wtorek, 22 grudnia 2015

Rajdowe wojaże Roberta Kubicy: Rajd Hiszpanii

Kiedy zaskoczenie spowodowane niespodziewanymi punktami Kubicy minęło, przyszedł czas na podbój hiszpańskich oesów.
Może to głupio zabrzmi ale te kilka punktów zdobyte w ostatnim rajdzie przez naszego kierowcę uświadomiło mi że do końca sezonu zostało jeszcze kilka imprez i nie jest powiedziane że to już koniec. O nie!
Mimo iż byłam optymistycznie nastawiona do całej tej sytuacji  to niestety moje prognozy nie sprawdziły się.
Przez awarie nie udało się  dojechać w punktach. Polska załoga zajęła ostatecznie jedenaste miejsce. Nosz kurde, jedno oczko wyżej i byłyby punkty. Tak więc Robert i Maciek wrócili do domu z pustymi rękami.
Ten rajd jednak przyniósł kilka niespodzianek. Oglądając Power Stage miałam nadzieję że Ogier jak zwykle przejedzie genialnie i  nie da szans konkurencji. Gdybyście widzieli moją minę, kiedy zobaczyłam że obecny mistrz świata rozbija swojego Volkswagena i tym samym odpada z zawodów. Taki obraz jest bardzo rzadki bo Ogier przyzwyczaił mnie jak i innych kibiców do tego że jest najlepszy i błędów praktycznie nie popełnia. Cóż, nawet najlepszym się zdarza...
Zwycięzcą okazał się Andreas Mikkelsen. Sam zainteresowany dowiedział się o tym na mecie, chociaż widać było na jego twarzy zaskoczenie, chyba sam był pozytywnie zaszokowany informacją ze to właśnie on okazał się najlepszy w hiszpańskim rajdzie.

czwartek, 17 grudnia 2015

To jest już koniec...

Dokładnie pamiętam jak w marcu tego roku oglądałam pierwsze zawody nowego sezonu. Wtedy w mojej głowie pojawił się pewne pytanie: Jak on się skończy ? Wyścig w Abu Zabi wydawał mi się tak odległy. Jednak czas płynął aż wreszcie nadszedł ten moment kiedy pod koniec listopada w telewizji obejrzałam ostatnią Grand Prix.
Zawsze tor Yas Marina kojarzył mi się z jesienią, czasem kiedy w Formule 1 panuje napięta atmosfera. Każdy chce jak najlepiej wypaść,walczyć o punkty na miarę swoich możliwości.
W Abu Zabi niestety sprawa mistrzostwa się nie rozstrzygnęła, bo od dawna wiadomo że to właśnie najlepszym kierowcą zostanie nie kto inny tylko Hamilton.
Wygrana Rosberga, drugie miejsce Lewisa i niespodziewane podium Raikkonena - tylko tyle było mi potrzebne do szczęścia. Byłam zadowolona z trzeciego miejsca Kimasa, ponieważ ostatnio na podium jest widziany niezwykle rzadko.  Drugi kierowca Ferrari - Sebastian Vettel zajął czwartą pozycję. Trochę bolało mnie to, że Bottas nie dojechał do mety w punktach.
Sezon już się skończył. Cała zabawa zacznie się od nowa w marcu 2016 roku.  Kolejny rok minął mi na oglądaniu Formuły 1. Brakuje mi tego sportu, jednak przez tą przerwę nie będę leniuchować.
Miałam napisać coś sensowniejszego i umieścić ten post na blogu już dawno temu lecz jestem zawalona nauką, czasem wydaje mi się że doba jest za krótka aby to wszystko ogarnąć.

środa, 9 grudnia 2015

Robert Kubica Moja Pasja

 
Jest to oficjalnie moja druga biografia o Kubicy. Pamiętam że długo zastanawiałam się nad jej kupnem bo w domu miałam już jedną książkę o karierze polskiego kierowcy . Ciekawość wzięła górę i nawet się nie obejrzałam jak wracałam z księgarni z nową lekturą w rękach.
Biografia szybko podbiła moje serce. Książka  w większości zawiera wywiady z nim i dlatego wydaje mi się niezwykła. Robert po przez rozmowę opowiada nam o sobie. Dowiedziałam się o nim kilku ciekawych rzeczy.
Najbardziej podoba mi się zawsze jeden fragment, ten w którym mały Robert wyprasza od rodziców miniaturkę dorosłego samochodu. Właśnie wtedy rozwinęła się u niego pasja. Czasem taka mała rzecz która wydarzyła się w dzieciństwie  może zadecydować o tym co będziemy robić w przyszłości. I przez to że taki brzdąc którego ledwo z nad stołu widać, jeździł do upadłego slalomem pomiędzy butelkami z wodą po podwórku, dziś może się pochwalić tym co osiągnął w rajdach i w Formule 1 do której zapewne wróci. Skąd wiem? Otóż wierzę w niego, że mu się uda. Jest on niezwykle uparty i dąży do celu. 
W jednym miejscu pada takie pytanie : "Gdybyś przerwał karierę zawodnika to co byś zaczął robić ? " Na co Robert Kubica odpowiada: " Zostałbym w wyścigach. Coś by się znalazło do roboty "
I teraz to co mówię każdemu co pyta dlaczego wybrał rajdy : Z powodu tego że jego ręka jest mniej sprawna, Robert nie zrezygnuje ze ścigania się. W rajdowce jest więcej miejsca niż w kokpicie bolidu. Od razu, jeszcze podczas rehabilitacji ze względu na prawą rękę nie jest możliwy strat w F1 która jest odzwyczajona od dużego wysiłku.
Dużo osób krytykuje go za to jak jeździ. To droga wolna, niech spróbują sami posiedzieć za kierownicą rajdowego samochodu i zobaczą jak to jest ciężko. Gdyby nie potrafił jeździć to nie byłby tym kim jest i nie zaszedłby tak daleko.
Jak woli startować w WRC to proszę bardzo.  Jeśli kiedyś powie " Przykro mi, bardzo chciałem ale nie udało się. Nie wrócę do Formuły 1 bo mi na to zdrowie nie pozwala" to nie będę smutna. Albo jeśli ogłosi światu że " Po długiej rehabilitacji w końcu zasiądę za sterami bolidu." to będę zadowolona. A z resztą ... nie ważne którą drogę wybierze, ważne że będzie szczęśliwy. Ja i tak będę mu kibicowała. Tak  samo w rajdach czy innych wyścigach jak w Formule 1. Nie będę jak chłopaki z mojej klasy których wiedza ograniczała się tylko do Kubicy i kiedy nagle przed sezonem 2011 miał wypadek, F1 przestała ich interesować. Potem łatwiej było im Roberta krytykować, choć nie znali w ogóle najprostszych faktów z jego życia i ile zajął mu powrót do zdrowia. Pytanie: Jacy z nich kibice ? Odpowiedź : Żadni! Tylko sezonowi.
Dlaczego polecam tę książkę ? Czytając ją ma się wrażenie jakbyśmy sami z nim przeprowadzali ten wywiad.To co mówi RK wcale nie jest głupie. Nie ma tam wiele o jego życiu prywatnym, ale sporo o karierze. Jeśli kogoś to interesuje, to naprawdę warto przeczytać.
Robert siódmego grudnia skończył trzydzieści jeden lat. W jego życiu zaczął się kolejny etap. Pozostaje mi tylko życzyć mu szczęścia w dalszej karierze. Jeszcze nie zdecydował czy zostaje w rajdach czy wraca do wyścigów jednak mam nadzieję że podejmie dobrą decyzję.  Wszystkiego najlepszego Robert, chociaż te życzenia są lekko spóźnione.

wtorek, 1 grudnia 2015

Moje przygody z autografami mniej lub bardziej znanych kierowców : Krzysztof Hołowczyc

Z poprzednich  postów możecie się domyślić że gdzieś teraz blog powonień obchodzić swoje trzecie urodziny. Stworzyłam go będąc jeszcze w gimnazjum. Z początku miałam publikować tylko swoje prace - stąd właśnie pochodzi nazwa, jednak z biegiem czasu odeszłam trochę od tematu.
Niby nie planowałam nic związanego z trzecią rocznicą, jednak wczoraj w mojej skrzynce pocztowej znalazł się pewien list.
W kopercie znajdował się autograf z dedykacją od Krzysztofa Hołowczyca o który wysłałam prośbę ponad dwa tygodnie temu. Kim jest Hołek każdy mniej więcej wie. Jest on jednym z najbardziej znanych w Polsce kierowców, tuż obok Kubicy.
Pomysł na zdobycie jego podpisu był spontaniczny. Po prostu któregoś dnia wstałam i stwierdziłam że fajnie by było posiadać autograf jakiegoś sławnego kierowcy. Na początku zabrałam się za wysyłanie próśb do polskich zawodników. Wybór padł na Hołowczyca i jeszcze kilku innych. Do wczoraj moja skromna kolekcja liczyła tylko trzy autografy, w której znajdował się między innymi ten z dedykacją od Mateusza Damięckiego, jednak je wszystkie zdobyłam osobiście a nie po przez wysyłanie listów z prośbami.
Oczywiście na tym nie chcę zakończyć. Planuję  zdobyć ich więcej, jednak teraz skupię się na podpisach kierowców Rajdowych, Formuły 1, oraz tych, którzy jeżdżą w innych seriach.
Tak więc w trzecią rocznicę rozpoczynam kolejny etap mojej pasji. Zobaczymy ile będę mieć autografów za rok.

sobota, 28 listopada 2015

Rajdowe wojaże Roberta Kubicy: Rajd Korsyki

Po tym jak Kubica postanowił opuścić rajd w Australii miałam nadzieje na dobry wynik na Korsyce.
Myślałam że to dłuższe wolne pomoże przygotować się zespołowi.
Co to tej całej imprezy mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony Robert cały czas miał pecha, który pozbawił go szans na walkę o punkty przez cały rajd, jednak udało się je niespodziewanie zdobyć w niedziele podczas ostatniego odcinka specjalnego, który jest dodatkowo punktowany. Takiego wyniku się nie spodziewałam, czułam się miło zaskoczona. Mimo iż załoga Kubica - Szczepaniak w ogólnej klasyfikacji tego rajdu znajdowała się poza pierwszą dziesiątką, to drugie miejsce na Power Stage sprawiło iż nie wrócili do domu z pustymi rękami.
Owszem ciesze się że RK zdobył dwa punkty na Korsyce, jednak uważam że dobry wynik powinien przełożyć się cały rajd a nie tylko na końcówkę. Ten sezon nie układa się dla niego zbyt dobrze, szkoda że osoba którą podziwiam nie może startować w fabrycznym teamie, który zapewne pozwoliłby mu na dużo lepszy wynik i nie musiałby jednocześnie jeździć i być szefem ekipy. Nie musiałby godzić ze sobą tylu obowiązków, co na pewno by mu bardzo pomogło.
Korsykowe wojaże wygrał Jari-Matti Latvala. Fajnie jest zobaczyć kogoś innego na pierwszym stopniu podium niż Sebastiana Ogiera.

niedziela, 22 listopada 2015

A tym czasem na Interlagos ...

Formuła zawitała w końcu do Brazylii. Ten kraj znajdujący się w Ameryce Południowej jest niezwykle bogaty w wyścigowe talenty. To stamtąd pochodzi właśnie Ayrton Senna, Rubens Barrichello, Felipe Massa czy Felipe Nasr. Nie mogę także zapomnieć o Bruno Sennie, który jest siostrzeńcem wspomnianego wcześniej trzykrotnego mistrza świata ale niestety nie jeździ już w stawce bo z Formułą 1 pożegnał się po sezonie 2012.
Wyścig był moim zdaniem raczej średni. To znaczy na początku miałam nadzieję że Hamilton i Rosberg będą toczyli dłuższy pojedynek między sobą. Wydawało mi się że Hamilton będzie bardziej walczył  o zwycięstwo bo przed wyścigiem mówił że chciałby zając pierwszy stopień podium na tym torze. Prawdą jest że Lewis zwyciężał już w swojej karierze na większości torów ale jedną z niezdobytych wysp jest właśnie Interlagos. Tutaj nasuwa mi się postać Rubensa Barrichello,który w Formule przejeździł kilkanaście sezonów ale ani razu nie zwyciężył. Co prawda startował dwa razy z pierwszego pola ale ten rezultat nie przełożył się na wyścig.
W Brazylii kolejne zwycięstwo odniósł Nico Rosberg, drugi do mety dojechał Lewis Hamilton. Ostatnie miejsce na podium zajął Sebastian Vettel. Tuż za pierwszą trójką dojechał Kimi Raikkonen - kolejny zawodnik Ferrari. Cieszę się że słynny zespół z Maranello nie powtórzył porażki z Meksyku i obaj kierowcy zdobyli duże punkty. Rok temu ku uciesze Brazylijskich kibiców na podium stał ich reprezentant - Felipe Massa.  Niestety w tym roku nie udało mu się powtórzyć tego sukcesu.
Do końca sezonu pozostał jeszcze jeden wyścig. Mistrz jest już znany więc dla niektórych to już tylko formalność. Pojawiło się kilka pytań odnośnie tego co będę robić po zakończeniu sezonu. Na pewno nie opuszce bloga. W tym czasie będę zajmowała się recenzjami książek jak i filmów o tematyce wyścigowej. Nie zabraknie także rysunków.
Wracając do tematu trzecich urodzin to jakoś specjalnie nie będę ich obchodzić, jednak planuję COŚ, tylko nie wiem kiedy to COŚ  co wam chcę zaprezentować przyjdzie do mnie pocztą. Mam nadzieję że w miarę szybko. Jeśli nie, mówi się trudno. . .

środa, 18 listopada 2015

Ale Meksyk!

Nie ukrywam że niecierpliwie czekałam na Grand Prix Meksyku. Ten wyścig był dla mnie nowością, mimo iż inauguracja odbyła się już w latach sześćdziesiątych.  Przez ponad ostatnie dwadzieścia lat nie pojawiała się tam Formuła 1 ale to zmieniło się pierwszego listopada tego roku. Pierwsze od lat Grand Prix Meksyku na torze nie tkniętym przez erę Michaela Schumachera było bardzo wyczekiwane nie tylko  przeze mnie ale i przez resztę kibiców.
Z pierwszej linii ruszyły oba Mercedesy zwyczajowo z Rosbergiem na czele.  Niby nic w tym dziwnego, zakładałam że Hamilton zdoła pokonać swojego rywala  z zespołu i przejmie pałeczkę lidera jednak los chciał inaczej i na najwyższym stopniu podium stanął Nico a Lewis musiał zadowolić się drugim miejscem. Niespodziewanie za Srebrnymi Strzałami znalazł się Bottas reprezentujący barwy Williamsa.
Niestety tor Autódromo Hermanos Rodriguez nie był po raz kolejny łaskawy dla Ferrari. Słynny włoski team w całej historii tego toru wygrał tylko dwa razy. W tym roku ani Vettel ani Raikkonen nie dojechali do mety i Ferrari było zmuszone opuścić Meksyk bez punktów, z resztą tak samo jak McLaren.
Wysoko znaleźli się także kierowcy Red Bull Racing - Kvyat i Ricciardo którzy dojechali tuż za podium.
W taki oto sposób Rosberg został pierwszym od od ponad dwudziestu lat zwycięzcą tego wyścigu. Teraz jego nazwisko będzie widnieć obok  wielkich kierowców jak Senna, Prost, Mansell czy Clark, którzy kilka dekad wcześniej także odnosili tam wielkie sukcesy.
Sezon zbliża się już niestety do końca. Pozostało już niestety tak niewiele jednak mam już jakieś wstępne plany i ambitnie spędzę przerwę, która potrwa do marca . Na przestrzeni końca listopada - początku grudnia mój blog będzie obchodził już trzy lata istnienia ( wliczając te trzy miesiące na Onecie), jednak nie będę tego jakoś szczególnie obchodzić.