niedziela, 11 września 2016

Deszczowe Monako

Wyścig w Monako jest naprawdę wyjątkowy. Tor na co dzień jest zwykłą ulicą, trudno się na nim wyprzedza.  Tutaj nie liczy się bolid a umiejętności kierowcy. Przez to, ta Grand Prix jest dużą nadzieją dla słabszych zespołów, którym z reguły nie idzie najlepiej.
W tym roku o ładnej pogodzie kierowcy ja i kibice musieli zapomnieć. Nad miastem zawisły czarne chmury i zapowiadało się na mokry wyścig.
W sobotę największą niespodzianką okazał się Daniel Ricciardo, któremu udało się uzyskać najlepszy czas w kwalifikacjach, przez co startował z pierwszego pola, tuż za nim ustawiły się oba Mercedesy.
Chyba po raz pierwszy spotkałam się z czymś takim jak start za Samochodem Bezpieczeństwa ze względu na warunki pogodowe. Bert Mailander zjechał dopiero po siedmiu okrążeniach jednak, Safety Car wcale nie zniknął na długo. Zaledwie jedno kółko później doszło do wypadku z udziałem Jolyona Palmera. Na dwudziestym pierwszym okrążeniu doszło do kontaktu między Kvyatem a Magnussenem, a pod koniec wyścigu zderzyli się dwaj zespołowi koledzy Nasr i Ericsson.
Mało pozytywnie zaskoczyła mnie sytuacja z garażu Red Bull Racing, kiedy to mechanicy wzięli złe opony. Ta sytuacja zmusiła Ricciardo do pozostania dłużej w boksie, co skutkowało utratą zwycięstwa na rzecz Hamiltona. W tym wypadku Daniel musiał zadowolić się drugą pozycją. Niespodziewanie na najniższym stopniu podium stanął Sergio Perez - reprezentant Force India.
W pierwszej trójce niestety nie znalazł się Nico Rosberg. Ze względu na problemy z bolidem ukończył wyścig za siódmej pozycji, tuż za Hulkenbergiem.
W tym roku wyścig w Monako był bardzo emocjonujący i ciekawy. Naprawdę dużo się działo i  nie mogłam narzekać że było nudno. 

5 komentarzy:

  1. Ooo, to wyścigi nie zawsze są na torach? Tym mnie zdziwiłaś ^^
    Ale ile wypadków przez pogodę, ojej....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyś teraz pojechała do Monako to nie znalazłabyś toru. Wszystkie bariery, zabezpieczenia itp są rozkładane na kilka tygodni przed wyścigiem.

      Usuń
  2. Nigdy nie miałam okazji być na takim wydarzeniu na żywo. Czasami coś luknę w TV ale rzadko i mało. Chciała bym jednak zasmakować takiego uczucia jakie opisujesz. Nowe doświadczenie, nowa sytuacja... lubię takie wyzwania. :)
    http://bylasobiepanda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię oglądać wyścigi, ale na razie tylko w TV, może kiedyś uda mi się je zobaczyć na żywo albo wziąć udział xD (bardzo, bardzo małe szanse). Faktycznie na nudę tam nie było czasu

    https://odbicie-lustra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami aż mi głupio komentować u Ciebie posty, bo chciałabym się znać na wyścigach, aby zrobić Ci jakąś przyjemność tym, co piszę. :( a tu klapa! Szkoda, że przez taką głupotę stracił szansę na pierwsze miejsce. :/ Chociaż i tak jest, co świętować. =) Arleta

    OdpowiedzUsuń