niedziela, 19 stycznia 2014

" Nie jestem tu po to aby mnie lubiano, tylko aby zwyciężać" czyli o autorytetach słów kilka

Każdy z nas ma jakąś sławną osobę którą lubi i stara się być taka jak ona. Tak się składa że ja mam takich trzech ulubionych kierowców, których stawiam sobie za przykład. W tej notce postaram się ich przedstawić i opowiedzieć za co właściwie podziwiam.Kolejność jest przypadkowa.

Pierwszym takim  wzorem jest Ayrton Senna, trzykrotny mistrz świata Formuły 1. Znam go tylko z książek, ponieważ zmarł kilka lat przed moimi narodzinami. Zginął w tragicznym wypadku na torze Imola, w maju 1994 roku. Chociaż za kilka miesięcy minie dwudziesta rocznica od kąt Senny nie ma z nami na tym świecie, dużo osób o nim pamięta. Nie jest to tylko jego rodzina ale i też fani. Przyznam szczerze że to właśnie od Ayrtona Senny rozpoczęła się moja przygoda z Formułą 1. Zastanawiam się co by było gdybym raz przez przypadek nie trafiła na film biograficzny o nim. Była to gdzieś piąta albo szósta klasa podstawówki, wtedy zaczęłam się bliżej interesować się tym sportem, chociaż nałogowe oglądanie wyścigów przyszło wraz z pójściem do gimnazjum.
Za co właśnie go podziwiam ? Senna jest moim autorytetem, ponieważ pokazał mi że jeśli ma się jakąś pasję to nie powinno się z niej rezygnować i robić to co się kocha aż do śmierci, nie zważając na niebezpieczeństwo. Przed wyścigiem na Imoli wahał się czy startować. Długo się zastanawiał ale w końcu wsiadł do bolidu. Zadaje sobie teraz pytanie czy on wiedział że to Grand Prix  będzie jego ostatnim?
"Formuła 1 dostarcza Ci jedną szczególną rzecz, którą jest to że jesteś ciągle wystawiony na niebezpieczeństwo. Niebezpieczeństwo zranienia, niebezpieczeństwo utraty życia. To jest część twojego życia. Albo stawiasz temu czoła jak profesjonalista, w chłodnym stylu, albo to rzucisz. Po prostu zostawisz to i nie będziesz robić tego nigdy więcej. Niestety tak się składa, że to co robię za bardzo lubię, żeby to tak po prostu rzucić. Nie mogę tego rzucić." - Ayrton Senna 





Kolejnym kierowcą którego podziwiam jest Michael Schumacher. Nie dlatego że siedem razy był mistrzem świata w Formule 1 ani nie za te 91 wygranych wyścigów. Schumi kiedyś powiedział takie słowa, dzięki którym udało mi się przetrwać gimnazjum. No dobra, przyznaje się że dokuczano mi w szkole. Moim zdaniem pod koniec było to już istne dręczenie. Reszta klasy trzymała z nimi i jakoś woleli się ze mnie naśmiewać niż pomóc. Dyrekcja zareagowała prawidłowo ale po kilku tygodniach od interwencji było to samo więc już nie chciałam żadnej pomocy tylko czekałam na koniec roku. Gdzieś tak w trzeciej klasie trafiłam na cytat Schumachera " Nie jestem tu po to aby  mnie lubiano, jestem tu aby zwyciężać".  I tak naprawdę dzięki niemu nie poddałam się, zdałam dobrze egzamin i teraz jestem w swojej wymarzonej szkole średniej i  z ludźmi z klasy nie mam najmniejszych problemów. Zwycięstwo nie musi oznaczać przekroczenie linii mety jako pierwszy tylko uzyskanie czegoś o co się walczy. Te słowa siedmiokrotnego mistrza świata  stały się moim mottem życiowym. 



Ostatnią osobą z której biorę przykład jest Robert Kubica. Wszyscy pamiętają wypadek z lutego w 2011 roku. Mało kto wierzył że Kubica wróci do normalnego życia a co dopiero do ścigania się. Nikomu wtedy na myśl nie przyszło że zostanie mistrzem w kategorii WRC2. Swoją postawą pokazał mi że zawsze trzeba walczyć i nigdy nie należy się poddawać. Robert nie załamał się tylko zaczął pracę nad powrotem do życia sprzed wypadku. Na pewno dużo go to kosztowało ale dzięki ciężkiej pracy teraz może zasiąść do samochodu rajdowego. Być może kiedyś wróci do Formuły 1 ale dla mnie już dzisiaj jest bohaterem. Jest żywym dowodem że człowieka można oszpecić ale nigdy pokonać. 



" Kiedy spotkasz kogoś, kogo podziwiasz mogą być tego dwa skutki: mogą oni przekroczyć twoje oczekiwania albo cię rozczarować " - David Coulthard 

26 komentarzy:

  1. " Kiedy spotkasz kogoś, kogo podziwiasz mogą być tego dwa skutki: mogą oni przekroczyć twoje oczekiwania, albo Cię rozczarować" - to jest tak bardzo prawdziwe.. I to uczucie, gdy już spotkamy osobę, którą naprawdę podziwiamy, a okaże się ona straszną osoba.. ;/

    Ciekawy blog.
    Zapraszam do mnie! ;3
    http://chizu-chan-opowiadania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobnie jak osoba powyżej - często bierzemy za autorytety osoby, którym do nich dużo brakuje. Powinniśmy przemyśleć to, kogo podziwiamy. Moim bohaterami zawsze będą Liam Payne i Demi Lovato.
    Zapraszam http://please-niall-horan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz bardzo ciekawe autorytety.. Ogólnie podoba mi się Twój blog. Jest taki nietypowy :)
    Oczywiście będę zaglądać!

    japonskirozgardiasz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja miałam swój autorytet. Ale zmarł jakiś czas temu.. byłam załamana. Paul Walker [*]

    http://cakeandcocoa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Każdy powinien mieć autorytet bądź idola. Tak czy inaczej ja taką osobę znalazłam i obiecałam że będę z nią mimo wszystko, trwam przy tym już 3 lata i jestem dumna ;)

    http://nicola-nicolla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny post, jak zawsze :)
    Dzięki Tobie zaczynam się troche tym interesowac :D

    www.panitruskaffeczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj łezka się w oku zakręciła pięknie napisane. Dajesz słowie pisanemu uczucie coś pięknego.

    Polecam ten blog ze wszystkich jakie znam....



    http://itsmateusz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. zostałeś nominowana do LBA wiecej u mnie:
    kolorowy-kwiatuszek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny post ! Słowa na tym zdjęciu są cudne. Bardzo mi się podobają :)
    http://nowe-opowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. I pomyśleć, że tak drobny przypadek i poznałaś Swoją pasje! Jak taka drobna chwila może zaważyć nad dalszymi losami :) ''Nie jestem tu po to (...)'' Bardzo mądre słowa... dają naprawde dużo do myślenia! Świetny post! :D http://kolorowozakreceni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawe poglądy i głębokie słowa.. To mi się w twoim blogu podoba najbardziej. Napewno jeszcze tu wpadnę ;*
    http://fearless-niall-horan-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie mam żadnych autorytetów ale osoby,które bardzo szanuję i podziwiam.Nie nazwałabym ich autorytetami ani idolami ale osobami,które darzę po prostu szczególną sympatią.Ciekawy blog.
    Pozdr,
    wiecej-niz-muzyka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nie mam chyba autorytetów :))
    Ale twoje są bardzo ciekawe. Podoba mi się ten post. Chyba najbardziej ze wszystkich :))
    Słowa jakie zacytowałaś w tytule posta są takie prawdziwe. Zapiszę go sb, bo nadawałby się na tatuaż :)))
    Pozdrawiam Mila z the--end-of-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja chyba nie mam autorytetów... przynajmniej nigdy nad tym głębiej się nie zastanawiałam. Ale twoje są naprawdę świetne. Będę częściej wpadać na twojego bloga ;]

    http://miedzy-niebem-a-pieklem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Kubica YEA ! :D Fajne osobistości ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetnie opisane. Ja nie posiadam takich autorytetów, ale gratuluje Ci wyboru ich :)

    Zapraszam serdecznie
    w-objeciach-mroku.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawy blog :) http://fillkowe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. No niestety nie znam nikogo z wymienionych przez Ciebie ludzi, ale ciekawa notka. Pozdrawiam :)
    http://little-new-orleans.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetne. W końcu Kubica :) Cieszę się bardzo. Mało znam osób z formuły, ale dzięki tobie coraz więcej się dowiaduję. Dziękuję. Genialny blog. Życzę powodzenia w blogowaniu i zapraszam do mnie. Liczę na subiektywny komentarz.
    ifyoujustwant.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Kojarzę tylko Kubicę XD Bardzo fajny blog! Super post, ciekawie napisany i ogólnie wywarł na mnie pozytywne wrażenie ^^ Co by tu więcej dodać? A może będę zaglądać .. kto wie, choć trochę nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja także kojarzę tylko Kubicę. Ja cały czas zmieniam swojego idola. Może warto się nad tym zastanowić i wreszcie wybrać najlepszego? Pozdrawiam!
    http://rusz-wilczym-tropem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Ogółem ciekawy zamysł bloga, właściwie pierwszy raz się z takim spotykam. Ale mimo tego bardzo mi się podoba. Pozdrawiam, i życzę powodzenia w dalszym prowadzeniu bloga! :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawy blog , ja to tak trochę nie lubie formuły 1 ale każdy może co innego lubić :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo fajnych ludzi bierzesz jako autorytety :) Często inni mają za swój autorytet kogoś kto jest tylko sławny, a tak na prawdę go nie znają. Widzę, że ty tak nie masz. Na prawdę wiesz, co oni robią i potrafisz powiedzieć dlaczego są twoimi autorytetami. Ja niestety nie mam nikogo takiego, a przynajmniej tak mi się wydaje.
    Pozdrawiam! coconutcorne.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie moja tematyka, nie jestem fanką formuły 1, aczkolwiek jestem pełna podziwu dla twojej pasji i tego jak poważnie do niej podchodzisz.
    Mam nadzieję, że Schumacher szybko wróci do zdrowia, że jak najprędzej usłyszę w wiadomościach, że się obudził :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetnie jest mieć autorytety! Ja nie potrafię określić swojego, gdyż... no cóż, nikt dla mnie nie jest na tyle idealny, aby być moim wzorcem.

    Cieszę się, że masz pasję, którą tak rozwijasz! :)

    OdpowiedzUsuń