czwartek, 29 maja 2014

Wyścig wygrały Mercedesy ... znowu ...

Na początek chcę powiedzieć że Grand Prix Monako jest jedyne w swoim rodzaju. Jest to jeden z najstarszych i najbardziej widowiskowych ( i drogich ) wyścigów w całej formule 1. Inauguracyjne zawody zostały rozegrane w 1929 roku. Gdyby nie Anthony Noghes , który był pomysłodawcą to nigdy nie oglądalibyśmy Monako w takim wydaniu. Dzisiaj nie zorganizowano by wyścigu na tak niebezpiecznym torze. Jest on wąski  i pełen bardzo ostrych zakrętów. Tutaj nie ma praktycznie pobocza więc jeden błąd kosztuje bardzo wiele. Tor jest budowany co roku! Tak, tak, na co dzień jest to zwykła ulica. Przygotowania zaczynają się na kilka tygodni przed samym wyścigiem, kiedy od nowa są montowane bariery i tym podobne. W Monako jest bardzo trudno wyprzedzać więc te słabsze zespoły mają szanse na dobre pozycje, gdyż na normalnych torach  samochody są zbyt powolne aby dogonić stawkę.
Wcześniej wspominałam że ten wyścig jest drogi. W 2008 roku najtańszy bilet kosztował gdzieś prawie 600 Euro! Ile książek i kredek oraz tomów Kuroshitsuji mogłabym za to kupić ? 
W tym roku była powtórka z rozrywki z zeszłego sezonu czyli Rosberg znów startował z pierwszego pola. Obok niego w pierwszej linii ustawił się Hamilton, Mercedes znów stworzył barykadę nie do przebicia przez innych kierowców. Za Srebrnymi Strzałami ustawili się kierowcy Red Bull Racing - Ricciardo i Vettel a za nimi Alonso i Raikkonen, reprezentanci Ferrari.
Start przebiegł spokojnie, Nico utrzymał prowadzenie .Jednak  już na pierwszym okrążeniu pojawiła się żółta flaga i Safety Car ze względu na kraksę Buttona i Pereza. Na ósmym okrążeniu wycofał się obecny mistrz świata, Sebastian Vettel. Samochód bezpieczeństwa wyjechał jeszcze na dwudziestym piątym kółku kiedy to Sutil uderzył w barierę.  Pragnę dodać że na początku wyścigu dobrze ruszył Kimi Raikkonen ale rozcięta opona pogrzebała jego szanse na dobry wynik. Fin musiał zjechać do boksu na wymianę ogumienia. Szkoda, ponieważ liczyłam że zobaczę go na podium.
Wyścig był moim zdaniem bardzo interesujący, mniej żółtych flag niż w zeszłym roku, więcej Samochodu Bezpieczeństwa. Jednak każdy sezon jest inny. Tym razem Massa skończył wyścig. Rok temu miał  wypadek, po którym został przetransportowany do szpitala. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało.
Zwycięzcą tak samo jak rok temu został Nico Rosberg. Nie jest to największa liczba zwycięstw jednego kierowcy na tym torze. Najwięcej wygranych ma na swoim koncie Ayrton Senna, bo aż chyba pięć czy sześć. Za Rosbergiem, na drugim miejscu znalazł się Lewis Hamilton. A podium zdołał załapać się jeszcze Daniel Ricciardo. Niestety żaden z wymienionych nie był okrzyknięty bohaterem wyścigu. Niespodziewanie został nim Jules Bianchi, który zdobył pierwsze punkty dla teamu Marussia. Wyścig ukończył na ósmym miejscu ale po doliczeniu kary w postaci dodatkowych sekund spadł na dziewiąte, pogłębiając przy tym przepaść z Caterhamem, który zajmuje ostatnie miejsce w stawce.

Im bliżej końca roku tym nauczyciele chcą nas chyba wykończyć. Sprawdziany i kartkówki będę pisać praktycznie do samej klasyfikacji. Przychodzę ze szkoły do domu, brakuje mi na wszystko czasu ponieważ siedzę nad książkami zaniedbuję bloga i rysowanie, chociaż udało mi się narysować jeden kask ha!
Wyruszam jutro na podbój matematyki, chemii, fizyki i polskiego.  Byle do wakacji ...

niedziela, 18 maja 2014

Rysować każdy może, trochę lepiej, trochę gorzej ...

Wiem że długo mnie tu nie było. Tak, tak zaniedbałam bloga i to bardzo. Jestem mnóstwo notek do tył, ale tak się złożyło że przez te ponad dwa tygodnie nie miałam weny by napisać cokolwiek. Z rysowaniem za to jest różnie, większość prac znajduje się w moich zeszytach, ponieważ bazgraniem staram się zabijać nudę na lekcji. Jednak rysunki te w większości kończą w koszu.

Kask Nico Rosberga z sezonu 2012. Jest to praca dosyć stara bo aż z lutego czy marca jednak na mój gust jest nawet całkiem nie zła, przymykając oko na krzywy napis  Monster Energy. Do kolorowania użyłam tuszu kreślarskiego, kontury zrobiłam czarnym długopisem, rezygnując ze zwykłego ołówka, bo się rozmazuje. Ten kask jest nową wersją tego : 
To tak dla porównania że nie próżnowałam przez te prawie półtora roku ( bo tyle mniej więcej dzieli te prace) i coś próbowałam poprawić. Czasem zastanawiam się jak ja tak mogłam rysować. Nie przypomnę sobie na tą chwile kiedy dokładnie to nabazgrałam. Jednak patrząc po grubych konturach stwierdzam że to było w czasach kiedy jeszcze nie nosiłam okularów.

A jak już jesteśmy przy kaskach to pracuję przy tym, który należy do Rosberga w obecnym sezonie. Jak na razie jest tylko wstępny szkic. Planuje zrobić ten rysunek pastelami, ale dopiero jak nauczę się nimi malować ( i cieniować). 

Vitaly Petrov. Szczerze mówiąc myślałam że to gorzej wyjdzie. Praca była robiona kredkami, kontury poprawiane czarnym cienkopisem. Rysunek skończyłam z jakiś tydzień temu. Jestem zadowolona z kolorowania, może nie wydaje się ono idealne ale biorąc pod uwagę to że często jestem niestaranna i wychodzę za linię przy malowaniu to, co jest tutaj jest wręcz dziełem sztuki. Nie wiem z czego to się bierze, czy z tego mojego chaosu spowodowanym chęcią robienia kilku rzeczy jednocześnie czy może jednak moja dysgrafia przekłada się także na kolorowanie ( uwierzcie mi, trudno się z mojego pisma odczytać ) 
Na tym rysunku można dostrzec że przestałam uwzględniać jakiekolwiek logo, ponieważ uważam że nie jest to mało istotne. Kask jest podobny do oryginału, jednak troszkę go zmieniłam. Mam wrażenie że jest trochę nieproporcjonalny co do głowy.
 Jeśli chodzi o postać samego Petrova to postanowiłam pozbyć się tej grzywki a'la gimbus. Ewolucję jego postaci przedstawiałam wam w lutym. 
Patrząc na mój styl rysowania widzę że on zaczyna powoli się polepszać. Nie jestem prawdziwym artystą, rysuję bo lubię chociaż nie uważam że mam jakiś talent. Ot, takie sobie bazgranie ... 

czwartek, 1 maja 2014

Weekend którego być nie powinno ...

Grand Prix San Marino, 1 maja 1994 

Nie jest mi dane pamiętać  tego, co działo się podczas Czarnego Weekendu  Formuły 1, ponieważ mnie jeszcze wtedy na świecie nie było. Może to i nawet lepiej, że nie byłam światkiem tej tragedii ? 
Dzień wcześniej życie stracił Roland Ratzenberger, kierowca teamu Simtek. Austriak uderzył w bandę z prędkością około trzystu kilometrów na godzinę i zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.  W niedzielę. pierwszego maja, Ayrotn Senna wystartował w ostatnim wyścigu swojego życia, niestety do mety nigdy nie dojechał. Po śmierci kolegi po fachu zastanawiał się nad rezygnacją z zawodów, zwierzył się nawet swojej dziewczynie że ma ponure myśli. Ostatecznie  wsiadł do bolidu zabierając ze sobą austriacką flagę. Chciał w ten sposób uczcić zmarłego Ratzenbergera. Niestety na siódmym okrążeniu jego samochód uderzył w nieosłoniętą barierę.  Senna został uderzony w głowę częścią zawieszenia, co spowodowało duże obrażenia głowy. Kierowca zmarł po kilku godzinach. 
Dziś mija dwadzieścia lat od tamtych wydarzeń. Dokładnie dwie dekady temu świat pożegnał dwóch wspaniałych kierowców. Ayrton Senna do dnia dzisiejszego jest wielką legendą, tylko szkoda że już nie żyje. Jest on ostatnią ofiarą śmiertelną w Formule 1. Od maja 1994  nikt nie zginał, odejście tak wielkiego mistrza spowodowało poprawę bezpieczeństwa w tym sporcie. 
Kiedyś spotkałam się ze stwierdzeniem :" Miałam kiedyś swojego idola ale on już nie żyje "  Moim zdaniem osoba która podziwiamy nigdy nie umrze, dopóki o niej będziemy pamiętać. O Sennie myślę jak o żywym człowieku, jego postawa mnie wiele nauczyła na przykład że trzeba iść w zaparte i nie liczyć się z niebezpieczeństwem. Pasji nie da się ograniczyć, nie potrafimy od niej odejść. Mógł nie pojechać w wyścigu ale za bardzo kochał Formułę 1 aby powiedzieć " nie".  
Wiele razy zastanawiałam się co by było gdyby tak nie było Czarnego Weekendu. Podczas piątkowych testów życie Rubensa Barrichello nie zawisłoby na włosku, Ratzenberger i Senna żyliby najprawdopodobniej do dziś. Każdy z nich mógł  jeszcze dużo osiągnąć, ale niestety zostali brutalnie pozbawieni życia. 
Mam takie wrażenie że Ayrton Senna coś przeczuwał. Przed wyścigiem siedział w kokpicie bolidu ze ściągniętym kaskiem, do tej pory mu się to nie zdarzało. Wyglądał na zamyślonego. Czasem jest tak że ludzie potrafią przewidzieć swoją śmierć. Czy Senna wiedział że zginie ?
Ten kierowca pochodzący z Brazylii był uważany za ikonę Formuły 1, oraz za jednego z najlepszych kierowców który jeździli w tym sporcie. Dla wielu młodych, stawiających swoje pierwsze kroki w Królowej Motosportu jest wzorem. Dla mnie też, chociaż nie miałam okazji oglądać na żywo wyścigów z jego udziałem ... 




sobota, 26 kwietnia 2014

Kartka z Historii Formuły 1 - Damon Hill

Damon Hill jest brytyjskim mistrzem świta Formuły 1 z 1996 roku. Urodził się 17 września 1960 r i  jest synem Grahama Hilla, który także startował w Królowej Motosportu. Damon właściwie wychował się w świecie wyścigów, mając ojca który był kierowcą Formuły 1
W 1991, mając 31 lat zaczął testować bolidy dla teamu Williams. W 1993 został etatowym kierowcą tego zespołu, zajmując drugi fotel obok Alaina Prosta. W tamtym sezonie zdobył 69 punktów,co dało mu trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej tuż za Prostem i Senną.
można dojść do wniosku że Hill nie tylko odziedziczył nazwisko po sławnym ojcu, który był mistrzem Formuły 1 ale także i talent.
Po tragicznych wydarzeniach na torze Imola i śmierci Ayrtona Senny, został przyjęty na jego miejsce i stał się pierwszym kierowcą teamu Williams. W tym sezonie był o krok od zdobycia pierwszego tytułu mistrza świata w swojej karierze ale niestety nie udało mu się pokonać Michaela Schumachera do którego stracił jeden punkt. W ostatnim wyścigu sezonu ci dwaj kierowcy zderzyli się ze sobą i odpadli z zawodów. Hill musiał pogodzić się z tym że jest drugi.
Rok później była ta sama sytuacja tylko między nim a Schumacherem była większa, bo aż trzydziesto trzy punktowa przepaść.
W 1996 Damon Hill zdobył swój wymarzony tytuł. W barwach Williamsa wygrał osiem wyścigów i jednocześnie toczył walkę z Jacquesem Villeneuvem - swoim kolegą z zespołu o mistrzowską koronę. Walka w Brytyjskim teamie zakończyła się zwycięstwem Hilla. Mimo odniesionego tak dużego sukcesu zespół nie przedłużył z nim kontraktu na następny sezon.
W sezonie 1997 Damon znalazł się w teamie o nazwie Arrows. W niedopracowanym do końca bolidzie musiał zmagać się z usterkami technicznymi. Owszem raz udało mu się zdobyć drugie miejsce. Było to podczas Grand Prix Węgier ale w ciągu siedemnastu wyścigach zdobył tylko siedem punktów. Miał ich po wyżej uszu i w 1998 przeszedł do Jordana  gdzie radził sobie dużo lepiej.Udało mu się nawet wygrać wyścig w Belgii. Rok później nie było już tak wesoło, bolid był dużo bardziej awaryjny niż ten z poprzedniego sezonu. Ostatecznie po sezonie 1999 zakończyła karierę kierowcy Formuły 1.
Hill jest kojarzony ze światem F1 tylko z nazwiska, a że Hillów którzy zdobyli mistrzostwo było trzech, to nie wszyscy do końca wiedzą o którego chodzi. Dużo ludzi myli ich ze sobą, chociaż każdy ma całkiem inną historię.
Moim zdaniem Damon Hill zbyt późno zawitał do padoku jako kierowca. Bardzo się ciesze że jednak zdecydował się pójść w ślady ojca, który zginą tragicznie w 1975 roku.

sobota, 19 kwietnia 2014

Hamilton odnosi spektakularne zwycięstwo w Bahrajnie

Kiedy: 6 kwietnia 2014
Gdzie: Bahrajn
Tor: Bahrajn International Circuit

Kwalifikacje utwierdziły mnie w przekonaniu że walka o zwycięstwo będzie się toczyć tylko i wyłącznie między Mercedesami. Rosberg i Hamilton startowali z pierwszej linii. Już na samym początku zaczęła się między nimi walka o prowadzenie wyścigu. Z tego pojedynku obronną ręką wyszedł Lewis, chociaż startował z tej brudniejszej części toru. Nieźle też ruszył Felipe Massa. Jadąc bez pardonu przed siebie znalazł się na trzeciej pozycji. Kierowca Williamsa  miał szanse na podium ale błędna okazała się taktyka trzech pit stopów.
W tym wyścigu przeraziło mnie jedno. Żaden McLaren nie ukończył wyścigu. Kevin Magnussen jak i Jenson Button nie dojechali do mety, co wiąże się z brakiem punktów dla zespołu. Jeśli w Chinach wypadną tak samo słabo to zespół spadnie na czwarte miejsce w klasyfikacji zespołów, pokonany przed Czerwone Byki.
Zastanawiam się co by się stało gdyby na czterdziestym drugim okrążeniu nie wyjechał Safety Car, zwany również samochodem bezpieczeństwa. Pojawił się on za sprawą Pastora Maldonado oraz Estebana Gutierreza . Wypadek wyglądał bardzo niebezpiecznie, bolid meksykanina kilka razy koziołkował po czym upadł na ziemię. Kierowcy na szczęście nic się nie stało i wyszedł o własnych siłach ze zniszczonego samochodu. Wenezuelczyk został uznany za winnego tej kraksy. Tutaj to można się spierać kto był bardziej winny, Maldonado który moim zdaniem się zagapił i  zbyt późno zaczął hamować i uderzył w Gurtierreza czy meksykanin który wyprzedzał kierowcę Lotusa i zostawił mu mało miejsca. Moim zdaniem to była to wina wenezuelczyka , który powinien wcześniej zareagować. Wyhamować rozpędzony bolid nie jest łatwo, po za tym mógł zrobić sobie lub komuś krzywdę.
Przez to że na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, stawka trochę musiała zwolnić, a co  ważniejsze różnice czasowe między zawodnikami zatarły się, wyścig zamienił się w procesję.
Kiedy Safety Car zjechał zaczęła się walka od nowa. Hamilton zmuszony był bronić pierwszego miejsca przed Nico Rosbergiem. Dwaj kierowcy Mercedesa walczyli między sobą o prowadzenie. Szefostwo określiło jasno że :" Chcemy mieć dwa Mercedesy na mecie"  Czyli wynikało z tego ze mogą walczyć ale mają się nie pozabijać. W bratobójczej walce silniejszy okazał się Hamilton i utrzymał pierwsze miejsce do ostatniego okrążenia. Drugi był Nico Rosberg a jak wiadomo " Drugi jest pierwszym przegranym". Na najniższy stopień podium załapał się Sergio Perez który od tego sezonu reprezentuje barwy Force India.
Mam pewne obawy co do duetu Srebrnych Strzał. Nico oraz Lewis walczą ze sobą o mistrzostwo ( Jeśli Vettel się nie obudzi to jest realna szansa że, kto zdobędzie tytuł będzie tylko sprawą Merca) Możliwe że między tymi dwoma kierowcami wybuchnie konflikt jak w McLarenie  kiedy Prost i Senna jeździli razem w jednym zespole ( A potem Prost mówił że wyhodował żmije na własnej piersi ) albo jak w Red Bull Racing między Webberem a Vettelem. Więc boję się że jeśli między nimi pod koniec sezonu będzie niewielka różnica punktów to prędzej czy później dojdzie tam w Mercedesie do rękoczynów. Skończą się uprzejmości, dwaj kierowcy będą patrzeć na siebie wilkiem i co tu robić ?
Jednak na dzisiejszy dzień stwierdzam że Rosberg póki co Hamiltona nie dościga ale to może się zmienić. Póki co powtórki z McLarena i Red Bulla nie będzie.

~:~

No dobra teraz trochę informacji. Po pierwsze: od najbliższego poniedziałku powracam do Kartki z Historii Formuły 1 którą musiałam ze względu na naukę wstrzymać ( aż wstyd się przyznać że na razie życiorys Damona Hill'a ma tylko dwie linijki) i przy okazji zaniedbałam blog.  Po drugie: O ile uda mi sie coś narysować to opublikuję to  dziewiątego maja.Z komiksami się wstrzymuję do wakacji. Po trzecie : Opowiadania o F1 zdechły śmiercią naturalną i nie mam żadnego pomysłu na nowe rozdziały. Możliwe że nie będę was już raczyć żadną z moich historii.Ostatnimi czasy rozważam usunięcie wszystkich blogów, więc nie zdziwcie się że za kilka dni tego mojego kawałka internetu już może nie być.  Z resztą ostatnio u mnie z pomysłami jakoś krucho i nie mam siły ani na pisanie ani na rysowanie.  

niedziela, 6 kwietnia 2014

Kartka z Historii Formuły 1 - Michael Schumacher

Michael Schumacher- niemiecki mistrz Formuły 1, najbardziej utytułowany kierowca w tym sporcie. W ciągu dziewiętnastu sezonów przejechał ponad trzysta wyścigów, w stu pięćdziesięciu pięciu stał na podium w tym dziewięćdziesiąt jeden razy na pierwszym miejscu, sześćdziesiąt osiem razy startował z pole position.
Schumacher urodził się  3  stycznia 1969 roku w zachodnich Niemczech. Schumi ma jeszcze młodszego o sześć lat brata, który też jeździł w Formule 1.
Michael praktycznie od początku swojego życia miał styczność z motoryzacją. Podobno jako czterolatek wsiadł do samochodzika na pedały  w którym jego ojciec zamontował silnik od motocykla i  mały Schumi uderzył tym sprzętem w latarnie.  Sam w wywiadzie dla "F1 Racing" przyznał ze od tego się zaczęło.
Talent Schumachera został odkryty przez przypadek i to właśnie dzięki porywczości innego zawodnika udało mu się na stale zagościć w padoku i zapisać się w historii Formuły 1 jako siedmiokrotny mistrz świata.
Było to w 1991 roku, podczas Grand Prix Belgii na torze Spa. MSC testował wtedy bolid dla teamu Jordan. Zespół pilnie potrzebował kierowcy ponieważ Bernard Grachot została aresztowany za udział w bójce.
Schumacher zapewniał że zna tor bardzo dobrze, prawie jak własną kieszeń. A tak naprawdę przejechał go  rowerem. Prowadząc bolid z numerem 32 zapewnił sobie w kwalifikacjach siódmy czas. Mimo że z wyścigu wycofała go awaria zdobył podziw u innych a zwłaszcza u Flavio Briatore, który na następny wyścig wziął go do Benettona. Michael reprezentował barwy tej stajni przez cztery sezony.
Swoje pierwsze zwycięstwo odniósł rok później podczas Grand Prix na torze na którym debiutował. Pierwszy pełny sezon zakończył na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej. Nowicjusz stał się dużą niespodzianką, swoją postawą i talentem zainteresował media na całym świecie.
W 1993 roku szanse na dobry wynik przekreśliły problemy z samochodem. Schumi wygrał co prawda jeden wyścig ale sezon zakończył na czwartej pozycji.
W sezonie 1994 zdobył swój pierwszy ale i kontrowersyjne za razem tytuł. Fakt zwycięstwa przyćmiła śmierć Ayrtona Senny oraz oskarżenia że bolid Niemca narusza wprowadzone zasady używania zakazanego elektronicznego wspomagania w prowadzeniu samochodu. Taki sprzęt został znaleziony przez komisję FIA ale nikomu nie udowodniono winy.
Sezon 1995 zakończył znów na pierwszym stopniu podium, z tytułem w kieszeni, wyrównując przy tym rekord w liczbie zwycięstw podczas jednego sezonu.
W kolejnym roku świeżo upieczony mistrz świata opuścił Benettona i podpisał kontrakt z włoskim teamem Ferrari. Zespoł z czarnym koniem w logo nie zdobył żadnego tytułu od 1979 roku, Schumacher  był uważany za tego, który pomoże pokonać ten kryzys. Początek był  ciężki,  do 2000 roku nie udało się zdobyć żadnego tytułu. Schumacher pierwszy sezon w nowych barwach zakończył na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej. Do swojego wyścigowego dorobku mógł dopisać zwycięstwa w Hiszpanii Belgii i Włoszech. W 1997 roku Michaelowi anulowano wszystkie punkty które uzyskał podczas sezonu. Była to kara nałożona przez FIA za niesportową sytuację w Jerez podczas Grand Prix Europy, kiedy celowo próbował doprowadzić do kolizji ale zamiast wyeliminować nieczystym zagraniem Villeneuve'a wyeliminował sam siebie. Szkoda, bo punktów wystarczyłoby na wicemistrzostwo.
W 1999 wydawało się że Schumacher może być potencjalnym kandydatem na mistrza jednak podczas  wyścigu w Wielkiej Brytanii w jego bolidzie hamulce uległy awarii przez co zawodnik z dużą prędkością uderzył w barierę. Efektem tej kolizji była złamana noga, przez którą Schumi musiał opuścić kilka wyścigów. Jednak wrócił przed końcem sezonu, aby dwa razy stanąć na drugim miejscu. Zdobyte punkty dały mu piąte miejsce w generalce.
W sezonach 2000-2004 trwała "Era Michaela Schumachera".W ciągu tych  lat udało mu się nie jeden a aż pięć mistrzostw świata i to pod rząd, przywracając przy tym dobre imię Ferrari. Nie miał wtedy sobie równych.
Swoją karierę kierowcy wyścigowego zakończył po sezonie 2006, kiedy zdobył wicemistrzostwo. Jednak nigdy nie wycofał się z Formuły 1. Pomagał teamowi Ferrari, był nawet ich doradcą, od  czasu do czasu testował bolidy. Jednak nigdy nie miał statusu trzeciego ( rezerwowego) kierowcy.
W 2009 roku planowano że zastąpi Felipe Massę który uległ poważnemu wypadkowi ( został uderzony sprężyną w głowę)  podczas GP Węgier. Schumacher jednak nie zgodził się na to, ze względu na kontuzję kręgosłupa szyjnego doznanej podczas wypadku motocyklowego.
23 grudnia 2009 roku ogłoszono że Michael zasili szeregi Mercedesa a jego kolegą z zespołu będzie Nico Rosberg. Powrót Schumachera porównywano do powrotu Nikiego Laudy. Jednak ta druga kariera nie była tak wspaniała jak ta pierwsza.
Ci co interesują się Formułą 1 wiedzą że, Mercedes powstał na bazie Brawn GP który w 2009 zapewnił Jensonowi Buttonowi tytuł. To dlaczego sobie nie radzili ? Już tłumaczę. Końcem 2008 roku Honda ogłosiła odejście z Formuły 1. Zespół nie został zlikwidowany ale wystawiony na sprzedaż. Najwięcej udziałów posiadał Ross Brawn. Bolid o nazwie BGP 0001 został zaprojektowany jeszcze przez Hondę jako Honda RA 109. Team rozpoczął wcześnie swoje prace nad bolidem ze względu na słabe wyniki w sezonie 2008. Mimo wycofania się zespołu pracę nad samochodem trwały dalej. Czyli jak kupowano zespół to przy okazji otrzymano prawie gotowy bolid.
W 2010 roku Brawn GP został przemianowany na fabryczny zespół Mercedesa. Pierwsze dwa sezony w wypadku Schumachera  były koszmarne, bez zwycięstw, bez podium.  W sezonie 2012 coś w końcu drgnęło . Team zaczynał mieć dobre tempo kwalifikacyjne. Schumacher z resztą też jednak z wielu wyścigów wycofały go awarie. Pierwsze podium po powrocie zdobył podczas GP Europy, gdzie dzięki kolizji Hamiltona i Maldonado udało mu się wskoczyć na najniższy stopień podium. Pole position w barwach Mercedesa zdobył w Monaco ale nie zostało ono uznane ponieważ Schumi miał być przesunięty o kilka oczek w tył. Była to kara nałożona na niego za spowodowanie kolizji.
Schumacher ostatecznie odszedł z Formuły 1 po sezonie 2012. Były plotki że przechodzi do Saubera albo do Ferrari, jednak szybko je zdementował.
W 2013 roku brał udział w imprezie Nurburgring 24h i jeździł Mercedesem W02 po północnej części tego toru, która na co dzień nie jest dostępna dla zawodników.
W tym samym sezonie chciano aby Schumacher zastąpił na dwa ostatnie wyścigi Kimiego Raikkonena, jednak Schumi nie wyraził na to zgody.
29 grudnia 2013 roku miał wypadek na nartach. Uderzył głową w skałę i doznał poważnego urazu głowy mimo teko że miał kask ( który podobno pękł podczas uderzenia na trzy części). Do dnia dzisiejszego przebywa w szpitalu w Grenoble. Przez te trzy miesiące schudł około 20 kg. Ostatnie wieści są optymistyczne, według gazet Schumi zaczyna się powoli wybudzać i ma momenty świadomości.
Michael Schumacher jest moim ulubionym kierowcą, jak jeździł w Formule 1 to mu zawsze kibicowałam. Teraz też mu kibicuję ale w powrocie do zdrowia. Siedmiokrotny mistrz świata nauczył mnie bardzo ważnej rzeczy, a mianowicie: Nie jestem tu po to aby mnie lubiano, tylko aby zwyciężać. 

Źródło: 
wiedza własna, Michael Schumacher Zwycięzca, Mistrzowie Formuły 1, Ilustrowana Historia Formuły 1

niedziela, 30 marca 2014

Mercedes vs. Mercedes - Malezja 2014

Kiedy: 30 marca 2014
Gdzie: Kula Lumpur, Malezja
Tor: Sepang International Circuit

Wszyscy miłośnicy Formuły 1 pamiętają zeszłoroczną aferę o nazwie Multi 21 . Dotyczyła ona Marka Webbera i Sebasiana Vettela, kierowców Red Bull Racing, przez którą ci dwaj panowie znienawidzili się jeszcze bardziej. Vettel nie posłuchał zaleceń zespołu i wyprzedził Australijczyka, zabierając mu szanse na zwycięstwo.
W tym sezonie nie ma już Marka Webbera w F1. Wracając do samych zawodów to kwalifikacje wywarły na mnie wrażenie, liczyłam na deszczowy wyścig. Były one przekładane ze względu na pogodę, były wypadki, czerwona flaga ...
W samym wyścigu podobał mi się sam start. Lewis Hamilton z pierwszego pola tuż przed Vettelem i Rosbergiem.
Podczas treningów oraz kwalifikacji Mercedesy pokazały swoją wyższość, nie miały sobie równych, więc wiedziałam ze zawodnicy tego teamu odegrają pierwsze skrzypce w Grand Prix Malezjii.
Na pierwszym okrążeniu pojawiła się żółta flaga, Maldonado wypadł z toru, jednak wycofał się dopiero na ósmym kółku. . Na samym początku wielkiego pecha miał Kimi Raikkonen, reprezentujący od tego roku barwy Ferrari. Po kontakcie z Magnussenem przebił przednią lewą oponę i musiał zjechać na nieplanowaną zmianę opon.
Wyścigu nie ukończyło wielu kierowców, Pereza tuż przed startem wycofała usterka.
Największym pechowcem tego Weekendu, okazał się Daniel Ricciardo. Stracił dużo czasu w alei serwisowej ponieważ nie zostało mu dokręcone koło.Australijczyk zatrzymał się na pit lane i przez mechaników został "odholowany" z powrotem do boksu, gdzie opona została prawidłowo przykręcona. Ricciardo wyjechał na końcu stawki. Niestety na tym jego pech się nie skończył. Dwa okrążenia później w jego bolidzie uszkodzeniu uległo przednie skrzydło, Daniel musiał po raz kolejny zjechać do alei serwisowej. Po wyścigu sędziowie postanowili mu doliczyć karę cofnięcia o dziesięć pozycji na starcie w następnym wyścigu, za to niedokręcone koło.  Australijczyk nie może zaliczyć tego Grand Prix do tych najlepszych w karierze.
Nie spodobało mi się że Williams chciał z góry zaplanować który kierowca osiągnie wyższą pozycję podczas wyścigu. Felipe Massa słysząc w słuchawkach : Bottas is faster than you nie oddał pozycji koledze z zespołu tylko walczył do końca. Nie podoba mi się takie z góry zakładanie który kierowca jest lepszy. Moim zdaniem można by było powiedzieć Róbcie co chcecie ale nie pozabijajcie się 
W drugim wyścigu sezony klasę znów pokazał Mercedes. Zwyciężył Lewis Hamilton a Nico Rosberg był tuż za nim. Trzecie miejsce zajął obecny mistrz świata, Sebastian Vettel.
Srebrne Strzały wyrabiają sobie niezłą przewagę, chodziarz wszystko może się jeszcze zmienić liczę że zawodnicy Merca będą dosyć wysoko w klasyfikacji generalnej. Na podium brakowało mi kierowców z Ferrari.  Widać że zespołowi z Maranello być może znów tytuł przejdzie koło nosa.
Jednak do listopada jeszcze bardzo daleko, więc wszystko może się jeszcze zmienić.