czwartek, 22 października 2015

Siła Lewisa i niespodziewane podium Checko - Grand Prix Rosji 2015

Rosja jest stosunkowo nowym państwem które gości u siebie Formułę 1. Rok temu odbyły się inauguracyjne zawody na torze w Soczi. W poprzednim sezonie w wyścigu wiało nudą i w tym roku liczyłam także na powtórkę z przeszłości.
Zaczęło się od pierwszej pozycji Rosberga na starcie. Mimo iż Hamilton także startował z pierwszej linii to miałam wrażenie że ta Grand Prix będzie należeć właśnie do Nico. Już na pierwszym okrążeniu pojawił się Safety Car, ze względu na kolizję Hulkenberga i Ericssona.W  między czasie Max Verstappen reprezentujący barwy Toro Rosso przebił oponę w swoim bolidzie i musiał zjechać na nieplanowany pit stop.Po neutralizacji Rosberg dzielnie bronił swojej pozycji, jednak awaria w jego samochodzie pozbawiła go prowadzenia a następnie zmusiła do wycofania się z wyścigu na ósmym okrążeniu. Szybko pałeczkę lidera przejął Hamilton i nie oddał jej do końca wyścigu. Najlepsze działo się dopiero pod sam koniec wyścigu. Obserwowałam jak Bottas nadrabia sekundy i coraz bardziej zbliżał się do Sergio Pereza. Zawodnik Force India ma słabszy bolid i kwestią czasu było wyprzedzenie go przez fina. Jednak meksykański zawodnik zwany Checko został wyprzedzony nie tylko przez niego ale także przez Kimiego Raikkonena, spadając na piątą pozycję. Jednak jest takie powiedzenia: Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. W przypadku Pereza sprawdziło się ono znakomicie. Kiedy Raikkonen zaczął coraz bardziej zbliżać się do Bottasa wiedziałam że bój o najniższy stopień podium stoczą właśnie ci dwaj kierowcy. Kiedy zastanawiałam się nad atakiem Kimasa i ewentualną dalszą ucieczką Valtteriego wydarzyło się coś, czego się nie spodziewałam. Między kierowcami  Williamsa i Ferrari doszło do kontaktu i obaj wypadli po za tor. W ten sposób Perez odzyskał stracone trzecie miejsce i utrzymał je aż do mety.
Moim zdaniem wypadek był z winy Raikkonena a nie Bottasa. Tak czy inaczej obaj zmarnowali szanse na podium.
Pierwszą pozycję zajął Hamilton. Drugi był Vettel a trzeci Perez, który była nawiększą niespodzianką tego wyścigu. Smutno mi było że do mety nie dojechali kierowcy którym najbardziej kibicowałam w GP Rosji, czyli Rosberg oraz Grosjean, który rozbił swój bolid na dwunastym okrążeniu, ale niestety wyścigi mają to do siebie że są nieprzewidywalne.

9 komentarzy:

  1. Wiedziałam że mimo tego że zrobiłaś post przerywnikowy (- -) to i tak emocji z Rosji nie zabraknie! Jak widać nie myliłam się...
    Bardzo fajnie opisałaś każdy aspekt tego GP. Szczerze mówiąc póki nie interesowałam się tym blogiem to nie miałam do czynienia z F1. Ty to zmieniłaś. Czasem uda mi się coś ogladnąć a przez ten BLOG dowiaduje się jeszcze więcej ciekawych informacji!
    Pozdrawiam

    atkasblog.blogspot.com
    Nowy post u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, tak w prawie ostatniej chwili stracić szansę na podium :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Życie sportowców jest jednak ciężkie, serio.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz absolutną rację - wyścigi są nieprzewidywalne. Często najwięksi faworyci konkursu tracą szanse przez "złośliwość rzeczy martwych". Najgorzej jest właśnie, gdy dojdzie do "kontaktu" pomiędzy dwoma kierowcami, bo wtedy niezależnie, który zawinił, to obaj tracą swoją szansę na podium. Bardzo ciekawie wszystko opisałaś, cały przebieg wyścigu. Jestem na TAK. ;*
    http://swiat-zwariowaneej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Kompletnie nie jestem w temacie,bo nie oglądam F1 , ale to z jaką pasją prowadzisz bloga i jaki duży wysiłek wkładasz w twoje posty bardzo mi się podoba.Polecę tego bloga mojemu koledze on co niedziele ogląda F1 .Nie wiem czy dobrze widzę że na awatarze jest wokalista the Rasmus? "In the shadows" i te sprawy ? :D
    Dziękuje za komentarz u mnie ! :)
    royal-girll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety nie jestem w temacie Formuły 1, ale uważam, że bardzo ciekawie to opisałaś. :)
    Pozdrawiam!
    mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niespecjalnie interesuję się Formułą 1, ale widać, że we wszystko co piszesz, wkładasz całą siebie, bardzo duży wysiłek, robisz to z pasją! Także bardzo Ci tego gratuluję! :))
    Pozdrawiam ♥
    http://princessdooomiii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Twoje posty, kiedy to czytałam oczami wyobraźni widziałam tor wyścigowy, wyobraziłam sobie siebie i tatę bijących się o miejsce na kanapie i jego komentarze odnoście wyścigu. Przez Ciebie mam ochotę znów zacząć zasiadać z tatą przed telewizorem i oglądać F1. Pozdrawiam Cię serdecznie. Pisz dalej, bo naprawdę, jak nikt inny potrafisz zarazić swoją pasją.

    pannanikt001.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. No to Perez wykorzystał okazję! To chyba dobrze, że są nieprzewidywalne, bo przecież chyba na tym polega cała frajda ;) Chociaż aż wstyd się przyznać, że ja ani razu jeszcze nie oglądałam żadnego wyścigu :/ Genialna relacja; jak zawsze :)
    Arleta!

    OdpowiedzUsuń