Denny Hulme - nowozelandzki kierowca Formuły 1. Urodził się w 1936.
Swoją karierę zaczynał jako mechanik pracując u Jacka Brabhama. fotel w jego ekipie zajął w 1965 roku. Swój debiutancki sezon zakończył na jedenastej pozycji z dorobkiem pięciu punktów. Całkiem nieźle jak na nowicjusza w niezbyt dobrym bolidzie.
Rok później Hulme zaczął notować lepsze wyniki. To znaczy w dziewięciu wyścigach dojechał do mety tylko w czterech ale za każdym razem na podium. Trzy razy był trzeci ( Francja, Włochy, Meksyk) a raz drugi ( Wielka Brytania) Mimo kiepskiego samochodu udało mu się pokazać swój talent. W porównaniu do poprzedniego sezonu ten był o niebo lepszy. Zawodnicy Brabhama zajęli kolejno czwarte i piąte miejsce w klasyfikacji generalnej. Hulme jednym punktem zwyciężył Jacka Brabhama, założyciela tego teamu.
W sezonie 1967 Nowozelandczyk wywalczył mistrzostwo świata. Na jedenaście wyścigów tylko trzy razy nie stał na podium więc było pewne że Hulme będzie faworytem do tytułu.
W kolejnym roku opuścił zespół Brabhama i znalazł się w teamie McLaren.. Start w nowych barwach nie dał mu mistrzostwa ale suma punktów pozwoliła mu się znaleźć na ostatnim miejscu w pierwszej trójce najlepszych kierowców. W 1969 roku utracił tą pozycję i spadł na szóste miejsce. Hulme co prawda znalazł się dwa razy na podium, nawet na koniec sezonu wygrał wyścig w Meksyku ale ilość punktów nie zagwarantowała mu tytułu.
W sezonie 1970 powiększono liczbę wyścigów do pechowej trzynastki. Niestety nie była ona szczęśliwa. Podczas testowania samochodu na torze Goodwood ( to jest gdzieś w Anglii) zginął Bruce McLaren. Chociaż jego zespół istnieje do dziś to wtedy wraz z jego śmiercią umarła część zespołu. Jego ostatnim wyścigiem było Grand Prix Monaco. Po tym wydarzeniu jego team nie startował w Belgii na znak żałoby. W tym samym sezonie zmarł Piers Courage oraz Jochen Rindt ( ten ostatni został pośmiertnym mistrzem świata ). Miejsce McLaren'a w zespole zajął Peter Revson który też zginął ale w 1974. Denny Hulme który był jego przyjacielem zrezygnował po tym sezonie z dalszego udziału w Formule 1.
W 1992 roku biorąc udział w 1000 km Bathurst doznał ataku serca prowadząc samochód. Zmarł w drodze do szpitala.
Przyznam się szczerze, znałam tylko jego nazwisko. Nic a nic z biografii. Pisząc to dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy o Formule. Chciałabym rozwinąć bardziej temat Jochen'a Rindt'a ale poświęcę mu niedługo osobną notkę ponieważ został mistrzem świata.
źródło: Wikipedia
Super Blog, swietny pomysł naprawde bardzo Ciekawe notki duzo mozna sie dowiedziec ; )
OdpowiedzUsuńsar3nkaa.blogspot.com
Bardzo dziękuje za komentarz i te miłe słowa, również życzę powodzenia w dalszym blogowaniu takiego bloga jeszcze nie widziałam, zobaczyłam coś nowego :) Dzięki, pozdrawiam i zapraszam ponownie! :) Także do obserwacji
OdpowiedzUsuńStyl Bycia
Hmm..nie spotkałam się jeszcze z takim blogiem..ale to dobrze! ;* Również życzę powodzenia w blogowaniu ;)
OdpowiedzUsuńDzięki za komentarz u mnie i zapraszam ponownie :)
http://mydreamsmyroadmylife.blogspot.com/
znam tego bloga! już tutaj byłam ;) mega oryginalny. super pasja ;D
OdpowiedzUsuńhttp://bardzobezsensownyblog.blogspot.com/
Fajny post :)
OdpowiedzUsuńŁadnie napisałaś o nim post.
OdpowiedzUsuńPowiedziałaś, że w następnym trochę to rozwiniesz, także czekam na kolejny post! :)
Mimo, że się tym nie interesuje, to jednak wciąga to co piszesz :)
www.panitruskaffeczka.blogspot.com