wtorek, 30 kwietnia 2013

A było tak pięknie ...

Kubica w pierwszym dniu Rajdu Azorów okazał się najszybszym zawodnikiem. Na trzy próby załoga Citroen DS3  była najlepsza.
Piątek już nie był taki wspaniały. Na jednym z zakrętów jedenastego oesu Kubica stracił panowanie nad samochodem i dachował. Nikomu nic się nie stało. Załoga dojechała do mety rozbitym autem ze stratą około sześciu minut. Mimo uszkodzenia przedniego zawieszenia postanowili kontynuować rajd.
Po trzech dniach walki o dobre miejsce, po dachowaniu i  złej pogodzie Kubica zakończył Rajd Azorów na szóstym miejscu. 
Gdyby nie ten wypadek byłby na pewno w czołówce. Jednak wtedy była gęsta mgła i kiepska widoczność więc chcąc czy nie mały błąd kosztuje bardzo dużo. Nikt nie chce powtórki z rajdu Ronde di Andora z 2011 roku, więc Robert uważaj na siebie [ taaaaaaaa a on akurat siedzi i se to czyta  ] 

Ale z F1 to nie koniec. Kubica potwierdził plotki w których jest mowa że testował w symulatorze Teamu Mercedes. Niestety nie zdradza jak długo tam był i ile okrążeń przejechał. Ale ważne że był. Czyżby jego powrót za kierownicę bolidu w przyszłym roku był realny ? 


czwartek, 25 kwietnia 2013

Teraz Bahrajn a potem ... Europa !

Czy ktoś spodziewał się że Rosberg będzie startował z pierwszego pola? Nie? Ja też nie. 
Na pierwszym okrążeniu bój zer sobą stoczyli Vettel i Alonso. Potem dołączył do nich wspomniany wcześniej kierowca Mercedesa ale niestety szybko tracił kolejne pozycje.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to że Fernando Alonso nie mógł walczyć o podium ze względu na zepsuty DRS.
W tym wyścigu zdziwiło mnie nagłe przebudzenie Sergio Pereza. Jedyne co mogłam powiedzieć to " No nareszcie" i cieszyć się że meksykanin zadomowił się w stajni McLarena. Chłopak wrócił do dawnej formy i nie okupuje już końca stawki. Stał się pazerny na wyższe miejsca jak Maldonado podczas GP Europy w sezonie 2012. ( Walka o podium. Maldonado wyprzedał Hamiltona w ostatnich okrążeniach wyścigu. Skończyło się kolizją i obaj nie dojechali do mety a trzecie miejsce zajął Schumacher)
Jego najczęstszym przeciwnikiem był jego kolega z zespołu, Jenson Button. Walczyli o pozycje między innymi podczas ósmego okrążenia, dwudziestego czwartego ( i jeszcze Rosberg) w trzydziestym doszło do kontaktu między ich samochodami. Lament Jensona   pt: "zróbcie coś z nim" nie dał zbyt wiele. Perez jechał przed siebie. Ale fajnie że McLaren ma dwóch konkurencyjnych kierowców i że w końcu zespół wrócił do formy.
W wyścigu szczęścia nie miał też drugi kierowca Ferrari, Felipe Massa który przez zły start, kolizję z Sutilem, problemy z oponami i podsterownością  spadł na piętnastą pozycje. Kierowca Force India też nie wyszedł szczęśliwie z tej kraksy ponieważ miał przebitą oponę i zjeżdżając na pit stop stracił kilka  pozycji. W ostateczności był trzynasty.

Miejsca na podium w takiej samej kolejności jak w zeszłym roku zajęli: Sebastian Vettel, Kimi Raikkonen i Romain Grosjean

Teraz Formuła 1 przenosi się do Europy. Najbliższe Grand Prix odbędzie się w Hiszpani 12 maja

środa, 17 kwietnia 2013

Alonso zwycięzcą, pech Marka Webbera a Kubica jest chyba niezniszczaly

Po świątecznej przerwie zarąbiście jest oglądnąć wyścig który dostarczy pełno emocji.
Chiny to ostatnie miejsce w którym spodziewałabym się tyle łamania przepisów w sprawie żółtej flagi. Oj będzie niezła kolejka do pokoju przesłuchań . Bardzo współczuje sędziom sportowym :)
A więc do rzeczy. W sezonie 2012 pole position i zwycięstwo padło łupem Nico Rosberga. W tamtym wyścigu Schumacher zmarnował  swoje realne szanse na podium przez niedokręcone przez mechanika koło.
Od wczoraj wszyscy obstawiali na Hamiltona i Raikkonena, jednak nie skreślali Vettela który startował z odległego pola. Muszę pochwalić Alonso i Massę za bardzo dobry start. Ferrari wróciło do dawnej formy. Spodziewałam się że w wyścigu na miękkich oponach wystartuje tylko przód stawki ale inni kierowcy też się  na nią zdecydowali. Ten rodzaj opony nie wytrzymuje długo i biorąc pod uwagę to że na Chińskim torze ogumienie szybko się niszczy to przed dziesiątym okrążenie kierowcy zaczęli zaglądać na pit stop po tą twardszą mieszankę.
Na szóstym okrążeniu doszło do kolizji między Estebanem Guttierezem a Adrianem Sutilem co skutkowało dużym uszkodzeniem tylnego skrzydła w bolidzie Force India i wycofaniem się obu kierowców z dalszej rywalizacji.
Na piętnastym kółku doszło do kraksy między największym pechowcem tego weekendu, Markiem Webberem a Jean-Eric Vergnem. Wypadek wyglądał niebezpiecznie ale kierowcą nic się nie stało i postanowili kontynuować jazdę.  Niestety kierowca Red Bull Racing daleko nie zajechał ponieważ odpadło mu koło.
W między czasie Kimi Raikkonen i Sergio Perez toczyli ze sobą walkę. W tej wojnie Fin uszkodził nos swoim Lotusie ale mimo tego mknął przed siebie
Na torze jak i w boksach trwał zacięty bój. Mechanicy dwoili się i troili by dokonać jak najszybszej zmiany opon.. Na dwudziestym drugim okrążeniu taką walkę stoczyli Hamilton i Raikkonen a jedenaście okrążeń później Massa i Hulkenberg. 
Wyścig wygrał Fernando Alonso. Sebastian Vettel stracił swoje szanse na podium po przez zbyt późną zmianę opon. Musiał gonić za czołówką ale nie udało mu się wyprzedzić Hamiltona. Ostatecznie uplasował się na czwartym miejscu. 
Obok Hiszpana na podium znaleźli się Kimi Raikkonen i Lewis Hamilton 

O wielkim pechu i niepowodzeniu może mówić Mark Webber który w GP Chin startował z alei serwisowej za karę, gdyż nie zostawił wyznaczonej ilości paliwa w zbiorniku by to zostało przebadane. Ponad to odpadł w tym zmarnowanym dla niego wyścigu. 
W między czasie w odległej krainie zwanej Portugalią, Robert Kubica starał się zająć jak najlepsze miejsce w szutrowym rajdzie. Niestety jak zwykle prześladował go okrutny pech.
Pierwszego dnia nie ukończył z powodu przebitej opony. Z drugim dniem było podobnie tylko tym razem szwankowała hydraulika
Jednak Kubica nie poddaje się i idzie do przodu. Przełamuje wszystkie możliwe bariery aby wrócić do jak największej sprawności. To dowód na to że człowieka można oszpecić ale nigdy nie da się pokonać a tym bardziej Kubicy który jest chyba niezniszczalny 

sobota, 13 kwietnia 2013

Okey, kto chciał Rosberga ?

Coś mi rysowanie ostatnio nie idzie. Ehhh... obiecałam skończyć sobie ten rysunek a robię go już od niedzieli wielkanocnej. Nie mam ostatnio czasu na bazgranie. Musze nadrobić zaległości w czytaniu. 



No więc bazgroł ten przedstawia Nico Rosberga znanego pod ksywą "Britney" z sezonu bodajże 2010 czyli czasów bardzo odległych. Brwi są zbyt jasne i niechcący zrobiłam mu zeza. Uszy są krzywo.Najlepiej to chyba wyszły włosy które robiłam kredkami wodnymi. Ale nie jest źle. Znalazłam ostatnio swoje rysunki sprzed 3 lat i widać dużą zmianę.

Ostatnio kusi mnie by zrobić komiks albo paperchild pod postacią któregoś z kierowców. W najbliższym czasie postaram się dodać więcej rysunków bo strasznie pod tym względem zaniedbałam bloga(a miał być głównie o tym ).

Ps. Jutro podsumuję ten wyścigowo-rajdowo-formułowy weekend

środa, 3 kwietnia 2013

Wojna domowa w RBR


Ostatnio uważniej zaczęłam się przyglądać sytuacji w teamie Red Bull Racing. Po Malezyjskim Grand Prix Mark Webber nie krył wściekłości na swojego kolegę z zespołu który go wyprzedził choć zespól tego nie wyraził na to zgody. Tym sposobem konflikt  miedzy Vettelem a Webberem zaostrzył się jeszcze bardziej. Od czasu  zderzane podczas GP Turcji w 2010 roku aż tak nie skakali sobie do gardeł. Cud że na podium w Malezji nie doszło do rękoczynów i się nie pozabijali.
Vettel po raz kolejny zlekceważył Webbera i pokazał że jest numerem jeden. Zlekceważył również swoją ekipę i szefa zespołu.
Mark ma prawo do pretensji. Kiedy kilka lat temu zaczęto faworyzować Sebastiana ten zaczął pozwalać sobie na moim zdaniem zbyt wiele. Podziwiam Webbera za cierpliwość bo ja bym go najchętniej wysłała najbliższym promem kosmicznym na  księżyc.( nawet tam by było za blisko ). Niech teraz Vettel pokaże talent i ambicje schowa do kieszeni bo kiedyś komuś się coś poważnego stanie. Nie chcę by któryś z nich zginął albo połamał się przez walkę o pierwsze miejsce.

niedziela, 24 marca 2013

Czerwone byki górą!

Na początku wydawało się chyba wszystkim że Fernando Alonso powtórzy swój ubiegłoroczny sukces w Malezji.
Wyścig można było uznać za suchy ale przed startem trochę popadało i część toru była mokra. Przez to kierowcy zdecydowali się na opony przejściowe (zielone). 
Na początku  wyścigu od razu pojawiła się żółta flaga. Wszystkiemu winny był zwycięzca zeszłorocznego GP Malezji który zamiast zjechać do alei serwisowej i wymienić uszkodzone przednie skrzydło kontynuował jazdę. Niestety nie wytrzymało ono długo i w pewnym momencie wpadło pod bolid i Hiszpan musiał zrezygnować z dalszej jazdy.
Hamilton podczas zjazdu do mechaników pomylił sobie stanowiska i... zjechał do boksu McLarena a nie Mercedesa.  
Na czternastym okrążeniu znów pojawiła się żółta flaga ponieważ Pastor Maldonado wypadł z toru. 
O wielki pechu mogą mówić kierowcy Force India. Przedłużona zmiana opon w obydwu przypadkach pozbawiła jednego jak i drugiego szans na dobre pozycje. W końcu musieli się wycofać( di Resta na dwudziestym czwartym kółku a Sutil pięć okrążeń później) 
Kiedy można było pochwalić McLarena że poprawili się po klęsce w Australii, mechanicy nie dokręcili jedno z kół w bolidzie Jensona Buttona przez to stracił pozycję z przodu stawki i wylądował na czternastej pozycji ( ale i tak zrezygnował na pięćdziesiątym piątym okrążeniu )  
Po raz kolejny wyścigu nie ukończył Pastor Maldonado który na czterdziestym siódmym kółku wypadł z toru. ( Czemu ja się temu nie dziwię?) Na końcu wyścigu niesamowitą formę pokazał Felipe Massa wyprzedzając Pereza, Raikkonena i Grosjeana. 
Niestety Kimi nie może mówić że to był dla niego dobre Grand Prix. W kwalifikacjach uzyskał siódmy czas jednak został przesunięty o trzy pola do tyłu na starcie za blokowanie Nico Rosberga. 
W Red Bull Racing i Mercedesie trwała zacięta wewnętrzna walka o pozycje i punkty. Rosberg prosił zespół by mógł wyprzedzać swojego kolegę z zespołu, Lewisa Hamiltona od którego jechał szybciej. Niestety nie wyrazili na to zgody więc musiał zadowolić się czwartym miejscem, tuż za podium. 
Pierwszy na mecie wyścigu zameldował się Sebastian Vettel za nim Mark Webber następnie Lewis Hamilton, Nico Rosberg, Felipe Massa, Romain Grosjean, Kimi Raikkonen, Nico Hulkenberg, Sergio Perez, Jean-Eric Vergne, Valtteri Bottas, Esteban Gutierrez, Jules Bianchi, Charles Pic, Giedo van der Garde, Max Chilton.

Na podium panowała grobowa atmosfera ( już na stypie jest weselsza) Obaj zawodnicy Red Bull Racing źli na siebie i wyglądali jakby obrazili się na śmierć. Jednak po tym wszystkim Vettel przeprasza Webbera za zignorowanie poleceń zespołu i wyprzedzenie go.
Sędziowie ukarali team Toro Rosso kwotą 10 tys. dolarów za zbyt wczesne wypuszczenie Vergne'a z boksu przez co doszło do kolizji z Charlesem Picem.  

sobota, 23 marca 2013

"Nic się nie stało, chłopaki nic się nie stałooooooo "

I to by pasowało zaśpiewać. Wczoraj przegraliśmy mecz z Ukrainą 3:1 a  dziś Kubica odpadł z rajdów. I znów ten jego pech. Na dziesiątym oesie uderzył lewą stroną samochodu o barierkę i koło zostało poważnie zniszczone.  Załoga Citroena w składzie Robert Kubica- Maciek Baran  musiała wycofać się z dalszej jazdy. Ani kierowcy ani pilotowi nic się nie stało. Do momentu wypadku byli na początku stawki. A już się cieszyłam że staną na podium. Pechowy weekend dla polaków.
Następny rajd ( Portugalia) odbędzie się dopiero w połowie kwietnia a już jutro Grand Prix Malezji.