Oglądając wyścigi mam stycznosć z różnymi sytuacjami, które mają miejsce na torze. A zwłaszcza w Singapurze, gdzie nigdy nie ma miejsca na nudę. Jest to bardzo specyficzne miejsce. Uliczny wąski tor sprawia że trudno jest o wyprzedzanie, niewielki błąd może sprawić ze pożegnamy się z wyścigiem i dobrym rezultatem. Wtedy kierowca samochodu bezpieczeństwa ma pełne ręce roboty.
Co roku czekam aż kierowcy zawitają na Marina Bay.Te zawody są o tyle wyjątkowe, ponieważ rozgrywają się w nocy przy sztucznym świetle. Dzięki temu wyścig nabiera specyficznego tak jakby magicznego klimatu. Niektórzy mówią ze w Grand Prix Singapuru zwycięstwo odnoszą tylko mistrzowie świata. Jest w tym trochę prawdy. Rok temu zwyciężył tutaj Nico Rosenberg mimo iż po mistrzowską koronę sięgnął dopiero na koniec sezonu.
W tym roku kwalifikacje należały do Sebastiana Vettela. Liczyłam że wyścig także pójdzie według jego myśli, zwłaszcza że toczy walkę z Lewisem Hamiltonem o tytuł. Niestety tak dobrze nie było.
Już na pierwszym okrążeniu doszło do kraksy i zarówno Vettel jak i Raikkonen musieli pożegnać się z rywalizacją. Trochę szkodami było że obydwaj kierowcy Ferrari odpadli na starcie, bo liczyłam na dobry wynik z ich strony a tu takie rozczarowanie. W tym wypadku swój udział miał także Max Verstappen, który także zakończył rywalizacje i przy okazji wpadł na Fernando Alonso. Na szczęście żadnemu z kierowców nic się nie stało.
Ten spektakularny wypadek na początku wyścigu sprawił że startujący z odległej pozycji Hamilton miał ułatwione zadanie. Dwaj najwięksi rywale odpadli więc dobry wynik w wyścigu był tylko formalnością. Udało mu się dojechać do mety na pierwszym miejscu. Za nim znalazł się ratujący honor Red Bulla Daniel Ricciardo. Najniższy stopień podium przypadł Valtteriemu Bottasowi.
Ogółem w wyścigu do mety dojechało tylko dwunastu z dwudziestu kierowców. Marina Bay okazała się być bezlitosna dla wielu zawodników. Po za punktowaną dziesiątką znaleźli się Felipe Massa i Pascal Wehrlein.
W Singapurze potwierdziła się także kolejna teoria, że ten wyścig nie może obejść się bez samochodu bezpieczeństwa. Od początku istnienia tej Grand Prix w każdych zawodach musiał wyjechać samochód bezpieczeństwa. W tym roku także był widziany na torze.
Tak więc pożegnaliśmy Singapur, czas się pakować i jechać do Malezji, gdzie już za niedługo rozpocznie się kolejna walka o mistrzowską koronę.
Zapraszam Was na mojego Instagrama: instagram.com/blackshadowf1
Powodzenia dla nich w Malezji ♥ ;) !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, NAJLEPSZY BLOG MONKI
Jeju, to straszne, że co wyścig w Singapurze jakiś wypadek czy coś, gdzie musi ten samochód wyjeżdżać... :(
OdpowiedzUsuń