czwartek, 9 maja 2013

Ekhem... pragnę poinformować że Schumi będzie jeździł bolidem

Dawno nie było nic o Schumim. Nie widać go w padoku nawet jako gościa a nie kierowcę . Możliwe że
kiedyś tam był, ale piątkowe sesje muszę sobie odpuścić ze względu na szkołę.
A tym czasem Schumacher postanowił wyrwać się z domu i wsiąść do bolidu. Michael poprowadzi Mercedesa W02 ( bolid z sezonu 2011) na północnej części niemieckiego toru Nurburgring. Ten fragment jest prawie nie używany przez samochody F1. Ostatnio jeździł tam Nick Heidfeld w 2007 roku swoim bolidem teamu BMW Sauber.
Jazdy pokazowe będą jedną z atrakcji Nurburgring 24h. Cała impreza ( a raczej wyścig)  będzie w dniach 17-20 maja. Schumacher wystąpi w przedostatni dzień.
Pozostaje mi życzyć by nie rozwalił się na pierwszym zakręcie bo z tym jego pechem to nic nie wiadomo :)


czwartek, 2 maja 2013

Imola 1994

Trzecim wyścigiem w sezonie 94 było Grand Prix San Marino.
Na pozór zwyczajne treningi, kwalifikacje i  wyścig. Ten jak każdy weekend miał wyłonić zwycięzce.
Zaczęło się niewinnie.W piątek dwudziestego dziewiątego kwietnia   podczas sesji treningowej bolid Rubensa Barrichello stracił przyczepność w zakręcie Variante Bassa i z prędkością 200 kilometrów na godzinę uderzył w bandę i przekoziołkował . Życie  Rubensa zawisło na włosku ale został uratowany przez szybką pomoc lekarską i udało mu się uciec spod łopaty.
Następnego dnia kolejny zawodnik nie miał tyle szczęścia. Pochodzący z Austrii debiutant, Roland Ratzenberger zginął podczas kwalifikacji do wyścigu. W bolidzie teamu Simtek awarii uległo skrzydło po czym nie mając docisku z przodu jego samochód wypadł z toru i  roztrzaskał się o bandę z prędkością ponad 300 kilometrów na godzinę. Kierowca zmarł w wyniku rozległych obrażeń.
 Jeszcze tego samego dnia wstrząśnięty śmiercią kolegi po fachu, Ayrton Senna pojechał na miejsce wypadku Ratzenbergera  korzystając z oficjalnego samochodu za co po powrocie dostał solidny ochrzan od komisarzy toru . Sam zaczął rozmawiać z innymi kierowcami ze stawki w sprawie petycji  do FIA dzięki której poprawiłoby się  bezpieczeństwo na torze.
Pierwszego maja, w niedzielnym wyścigu  Senna startował z pierwszego pola. Przed wyścigiem miał ściągnięty kask co mu się nie zdarzało. Był bardziej zamyślony niż zwykle i dużo więcej się koncentrował. Miał złe przeczucia i myślał nad zrezygnowaniem ale ostatecznie wsiadł do bolidu.  Nawet swojej narzeczonej zwierzył się że ma ponure myśli i tym razem wolałby odpuścić. Jednak wsiadając do kokpitu zabrał ze sobą austriacką flagę by oddać hołd zmarłemu dzień wcześniej koledze.
Zawody rozpoczęły się od kolizji  na lini startowej J.J Lehta i Pdra Lamy' ego. Gdy na szóstym okrążeniu zjechał Safety Car między nim a Schumacherem zaczęła się walka o prowadzenie w
wyścigu. Na siódmym okrążeniu jego Williams uderzył w nieosłoniętą betonową barierę w zakręcie Tamburello z prędkością 310 kilometrów na godzinę i odbijając się od niej znów znalazł się na torze a następnie zatrzymał się na poboczu.
Natychmiast przystąpiono do ratowania życia.Wielka plama krwi wskazywała na coś poważnego. Brazylijczyk odniósł ciężkie obrażenia głowy gdyż został uderzony częścią zawieszenia. Mimo przewiezienia do szpitala i próby utrzymania go przy życiu Senna zmarł kilka godzin później.

 " Sprawiał wrażenie spokojnego. Podniosłem mu powieki i po wyglądzie źrenic zorientowałem się, że doznał poważnego urazu mózgu Wyciągnęliśmy go z kokpitu i położyliśmy na ziemi. Gdy to zrobiliśmy, jakby westchnął i, choć jestem agnostykiem, przysięgam, że widziałem jak w tym momencie uchodzi z niego dusza "- Sid Watkins, lekarz FIA



Śmierć Ayrtona i Rolanda w wieku 34 lat zszokowała cały świat. Na pogrzebie Senny w Sao Paolo przybyło mnóstwo ludzi. Byli nawet ci którzy go nie znali. Był nawet Alain Prost z którym Senna prowadził wojnę. W Brazylii ogłoszono trzydniową żałobę narodową. Jego ciało znajduje się na cmentarzu w Morumbii. Na nagrobku widnieje napis: "Nic nie odbierze mi miłości Bożej"


Dziś zadaję sobie tylko jedno pytanie: Dlaczego akurat oni musieli zginąć? Senna mógłby zdobyć Jeszcze wiele tytułów bo był znakomitym kierowcą. Ratzenberger nie zdążył dobrze zagościć w świecie Formuły 1 a jego życie tak brutalnie zostało przerwane. Gdy teraz to piszę to myślę o nich. Zastanawiam się co by było gdyby oni żyli ...

wtorek, 30 kwietnia 2013

A było tak pięknie ...

Kubica w pierwszym dniu Rajdu Azorów okazał się najszybszym zawodnikiem. Na trzy próby załoga Citroen DS3  była najlepsza.
Piątek już nie był taki wspaniały. Na jednym z zakrętów jedenastego oesu Kubica stracił panowanie nad samochodem i dachował. Nikomu nic się nie stało. Załoga dojechała do mety rozbitym autem ze stratą około sześciu minut. Mimo uszkodzenia przedniego zawieszenia postanowili kontynuować rajd.
Po trzech dniach walki o dobre miejsce, po dachowaniu i  złej pogodzie Kubica zakończył Rajd Azorów na szóstym miejscu. 
Gdyby nie ten wypadek byłby na pewno w czołówce. Jednak wtedy była gęsta mgła i kiepska widoczność więc chcąc czy nie mały błąd kosztuje bardzo dużo. Nikt nie chce powtórki z rajdu Ronde di Andora z 2011 roku, więc Robert uważaj na siebie [ taaaaaaaa a on akurat siedzi i se to czyta  ] 

Ale z F1 to nie koniec. Kubica potwierdził plotki w których jest mowa że testował w symulatorze Teamu Mercedes. Niestety nie zdradza jak długo tam był i ile okrążeń przejechał. Ale ważne że był. Czyżby jego powrót za kierownicę bolidu w przyszłym roku był realny ? 


czwartek, 25 kwietnia 2013

Teraz Bahrajn a potem ... Europa !

Czy ktoś spodziewał się że Rosberg będzie startował z pierwszego pola? Nie? Ja też nie. 
Na pierwszym okrążeniu bój zer sobą stoczyli Vettel i Alonso. Potem dołączył do nich wspomniany wcześniej kierowca Mercedesa ale niestety szybko tracił kolejne pozycje.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to że Fernando Alonso nie mógł walczyć o podium ze względu na zepsuty DRS.
W tym wyścigu zdziwiło mnie nagłe przebudzenie Sergio Pereza. Jedyne co mogłam powiedzieć to " No nareszcie" i cieszyć się że meksykanin zadomowił się w stajni McLarena. Chłopak wrócił do dawnej formy i nie okupuje już końca stawki. Stał się pazerny na wyższe miejsca jak Maldonado podczas GP Europy w sezonie 2012. ( Walka o podium. Maldonado wyprzedał Hamiltona w ostatnich okrążeniach wyścigu. Skończyło się kolizją i obaj nie dojechali do mety a trzecie miejsce zajął Schumacher)
Jego najczęstszym przeciwnikiem był jego kolega z zespołu, Jenson Button. Walczyli o pozycje między innymi podczas ósmego okrążenia, dwudziestego czwartego ( i jeszcze Rosberg) w trzydziestym doszło do kontaktu między ich samochodami. Lament Jensona   pt: "zróbcie coś z nim" nie dał zbyt wiele. Perez jechał przed siebie. Ale fajnie że McLaren ma dwóch konkurencyjnych kierowców i że w końcu zespół wrócił do formy.
W wyścigu szczęścia nie miał też drugi kierowca Ferrari, Felipe Massa który przez zły start, kolizję z Sutilem, problemy z oponami i podsterownością  spadł na piętnastą pozycje. Kierowca Force India też nie wyszedł szczęśliwie z tej kraksy ponieważ miał przebitą oponę i zjeżdżając na pit stop stracił kilka  pozycji. W ostateczności był trzynasty.

Miejsca na podium w takiej samej kolejności jak w zeszłym roku zajęli: Sebastian Vettel, Kimi Raikkonen i Romain Grosjean

Teraz Formuła 1 przenosi się do Europy. Najbliższe Grand Prix odbędzie się w Hiszpani 12 maja

środa, 17 kwietnia 2013

Alonso zwycięzcą, pech Marka Webbera a Kubica jest chyba niezniszczaly

Po świątecznej przerwie zarąbiście jest oglądnąć wyścig który dostarczy pełno emocji.
Chiny to ostatnie miejsce w którym spodziewałabym się tyle łamania przepisów w sprawie żółtej flagi. Oj będzie niezła kolejka do pokoju przesłuchań . Bardzo współczuje sędziom sportowym :)
A więc do rzeczy. W sezonie 2012 pole position i zwycięstwo padło łupem Nico Rosberga. W tamtym wyścigu Schumacher zmarnował  swoje realne szanse na podium przez niedokręcone przez mechanika koło.
Od wczoraj wszyscy obstawiali na Hamiltona i Raikkonena, jednak nie skreślali Vettela który startował z odległego pola. Muszę pochwalić Alonso i Massę za bardzo dobry start. Ferrari wróciło do dawnej formy. Spodziewałam się że w wyścigu na miękkich oponach wystartuje tylko przód stawki ale inni kierowcy też się  na nią zdecydowali. Ten rodzaj opony nie wytrzymuje długo i biorąc pod uwagę to że na Chińskim torze ogumienie szybko się niszczy to przed dziesiątym okrążenie kierowcy zaczęli zaglądać na pit stop po tą twardszą mieszankę.
Na szóstym okrążeniu doszło do kolizji między Estebanem Guttierezem a Adrianem Sutilem co skutkowało dużym uszkodzeniem tylnego skrzydła w bolidzie Force India i wycofaniem się obu kierowców z dalszej rywalizacji.
Na piętnastym kółku doszło do kraksy między największym pechowcem tego weekendu, Markiem Webberem a Jean-Eric Vergnem. Wypadek wyglądał niebezpiecznie ale kierowcą nic się nie stało i postanowili kontynuować jazdę.  Niestety kierowca Red Bull Racing daleko nie zajechał ponieważ odpadło mu koło.
W między czasie Kimi Raikkonen i Sergio Perez toczyli ze sobą walkę. W tej wojnie Fin uszkodził nos swoim Lotusie ale mimo tego mknął przed siebie
Na torze jak i w boksach trwał zacięty bój. Mechanicy dwoili się i troili by dokonać jak najszybszej zmiany opon.. Na dwudziestym drugim okrążeniu taką walkę stoczyli Hamilton i Raikkonen a jedenaście okrążeń później Massa i Hulkenberg. 
Wyścig wygrał Fernando Alonso. Sebastian Vettel stracił swoje szanse na podium po przez zbyt późną zmianę opon. Musiał gonić za czołówką ale nie udało mu się wyprzedzić Hamiltona. Ostatecznie uplasował się na czwartym miejscu. 
Obok Hiszpana na podium znaleźli się Kimi Raikkonen i Lewis Hamilton 

O wielkim pechu i niepowodzeniu może mówić Mark Webber który w GP Chin startował z alei serwisowej za karę, gdyż nie zostawił wyznaczonej ilości paliwa w zbiorniku by to zostało przebadane. Ponad to odpadł w tym zmarnowanym dla niego wyścigu. 
W między czasie w odległej krainie zwanej Portugalią, Robert Kubica starał się zająć jak najlepsze miejsce w szutrowym rajdzie. Niestety jak zwykle prześladował go okrutny pech.
Pierwszego dnia nie ukończył z powodu przebitej opony. Z drugim dniem było podobnie tylko tym razem szwankowała hydraulika
Jednak Kubica nie poddaje się i idzie do przodu. Przełamuje wszystkie możliwe bariery aby wrócić do jak największej sprawności. To dowód na to że człowieka można oszpecić ale nigdy nie da się pokonać a tym bardziej Kubicy który jest chyba niezniszczalny 

sobota, 13 kwietnia 2013

Okey, kto chciał Rosberga ?

Coś mi rysowanie ostatnio nie idzie. Ehhh... obiecałam skończyć sobie ten rysunek a robię go już od niedzieli wielkanocnej. Nie mam ostatnio czasu na bazgranie. Musze nadrobić zaległości w czytaniu. 



No więc bazgroł ten przedstawia Nico Rosberga znanego pod ksywą "Britney" z sezonu bodajże 2010 czyli czasów bardzo odległych. Brwi są zbyt jasne i niechcący zrobiłam mu zeza. Uszy są krzywo.Najlepiej to chyba wyszły włosy które robiłam kredkami wodnymi. Ale nie jest źle. Znalazłam ostatnio swoje rysunki sprzed 3 lat i widać dużą zmianę.

Ostatnio kusi mnie by zrobić komiks albo paperchild pod postacią któregoś z kierowców. W najbliższym czasie postaram się dodać więcej rysunków bo strasznie pod tym względem zaniedbałam bloga(a miał być głównie o tym ).

Ps. Jutro podsumuję ten wyścigowo-rajdowo-formułowy weekend

środa, 3 kwietnia 2013

Wojna domowa w RBR


Ostatnio uważniej zaczęłam się przyglądać sytuacji w teamie Red Bull Racing. Po Malezyjskim Grand Prix Mark Webber nie krył wściekłości na swojego kolegę z zespołu który go wyprzedził choć zespól tego nie wyraził na to zgody. Tym sposobem konflikt  miedzy Vettelem a Webberem zaostrzył się jeszcze bardziej. Od czasu  zderzane podczas GP Turcji w 2010 roku aż tak nie skakali sobie do gardeł. Cud że na podium w Malezji nie doszło do rękoczynów i się nie pozabijali.
Vettel po raz kolejny zlekceważył Webbera i pokazał że jest numerem jeden. Zlekceważył również swoją ekipę i szefa zespołu.
Mark ma prawo do pretensji. Kiedy kilka lat temu zaczęto faworyzować Sebastiana ten zaczął pozwalać sobie na moim zdaniem zbyt wiele. Podziwiam Webbera za cierpliwość bo ja bym go najchętniej wysłała najbliższym promem kosmicznym na  księżyc.( nawet tam by było za blisko ). Niech teraz Vettel pokaże talent i ambicje schowa do kieszeni bo kiedyś komuś się coś poważnego stanie. Nie chcę by któryś z nich zginął albo połamał się przez walkę o pierwsze miejsce.