Po Bahrajnie nadszedł czas na Chiny. Już w kwalifikacjach sypnęło niespodziankami, kiedy to okazało się że Daniel Ricciardo będzie startować z pierwszej linii tuż obok Rosberga, któremu udało się zdobyć pole position. Nieźle wypadli zawodnicy Ferrari. O szczęściu nie może mówić Lewis Hamilton ponieważ startował z ostatniej pozycji.
W wyścigu znakomicie spisał się Daniel, który już na pierwszym kółku wyprzedził Rosberga i objął prowadzenie, niestety utracił je na bodajże trzecim okrążeniu, ponieważ na coś najechał i przebił oponę, co skutkowało nieplanowanym zjazdem na pit stop i utrata dobrej pozycji.
Obecny mistrz świata także tego początku nie może zaliczyć do najlepszych. Kolizja z Nasrem kosztowała go przednie skrzydło, kolejny cios po za startem z ostatniej pozycji. Już na początku zapowiadało się że ten wyścig nie będzie najlepszy dla obecnego mistrza świata.
Na ósmym okrążeniu pojawił się Safety Car.
Wyścig bardzo mi się podobał. Rosberg po raz kolejny pokazał klasę, jednak gdyby Ricciardo nie miał na początku tego przykrego incydentu z oponą to byłoby mu na pewno trudniej odzyskać prowadzenie. Drugi na mecie zameldował się kierowca Ferrari- Sebastian Vettel. Niespodzianką okazał się Daniił Kvyat. Reprezentant Red Bulla zajął trzecią pozycję. Nie było to jego pierwsze podium, rok temu na Węgrzech także udało mu się dojechać w pierwszej trójce.
Tuż za najlepszymi załapali się pechowiec Ricciardo i Kimi Raikkonen. Hamilton zameldował się na odległej siódmej pozycji, zaraz za Felipe Massą.
Nie trzeba oglądać wystarczy czytać to co tu piszesz :) Widać, że to twoja pasja! pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńclaudiyye.blogspot.com
Zgadzam się z Klaudią- widać, że F1 to Twoja pasja :) I osobiście powiem Ci, że nie jestem wielką fanką tego sportu, jakkolwiek Twoja relacja z wyścigów bardzo mi się podoba, szkoda, że Daniel zaliczył taką wtopę, bo gdyby nie przebił opony, pewnie by lepiej wypadł. :)
OdpowiedzUsuńhttp://crafty-zone.blogspot.com/
Nie przepadam za tym "sportem" (nie wiem w sumie jak to się fachowo nazywa) ale muszę przyznać, że bardzo miło się to czyta :)
OdpowiedzUsuńTruskaweczka
Widocznie była to bardzo emocjonująca rywalizacja. Inaczej by ci się nie spodobała :)
OdpowiedzUsuńCzasami człowiek miewa pecha chociażby nie wiadomo jak dobry był w czymś. Czy to nie zamieni znaku w równaniu czy to przez przebitą oponę. Dobrze że przynajmniej nic mu się nie stało.
Pozdro.
Wyjątkowo szczegółowa relacja, kurcze, nie wiedziałam że w czasie wyścigów jest aż tyle wypadków!
OdpowiedzUsuńTwisted Mouse