niedziela, 19 kwietnia 2015

Hamilton, Rosberg, Vettel - Rycerze z Szanghaju

Tor w Szanghaju ma swój niezwykły urok, z resztą jak każdy inny. Inauguracyjne zawody odbyły się w 2004 roku więc to miejsce nie może pochwalić się taką tradycją jak Monza czy Monaco.  W tym sezonie Hamilton pokazał że ten Chiński tor należy do niego i odniósł na nim już czwarte zwycięstwo w swojej karierze.
Po tym co działo się w Malezji czyli po bezbłędnym wykiwaniu Mercedesa przez Ferrari miałam nadzieję że albo Vettel albo Raikkonen powalczą o start z pierwszego pola, jednak musieli się zadowolić drugim i czwartym miejscem w kwalifikacjach ponieważ Pole Position po raz kolejny zdobył Hamilton. Z odległej pozycji startowali Button i Alonso -  kierowcy McLarena którzy ten sezon chyba nie zaliczą do udanych.
Start do wyścigu był całkiem spokojny. Hamilton zdołał utrzymać prowadzenie, pierwsza trójka pozostała bez zmian. Za dobry start mogę pochwalić Massę i Bottasa. Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o zawodnikach Red Bull Racing. Daniłł Kvyat miał bardzo słabe kwalifikacje, do wyścigu startował dopiero z siedemnastej pozycji ale żeby było jeszcze zabawniej to na siedemnastym okrążeniu jego bolid zaczął się palić więc Rosjanin musiał wycofać się z rywalizacji.  W lepszej sytuacji był  Daniel Ricciardo który znalazł się w pierwszej dziesiątce ale jego start nie był  najlepszy. W ostateczności na mecie był dziewiąty.
Na dwudziestym czwartym okrążeniu Caros Sainz Junior sygnalizował problemy ze swoim samochodem ponieważ ten nagle zaczął zwalniać.Okazało się że jest to usterka oprogramowania i zmianie ustawień udało się wrócić do prawidłowego tempa wyścigowego.
Kiedy wydawało mi się że w tym wyścigu nic się nie wydarzy to zaskoczyła mnie kraksa Jensona Buttona i Pastora Maldonado. Kierowca McLarena  został obarczony winą za ten incydent i doliczono mu dodatkowe pięć sekund do czasu przejechanego wyścigu oraz dwa punkty karne a sam Maldonado wycofał się bodajże dwa okrążenia później.
W samej końcówce bolid Maxa Verstappena uległ awarii więc postanowiono wypuścić Samochód Bezpieczeństwa i to właśnie za nim zawodnicy dojechali do mety, bez możliwości rywalizacji.
Pierwszy zameldował się Hamilton, tuż przed Rosbergiem i Vettelem.
Moim zdaniem gdyby samochód Holendra zepsuł się wcześniej to Safety Car odegrałby ważniejszą rolę ponieważ różnica między czasami kierowców dzięki niemu by się zmniejszyła i w czołówce doszłoby do ciekawej walki i zawodnicy toczyliby ze sobą bój o zwycięstwo. Zakończenie wyścigu za Samochodem Bezpieczeństwa wcale nie jest emocjonujące, wolę kiedy akcja dzieje się do ostatnich metrów  okrążenia.
Do mety nie dojechali wspomniani wcześniej  Max Verstappen, Pastor Maldonado oraz Nico Hulkenberg który musiał się wycofać na dziesiątym okrążeniu ze względu na  awarię skrzyni biegów.
Moim zdaniem w tym roku w Chinach było  nudno. Może Bahrajn okaże się ciekawszy ?

sobota, 4 kwietnia 2015

Dawny mistrz powraca do gry! - Grand Prix Malezji 2015

Są takie momenty w Formule 1 dzięki którym utwierdzam się w przekonaniu że oglądanie tego sportu nie jest stratą czasu, jak to twierdzą inni.
Kiedy większość was usłyszy Formuła 1 to myśli: Ferrari. Ten słynny team z Maranello ma na swoim koncie dużo sukcesów, jest najbardziej utytułowanym zespołem z pośród innych.
Rok temu w szesnastu na dziewiętnaście wyścigów zwyciężał ktoś z Mercedesa. Wyłamał się niespodziewanie Ricciardo który był raczej postrzegany jako drugie skrzypce w Red Bullu. Zapewne większość stawiała wtedy na Vettela - czterokrotnego mistrza świata który miał być tym który zdetronizuje Srebrne Strzały.
Kwalifikacje do Grand Prix Malezji były trudne. Spadł deszcz więc posypało niespodziankami. Co do Pole Position Hamiltona nie miałam zastrzeżeń ale tuż obok niego w pierwszej linii pojawił się nie kto inny jak wcześniej wspomniany Sebastian Vettel ale tym razem nie w RBR a w Ferrari.Za dobre kwalifikacje muszę pochwalić Groszka bo udało mu się wykręcić osmy czas ale niestety został cofnięty o dwa oczka w tył za niesportowe zachowanie.  Rok temu forma Scuderii Ferrari nie była dobra, bo tylko dwa podia zdobyte przez Alonso były. Wydaje mi się że zeszłoroczna sytuacja tego teamu dała trochę do myślenia i stworzono całkiem konkretny bolid.
Start był całkiem spokojny, Hamilton zdołał utrzymać prowadzenie, Rosberg nie był w stanie przebić się przez barykadę Vettala.
Za długo nie najeździł się Marcus Ericsson. Młody szwed wpakował się na drugim okrążeniu swoim Sauberem w pułapkę żwirową w której niestety utknął i nie mógł już kontynuować jazdy.
W tym wyścigu zadziwił mnie nie kto inny jak... Kimi Raikkonen!
W kwalifikacjach znalazł się na odległej, bodajże jedenastej pozycji. Sprawę pogorszyła jeszcze rozwalona podczas drobnej kolizji opona. Wtedy założyłam że jeśli Iceman dojedzie jakoś w punktach do mety to będzie cud ponieważ Grand Prix Malezji wcale nie jest takie łatwe. Kimi nie tylko dojechał do mety ale zrobił to na czwartej pozycji. Kiedy widziałam jak Fin walczy o kolejne pozycje to byłam przekonana że nie przez przypadek zdobył tytuł w 2007 roku. Gdyby kwalifikacje nie były deszczowe  to może Raikkonen uzyskałby lepszy czas i może dzięki temu nie przeciąłby opony i nie musiał zapylać przez jedno okrążenie na samej feldze ? Jednak moim zdaniem na te wszystkie przygody  które miewał przez  dwa dni to czwarte miejsce jest naprawdę dobre.
Zasmuciła mnie forma McLarena. Ani Button ani Alosno nie zdołali dojechać do mety. Jak Honda rok temu zapowiadała swój wielki powrót to myślałam że zrobią bolid, który będzie kończył wyścigi w pierwszej dziesiątce ale póki co jest słabo.
Gdyby ktoś powiedział mi końcem tamtego sezonu że Vettel w Ferrari zwycięży w Malezji to bym go wyśmiała. Bardziej obstawiałabym kogoś z Mercedesa albo z RBR ale nigdy teamu z Maranello.
Za czterokrotnym mistrzem świata  zameldowali się kolejno Hamilton i Rosberg.
Fajnie było widzieć zawodnika Ferrari na najwyższym stopniu podium. Przypomniał mi się sezon 2012 kiedy to Vettel walczył z Alonso o tytuł mistrzowski. Był on bardzo emocjonujący oraz pełen niespodzianek. No i jeszcze wtedy Schumacher jeździł ...

środa, 18 marca 2015

Nowy sezon, nowe oczekiwania czyli krtótko mówiąc Grand Prix Australii

Kiedy dwa lata temu postanowiłam  pisać tutaj recenzje wyścigów zaczynałam swój trzeci pełny sezon Formuły 1. Zakładałam że blog nie będzie istniał więcej niż maksymalnie rok, bo tyle wynosił mój dotychczasowy rekord. Jednak los zadecydował inaczej. Dzisiaj zaczynam już piąty sezon oglądania Królowej Motosportu a trzeci pisania recenzji na blogu.
W tym roku trochę się pozmieniało w stawce.  Vettel zmienił barwy i zamiast w Red Bull Racing startuje w Ferrari u boku Kimiego Raikkonena a na miejsce Niemca w Czerwonych Bytach został przyjęty Daniłł Kvyat.  Z kolei Alonso przeniósł się do McLarena jednak dla niego nowy sezon zaczął się niezwykle pechowo bo pod koniec lutego miał wypadek podczas przedsezonowych testów.  Ze względu na to zdarzenie Fernando nie startował w Grand Prix Australii więc jego zastępcą był Kevin Magnussen - ubiegłoroczny zawodnik McLarena. W kilku zespołach takich jak Toro Rosso czy Sauber postanowiono zatrudnić obu całkiem nowych kierowców. Teraz w stawce zamiast jedenastu teamów zrobiło się dziesięć przez odejście Caterhama.
W kwalifikacjach sypnęło trochę niespodziankami, mimo tego że w wyścigu z pierwszej linii startowały oba Mercedesy. Hamilton zdobył kolejne Pole Position pokazując że zdobycie przez niego tytułu mistrzowskiego w 2014 roku nie było wcale przypadkiem.Na mojej twarzy pojawił się uśmiech kiedy w pierwszej dziesiątce zobaczyłam oba Lotusy. Dużą niespodzianką okazało się dla mnie to iż w Q3 pojawił się Felipe Nasr i w swoim Sauberze udało mu się uzyskać dziesiąty czas.
Z tej racji że Grand Prix Australii miało się odbyć się o szóstej rano to ja już przed piątą byłam na nogach i nerwowo kręciłam się po domu.
Na starcie nie pojawili  obaj zawodnicy Manora  oraz Valtteri Bottas. Zawodnik Williamsa doznał kontuzji pleców podczas kwalifikacji. Do tego w rywalizacji na pierwszym okrążeniu nie zobaczyłam ani Daniłła Kvyata, który musiał się wycofać ze względu na awarię skrzynie biegów oraz już wcześniej wspomnianego Kevina Magnussena -zastępcę Fernando Alonso w którego bolidzie awarii uległ silnik.
Na pierwszym okrążeniu pojawił się już Safety Car po kolizji  w której brali udział Pastor Maldonado i Felipe Nasr. Skutkiem zderzenia tych zawodników ( chociaż nie jestem pewna czy jeszcze Raikkonen nie brał w tym udziału ) było bliskie spotkanie Wenezuelczyka z barierą ochronną i roztrzaskanie na niej bolidu. Drugi kierowca Lotusa - Romain Grosjean też nie miał tyle szczęścia bo już na początku wyścigu jednostka napędowa w jego samochodzie się zepsuła. Tym sposobem obaj zawodnicy jednego z moich ulubionych teamów odpadli przed dobrym rozkręceniem się zawodów. Już drugi rok z rzędu żaden Lotus nie kończy wyścigu ...
Po za nimi dopadło jeszcze dwóch kierowców: takich jak Kimi Raikkonen   który musiał zrezygnować na czterdziestym dziewiątym okrążeniu  nie ze swojej wini  bo podczas wizyty w alei serwisowej koło w  jego bolidzie nie zostało dokręcone. Mój rówieśnik  Max Verstappen także nie ukończył wyścigu ze względu na ten sam  problem co Grosjean czyli awarię silnika.
Kiedyś zastanawiałam się co by było jakby do mety dojechało tylko dziesięciu kierowców. Wtedy każdy z nich załapałby się na punkty. W Grand Prix Australii dojechało ich aż jedenastu (!). Putków nie zdobył tylko Jenson Button - jedyny w tym wyścigu reprezentant McLarena. Kiedy Honda ogłosiła swój oficjalny powrót do Formuły 1 to myślałam że to będzie coś w rodzaju ratunku dla tego brytyjskiego zespołu, od którego potężniejsze jest tylko Ferrari. Po pierwszym wyścigu stwierdzam że jest  nie za wesoło. Rok temu w Australii był całkiem przyzwoity wynik bo przez dyskwalifikacje Daniela Ricciardo Magnusen jak i Button znaleźli się na podium - na drugim i trzecim miejscu. W tym roku to była istna tragedia, nigdy nie widziałam Buttona walczącego praktycznie o przedostanie miejsce.
Pierwsze miejsce zajął Hamilton który od początku do końca był liderem w tym wyścigu. Tuż za nim uplasował się drugi kierowca Srebrnej Strzały - Nico Rosberg.  Najniższy stopień podiom zajął Sebastian Vettel który od tego roku  jest nowym kierowcą Ferrari. Pozytywnie zaskoczył mnie Massa dojeżdżając do mety jako czwarty, chociaż po kwalifikacjach obstawiałam że będę oglądać go raczej w pierwszej trójce. Dużą niespodzianką było  to że Felipe Nasr zameldował  się na piątej pozycji.
W tym sezonie mam nadzieje że ktoś jeszcze oprócz Mercedesa zawalczy o tytuł mistrzowski. Jak już kilka razy wspominałam nie lubię dominacji jednego zespołu a tym bardziej kierowcy. Gdzieś jeszcze krąży nadzieje że McLaren zdoła się poprawić  bo moje pierwsze wrażenie nie było dobre. Chcę widzieć Lotusy może nie na podium ale na pewno w punktach, bo wiem że Groszka jak i Maldonado stać na dobry wynik

piątek, 13 marca 2015

Tory wyścigowe Grand Prix F1

Do tej książki mam taki jakiś dziwny sentyment. Może dlatego że jest ona moją pierwszą lekturą o tematyce F1 jaka wpadła mi w ręce ? Dostałam ją od rodziców na Mikołajki  w 2011 roku więc na mojej honorowej półce nad biurkiem leży już trochę czasu.
Tak jak nazwa wskazuje opowiada ona o torach Formuły 1. Opisuje nam historię  miejsc gdzie od połowy ubiegłego wieku miłośnicy wyścigów i  wszelkiego ryzyka walczą o zwycięstwa. Książka z McLarenem na okładce wydana w 2007 roku jest moim zdaniem jedną z lepszych lektur o tej tematyce. Ciekawy tekst uzupełniają bardzo fajne zdjęcia i wszystko się ze sobą ładnie zgrywa. Do tego z tyłu można znaleźć rozpiskę o mistrzach świata oraz o zespołach które w danym roku miały na swoim koncie największą liczbę punktów.
Czytałam ją kilka razy i dalej jestem pod wrażeniem charakterystyk niektórych torów, Znajdują tam się opisy miejsc gdzie Formuła gości co roku. Są to między innymi: Monza, Spa czy Suzuka ale także te gdzie Królowa Motosportu nie zawitała już od wielu lat. Za przykład mogę postawić Holenderski tor Park Zandvoord, gdzie ostatnie Grand Prix odbyło się w 1985 roku czyli jakieś trzydzieści lat temu. Mimo iż wyścigi Formuły 1 nie są już tam organizowane to tor nie jest przez fanów zapomniany.
Moim zdaniem jest to bardzo ciekawa książka, w sam raz dla tych którzy lubią Formułę 1 i chcą się coś dowiedzieć o torach a nie lubią bez przerwy siedzieć przy komputerze.
W tym wypadku cena nie jest problemem bo Tory wyścigowe Grand Prix F1 kosztuje niecałe czterdzieści złotych więc moim zdaniem naprawdę warto ją kupić, chociaż patrząc po różnych aukcjach to ta książka naprawdę rzadko się  na nich pojawia.

piątek, 23 stycznia 2015

Kartka z Historii Formuły 1 - Jenson Button

     Jenson Button jest kolejnym utytułowanym kierowcą Formuły 1. Urodził się w styczniu 1980 roku. Tak samo jak większość zawodników swoją przygodę z wyścigami zaczynał w kartingu. Swój pierwszy tytuł  w tej dziedzinie zdobył w 1991 roku. To jednak nie wystarczyło młodemu Brytyjczykowi, który był spragniony kolejnych sukcesów.
Następnie jeździł w Formule Ford i Formule 3. Było wiadomo ze prędzej czy później ten młody i utalentowany kierowca zawita w Królowej Motosportu.
Swój pierwszy sezon przejeździł w barwach Williamsa u boku Ralfa - młodszego brata Michaela Schumachera
    Już podczas drugiego startu udało mu się zdobyć pierwsze punkty, zajmując szóste miejsce podczas Grand Prix Brazylii. Do końca sezonu punktował jeszcze pięć razy, co dało mu ósme miejsce w klasyfikacji generalnej.
W 2001 roku przeszedł do Benettona. zmiana zespołu niestety nie wyszła muna dobre. Kiepska forma zespołu i słaby bolid nie przyczyniły się się do żadnych sukcesów. Button podczas całego sezonu punktował tylko raz- podczas Grand Prix Niemiec, gdzie dojechał do mety na piątej pozycji.
Rok później mogliśmy oglądać go w tym samym zespole ale pod zmienioną nazwą na Renault. Wtedy jego sytuacja się trochę polepszyła. Nowy sezon nie zaczął się dla niego szczęśliwie ponieważ nie ukończył inauguracyjnego wyścigu ze względu na wypadek.  Do końca sezonu punktował jeszcze kilka razy, zajmując siódme miejsce w generalce. Niestety Renault postanowiło w nadchodzącym sezonie zastąpić Brytyjczyka Fernando Alonso.
      Od 2003 roku reprezentował barwy Hondy. Nowy zespół zagwarantował mu nie najgorszy bolid ale o zdobywaniu podiów i wygrywaniu wyścigów nie było mowy.  W rezultacie z siedemnastoma punktami na koncie był tylko na dziewiątej pozycji, egzekwo z Markiem Webberem.
 Sezon 2004  przyniósł dla Buttona wiele dobrych niespodzianek. W pierwszym wyścigu udało mu się dojechać w punktach a w następnym Grand Prix  udało mu się zdobyć pierwsze podium a w San Marino uzyskał pierwsze w karierze pole position. Przez cały rok dziesięć razy stał na podium , w tym sześć razy na najniższym stopniu podium. Dzięki tym sukcesom był trzeci w generalce.
Kolejny rok był jak na złość bardzo słaby. Co prawda udało się zdobyć pole position w Kanadzie i da trzecie miejsca w Niemczech i Belgii ale w Hiszpanii i Monako został zawieszony i niestety nie wystartował.
W 2006  roku w końcu odniósł swoje pierwsze zwycięstwo. Było to podczas Grand Prix Węgier. Tuż za nim uplasował się Pedro de la Rosa i Nick Heidfeld. Ten wyścig zapadł w pamieć Polskim kibicom  nie ze względu na wygraną Buttona a debiut Roberta Kubicy.
Następne dwa sezony dla Hondy były bardzo słabe przez co Jenson nie punktował zbyt często.
Końcem 2008 roku Honda ogłosiła odejście z Formuły 1. Zespół nie został zlikwidowany ale wystawiony na sprzedaż. Najwięcej udziałów posiadał Ross Brawn który postanowił kupić team. Bolid o nazwie BGP 0001 został zaprojektowany jeszcze przez Hondę jako Honda RA 109. Team rozpoczął wcześnie swoje prace nad bolidem ze względu na słabe wyniki w sezonie 2008. Mimo wycofania się zespołu pracę nad samochodem trwały dalej. Czyli jak kupowano zespół to przy okazji otrzymano do kompletu prawie gotowy bolid.
Nowy sezon zaczął się dla Buttona fantastycznie. Pierwsze siedem wyścigów kończył zawsze na podium i tylko raz znalazł na trzecim miejscu. Było widać że jest bardzo utalentowany i jedyne co mu potrzeba do szczęścia to dobry bolid. Wszystko zmieniło się w drugiej połowie sezonu kiedy Jens spisywał się dużo słabiej, jednak przewaga którą sobie zbudował na początku roku zapewniła mu tytuł mistrzowski.
     W sezonie 2010 Brawn GP został przemianowany na fabryczny zespół Mercedesa, wtedy też Button Przeniósł się do McLarena. Na pierwsze zwycięstwo w barwach nowego zespołu nie trzeba było długo czekać ponieważ już w drugim wyścigu - Grand Prix Australii udało mi się stanąć na pierwszym stopniu podium. Ten wyczyn powtórzył jeszcze w Chinach
W latach 2011- 2012 Jens często gościł na podium, jednak od 2013 McLaren spisuje się słabo więc ciężko o dobry wynik.
   Co ja sądzę o Jensonie Buttonie ? Moim zdaniem jest to świetny kierowca który zasługuje na więcej niż jeden tytuł mistrzowski. W Formule 1 jeździ już kilkanaście lat i nie miał tego szczęścia aby od samego początku swojej kariery zasiadać za kierownicą jednego z lepszych bolidów w stawce. Mam nadzieję że w tym roku McLaren okaże się bardziej konkurencyjny niż ostatnio i Button jak i Alonso będą zdobywać podia

Zródło: Wikipedia, Legendy Formuły 1

niedziela, 18 stycznia 2015

Rysuję, więc jestem ...

Koniec semestru rządzi się swoimi własnymi prawami. Nie miałam kompletnie czasu na zajmowanie się blogiem ponieważ chciałam podciągać kilka ocen. Przez to nie mogłam zabrać się za pisanie notki o Jensonie Buttonie ani recenzować trzy zaległe wyścigi jeszcze z tamtego sezonu.
Ostatnio postanowiłam zabrać się do roboty i skończyć w końcu kask Raikkonena.
Szkic powstał jeszcze na świętach więc rysunek trochę wyleżał się w teczce z napisem : Niedokończone. W piątek  zaczęłam pracę nad tym kaskiem ale skapłam się że nie mam czerwonej farby. Wczoraj urządziłam sobie rajd po księgarniach i sklepach dla plastyków. Nie chciałam kupować całego zestawu ponieważ potrzebny mi był tylko jeden kolor. Byłam chyba w sześciu miejscach ale nigdzie nie było akurat czerwonych akryli. W jednej co prawda był ten kolor ale za astronomiczną cenę 10 zł. Nie kupiłam ponieważ za jedną tubkę w innym sklepie plastycyzm zawsze płacę  połowę mniej. Czym to idzie ? Nie wiem ! Ale ostatecznie kupiłam cały zestaw za niewiele więcej niż koszt jednej tubki. 
Rysunek kolorowałam akrylami a przy szczegółach użyłam czarnego cienkopisu. Dużą trudność sprawiło mi malowanie tych żółtych pasków, ponieważ nawet najmniejszy pędzel wydawał mi się zbyt duży. W ostateczności postanowiłam użyć ... wykałaczki!. 
Z tym rysunkiem męczyłam się chyba do wpół do drugiej w nocy ale moim zdaniem warto było, bo przynajmniej trochę przypomina oryginał. 

Z tego rysunku też jestem bardzo zadowolona. Miał być to właściwie paperchild ale wyszło inaczej. Zrobiłam go gdzieś przed Sylwestrem, na feriach. Kubica w stroju z czasów kiedy jeździł w Renault jest także pokolorowany akrylami. Mam gdzieś jeszcze Petrova do kompletu ale jest jeszcze nieskończony. Najwięcej zachodu było z wycinaniem i przyklejaniem na tekturkę aby papierowa postać była sztywna. Do zrobienie pozostało jeszcze pięć postaci: Raikkonen, Petrov, Massa, Hill i Alonso. Niestety pierwsza i trzecia postać wymagają dużo poprawek. 
Jakiś czas temu zastanawiałam się czy nie powrócić do rysowania mangi. Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw doszłam do wniosku że zostaje przy swoim stylu. Doszłam zbyt daleko aby to tak po prostu rzucić.
Nie obiecuje ale do końca stycznia postaram się wstawić tutaj podobiznę Petrova i Damona Hilla. Mam w planie zrobić jeszcze kilka zaległych  wcale nie związanych z Formułą 1 prac np dwie podobizny Lucky Luke'a i rysunek przedstawiającego Billy'ego Joe Cobrę. Dużo lepiej wychodzi mi rysowanie już wymyślonych postaci animowanych niż tych którę tworzę na wzorzec autentycznych osób. 

niedziela, 4 stycznia 2015

Małe początki wielkich mistrzów


Każdy z nas ma jakąś pasję, prawda ? Dzięki niej nasze życie ma jakiś konkretny cel. Są one różne i indywidualne dla każdego człowieka. Czytając życiorysy kierowców można znaleźć wzmianki o tym ja zaczęła się ich kariera. Czasem pozornie nic nieznaczące wydarzenie potrafi ukierunkować nasze  plany i marzenia oraz zmienić nasze dotychczasowe życie.
      Słyszeliście o kimś takim jak Robert Kubica?  Jest to polski kierowca który ścigał się w Formule 1 a teraz robi karierę w rajdach. Swoją przygodę z samochodami zaczął w wieku czterech czy pięciu lat, kiedy to wyprosił od rodziców miniaturkę dorosłego samochodu, którą zobaczył na wystawie. Zbliżały się jego urodziny, więc postanowili z tej okazji kupić mu wymarzoną zabawkę. Niestety nie spodziewali sie konsekwencji, które niósł za sobą zakup autka. Mały Robert był wręcz zakochany w tym mini samochodziku, którym jeździł po swoim osiedlu. Potem pasja do ścigania zaowocowała w kartingu oraz innych seriach np. w Formule Renault 3.5 gdzie w 2005 roku został mistrzem czy w Rajdach gdzie pokazał klasę i zdobył złotą koronę w kategorii WRC2 w sezonie 2013.
      Kolejnym takim kierowcą którego sposobem na życie była pasja jest nie kto inny jak Michael Schumacher. W środowisku Formuły 1  jest znany jako najbardziej utytułowany kierowca w tej dziedzinie. Schumi właściwie zaczynał podobnie jak Kubica. Kiedy był mały to jego ojciec zamontował silnik od motocykla w jego autku. Mały Schumacher śmigał w tym sprzęcie po okolicy do czasu kiedy wpakował się swoją maszyną w latarnie/słup. Wtedy rodzice zamiast zabronić mu jeździć to postanowili przenieść go na najbliższy tor kartingowy, gdzie powoli rozwijał skrzydła.
Gdzieś wyczytałam że przyszły siedmiokrotny mistrz świata pierwsze zwycięstwo odniósł w wieku sześciu lat. Jeśli jest to prawda to Schumacher już jako dziecko był bardzo uzdolniony.
     Zdarza się jednak tak że niektórzy zawodnicy startujący w Formule 1 mieli już autorytet w swojej rodzinie. Damon Hill jak i Jacques Villeneuve  są synami wielkich kierowców więc mieli okazje być w padoku od najmłodszych lat i obserwować życie w Królowej Motosportu od wewnątrz. Obaj poszli w ślady ojców, zdobywając przy tym po jednym tytule.
Kolejnym kierowcą który praktycznie od dziecka miał styczność z wyścigowymi osobistościami jest Emerson Fittipaldi. Jego rodzice startowali w wyścigach samochodowych więc dwukrotny mistrz miał brać z kogo przykład.
Jak widać wyżej wymienieni ludzie dzięki pasji i spełnianiu własnych marzeń osiągnęli wiele sukcesów. Wszystko zawdzięczają tylko i wyłącznie własnej ciężkiej pracy. Nie bali się porażek, które pewnie motywowały ich do dalszych działań.
Chciałam napisać ten post wczoraj z okazji czterdziestych szóstych urodzin Michaela Schumachera ale nie wyrobiłam się w czasie. Rok temu spędził je w szpitalu ze względu na wypadek po którym do dzisiaj dochodzi do siebie i walczy o powrót do normalności. Ma wsparcie swojej rodziny jak i  kibiców, którzy o nim nie zapominaja. Z okazji jego urodzin chciałabym życzyć mu szybkiego powrotu do zdrowia.

źródło:Wiedza własna