Mario Andretti to amerykański kierowca wyścigowy, urodzony 1940 roku. Jest z pochodzenia Włochem , w wieku 14 lat wraz z rodziną zamieszkał w Pensylwanii w USA.
Andretti jest dla amerykanów tym kim dla nas Kubica, czyli osobą którą kojarzymy z dużymi prędkościami i wyścigami.
Swoją przygodę z Formułą 1 rozpoczął w 1968 roku startując podczas domowego Grand Prix za kierownicą Lotusa 49B na nowojorskim torze Watkins Glen. Niestety jego marzenia o dobrym wyniku pokrzyżowała awaria samochodu, przez którą musiał się wycofać.
Andretti startował w Formule 1 sporadycznie. Był także kierowcą innej serii wyścigowej więc trudno mu było pogodzić obowiązki. Swoje pierwsze zwycięstwo odniósł w barwach włoskiego teamu Ferrari podczas wyścigu w RPA w 1971 roku.
Pierwszym sezonem który przejeździł w całości był sezon 1976.Wtedy postanowił zacząć wszystko od nowa i wrócił do Lotusa. W tym zespole dwa lata później zdobył swój pierwszy tytuł. Wygrał sześć z szesnastu wyścigów i w ten sposób był numerem jeden. Jednak wspaniały wyczyn Andretti'ego przyćmiła śmierć kolegi z zespołu Ronniego Petersona.
Mario nie powtórzył już więcej tego sukcesu. W 1981 roku znalazł się w Alfie Romeo a końcem 1982 przeniósł się do Ferrari. Po tym sezonie wycofał się z Formuły 1 ale nie przestał brać udziału w wyścigach. Andretti do dziś jest znany i popularny w Ameryce. Wiele razy starował w 24 godzinnym wyścigu Le Mans, czterokrotnie był mistrzem Indianapolis 500 chociaż pod względem talentu był uważany za gorszego od swojego brata bliźniaka Aldo Andretti'ego, którego karierę pokrzyżował wypadek i poważnie uszkodzone ramię.
Źródło : Legendy Formuły 1
poniedziałek, 27 stycznia 2014
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Kartka z Historii Formuły 1 - James Hunt
James Hunt jest Brytyjskim kierowcą Formuły 1. Urodził się 29 sierpnia 1947 roku w Belmont. To właśnie jego Niki Lauda określa jako " najbardziej charyzmatycznego kierowce który ścigał się w tym sporcie"
Swoją przygodę w Formule 1 zaczął w latach 1973-1974 jako kierowca teamu Hesketh Racing. Nikt nie wróżył mu zrobienia dużej kariery. W debiutanckim, chociaż niepełnym sezonie wystartował w siedmiu z piętnastu wyścigach, stając dwa razy na podium. W klasyfikacji generalnej uplasował się na ósmym miejscu z dorobkiem czternastu punktów a w sezonie 1974 zdołał utrzymać tą lokatę . Całkiem nieźle jak na nowicjusza który zrezygnował z pójścia na studia medyczne dla frajdy jeżdżenia bolidem Formuły 1.
W 1975 roku został w brytyjskim zespole i po raz pierwszy odniósł zwycięstwo podczas Grand Prix Holandii, ten sukces powtórzył z resztą rok później ale w innym teamie. W klasyfikacji generalnej znalazł się na czwartym miejscu, ponieważ jego samochód ulegał częstej awarii.
W sezonie 1976 James Hunt zaczął startować w barwach McLarena. Ta zmiana wpłynęła pozytywnie na jego karierę, ponieważ zdobył mistrzostwo świata przewyższając jednym punktem Niki'ego Laudę. Po wypadku Austriaka był on typowany na lidera ale Lauda pozbierał się dosyć szybko i po opuszczeniu tylko dwóch wyścigów wrócił do walki. Koniec sezony wyglądałby inaczej gdyby kierowca Ferrari ze względu na pogodę nie zrezygnował ze startu w Japonii, to wtedy mogłabym doliczyć mu kolejny tytuł. Jednak Lauda nie chciał niepotrzebnie ryzykować więc tym razem postanowił odpuścić. W tej sytuacji James Hunt z przewagą jednego punktu zdobył mistrzowską koronę . Niestety w kolejnych sezonach nie powtórzył tego sukcesu, w kolejnych latach można było odnotować spadek formy zespołu. W 1979 przeszedł do teamu Wolf. Po tym sezonie postanowił odejść z Formuły.
Jednak było o nim głośno ze względu na jego ... hmmm.... pozwólcie że nazwę to jego stylem życia. Po przejściu na emeryturę nie stronił od alkoholu, był uważany za kobieciarza. Kiedy się wyszalał to zaczął komentować dla stacji BBC2. Zaczął powoli się" osiedlać". Ożenił się po raz drugi ( pierwsza żona go zostawiła ) doczekał się dwójki dzieci. Potem poznał kolejną kobietę której się oświadczył.
Niestety jego historia na tym etapie się kończy ponieważ w czerwcu 1993 roku zmarł na zawał serca. Miał dopiero 45 lat.
Źródło Legendy Formuły 1
Swoją przygodę w Formule 1 zaczął w latach 1973-1974 jako kierowca teamu Hesketh Racing. Nikt nie wróżył mu zrobienia dużej kariery. W debiutanckim, chociaż niepełnym sezonie wystartował w siedmiu z piętnastu wyścigach, stając dwa razy na podium. W klasyfikacji generalnej uplasował się na ósmym miejscu z dorobkiem czternastu punktów a w sezonie 1974 zdołał utrzymać tą lokatę . Całkiem nieźle jak na nowicjusza który zrezygnował z pójścia na studia medyczne dla frajdy jeżdżenia bolidem Formuły 1.
W 1975 roku został w brytyjskim zespole i po raz pierwszy odniósł zwycięstwo podczas Grand Prix Holandii, ten sukces powtórzył z resztą rok później ale w innym teamie. W klasyfikacji generalnej znalazł się na czwartym miejscu, ponieważ jego samochód ulegał częstej awarii.
W sezonie 1976 James Hunt zaczął startować w barwach McLarena. Ta zmiana wpłynęła pozytywnie na jego karierę, ponieważ zdobył mistrzostwo świata przewyższając jednym punktem Niki'ego Laudę. Po wypadku Austriaka był on typowany na lidera ale Lauda pozbierał się dosyć szybko i po opuszczeniu tylko dwóch wyścigów wrócił do walki. Koniec sezony wyglądałby inaczej gdyby kierowca Ferrari ze względu na pogodę nie zrezygnował ze startu w Japonii, to wtedy mogłabym doliczyć mu kolejny tytuł. Jednak Lauda nie chciał niepotrzebnie ryzykować więc tym razem postanowił odpuścić. W tej sytuacji James Hunt z przewagą jednego punktu zdobył mistrzowską koronę . Niestety w kolejnych sezonach nie powtórzył tego sukcesu, w kolejnych latach można było odnotować spadek formy zespołu. W 1979 przeszedł do teamu Wolf. Po tym sezonie postanowił odejść z Formuły.
Jednak było o nim głośno ze względu na jego ... hmmm.... pozwólcie że nazwę to jego stylem życia. Po przejściu na emeryturę nie stronił od alkoholu, był uważany za kobieciarza. Kiedy się wyszalał to zaczął komentować dla stacji BBC2. Zaczął powoli się" osiedlać". Ożenił się po raz drugi ( pierwsza żona go zostawiła ) doczekał się dwójki dzieci. Potem poznał kolejną kobietę której się oświadczył.
Niestety jego historia na tym etapie się kończy ponieważ w czerwcu 1993 roku zmarł na zawał serca. Miał dopiero 45 lat.
Źródło Legendy Formuły 1
niedziela, 19 stycznia 2014
" Nie jestem tu po to aby mnie lubiano, tylko aby zwyciężać" czyli o autorytetach słów kilka
Każdy z nas ma jakąś sławną osobę którą lubi i stara się być taka jak ona. Tak się składa że ja mam takich trzech ulubionych kierowców, których stawiam sobie za przykład. W tej notce postaram się ich przedstawić i opowiedzieć za co właściwie podziwiam.Kolejność jest przypadkowa.
Pierwszym takim wzorem jest Ayrton Senna, trzykrotny mistrz świata Formuły 1. Znam go tylko z książek, ponieważ zmarł kilka lat przed moimi narodzinami. Zginął w tragicznym wypadku na torze Imola, w maju 1994 roku. Chociaż za kilka miesięcy minie dwudziesta rocznica od kąt Senny nie ma z nami na tym świecie, dużo osób o nim pamięta. Nie jest to tylko jego rodzina ale i też fani. Przyznam szczerze że to właśnie od Ayrtona Senny rozpoczęła się moja przygoda z Formułą 1. Zastanawiam się co by było gdybym raz przez przypadek nie trafiła na film biograficzny o nim. Była to gdzieś piąta albo szósta klasa podstawówki, wtedy zaczęłam się bliżej interesować się tym sportem, chociaż nałogowe oglądanie wyścigów przyszło wraz z pójściem do gimnazjum.
Za co właśnie go podziwiam ? Senna jest moim autorytetem, ponieważ pokazał mi że jeśli ma się jakąś pasję to nie powinno się z niej rezygnować i robić to co się kocha aż do śmierci, nie zważając na niebezpieczeństwo. Przed wyścigiem na Imoli wahał się czy startować. Długo się zastanawiał ale w końcu wsiadł do bolidu. Zadaje sobie teraz pytanie czy on wiedział że to Grand Prix będzie jego ostatnim?
Pierwszym takim wzorem jest Ayrton Senna, trzykrotny mistrz świata Formuły 1. Znam go tylko z książek, ponieważ zmarł kilka lat przed moimi narodzinami. Zginął w tragicznym wypadku na torze Imola, w maju 1994 roku. Chociaż za kilka miesięcy minie dwudziesta rocznica od kąt Senny nie ma z nami na tym świecie, dużo osób o nim pamięta. Nie jest to tylko jego rodzina ale i też fani. Przyznam szczerze że to właśnie od Ayrtona Senny rozpoczęła się moja przygoda z Formułą 1. Zastanawiam się co by było gdybym raz przez przypadek nie trafiła na film biograficzny o nim. Była to gdzieś piąta albo szósta klasa podstawówki, wtedy zaczęłam się bliżej interesować się tym sportem, chociaż nałogowe oglądanie wyścigów przyszło wraz z pójściem do gimnazjum.
Za co właśnie go podziwiam ? Senna jest moim autorytetem, ponieważ pokazał mi że jeśli ma się jakąś pasję to nie powinno się z niej rezygnować i robić to co się kocha aż do śmierci, nie zważając na niebezpieczeństwo. Przed wyścigiem na Imoli wahał się czy startować. Długo się zastanawiał ale w końcu wsiadł do bolidu. Zadaje sobie teraz pytanie czy on wiedział że to Grand Prix będzie jego ostatnim?
"Formuła 1 dostarcza Ci jedną szczególną rzecz, którą jest to że jesteś ciągle wystawiony na niebezpieczeństwo. Niebezpieczeństwo zranienia, niebezpieczeństwo utraty życia. To jest część twojego życia. Albo stawiasz temu czoła jak profesjonalista, w chłodnym stylu, albo to rzucisz. Po prostu zostawisz to i nie będziesz robić tego nigdy więcej. Niestety tak się składa, że to co robię za bardzo lubię, żeby to tak po prostu rzucić. Nie mogę tego rzucić." - Ayrton Senna
Kolejnym kierowcą którego podziwiam jest Michael Schumacher. Nie dlatego że siedem razy był mistrzem świata w Formule 1 ani nie za te 91 wygranych wyścigów. Schumi kiedyś powiedział takie słowa, dzięki którym udało mi się przetrwać gimnazjum. No dobra, przyznaje się że dokuczano mi w szkole. Moim zdaniem pod koniec było to już istne dręczenie. Reszta klasy trzymała z nimi i jakoś woleli się ze mnie naśmiewać niż pomóc. Dyrekcja zareagowała prawidłowo ale po kilku tygodniach od interwencji było to samo więc już nie chciałam żadnej pomocy tylko czekałam na koniec roku. Gdzieś tak w trzeciej klasie trafiłam na cytat Schumachera " Nie jestem tu po to aby mnie lubiano, jestem tu aby zwyciężać". I tak naprawdę dzięki niemu nie poddałam się, zdałam dobrze egzamin i teraz jestem w swojej wymarzonej szkole średniej i z ludźmi z klasy nie mam najmniejszych problemów. Zwycięstwo nie musi oznaczać przekroczenie linii mety jako pierwszy tylko uzyskanie czegoś o co się walczy. Te słowa siedmiokrotnego mistrza świata stały się moim mottem życiowym.
Ostatnią osobą z której biorę przykład jest Robert Kubica. Wszyscy pamiętają wypadek z lutego w 2011 roku. Mało kto wierzył że Kubica wróci do normalnego życia a co dopiero do ścigania się. Nikomu wtedy na myśl nie przyszło że zostanie mistrzem w kategorii WRC2. Swoją postawą pokazał mi że zawsze trzeba walczyć i nigdy nie należy się poddawać. Robert nie załamał się tylko zaczął pracę nad powrotem do życia sprzed wypadku. Na pewno dużo go to kosztowało ale dzięki ciężkiej pracy teraz może zasiąść do samochodu rajdowego. Być może kiedyś wróci do Formuły 1 ale dla mnie już dzisiaj jest bohaterem. Jest żywym dowodem że człowieka można oszpecić ale nigdy pokonać.
" Kiedy spotkasz kogoś, kogo podziwiasz mogą być tego dwa skutki: mogą oni przekroczyć twoje oczekiwania albo cię rozczarować " - David Coulthard
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Kartka z Historii Formuły 1 - Niki Lauda
Niki Lauda, właściwie Andreas Nikolaus Lauda jest Austriackim kierowcą Formuły 1 urodzonym w 1949 roku.
Swoją karierę rozpoczął w 1972 roku jako kierowca teamu March. Reprezentował wtedy ich barwy w Formule 1 oraz Formule 2. Bolid Brytyjskiego teamu nie był jednak najlepszy więc po jednym sezonie przeszedł do zespołu BRM. Po piętnastu wyścigach zgromadził na swoim koncie dwa punkty i w klasyfikacji generalnej znalazł się na osiemnastym miejscu. Team chciał podpisać z nim kontrakt na przyszły rok ale BRM zostało uprzedzone przez Ferrari. Włoski zespół obiecał Laudzie większe pieniądze za starty oraz spłatę jego długów.
Pierwszy sezon w czerwonych barwach zakończył na czwartym miejscu. Wygrał dwa wyścigi i trzy razy stał na drugim stopniu podium. Moim zdaniem odejście z BRM było dobrą decyzją. Lauda mógł pokazać że stać go na wiele więcej.
W sezonie 1975 jego Ferrari nie ulegało tylu awarią, jak rok wcześniej. Dzięki szczęściu i dobrej prac zespołu nad samochodem udało mu się po raz pierwszy zdobyć mistrzostwo świata. Wygrywając pięć wyścigów i z przewagą prawie dwudziestu punktów nad Fittipaldim stał się numerem jeden.
W 1976 roku wydawało się że Niki Lauda powtórzy swój sukces. Pierwszych osiem na dziewięć wyścigów ukończył na podium z wyjątkiem GP Francji, gdzie zdechł mu silnik.
Niestety jego dobrą passę przerwała tragedia. Podczas Grand Prix Niemiec, rozgrywanych na Nurburingu jego Ferrari wypadło z trasy i stanęło w płomieniach. Lauda został uwięziony w kokpicie. Zanim go wyciągnięto doznał groźnych poparzeń.
Austriak został przetransportowany do szpitala. Tam stwierdzono oparzenia trzeciego stopnia ciała oraz dróg oddechowych.Jego twarz została oszpecona bliznami. Wiele osób wątpiło czy w ogóle przeżyje a co dopiero powróci do normalnego życia. Wezwany ksiądz udzielił ostatniego namaszczenia. Wydawało się że to już koniec ...
Myślicie że na tym zakończę jego życiorys ? Otóż nie ! Mam w zwyczaju mówić ze kierowcę można jakkolwiek oszpecić ale nigdy zniszczyć. Lauda ku zdziwieniu wszystkim doszedł do zdrowia w bardzo szybkim tempie. Wyszedł ze szpitala o własnych siłach i powrócił do padoku Formuły 1. Po przerwie która trwała sześć tygodni (i opuszczeniu dwóch wyścigów ) znowu zasiadł za kierownicę bolidu. Mimo bólu i przesiąkniętego krwią bandaża w pierwszym starcie po wypadku zajął czwarte miejsce. Zdążył wyprzedzić swojego największego rywala -Jamesa Hunta. Mistrzem jednak nie został. Z powodu wycofania się z GP Japonii ze względu na pogorszenie pogody, uplasował się za wcześniej wspomnianym Huntem ze stratą tylko jednego punktu.
Rok później znów to on był na czele i pokazał wszystkim że dalej jest tak samo świetnym kierowcą jak przed wydarzeniami na Nurburgringu i zdobył drugi tytuł w swojej karierze
W sezonie 1978 znalazł się w teamie Jacka Brabhama. Zakończywszy go na czwartym miejscu ogłosił zakończenie kariery.
Jednak po kilku latach wrócił ale w barwach McLarena. W 1984 roku zdobył trzecie mistrzostwo świata wygrywając z Alainem Prostem o ... pół punktu ( ? )
Po tym sezonie wycofał się na dobre. Jednak często widać go w padoku spacerującego po garażu Mercedesa.
Źródło : Wikipedia i Legendy Formuły 1
Swoją karierę rozpoczął w 1972 roku jako kierowca teamu March. Reprezentował wtedy ich barwy w Formule 1 oraz Formule 2. Bolid Brytyjskiego teamu nie był jednak najlepszy więc po jednym sezonie przeszedł do zespołu BRM. Po piętnastu wyścigach zgromadził na swoim koncie dwa punkty i w klasyfikacji generalnej znalazł się na osiemnastym miejscu. Team chciał podpisać z nim kontrakt na przyszły rok ale BRM zostało uprzedzone przez Ferrari. Włoski zespół obiecał Laudzie większe pieniądze za starty oraz spłatę jego długów.
Pierwszy sezon w czerwonych barwach zakończył na czwartym miejscu. Wygrał dwa wyścigi i trzy razy stał na drugim stopniu podium. Moim zdaniem odejście z BRM było dobrą decyzją. Lauda mógł pokazać że stać go na wiele więcej.
W sezonie 1975 jego Ferrari nie ulegało tylu awarią, jak rok wcześniej. Dzięki szczęściu i dobrej prac zespołu nad samochodem udało mu się po raz pierwszy zdobyć mistrzostwo świata. Wygrywając pięć wyścigów i z przewagą prawie dwudziestu punktów nad Fittipaldim stał się numerem jeden.
W 1976 roku wydawało się że Niki Lauda powtórzy swój sukces. Pierwszych osiem na dziewięć wyścigów ukończył na podium z wyjątkiem GP Francji, gdzie zdechł mu silnik.
Niestety jego dobrą passę przerwała tragedia. Podczas Grand Prix Niemiec, rozgrywanych na Nurburingu jego Ferrari wypadło z trasy i stanęło w płomieniach. Lauda został uwięziony w kokpicie. Zanim go wyciągnięto doznał groźnych poparzeń.
Austriak został przetransportowany do szpitala. Tam stwierdzono oparzenia trzeciego stopnia ciała oraz dróg oddechowych.Jego twarz została oszpecona bliznami. Wiele osób wątpiło czy w ogóle przeżyje a co dopiero powróci do normalnego życia. Wezwany ksiądz udzielił ostatniego namaszczenia. Wydawało się że to już koniec ...
Myślicie że na tym zakończę jego życiorys ? Otóż nie ! Mam w zwyczaju mówić ze kierowcę można jakkolwiek oszpecić ale nigdy zniszczyć. Lauda ku zdziwieniu wszystkim doszedł do zdrowia w bardzo szybkim tempie. Wyszedł ze szpitala o własnych siłach i powrócił do padoku Formuły 1. Po przerwie która trwała sześć tygodni (i opuszczeniu dwóch wyścigów ) znowu zasiadł za kierownicę bolidu. Mimo bólu i przesiąkniętego krwią bandaża w pierwszym starcie po wypadku zajął czwarte miejsce. Zdążył wyprzedzić swojego największego rywala -Jamesa Hunta. Mistrzem jednak nie został. Z powodu wycofania się z GP Japonii ze względu na pogorszenie pogody, uplasował się za wcześniej wspomnianym Huntem ze stratą tylko jednego punktu.
Rok później znów to on był na czele i pokazał wszystkim że dalej jest tak samo świetnym kierowcą jak przed wydarzeniami na Nurburgringu i zdobył drugi tytuł w swojej karierze
W sezonie 1978 znalazł się w teamie Jacka Brabhama. Zakończywszy go na czwartym miejscu ogłosił zakończenie kariery.
Jednak po kilku latach wrócił ale w barwach McLarena. W 1984 roku zdobył trzecie mistrzostwo świata wygrywając z Alainem Prostem o ... pół punktu ( ? )
Po tym sezonie wycofał się na dobre. Jednak często widać go w padoku spacerującego po garażu Mercedesa.
Źródło : Wikipedia i Legendy Formuły 1
czwartek, 9 stycznia 2014
Nowy rok rozpoczęty od zwycięstwa
Podczas odcinka kwalifikacyjnego jak i w pierwszym dniu okazał się liderem. Niestety później pojawiły się problemy. Kubica spadł na drugie miejsce ze względu na problemy z hamulcami oraz karą którą doliczyli mu sędziowie za falstart. W ten sposób tracił do prowadzącej załogi około dziesięć sekund.
Jednak odrobił to i dzięki dużej przewadze na ostatnim oesie zdołał wykręcić najlepszy czas i wraz z pilotem stanęli na pierwszym stopniu podium. Fantastyczny początek roku.
W rajdzie startował jeszcze Kajetan Kajetanowicz ale wypadł z trasy i nie mógł powalczyć o zwycięstwo.
Kubica opisywał ten rajd jako trudny. Jego zdaniem oesy w Austrii było podobne do tych w Polsce.
Co jak co ale ciesze się z sukcesów Roberta. Mimo że nie jeździ w Formule 1 dalej mu kibicuje.
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Kartka z Historii Formuły 1 - Emerson Fittipaldi
Emerson Fittipaldi jest brazylijskim kierowcą Formuły 1, o polskich korzeniach, syn Wilsona Fittipaldiego i Józefy Wojciechowskiej. Urodził się w Sao Paulo w 1946 roku
Emerson debiutował w Formule 1 podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii w 1970 roku, startując w barwach teamu Lotus. Spisywał się nieźle. We Włoszech zginął jego kolega z zespołu - Jochen Rindt, drugi kierowca zespołu, zrezygnował ze startów. Po tym wyścigu, nowicjusz został pierwszym kierowcą zespołu.Spełnił oczekiwania i wygrał pierwszy wyścig dla Lotusa po utracie tragicznie zmarłego Rindta.
W sezonie 1972 wygrał aż pięć z dwunastu wyścigów i zdobył tytuł mistrza świata. Miał wtedy dopiero 25 lat i został uznany najmłodszym mistrzem w całej dotychczasowej historii tego sportu.
Po tym sukcesie Fittipaldi przeniósł się do McLarena. Kolejne mistrzostwo uzyskał w 1974 roku. Niewiele brakło aby uzyskał go po raz kolejny czyli sezon później ale musiał uznać wyższość Nikiego Laudy.
W 1976 roku przeszedł do teamu swojego brata. Jednak talent dwukrotnego mistrza Formuły 1 nie wystarczył. Ten zespół nie miał zbyt dużych sponsorów aby ci zapłacili za rozwój bolidu. W tamtym okresie raz udało mu się zdobyć wicemistrzostwo w rodzinnym teamie.Po pięciu sezonach wycofał się ze startów w Formule 1. W latach 1981-1982 był dyrektorem sportowym tego zespołu aż do jego likwidacji.
Jednak Fittipaldi po odejściu startował jeszcze w amerykańskich wyścigach CART i w zawodach Grand Prix Masters w RPA.
Źródło : Legendy Formuły 1
Emerson debiutował w Formule 1 podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii w 1970 roku, startując w barwach teamu Lotus. Spisywał się nieźle. We Włoszech zginął jego kolega z zespołu - Jochen Rindt, drugi kierowca zespołu, zrezygnował ze startów. Po tym wyścigu, nowicjusz został pierwszym kierowcą zespołu.Spełnił oczekiwania i wygrał pierwszy wyścig dla Lotusa po utracie tragicznie zmarłego Rindta.
W sezonie 1972 wygrał aż pięć z dwunastu wyścigów i zdobył tytuł mistrza świata. Miał wtedy dopiero 25 lat i został uznany najmłodszym mistrzem w całej dotychczasowej historii tego sportu.
Po tym sukcesie Fittipaldi przeniósł się do McLarena. Kolejne mistrzostwo uzyskał w 1974 roku. Niewiele brakło aby uzyskał go po raz kolejny czyli sezon później ale musiał uznać wyższość Nikiego Laudy.
W 1976 roku przeszedł do teamu swojego brata. Jednak talent dwukrotnego mistrza Formuły 1 nie wystarczył. Ten zespół nie miał zbyt dużych sponsorów aby ci zapłacili za rozwój bolidu. W tamtym okresie raz udało mu się zdobyć wicemistrzostwo w rodzinnym teamie.Po pięciu sezonach wycofał się ze startów w Formule 1. W latach 1981-1982 był dyrektorem sportowym tego zespołu aż do jego likwidacji.
Jednak Fittipaldi po odejściu startował jeszcze w amerykańskich wyścigach CART i w zawodach Grand Prix Masters w RPA.
Źródło : Legendy Formuły 1
piątek, 3 stycznia 2014
Dziś trzeci stycznia ...
Siedmiokrotny mistrz Formuły 1 dalej przebywa w szpitalu. Utrzymywany jest w śpiączce farmakologicznej po poważnym urazie głowy. Są przy nim bliscy.
Dziś Schumacher obchodzi 45 urodziny. Miał świętować w górach wraz z rodziną i przyjaciółmi ale doznał poważnego wypadku na nartach. Zjeżdżając na stoku upadł i uderzył głową w kamień. Od niedzieli jego stan jest krytyczny.
Pod kliniką w Grenoble zbierają się jego fani. Gdybym miała taką możliwość to też bym tam była ale niestety pozostaje mi śledzić jego losy za pośrednictwem mediów.
Z okazji urodzin życzę mu aby wrócił do zdrowia i żeby się nie poddał ,a jego stan po wybudzeniu był na tyle dobry aby mógł w miarę normalnie funkcjonować i żeby wszystko było dobrze.
Dziś Schumacher obchodzi 45 urodziny. Miał świętować w górach wraz z rodziną i przyjaciółmi ale doznał poważnego wypadku na nartach. Zjeżdżając na stoku upadł i uderzył głową w kamień. Od niedzieli jego stan jest krytyczny.
Pod kliniką w Grenoble zbierają się jego fani. Gdybym miała taką możliwość to też bym tam była ale niestety pozostaje mi śledzić jego losy za pośrednictwem mediów.
Z okazji urodzin życzę mu aby wrócił do zdrowia i żeby się nie poddał ,a jego stan po wybudzeniu był na tyle dobry aby mógł w miarę normalnie funkcjonować i żeby wszystko było dobrze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



