Grand prix Niemiec było zupełnie zdominowane przez kierowcę Srebrnych Strzał - Nico Rosberga. Drugi kierowca Mercedesa- Lewis Hamilton po wypadku w w kwalifikacjach był zmuszony startować z dwudziestego pola.
Po raz kolejny zaczęło się dramatycznie. Na pierwszym okrążeniu wydarzyła się okropna kraksa z udziałem Felipe Massy i Kevina Magnussena. Bolid Brazylijczyka dachował, wyglądało to bardzo niebezpiecznie ale kierowca wyszedł z samochodu o własnych siłach. Niestety nie mógł kontynuować jazdy. To już kolejny pechowy wyścig który Massa zamiast na mecie kończy na poboczu.
Wyścigu na pewno do tych nudnych nie zaliczę. Mimo to że Rosberg wyrobił sobie przewagę nad innymi zawodnikami to i tak było ciekawie.
Hamilton był zmuszony przedzierać się przez stawkę. Start z dwudziestej pozycji pozbawił go szans na zwycięstwo.Przez cały wyścig mogliśmy obserwować gonitwę Lewisa, który chciał zdobyć jak najlepsza pozycję.
Na dwudziestym siódmym kółku odpadł Grosjean. Szkoda mi go, ponieważ Lotus w tym roku nie jest w dobrej formie. W zeszłym sezonie team był w stanie zdobywać podia a nawet odnieść zwycięstwo podczas Grand Prix Australii. Dzisiaj zespół ma nienajlepsze bolidy, którymi trudno walczyć nawet o punkty.
W okolicach czterdziestego siódmego okrążenia w samochodzie Daniła Kwiata wybuchł pożar. Kierowca w samą porę wydostał się z płonącego bolidu.
W tegorocznym Grand Prix Niemiec najbardziej podobało mi się starcie Hamiltona i Bottasa, oraz walka Ricciardo i Alonso.
Wyścig wygrał Nico Rosberg który od samego początku do końca był liderem. Na drugiej pozycji znalazł się wcześniej wspomniany Bottas. Najniższy stopień podium zajął Hamilton, który startował z dwudziestego pola. Gdyby nie ten wypadek i rozbity bolid w kwalifikacjach bolid to byłaby ciekawa walka o zwycięstwo.
Na dzień dzisiejszy liderem w klasyfikacji generalnej jest Nico Rosberg. Dzięki kolejnej wygranej powiększył przewagę punktową nad Lewisem Hamiltonem.
Nikuś sprawił sobie fajny, ale trochę spóźniony prezent z okazji ślubu. Tak, Rosberg między GP Wielkiej Brytanii a GP Niemiec wziął ślub cywilny ze swoją wieloletnią partnerką - Viviane Sibold. Pozostaje mi tylko życzyć im szczęścia
Twoje posty są ciekawe. Szczerze, to zabierają czas i miło się to czyta.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Pierwszy raz widzę bloga o takiej tematyce. Fajnie, będe tu zagladać :)
OdpowiedzUsuńNo to widzę, ze w wyścigu sporo się działo.
OdpowiedzUsuńWow *_* To jest jedyny blog o f1, który mi się podoba:) Ale poprawa wyglądu by się przydała :)
OdpowiedzUsuńhttp://soul-ff.blogspot.com/
Nie oglądałam nigdy wyścigów f1, za to Vic tak :)
OdpowiedzUsuńMyslę, że twój blog jest ciekawy i możesz swoja pasja zarażać innych :)
Kiedyś muszę sobie jakiś wyścig obejrzeć.
Z tego co zdążyłam zauważyć to fajnie zdajesz relacje z wydarzeń. :)
Powodzenia :)
Mam nadzieję, że się odwdzięczysz :)
opposites-never-attract.blogspot.com
Świetna recenzja. Sam oglądałem ten wyścig. W pełni się z Tobą zgadzam co do zespołu Lotusa.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
http://grywedlugpatryka.blogspot.com/
ciekawy pos, dobra recenzja, jednak troche nie moja kategoria :)
OdpowiedzUsuń