Wiecie co jest w tym wszystkim najsmutniejsze ? To że niektórzy wspaniali kierowcy giną podczas wyścigu, zostawiając po sobie coś niedokończonego. Na dzień dzisiejszy trudno znaleźć osobę która bardziej ceni pasję niż własne życie.
Często kiedy wspominam komuś że potrafię wstać o piątej rano aby oglądać swój ulubiony sport to słyszę : ,, Po co Ci to ? ''. Niektórzy są zbyt leniwi aby odkryć w sobie jakąś pasję czy zamiłowanie. Najlepiej to powiedzieć że nie ma się żadnego hobby.
Pierwszego maja minęła dwudziesta pierwsza rocznica śmierci Ayrtona Senny. Weekend, który miał wyłonić zwycięzcę Grand Prix San Marino już na początku nie był taki jak inne. W piątek dwudziestego dziewiątego kwietnia podczas sesji treningowej bolid Rubensa Barrichello stracił przyczepność w zakręcie Variante Bassa i z prędkością 200 kilometrów na godzinę uderzył w bandę i przekoziołkował . Życie Rubensa zostało uratowane przez szybką pomoc lekarską.
Następnego dnia kolejny zawodnik nie miał tyle szczęścia. Pochodzący z Austrii debiutant, Roland Ratzenberger zginął podczas kwalifikacji do wyścigu. W bolidzie teamu Simtek awarii uległo skrzydło po czym nie mający docisku samochód wypadł z toru i roztrzaskał się o bandę. Kierowca zmarł w wyniku rozległych obrażeń.
Jeszcze tego samego dnia wstrząśnięty śmiercią kolegi po fachu, Ayrton Senna pojechał na miejsce wypadku Ratzenbergera korzystając z oficjalnego samochodu za co po powrocie dostał solidny ochrzan od komisarzy toru . Sam zaczął rozmawiać z innymi kierowcami ze stawki w sprawie petycji do FIA dzięki której poprawiłoby się bezpieczeństwo na torze. Senna zmarł dzień później. Na siódmym okrążeniu jego samochód roztrzaskał się o barierę. Kierowca został przetransportowany do szpitala ale niestety jeden z najwspanialszych zawodników odszedł tego samego dnia o osiemnastej czterdzieści. We wraku jego samochodu znaleziono Austriacką flagę ponieważ w ten sposób chciał uczcić zmarłego Ratzenbergara. Teorii na temat tego co tak naprawdę stało się wtedy jest wiele, praktycznie tyle samo co liczba spraw w sądzie które toczyły się do 2007 roku. Jedni twierdzą że awarii uległ drążek kierowniczy, drudzy że nie było przyczepności, inny dopatrują się w tym udziału osób trzecich. Spotkałam się również ze stwierdzeniem że po wypadku ktoś uszkodził czarne skrzynki, chociaż nie wiem ile jest w tym prawdy.
Śmierć Senny i Ratzenbergara jak i cała sytuacja z tego weekendu przyczyniła sie do poprawy bezpieczeństwa w Formule 1.
Senna zastanawiał się po wypadku Austriaka nad rezygnacją ale jednak pojechał w wyścigu, który okazał się być jego ostatnim w życiu. O Ayrtonie myślę jak o żywym człowieku, oraz jak o autorytecie którym z resztą dla mnie jest. Swoją postawą pokazał że pasja jest dla niego ważna oraz to że nie powinno się z niej rezygnować i robić to co się kocha aż do śmierci, nie zważając na niebezpieczeństwo.
"Formuła 1 dostarcza Ci jedną szczególną rzecz, którą jest to że jesteś ciągle wystawiony na niebezpieczeństwo. Niebezpieczeństwo zranienia, niebezpieczeństwo utraty życia. To jest część twojego życia. Albo stawiasz temu czoła jak profesjonalista, w chłodnym stylu, albo to rzucisz. Po prostu zostawisz to i nie będziesz robić tego nigdy więcej. Niestety tak się składa, że to co robię za bardzo lubię, żeby to tak po prostu rzucić. Nie mogę tego rzucić." - Ayrton Senna
Ja nie specjalnie przepadam za motorami.
OdpowiedzUsuńMój blog
Mój blog
Piękny post. Pod koniec miałam ochotę się poryczeć jak dziecko. Również w życiu cenię swoją pasję i wolałabym umrzeć niż z niej zrezygnować i bardzo szanuję podobnych sobie ludzi. Lenistwo jest najgorszą zmorą każdego hobby lub też jego braku. Ja pamiętam jak parę lat temu także wstawałam o 5.00 żeby obejrzeć serial sci-fi, a nie mogłam go za bardzo oglądać na necie, bo miałam strasznie mały limit wtedy. Wiele osób wytrzeszczało oczy i brało mnie za dziwaka. Z resztą od tamtej pory niewiele się zmieniło. Ale tak szczerze to żal mi osób, które nie znalazły na tym świecie czegoś co pokochałyby nad życie i chciałyby się tym dzielić z innymi. Może i jestem dla nich dziwna, ale za to szczęśliwa.
OdpowiedzUsuńPozdro kochana!
Fajnie, że masz coś, co tak cię interesuje :)
OdpowiedzUsuńMam prośbę: chciałabym w najbliższym poście zrobić Q&A, więc może masz jakieś pytania? Jeśli tak to zadaj je pod najnowszym postem. :)
alexandrak-blog.blogspot.com
Najważniejsze to robić to co się kocha :)
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie na nowe posty.
Bardzo mi zależy na rozwijaniu mojego bloga, dlatego potrzebuję kliknięć w najnowszym poście, pomożesz?
http://fashionelja.blogspot.com/2015/05/dresses-for-spring-summer-2015.html
http://fashionelja.blogspot.com/2015/05/in-striped-dress.html
Dobrze, że cie coś interesuje :) Ja sama mam dużo pasji, a jedną z nich jest blogowanie :*
OdpowiedzUsuńPasje pozwalają nam robić coś co nas interesuje :3
Organizuję wraz z 3 innymi blogerkami konkurs na post promujący :)
Proszę weź udział, a nie pożałujesz :D
Gabrielle-klik!
Najważniejsze to mieć swoją pasję, nie przejmować się innymi. Bardzo dobrze, że masz coś co cię interesuję :)
OdpowiedzUsuńhttp://ultrapaulina.blogspot.com/
Kurcze, to taki niebezpieczny sport, że aż głowa mała. Zresztą, nie chodzi mi tylko o samą formułę, ale także o wszelakie wyścigi motorowe, jazdy wyczynowe i w ogóle. Gdy tylko widzę te wszystkie triki, to ogarnia mnie podziw i strach zarazem.
OdpowiedzUsuńCiekawa historia z tymi zawodami. Szkoda tylko, że wypadku doznało aż tylu ludzi. Nie siedzę w tym temacie, ale mam nadzieję, że bezpieczeństwo od tamtej pory znacznie się poprawiło. Swoją drogą, czy często się zdarza, aby aż tylu kierowcom działo się coś podczas jazdy?
Świetny post. Mega motywujący - najważniejsze w życiu jest to, żeby robić co się kocha, nawet wbrew światu. Bardzo pozytywny blog. Będę chętnie odwiedzać. Wiele osób przez własne lenistwo nie interesuje się niczym, ba, jeszcze wyśmiewa tych, którzy posiadają pasję. Najważniejsze to jednak się nie poddawać i nie przestawać kochać swojego hobby. ;33
OdpowiedzUsuńObserwuję.
http://swiat-zwariowaneej.blogspot.com/
Ciekawy post :) wy-stardoll.blogspot.com
OdpowiedzUsuńJak bylam mniejsza czesto ogladalam tego typu wyścigi i piekne bylo to, ze niektórzy poswiecili swoje zycie w zamian za pasje - choc wtedy tego nie rozumialam .
OdpowiedzUsuńhttp://mikijiu.blogspot.com
Trochę dla mnie to smutne, ale jednocześnie bardzo ekscytujące jak pomyślę ze niektóre osoby oddają życie za własną pasje...
OdpowiedzUsuńPiękna pasja. Najważniejsze jest robić w życiu to co się kocha, nie zwracając uwagi na to co inni o tym myślą :)
OdpowiedzUsuńhttp://martha-marthaablog.blogspot.com/
Masz rację! Najważniejsze jest aby robić to, co się kocha i nie przejmować się innymi, nawet jeśli ta pasja miałaby być całym twoim życiem!
OdpowiedzUsuńGenialny i motywujący post ^^
Świetny blog :)
Pozdrawiam
http://julia-and-lifestyle.blogspot.com/
Śliczny blog *.*
OdpowiedzUsuńCoś czuję, że będę wpadała tu codziennie :3
Zapraszam do mnie :*
Wspólna Obserwacja :) ?
http://believeinhimselfx33.blogspot.com
Jak wychodzę biegać o 5.00 to słyszę to dokładnie samo. Ludzie bez pasji po prostu tego nie pojmują, a wydaje im się że wszystko wiedzą. Ale trzeba robić to co sprawia przyjemność i nie zwracać uwagi na głupie gadanie! ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny blog! :)
http://ederta.blogspot.com/
Lubię motory ale jakoś szczególnie nie interesuję się nimi. Tak jakoś samo wyszło. POst jest bardzo fajny
OdpowiedzUsuńgdzie-swiatlo-nie-zawsze-oznacza-dobo.blogspot.com
Nie interesuje mnie zbytnio sam temat, ale to bardzo, hm szlachetne (tylko to słowo przychodzi mi w tej chwili na myśl), że po wypadku, kierowca wstawił się za poprawą bezpieczeństwa - nie dotyczyło przecież to tylko jego, ale wszystkich ścigających się.
OdpowiedzUsuńCo do pasji - no cóż, ja dla mojej nie wstaję o 5, ja raczej zarywam nockę do 5, żeby doczytać jakąś książkę lub napisać kilka rozdziałów własnej :)