Podczas tegorocznego Brytyjskiego po raz pierwszy od kilkunastu lat mogliśmy zobaczyć kobietę za sterami bolidu Formuły 1. Susie Wolf, kierowca testowy teamu Williams debiutowała podczas pierwszej sesji treningowej. Niestety nie można zaliczyć go do udanych, ponieważ awarii uległ samochód.
Wyścig troche mnie rozczarował. Liczyłam że ktoś z Ferrari będzie miał szanse na podium. Jednak w kwalifikacjach Alonso i Raikkonen uzyskali kolejno osiemnastą i dziewiętnastą pozycje.
Nie byłam zdziwiona tym, że Rosberg startował z pole position i po rozpoczęciu bronił swojej pozycji
Na pierwszym okrązeniu doszło do zderzenia Raikkonena i Massy. Fin stracił panowania nad samochodem i uderzył w bandę. Z tego powodu wyścig został wstrzymany na około godzinę, musiano sprzątnąć bolidy i naprawić barierę która na wskutek zderzenia z Ferrari została uszkodzona. Kimi został przetransportowany do szpitala, gdzie stwierdzono stłuczenia i to że jego życie nie jest zagrożone.
Szkoda mi również Felipe Massy którego był to dwusetny wyścig. Nic mu się w wypadku nie stało, ale gdyby nie ta kraksa to miałby szanse na duże punkty.
I niestety to nie koniec przykrych niespodzianek. Później, na wskutek awarii bodajże skrzyni biegów odpadł Nico Rosberg. Tak, ten któremu kibicuje w zdobyciu tytułu. Z Wielkiej Brytanii wyjedzie ze świadomością że póki co jest na szczycie klasyfikacji. Równie dobrze Hamilton może mu sprzątnąć ten tytuł sprzed nosa. To, kto zostanie mistrzem świata najprawdopodobniej będzie zależało do Mercedesa. Mają dwóch najlepszych kierowców, ale tytułu nie da się podzielić na pół.
Po odpadnięciu Nico, który jeszcze desperacko próbował się ratować naciskając wszystko co popadnie na kierownicy wiadome było że pałeczkę przejmie drugi kierowca Srebrnych Strzał -Lewis Hamilton. Udało mu się zwyciężyć w domowym Grand Prix, co naprawdę jest dużym sukcesem, wygrać przed własną publicznością to jednak bezcenne doświadczenie. Na drugim miejscu uplasował się Bottas. Po zeszłorocznym kryzysie w Williamsie nie myślałam że ten team tak szybko stanie na nogi. Dziś reprezentanci zespołu Franka Williamsa stają na podium a jeszcze sezon wcześniej okupywali tylną cześć stawki. Na najniższym stopniu podium mogliśmy zobaczyć Ricciaro, który wyrośl na niespodziewaną gwiazdę i błyszczy swoim talentem.
W końcówce wyścigu należny również zwrócić uwagę na pojedynek obecnego mistrza świata - Sebastiana Vettela z Fernando Alonso. Udało mu się wyprzedzić Hiszpana na czterdziestym dziewiątym okrążeniu i uplasować się na piątym miejscu. Liczyłam że może któryś z McLarenów będzie na podium. Najbliżej niego był Jenson Button, który zajął czwartą pozycję. Gdyby te wyścig był moim zdaniem dwa okrążenia dłuższy to mielibyśmy go na podium.
Prześladuje mnie takie głupie wrażenie że Button wycofa się ze startów po tym sezonie. Chciałabym go zobaczyć jeszcze w bolidzie. Niby nikt nie podał oficjalnej informacji, są to tylko moje przypuszczenia.
poniedziałek, 21 lipca 2014
niedziela, 13 lipca 2014
Ołówki, rysunki & Formuła 1
Dawno mnie tutaj nie było. Zajęta jestem nadrabianiem zaległości w czytaniu książek. Ostatnio nie rysuje prawie nic wiele, ponieważ nie mam weny. Jedyne co udało mi się nabazgrać to kask Petrova. Ostatni raz rysuję cokolwiek z pamięci, ponieważ muszę to zepsuć.
Kask zaliczam do tych mało udanych. O ile szkic był dobry to diabeł tkwi w szczegółach. Byłam święcie przekonana że wiem jak go narysować . Po zakończeniu porównałam go ze zdjęciem. Teraz mam ochotę to zniszczyć.
Chciałabym projektować kaski w których jeździliby prawdziwi kierowcy Formuły 1 jednak uważam że brakuje mi talentu.
Cud się chyba wydarzył, bo zaczęłam robić coś pod komiksy. Brakuje mi tylko chęci aby to dokończyć i opublikować. Nie mam tego wiele, ale zawsze coś.
Mam dużo zaczętych szkiców, które będę starała się dokończyć w międzyczasie.
Ostatnio wpadł mi pomysł aby zrobić 100 faktów o F1. Jak na razie mam ich sześćdziesiąt z kawałkiem. Staram się reanimować opowiadania ale nie wiem czy coś z tego wyjdzie. Niby zrezygnowałam z pisania bzdet o F1 raz na zawsze ale w głowie pojawia mi się co chwile pomysł na nowy rozdział.
wtorek, 1 lipca 2014
Austria, Mercedes, Bottas, Schumacher
Mercedes po raz kolejny pokazał klasę wygrywając Grand Prix Austrii, które powróciło po długiej nieobecności do kalendarza Formuły 1. Tor po przebudowie i zmianie nazwy na Red Bull Ring gościł zawodników od dwudziestego do dwudziestego drugiego czerwca. Dla mnie jest to całkiem nowy obiekt. Ostatnie zawody rozegrano w 2003 roku, byłam wtedy jeszcze mała, po za tym nie interesowałam się jeszcze tym sportem.
Na starcie niespodzianka. Z pierwszej linii oba Williamsy. Felipe Massa i Vattteri Bottas wykonali bardzo dobrą robotę podczas kwalifikacji. Nie spodziewałam się po nich tak dobrego tempa zwłaszcza że poprzedni sezon był do niczego.
Problemy podczas Grand Prix miał Sebastian Vettel. Na drugim okrążeniu jednostka napędowa uległa awarii. Kierowca zatrzymał na chwilę swój samochód ale po chwili kontynuował jazdę w dodatku z dużą stratą.
Od dawna zapowiadano że Red Bull odniesie na świeżo odnowionym torze zwycięstwo ale tak się nie stało. Pierwsze dwa miejsca zajęły jak zwykle Mercedesy. Pierwszy na mecie zameldował się Nico Rosberg, który powiększył przewagę punktową nad Lewisem Hamiltonem. Najniższe miejsce na podium zajął Bottas. Dla mnie to była duża niespodzianka.
Gdybym miała się wypowiedzieć co zadziwiło mnie i dalej zadziwia w obecnym sezonie Formuły 1 to odpowiedź jest prosta : forma Mercedesa. Kiedyś jak jeszcze Schumacher jeździł w barwach Srebrnych Strzał to chciałam aby ten zespół zdobywał podia. Każdy fan tego sportu uwielbia kiedy jego faworyt odnosi sukcesy. Moje marzenie tak jakby się spełniło, tylko bez udziału siedmiokrotnego mistrza świata.Chciałam aby pozostał jeszcze na kolejny sezon ale to była jego decyzja.
A wracając do Schumachera to jakiś czas temu jego menadżerka podała do informacji że Schumi się w końcu wybudził. Po prawie pół roku od wypadku na nartach został przewieziony do kliniki rehabilitacyjnej do Szwajcarii, niedaleko swojego domu. Mnie osobiście uszczęśliwiła ta informacja. Ten czas po jego wypadku był dla mnie trudny. Owszem, nie znałam go osobiście ale podziwiałam. Jest on autorem mojego życiowego motta. Swoją postawą pokazał mi że nie należny się przejmować tym czy koś mnie lubi czy nie. On jak i inni kierowcy nauczyli mnie że jak się ma pasję to nie ma miejsca na użalanie się nad sobą, tylko trzeba iść przed siebie, walczyć i nigdy się nie poddawać.
Według portali internetowych Michael podczas transportu był przytomny, porozumiewał się z sanitariuszami ruchem głowy.
Jest to moim zdaniem najbardziej pozytywna informacja od końca stycznia, kiedy to rozpoczęto jego wybudzanie. Teraz musi nauczyć się wszystkiego od nowa. Mi pozostaje tylko mu życzyć aby wszystko się jak najlepiej ułożyło. Niestety nie wiem w jakim stopniu odzyska sprawność, czy będzie normalnie chodził, czy będzie poruszał się na wózku inwalidzkim. Przez te pół roku wierzyłam że się wybudzi, chociaż większość osób wątpiło w to. Wiara czasem czyni cuda...
Na starcie niespodzianka. Z pierwszej linii oba Williamsy. Felipe Massa i Vattteri Bottas wykonali bardzo dobrą robotę podczas kwalifikacji. Nie spodziewałam się po nich tak dobrego tempa zwłaszcza że poprzedni sezon był do niczego.
Problemy podczas Grand Prix miał Sebastian Vettel. Na drugim okrążeniu jednostka napędowa uległa awarii. Kierowca zatrzymał na chwilę swój samochód ale po chwili kontynuował jazdę w dodatku z dużą stratą.
Od dawna zapowiadano że Red Bull odniesie na świeżo odnowionym torze zwycięstwo ale tak się nie stało. Pierwsze dwa miejsca zajęły jak zwykle Mercedesy. Pierwszy na mecie zameldował się Nico Rosberg, który powiększył przewagę punktową nad Lewisem Hamiltonem. Najniższe miejsce na podium zajął Bottas. Dla mnie to była duża niespodzianka.
Gdybym miała się wypowiedzieć co zadziwiło mnie i dalej zadziwia w obecnym sezonie Formuły 1 to odpowiedź jest prosta : forma Mercedesa. Kiedyś jak jeszcze Schumacher jeździł w barwach Srebrnych Strzał to chciałam aby ten zespół zdobywał podia. Każdy fan tego sportu uwielbia kiedy jego faworyt odnosi sukcesy. Moje marzenie tak jakby się spełniło, tylko bez udziału siedmiokrotnego mistrza świata.Chciałam aby pozostał jeszcze na kolejny sezon ale to była jego decyzja.
A wracając do Schumachera to jakiś czas temu jego menadżerka podała do informacji że Schumi się w końcu wybudził. Po prawie pół roku od wypadku na nartach został przewieziony do kliniki rehabilitacyjnej do Szwajcarii, niedaleko swojego domu. Mnie osobiście uszczęśliwiła ta informacja. Ten czas po jego wypadku był dla mnie trudny. Owszem, nie znałam go osobiście ale podziwiałam. Jest on autorem mojego życiowego motta. Swoją postawą pokazał mi że nie należny się przejmować tym czy koś mnie lubi czy nie. On jak i inni kierowcy nauczyli mnie że jak się ma pasję to nie ma miejsca na użalanie się nad sobą, tylko trzeba iść przed siebie, walczyć i nigdy się nie poddawać.
Według portali internetowych Michael podczas transportu był przytomny, porozumiewał się z sanitariuszami ruchem głowy.
Jest to moim zdaniem najbardziej pozytywna informacja od końca stycznia, kiedy to rozpoczęto jego wybudzanie. Teraz musi nauczyć się wszystkiego od nowa. Mi pozostaje tylko mu życzyć aby wszystko się jak najlepiej ułożyło. Niestety nie wiem w jakim stopniu odzyska sprawność, czy będzie normalnie chodził, czy będzie poruszał się na wózku inwalidzkim. Przez te pół roku wierzyłam że się wybudzi, chociaż większość osób wątpiło w to. Wiara czasem czyni cuda...
Kto stracił pieniądze, ten nic nie stracił. Kto przegrał bitwę i stracił wojsko,ten mało stracił. Kto stracił wiarę, ten wszystko stracił - Napoleon Bonaparte
wtorek, 24 czerwca 2014
Kartka z Historii Formuły 1- Mika Hakkinen
Mika Hakkinen jest to fiński kierowca Formuły 1. Urodził się 28 września w 1968 roku.
Swoją przygodę z F1 rozpoczął w 1991 roku jako kierowca Lotusa. Zespól w tamtych czasach nie był juz tak fantastyczny jak kiedyś. Pierwsze i jedyne punkty w sezonie zdobył podczas Grand Prix San Marino, kończąc wyścig na piątym miejscu. Niewielki i skromny dorobek punktowy pozwolił mu na zajęcie szesnastej pozycji w klasyfikacji generalnej.
Sezon 1992 był o wiele lepszy. mimo nie najlepszego samochodu udało mu się punktować sześć razy i zająć ósme miejsce w generalce.
Przejście do lepszego zespołu było tylko kwestią czasu. W 1993 roku dołączył do ekipy McLarena ale jako kierowca testowy. Okazje do wykazania miał podczas trzech ostatnich wyścigów , kiedy to zastąpił słabo spisującego się kierowcę. Podczas Grand Prix Japonii zdobył pierwsze podium. Zajął trzecie miejsce tuż za Alainem Prostem i Ayrtonem Senną. Pozostałych dwóch wyścigów nie ukończył.
W sezonie 1994 Hakkinen zaczął regularnie stawać na podium, dzięki przejściu McLarena na silniki Peguota. Rok później można było odnotować spadek formy brytyjskiego zespołu spowodowany kolejną zmianie jednostek napędowych, tym razem zdecydowano się na Mercedesa.
Podczas ostatniego weekendu sezonu, Grand Prix Australii w bolidzie Hakkinena pękła opona. Jego życie zostało uratowane dzięki szybkiej pomocy lekarskiej oraz zabiegu tracheotomii.Naprawdę niewiele brakowało aby dołączył do grona tych, którzy zginęli na torze. Kierowca odzyskał przytomność już następnego dnia po dokładniejszych badaniach okazało sie że Mika nie doznał poważnych obrażeń.
W sezonie 1996 udało mu się zdobyć podia ale wygrywanie wyścigów przyszło rok później. Wtedy też zdobył swoje pierwsze pole position podczas Grand Prix Luksemburga, z kolei pierwsze zwycięstwo odniósł podczas Grand Prix Europy na torze w Jerez w Hiszpanii.
Do mistrzowskich tytułów Miki Hakkinena przyczynił się Adrian Neway, który był projektantem bolidu. Fiński kierowca w sezonie 1998 wygrał aż osiem wyścigów. Haka - bi tak na niego pieszczotliwie mówili kibice sięgną po raz pierwszy po mistrzowską koronę, wyprzedzając o czternaście punktów Michaela Schumachera.
Ten wyczyn powtórzył rok później, chociaż nie było już tak łatwo. Początek sezonu nie należał do najlepszych. Hakkinen nie był w stanie wygrać wyścigu, jednak udało mu się pozbierać. Zdobycie tytułu ułatwił wypadek Schumachera. Niemiec złamał nogę w wypadku podczas grand Prix Wielkiej Brytanii, przez co musiał wycofać się z kilku wyścigów. Podczas jego nieobecności cała uwaga teamu była zwrócona w stronę Eddiego Irvine'a drugiego kierowcy Ferrari który przez cały czas jeździł w cieniu Schumi' ego. Irvine stał się potencjalnym kandydatem do zdobycia tytułu mistrza świata. Wszystko rozstrzygnęło się podczas wyścigu w Japonii. Hakkinen wygrał wyścig a Irvine dojechał do mety na czwartej pozycji. Mika mając dwupunktową przewagę nad przeciwnikiem zdobył drugi pod rząd tytuł.
W sezonie 2000 nie zdołał dogonić Michaela Schumachera więc musiał mu wystarczyć tytuł wicemistrzowski.
Mika Hakkinen jest jednym z najlepszych kierowców na świecie, ma wielu fanów nie tylko w swojej rodzinnej Finlandii. Występuje również w dwóch odcinkach miniserialu Mclarana - Tooned.
Swoją przygodę z F1 rozpoczął w 1991 roku jako kierowca Lotusa. Zespól w tamtych czasach nie był juz tak fantastyczny jak kiedyś. Pierwsze i jedyne punkty w sezonie zdobył podczas Grand Prix San Marino, kończąc wyścig na piątym miejscu. Niewielki i skromny dorobek punktowy pozwolił mu na zajęcie szesnastej pozycji w klasyfikacji generalnej.
Sezon 1992 był o wiele lepszy. mimo nie najlepszego samochodu udało mu się punktować sześć razy i zająć ósme miejsce w generalce.
Przejście do lepszego zespołu było tylko kwestią czasu. W 1993 roku dołączył do ekipy McLarena ale jako kierowca testowy. Okazje do wykazania miał podczas trzech ostatnich wyścigów , kiedy to zastąpił słabo spisującego się kierowcę. Podczas Grand Prix Japonii zdobył pierwsze podium. Zajął trzecie miejsce tuż za Alainem Prostem i Ayrtonem Senną. Pozostałych dwóch wyścigów nie ukończył.
W sezonie 1994 Hakkinen zaczął regularnie stawać na podium, dzięki przejściu McLarena na silniki Peguota. Rok później można było odnotować spadek formy brytyjskiego zespołu spowodowany kolejną zmianie jednostek napędowych, tym razem zdecydowano się na Mercedesa.
Podczas ostatniego weekendu sezonu, Grand Prix Australii w bolidzie Hakkinena pękła opona. Jego życie zostało uratowane dzięki szybkiej pomocy lekarskiej oraz zabiegu tracheotomii.Naprawdę niewiele brakowało aby dołączył do grona tych, którzy zginęli na torze. Kierowca odzyskał przytomność już następnego dnia po dokładniejszych badaniach okazało sie że Mika nie doznał poważnych obrażeń.
W sezonie 1996 udało mu się zdobyć podia ale wygrywanie wyścigów przyszło rok później. Wtedy też zdobył swoje pierwsze pole position podczas Grand Prix Luksemburga, z kolei pierwsze zwycięstwo odniósł podczas Grand Prix Europy na torze w Jerez w Hiszpanii.
Do mistrzowskich tytułów Miki Hakkinena przyczynił się Adrian Neway, który był projektantem bolidu. Fiński kierowca w sezonie 1998 wygrał aż osiem wyścigów. Haka - bi tak na niego pieszczotliwie mówili kibice sięgną po raz pierwszy po mistrzowską koronę, wyprzedzając o czternaście punktów Michaela Schumachera.
Ten wyczyn powtórzył rok później, chociaż nie było już tak łatwo. Początek sezonu nie należał do najlepszych. Hakkinen nie był w stanie wygrać wyścigu, jednak udało mu się pozbierać. Zdobycie tytułu ułatwił wypadek Schumachera. Niemiec złamał nogę w wypadku podczas grand Prix Wielkiej Brytanii, przez co musiał wycofać się z kilku wyścigów. Podczas jego nieobecności cała uwaga teamu była zwrócona w stronę Eddiego Irvine'a drugiego kierowcy Ferrari który przez cały czas jeździł w cieniu Schumi' ego. Irvine stał się potencjalnym kandydatem do zdobycia tytułu mistrza świata. Wszystko rozstrzygnęło się podczas wyścigu w Japonii. Hakkinen wygrał wyścig a Irvine dojechał do mety na czwartej pozycji. Mika mając dwupunktową przewagę nad przeciwnikiem zdobył drugi pod rząd tytuł.
W sezonie 2000 nie zdołał dogonić Michaela Schumachera więc musiał mu wystarczyć tytuł wicemistrzowski.
Mika Hakkinen jest jednym z najlepszych kierowców na świecie, ma wielu fanów nie tylko w swojej rodzinnej Finlandii. Występuje również w dwóch odcinkach miniserialu Mclarana - Tooned.
niedziela, 22 czerwca 2014
Mercedesy pokonane !
No i stało się. Mercedes został zdetronizowany. Wielu kibiców Formuły 1 czekało aż ktoś inny w końcu zwycięży wyścig. Dotychczas nie było Grand Prix aby na pierwszym stopniu podium nie stał reprezentant Srebrnych Strzał. Od Australii to Rosberg, to Hamilton wygrywali każdy kolejny wyścig. Bywało że dwa pierwsze miejsca należały do Mercedesa. Nawet Red Bull w latach swojej największej świetności nie odnosił aż tak dużego sukcesu.
Grand Prix Kanady jest dla mnie bardzo szczególne ze względu na Kubice. Pamiętam ten okropny Wypadek w 2007 Roku. Samochód mojego przyszłego idola wypadł z toru i zderzył się z barierą. Potem bolid koziołkuje i przedostaje się między innymi autami na druga stronę toru. Kubica nie nie wysiada. Wokół niego zebrała się Służba medyczna. Wyglądało się strasznie, jednak Robertowi nic się wiele nie stało
Rok później zwyciężył na tym samym torze, gdzie odniósł wypadek.
W Tym sezonie w pierwszej linii ustawiły się oba Mercedesy. Na pierwszym okrążeniu doszło między nimi do walki z której obronna ręką wyszedł Rosberg startujący z pierwszego pola.
Jednak zaraz po rozpoczęciu wyścigu pojawiła się żółta flaga oraz bezpieczeństwa samochodów ponieważ doszło do kolizji Między Bianchim się Chiltonem-kierowcami teamu Marussia.
Wyścig wznowiono na siódmym okrążeniu.
Spodziewałam się powtórnej dominacji Srebrnych Strzał. Byłam zaskoczona kiedy się na czterdziestym ósmym okrążeniu odpadł Lewis Hamilton! Kłopoty ze swoim bolidem miał również drugi Kierowca Merca-Nico Rosberg. Jednak jemu udało sie dojechać do mety na drugiej pozycji. Pierwszy był Daniel Ricciardo, Kierowca RBR. Nikt nie spodziewał się że aby własnie on przerwie tak dobrą passę Srebrnych Strzał. Wszyscy raczej na zwycięzcę, niezwiązanego nijak z Mercedesem upatrywali sobie Sebastiana Vettela - czterokrotnego mistrza świata, który ostatecznie zajął najniższy stopień podium..Wygrana Ricciaro okazała się być dużym zaskoczeniem.Podczas Grand Prix Kanady miał miejsce okropnie wyglądający wypadek. Felipe Massa i Sergio Perez zderzyli się ale na szczęście nikomu nic się nie stało.Oczywiście kierowcy musieli przejść badania które to potwierdziły.
Grand Prix Kanady jest dla mnie bardzo szczególne ze względu na Kubice. Pamiętam ten okropny Wypadek w 2007 Roku. Samochód mojego przyszłego idola wypadł z toru i zderzył się z barierą. Potem bolid koziołkuje i przedostaje się między innymi autami na druga stronę toru. Kubica nie nie wysiada. Wokół niego zebrała się Służba medyczna. Wyglądało się strasznie, jednak Robertowi nic się wiele nie stało
Rok później zwyciężył na tym samym torze, gdzie odniósł wypadek.
W Tym sezonie w pierwszej linii ustawiły się oba Mercedesy. Na pierwszym okrążeniu doszło między nimi do walki z której obronna ręką wyszedł Rosberg startujący z pierwszego pola.
Jednak zaraz po rozpoczęciu wyścigu pojawiła się żółta flaga oraz bezpieczeństwa samochodów ponieważ doszło do kolizji Między Bianchim się Chiltonem-kierowcami teamu Marussia.
Wyścig wznowiono na siódmym okrążeniu.
Spodziewałam się powtórnej dominacji Srebrnych Strzał. Byłam zaskoczona kiedy się na czterdziestym ósmym okrążeniu odpadł Lewis Hamilton! Kłopoty ze swoim bolidem miał również drugi Kierowca Merca-Nico Rosberg. Jednak jemu udało sie dojechać do mety na drugiej pozycji. Pierwszy był Daniel Ricciardo, Kierowca RBR. Nikt nie spodziewał się że aby własnie on przerwie tak dobrą passę Srebrnych Strzał. Wszyscy raczej na zwycięzcę, niezwiązanego nijak z Mercedesem upatrywali sobie Sebastiana Vettela - czterokrotnego mistrza świata, który ostatecznie zajął najniższy stopień podium..Wygrana Ricciaro okazała się być dużym zaskoczeniem.Podczas Grand Prix Kanady miał miejsce okropnie wyglądający wypadek. Felipe Massa i Sergio Perez zderzyli się ale na szczęście nikomu nic się nie stało.Oczywiście kierowcy musieli przejść badania które to potwierdziły.
czwartek, 19 czerwca 2014
Kartka z Historii Formuły 1 - Jacques Villeneuve
Jacques Villeneuve jest kanadyjskim kierowcą Formuły 1. Urodził się dziewiątego kwietnia 1971 roku. Jest synem Gilles'a Villeneuve'a który zginął 1982 roku podczas Grand Prix Belgii, Jacques miał tylko jedenaście lat.
Kanadyjczyk zawitał do padoku Formuły 1 jako kierowca w 1996 roku kiedy to Frank Williams zainteresowany jego sukcesami w innych seriach postanowił zatrudnić go w swoim zespole.
Villeneuve już od pierwszego Grand Prix pokazał że po sławnym ojcu odziedziczył nie tylko nazwisko. W kwalifikacjach do debiutanckiego wyścigu uzyskał pole position czyli start z pierwszego pola. Podczas zawodów miał realne szanse na odniesienie zwycięstwa ale musiał przepuścić Damona Hilla- swojego kolegę z zespołu, ponieważ dostał takie polecenie od teamu. Ostatecznie udało mu się zakończyć wyścig na drugim miejscu.
Villeneuve do końca sezonu stawał na podium jeszcze jedenaście razy, wygrał cztery wyścigi. Wewnętrzna walka w Williamsie zakończyła się zwycięstwem Damona Hilla który sięgnął po tytuł. Jacques uplasował się tuż za nim i zdobył wicemistrzostwo.
Kolejny rok był dla niego o wiele lepszy. Po odejściu Hilla do teamu Arrows oraz długotrwałej walce z Michaelem Schumacherem i wygraniu siedmiu wyścigów Villeneuve został mistrzem świata.Całkiem nieźle jak na gościa który dopiero od zeszłego sezonu jeździ w Formule 1.
Rok 1998 w porównaniu do poprzedniego był o wiele gorszy. Jacques zdobył tylko dwadzieścia jeden punktów, co dało mu piąte miejsce w klasyfikacji generalnej. Nie był w stanie walczyć z Miką Hakkinenem który zdobył wtedy mistrzostwo ze względu na słabe jednostki napędowe.
Zawiedziony formą Williamsa przeniósł się w sezonie 1999 do teamu BAR (British American Racing). Jacques spędził tam pięć lat. Zespół nie był dobrze przygotowany, w ciągu tego czasu udało się uzyskać co najwyżej siódmą pozycję w generalce. Villeneuve odszedł przed końcem sezonu 2003.
Pod koniec 2004 roku powrócił na trzy ostatnie wyścigi jako kierowca teamu Renault. Rok później przeszedł do Saubera ale niestety kontuzja którą doznał podczas Grand Prix Niemiec uniemożliwiła mu starty do końca sezonu. Jacquesa zastępował Robert Kubica który z resztą potem zajął jego miejsce. Villeneuve został zwolniony z zespołu ze względu na słabe wyniki. Kilka razy przymierzał się do powrotu za kierownicę bolidu Formuły 1 ale nic z tego nie wyszło. Podobno miał zakładać własny team, gdzie miałby być jednym z zawodników. Kanadyjczyk startował jeszcze w dwudziestoczterogodzinnym wyścigu Le Mans oraz w kilku rundach NASCAR
Jacques Villeneuve to bardzo uzdolniony kierowca. Do dnia dzisiejszego jest uważany za jednego z lepszych debiutantów w całej historii Formuły 1. Moim zdaniem miałby więcej tytułów w tej dziedzinie gdyby trafił na dosyć dobry bolid. Nawiasem mówiąc : po 1997 roku Williams nie zdobył żadnego tytułu, więc widać że forma zespołu bardzo spadła przez ostatnie lata.
Źródło: Wikipedia, Legendy Formuły , Ilustrowana Historia Formuły 1
Kanadyjczyk zawitał do padoku Formuły 1 jako kierowca w 1996 roku kiedy to Frank Williams zainteresowany jego sukcesami w innych seriach postanowił zatrudnić go w swoim zespole.
Villeneuve już od pierwszego Grand Prix pokazał że po sławnym ojcu odziedziczył nie tylko nazwisko. W kwalifikacjach do debiutanckiego wyścigu uzyskał pole position czyli start z pierwszego pola. Podczas zawodów miał realne szanse na odniesienie zwycięstwa ale musiał przepuścić Damona Hilla- swojego kolegę z zespołu, ponieważ dostał takie polecenie od teamu. Ostatecznie udało mu się zakończyć wyścig na drugim miejscu.
Villeneuve do końca sezonu stawał na podium jeszcze jedenaście razy, wygrał cztery wyścigi. Wewnętrzna walka w Williamsie zakończyła się zwycięstwem Damona Hilla który sięgnął po tytuł. Jacques uplasował się tuż za nim i zdobył wicemistrzostwo.
Kolejny rok był dla niego o wiele lepszy. Po odejściu Hilla do teamu Arrows oraz długotrwałej walce z Michaelem Schumacherem i wygraniu siedmiu wyścigów Villeneuve został mistrzem świata.Całkiem nieźle jak na gościa który dopiero od zeszłego sezonu jeździ w Formule 1.
Rok 1998 w porównaniu do poprzedniego był o wiele gorszy. Jacques zdobył tylko dwadzieścia jeden punktów, co dało mu piąte miejsce w klasyfikacji generalnej. Nie był w stanie walczyć z Miką Hakkinenem który zdobył wtedy mistrzostwo ze względu na słabe jednostki napędowe.
Zawiedziony formą Williamsa przeniósł się w sezonie 1999 do teamu BAR (British American Racing). Jacques spędził tam pięć lat. Zespół nie był dobrze przygotowany, w ciągu tego czasu udało się uzyskać co najwyżej siódmą pozycję w generalce. Villeneuve odszedł przed końcem sezonu 2003.
Pod koniec 2004 roku powrócił na trzy ostatnie wyścigi jako kierowca teamu Renault. Rok później przeszedł do Saubera ale niestety kontuzja którą doznał podczas Grand Prix Niemiec uniemożliwiła mu starty do końca sezonu. Jacquesa zastępował Robert Kubica który z resztą potem zajął jego miejsce. Villeneuve został zwolniony z zespołu ze względu na słabe wyniki. Kilka razy przymierzał się do powrotu za kierownicę bolidu Formuły 1 ale nic z tego nie wyszło. Podobno miał zakładać własny team, gdzie miałby być jednym z zawodników. Kanadyjczyk startował jeszcze w dwudziestoczterogodzinnym wyścigu Le Mans oraz w kilku rundach NASCAR
Jacques Villeneuve to bardzo uzdolniony kierowca. Do dnia dzisiejszego jest uważany za jednego z lepszych debiutantów w całej historii Formuły 1. Moim zdaniem miałby więcej tytułów w tej dziedzinie gdyby trafił na dosyć dobry bolid. Nawiasem mówiąc : po 1997 roku Williams nie zdobył żadnego tytułu, więc widać że forma zespołu bardzo spadła przez ostatnie lata.
Źródło: Wikipedia, Legendy Formuły , Ilustrowana Historia Formuły 1
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Kolejna dawka moich bazgrołów ...
Narysowałabym coś sensownego ale ostatnio nie mam czasu nawet dla siebie. Jestem dwie recenzje wyścigów do tyłu plus wczorajsza Kanada. O Kartkach z Historii Formuły 1 czy relacjach z rajdów Kubicy nawet nie wspomnę, bo już od dwóch tygodni obiecuję sobie, że skończę życiorys Jacques'a Villeneuve'a i przynajmniej zacznę pisać coś o Fernando Alonso ale póki co to terminy kartkówek, sprawdzianów i ewentualnych pytanin sięgają prawie samej konferencji klasyfikacyjnej. Nie wspomnę że już świata po za szkołą nie widzę, a pasowałoby mieć z tych dziewiętnastu przedmiotów pozytywne oceny i zdać do wyższej klasy.
Napożyczałam sobie w bibliotece masę książek i nie mam kiedy tego czytać, tylko terminy przedłużam licząc że w któryś weekend doznam olśnienia i otworzę książkę z zamiarem przeczytania chociaż jednego zdania.
Napożyczałam sobie w bibliotece masę książek i nie mam kiedy tego czytać, tylko terminy przedłużam licząc że w któryś weekend doznam olśnienia i otworzę książkę z zamiarem przeczytania chociaż jednego zdania.
Jedyne co ostatnio nabazgrałam ,to to pseudo arcydzieło przedstawiające kask Maxa Chiltona z obecnego sezonu. Cudem jest to że go skończyłam. Kolory są niezbyt wyraźne bo to jest skan rysunku. Dodałabym zdjęcie na którym wygląda to lepiej ale telefonu nie podłącze do komputera bo się zepsuł.(Nie podłączy go ani do USB ani do słuchawek a do ładowarki ledwo, bo prawie siłą. Najlepsze jest to że gość z serwisu nie widzi nic niepokojącego)
Rysunek wykonałam kredkami. Dostrzegłam jedną wadę tego kasku: powinien być szerszy. Brawo, dopiero teraz zrozumiałam co rysuję źle.
Mam kilka pomysłów na komiksy ale nie narysowałam wszystkich postaci. Nie potrafię narysować włosów Nico Rosberga z sezonu 2010, bo w tym czasie będzie się działa akcja. Jest w planie kilka innych postaci drugoplanowych między innymi Damon Hill który pojawi się w niektórych bazgrołach oraz być może Mika Hakkinen czy Jacques Villeneuve. Pojawią się jeszcze osoby z po za Formuły 1 np: Lauri Ylonen ( The Rasmus ) czy Sherlock ( nie wiem po co on, ale najprawdopodobniej w jednym komiksie na pewno będzie ) Nie obiecuje że te postacie będą jakoś wystrzałowo ładne, bo rysuję jak rysuję ale będę się przynajmniej starać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

