Wczoraj rano doszła do mnie wiadomość że Jules Bianchi nie żyje. Zmarł dziewięć miesięcy po tragicznym wypadu, który miał miejsce piątego października ubiegłego roku podczas wyścigu w Japonii. Młody Francuz uderzył w dźwig który miał za zadanie usunąć z toru uszkodzony bolid Adriana Sutila. Przetransportowano go do szpitala gdzie przeszedł operacje. Przez te kilka miesięcy po wypadku był w śpiączce . Odszedł w nocy z piątku na sobotę. Bianchi jest pierwszą od ofiarą śmiertelną w Formule 1 od czasu nagłego odejścia Ayrtona Senny, czyli od 21 lat.
Ta wiadomość mnie bardzo zasmuciła, wręcz załamała. Od momentu jego wypadku myślałam że wszystko jakoś się ułoży, że zdoła wrócić do zdrowia. Miałam nadzieje że ten młody człowiek wybroni się od śmierci, wygra jeden z ważniejszych wyścigów w swoim życiu. Tak jak w Monako, kiedy dokonał niemożliwego i zdobył dwa punkty jadąc bolidem Marussi, która z resztą była dosyć daleko od stawki, bo kierowcy tego teamu prawie zawsze meldowali się na ostatnich miejscach. Dzisiaj dociera do mnie świadomość jak kruche jest ludzkie życie. Jules Bianchi był niespełna dwudziestosześcioletnim kierowcą przed którym kariera w Formule 1 stała otworem. Wiele ludzi widząc jego jazdę i postawę podczas wyścigów twierdziło że przejście do lepszego zespołu jest tylko kwestią czasu. Mógł jeszcze wiele osiągnąć. Niestety jego życie zostało brutalnie przerwane. Francuz na pewno miał swoje plany i marzenia jednak wypadek przekreślił wszystko.
Świat Formuły 1 jest zszokowany jego śmiercią. Koledzy z padoku żegnają go na różnych portalach społecznościowych, wyrażają swój żal po jego odejściu. Motosport stracił jednego z lepszych kierowców którzy mieli szansę kiedykolwiek zasiąść w bolidzie. Po raz kolejny Formuła 1 jak bardzo jest brutalna. Będzie mi bardzo brakowało Julesa. Niech spoczywa w pokoju...
Jules Bianchi
1989-2015
Szybkość uzależnia i szybkość zabija. Poczucie adrenalina buzującej w twoich żyłach jest niesamowitym uczuciem, ale czy warto oddać za to życie?
OdpowiedzUsuńPodobne rozmyślenia miałam po śmierci Paula Walkera. Był utalentowanym aktorem i kochał samochody. Podobno powiedział że idealna śmierć to ta za kółkiem. Nie jestem pewna czy zdawał sobie wtedy sprawę z tragizmu i ironii tej sytuacji.
CZARNA KROPKA
pięknie napisane.
OdpowiedzUsuńsama kiedy jeżdżę samochodem, czasami lubię "depnąć", ale czuję wtedy niepewność. Podobnie jak wypowiedź wyżej, też od razu skojarzył mi się Paul Walker, który zginął jako pasażer.
http://pineyx.blogspot.com
To straszne jakie żniwa zbiera śmierć.Człowiek,który miał przed soba całe zycie musiał odejśc.
OdpowiedzUsuńhttp://aparatkaa97.blogspot.com/
Niestety, nie tylko Formuła 1 jest niebezpieczna. W dzisiejszych czasach, niebezpiecznie być nawet pieszym na drodze. Z tą różnicą, że kierowcy rajdowi wiedzą, co im grozi, jeśli popełnią błąd lub zdarzy się wypadek. Szkoda, że giną młodzi ludzie z pasją :(
OdpowiedzUsuńNiestety i tak bywa, mimo że nie znam tego pana to i tak jest to dla mnie straszne. Śmierć zawsze jest przerażająca. Ale tak już bywa ze sportami ekstremalnymi. Fajnie, że jego koledzy próbują uczcić jego pamięć :(
OdpowiedzUsuń[klik]
Niestety :/ ehh.. Każdy sport ma jakieś zagrożenia... Zresztą wszystko ma chyba swoje plusy i minusy :(
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego bloga Blog <--- klik ! klik !
Tak życie jest mega kruche dlatego cieszmy się każdą chwilą. Nigdy nie znasz dnia ani godziny. To jest mega przykre. Życie jest zbyt krótkie by zamartwiać się rzeczami nieistotnymi, więc już teraz chodź i ŻYJ CHWILĄ!
OdpowiedzUsuń[*]
www.agnes-malinowska.blogspot.com
Heeey Sweetheart!
OdpowiedzUsuńI am Brazilian and I was looking for foreign blogs then I found his own, which by the way is beautiful and certainly I'm already following you.
It makes me a visit there on my blog, I'll love it!
Sucess always!
XOXO *--*
www.makedamotociclista.blogspot.com.br
My Instagram: tamiya343
My Twitter: @ cat_343
Wiele razy pisałam ci już chyba jak bardzo podziwiam ludzi, którzy są gotowi poświęcić życie i zdrowie dla tego co kochają robić. Moje zamiłowania może nie są aż tak niebezpieczne, ale i tak mają u mnie szacun. Bardzo mi przykro z powodu tego wypadku :(
OdpowiedzUsuńPozdro.
Przykro mi z powodu wypadku, niestety zarówno kierowcy jak
OdpowiedzUsuńi fani muszą zdawać sobie sprawę z tego że to bardzo niebezpieczny
sport. Nie wiem czy warto ryzykować życie dla pasji, ale może
moje wachania pobudza fakt że aż tak silnej i emocjonalnej pasji nie posiadam.
pozdrawiam cieplutko myszko :*
ayuna-chan.blogspot.com
Takie życie...
OdpowiedzUsuńhttp://mieckeymousefis.blogspot.com/
niestety tak działa świat, nic na to nie poradzisz :c
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i zapraszam do siebie
Mój blog - byAjina
KONKURS FOTO klik
o nie, przykro mi z tego powodu (*)
OdpowiedzUsuńdorey-doorey.blogspot.com
Smutne... Najbardziej według mnie są takie chwile. Kiedy wiemy, że ktoś miał przed sobą całe życie i odszedł.. Wiadomo - każda śmierć jest straszna. Jednak kiedy człowiek jest starszy, zadowolony z życia, w otoczeniu bliskich... To zupełnie inna sprawa. Tutaj - realizował swoje marzenia i przez jeden wypadek - już nigdy tego nie powtórzy... (*)
OdpowiedzUsuńObserwuję :) Zapraszam do siebie:
http://obudzona-ze-wschodem-slonca.blogspot.com/