Tor imienia zmarłego Gilles 'a Villeneuve'a w Kanadzie to dla mnie bardzo sentymentalne miejsce. Wszyscy zapewne pamiętamy ten niebezpieczny wypadek Roberta Kubicy w 2007 roku. W oczach dziesięcioletniego dziecka wyglądał on dramatycznie ale z upływem lat dalej przechodzą mnie ciarki kiedy widzę jak mój idol rozbija się o barierę a następnie przekoziołkuje na drugą stronę toru. Wypadek wyglądał bardzo poważnie, kierowca zamiast próbować się wydostać to nie poruszał się. Kubicę zabrano do szpitala i stwierdzono tylko skręcenie kostki i wstrząs mózgu. Rok później Robert wygrał wyścig w miejscu gdzie rok wcześniej mógł nawet zginąć. Było to jak na razie jedyne zwycięstwo w jego karierze, bo zakładam że do Formuły 1 może jeszcze wrócić.
W 2011 roku mogłam oglądać najdłuższy wyścig w historii tego sportu. Rozpoczął się on o dwudziestej i trwał ponad cztery godziny, oczywiście cały oglądałam. Był on kilka razy przerywany ze względu na koszmarną pogodę, która uniemożliwiała jakąkolwiek jazdę.
W tym roku dominację pokazał Lewis Hamilton. Moim zdaniem start był zbyt spokojny a wyścig cholernie przewidywalny i nudny. Brakuje mi rywalizacji między zawodnikami.
Niemiło zaskoczyła mnie forma McLarena. Wiem z własnych obserwacji że forma tego zespołu w ostatnich latach uległa pogorszeniu. W tym sezonie team walczy tylko o przetrwanie. Prawdę mówiąc McLaren jest najbardziej utytułowaną stajnią w Formule 1 po za Ferrari. Przecież tacy kierowcy jak Lewis Hamilton, Alain Prost, Mika Hakkinen, czy Ayrton Senna zdobywali w jego barwach mistrzostwa. Dzisiaj kiedy widzę jak Button i Alonso wycofują się z wyścigu to mnie już całkiem ręce opadają. Zespół ma bardzo bogatą i ciekawą historię ale teraz przeżywa kryzys. Gdybym nie to iż uwielbiam historię a zwłaszcza historię Formuły 1 to nie miałabym pojęcia ze ten zespół osiągał kiedyś tytuły mistrzowskie.
Jeśli jesteśmy już przy porażkach to także zwiodłam się na Red Bullach. Dziewiąta pozycja Kvyata i trzynasta Ricciardo to nie jest dobry wynik w wykonaniu kierowców zespołu w którego barwach Sebastian Vettel jeszcze nie tak dawno zdobył cztery mistrzostwa świata pod rząd.
Ten wyścig był cholernie przewidywalny, chociaż na samym początku liczyłam jeszcze na drugiego kierowcę Mercedesa.
Skończyło się tradycyjnie. Pierwszy linię mety przekroczył Lewis Hamilton a tuż za nim Nico Rosberg. Dużą niespodzianką okazała się trzecie pozycja Bottasa. Po tym co widziałam w Monako w wykonaniu Williamsa to jestem cholernie zadowolona z najniższego stopnia podium Valtteriego i szóstego miejsca Felipe Massy. Dla mnie to już jest jak zwycięstwo ale wciąż czekam na prawdziwą wygraną kogoś z tego teamu, zwłaszcza że ostatnie pierwsze miejsce na podium było w GP Hiszpanii w 2012 roku. Tak więc Williamsie do dzieła !
No nie wiem co napisac. Trafilam tu przypadkiem i widze ze lubisz Formułę 1.
OdpowiedzUsuńcrazyteoparislife.blogspot.com
Szczerze to wiem tylko, że Kubica miał wypadek. Hm, a co do McLaren to przykre, kiedy ktoś kto kiedyś odnosił sukcesy dziś skupia się jedynie na tym, aby przetrwać.
OdpowiedzUsuńJak byłam młodsza zawsze oglądałam F1 z tatą teraz już to nie dla mnie : D
OdpowiedzUsuńhttp://books-world-come-in.blogspot.com/
mimo tego, że Formuła w ogóle mnie nie interesuje, to jednak bardzo fajnie się czyta, piszesz z taką pasją ;)
OdpowiedzUsuńwww.honestallthetime.blogspot.com
Piszesz z ogromną pasją :) Fajnie, że masz takie oryginalne zainteresowanie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie,
Mój Blog - klik!
Ja podczas tego wypadku Kubicy byłam chyba w podobnym wieku, lecz raczej mało się tym interesowałam. Z wiadomości coś tam słyszałam nic więcej.
OdpowiedzUsuńTa historia z powrotem na ten tor też jakoś mi umknęła. To musiała być nie lada odwaga.
A ja się bałam wejść na antresolę u mojej koleżanki ponownie po tym jak z niej spadłam i rozcięłam sobie głowę. Przykry wypadek, ale miałam wtedy jakieś 6lat.
To się nazywa pasja!
Pozdro.
Ciekawie napisane, z pewnością będę wpadać częściej, bo warto! ♥
OdpowiedzUsuńMój blog *KLIK*
Pamiętam ten wypadek, choć byłam w podobnym wieku co ty. Raczej Kubica już do Formuły 1 nie wróci, ale nigdy nie wiadomo.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Fanny http://buszujacawsrodksiazek.blogspot.com/
pamiętam ten wypadek, jednak nie wiele było mi o nim wiadomo gdyz byłam jeszcze dzieckiem. nie wiem czy widziałas, ale u mnie na blogu jest rysunek Kubicy. więc może zajrzysz? :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńdaryyl.blogspot.com
4-godzinny wyścig? o.0 Ja bym przed telewizorem nie wytrzymała, a co tu mówić o wyścigu :D
OdpowiedzUsuńhttp://lazurytoweniebo.blogspot.com/
A co powiesz na 24 godzinny wyścig Le Mans ?
UsuńPamiętam ten wypadek. Miałam siedem lat i mimo że F1 nigdy specjalnie mnie nie interesowało, przejęło mnie to.
OdpowiedzUsuńhttp://patrzaczboku.blogspot.com/