony w głowę częścią zawieszenia, co spowodowało duże obrażenia głowy. Kierowca zmarł po kilku godzinach.
Dziś mija dwadzieścia lat od tamtych wydarzeń. Dokładnie dwie dekady temu świat pożegnał dwóch wspaniałych kierowców. Ayrton Senna do dnia dzisiejszego jest wielką legendą, tylko szkoda że już nie żyje. Jest on ostatnią ofiarą śmiertelną w Formule 1. Od maja 1994 nikt nie zginał, odejście tak wielkiego mistrza spowodowało poprawę bezpieczeństwa w tym sporcie.
Kiedyś spotkałam się ze stwierdzeniem :" Miałam kiedyś swojego idola ale on już nie żyje " Moim zdaniem osoba która podziwiamy nigdy nie umrze, dopóki o niej będziemy pamiętać. O Sennie myślę jak o żywym człowieku, jego postawa mnie wiele nauczyła na przykład że trzeba iść w zaparte i nie liczyć się z niebezpieczeństwem. Pasji nie da się ograniczyć, nie potrafimy od niej odejść. Mógł nie pojechać w wyścigu ale za bardzo kochał Formułę 1 aby powiedzieć " nie".
Wiele razy zastanawiałam się co by było gdyby tak nie było Czarnego Weekendu. Podczas piątkowych testów życie Rubensa Barrichello nie zawisłoby na włosku, Ratzenberger i Senna żyliby najprawdopodobniej do dziś. Każdy z nich mógł jeszcze dużo osiągnąć, ale niestety zostali brutalnie pozbawieni życia.
Mam takie wrażenie że Ayrton Senna coś przeczuwał. Przed wyścigiem siedział w kokpicie bolidu ze ściągniętym kaskiem, do tej pory mu się to nie zdarzało. Wyglądał na zamyślonego. Czasem jest tak że ludzie potrafią przewidzieć swoją śmierć. Czy Senna wiedział że zginie ?
Ten kierowca pochodzący z Brazylii był uważany za ikonę Formuły 1, oraz za jednego z najlepszych kierowców który jeździli w tym sporcie. Dla wielu młodych, stawiających swoje pierwsze kroki w Królowej Motosportu jest wzorem. Dla mnie też, chociaż nie miałam okazji oglądać na żywo wyścigów z jego udziałem ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





